[426]. Dotykanie świata.

[Siddhartha Hermann Hesse tł.: Małgorzata Łukasiewicz,Wyd.: Media Rodzina, źródło zdjęcia].

Można przekazywać wiedzę, ale nie mądrość. Mądrość można znaleźć, można nią żyć, można się na niej wspierać, można dzięki niej czynić cuda, ale wypowiedzieć jej i nauczać nie sposób.

[Siddhartha Hermann Hesse tł.: Małgorzata Łukasiewicz,Wyd.: Media Rodzina].

Czy tu, czy ta tam…

Nad…Po   pod gryzam czcionkę z punktu a do punktu b i do dalszych punktów alfa i betu teleportując się raczej analogowo. Chociaż nie jest to liter tu tura wagonowa, pociągowa, chociaż w ciąg, a raczej w rytm można wejść. I właśnie rytm, to pierwsze skojawrzenie które się nasuwa organoleptycznie. Lakonicznie. Przeczytać warto. Zanurzyć się w słowie. Herman Hesse, podobno miał skłonności do piromanii,lubił wędrówki we własnym ogrodzie, gdzie mógł sobie pozwolić sobie na swobodę,  ale jednak zdecydował się na słowo. Udokumentował każdy skrawek życia, i nie tylko on, bo przecież cała familia Hesse pisała do siebie i o sobie. I nie tylko on, rodzina Hesse lubowała się w epistolografii.

Człowiek, który składał się z sprzeczności. Zanurzam się w lekturze. Po woli i powoli. Po raz pierwszy wydana w 1922 roku. Jest to bildungsromana, czyli powieści rozwojowej, najbardziej znana powieść Noblisty. Zastanawiam się, czy książkę można, albo czy należy czytać w oderwaniu od biografii? Jakie spotkanie ze słowem umożliwia nawiązanie z nim dialogu?

Nie chodzi też o to by zgadzać się, czy przejąć poglądy autora, ale żeby je usłyszeć, żeby dać przestrzeń sobie z nimi na spotkanie. Czy przez biograficzne czytanie można dostrzec więcej, albo wręcz przeciwnie? Czy jeśli już się nadgryzie nieco biograficznego tła danej lektury można uwolnić to spojrzenie? I właśnie, dalej kłębią się pytania o czytanie, nie tyle o performatywność gestów, co o przestrzeń, o tekst i o rezonans…

Można się nie zgadzać, może się nie podobać, zarówno tematyka jak i styl Hessego, ale zapoznać się z Siddharthą warto. A może już masz to doświadczenie za sobą? Podzielisz się refleksją?

Reklamy

2 myśli na temat “[426]. Dotykanie świata.

  1. Zawsze mi się zdawało, że to „Wilk stepowy” jest tą bardziej znaną powieścią. Ja na razie czytałem tylko „Wilka…” właśnie i jest to dla mnie ważna lektura. Po resztę dorobku też chciałbym kiedyś sięgnąć.

    1. Może i tak być. Mam go w planach. Jednakże myślę, że Hessego czyta się porcjami, bo jeśli by tak haustem, to nie wiem, czy nie mija się z celem, jeśli język innych pozycji tego autora jest taki sam, albo bardzo podobny. Jest jeszcze Marai, w planach z prozy, ale nie wiem, kiedy po niego sięgnę. Mam bardzo dużo książek, do przeczytania, co nie znaczy, że je mam fizycznie, bo raczej, jeśli by sądzić po Twoich fotografiach, to i tak masz więcej, nie wiem jak dobierasz lektury? Dlaczego „Wilk…” był/ jest dla Ciebie ważną lekturą? Chcesz się podzielić (opinią, oczywiście)?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s