[425]. Po prostu bez porostu. I tu. I tam. O czytaniu bez filozofii.

Ruda Wstążko, zachęciłaś mnie do tego,żeby zmienić kurs, i napisać zdań kilka na temat czasu spędzanego nad różnego rodzaju krojami czcionki. Sprawa — gdy ją rozciągnąć na materiał blogowy to raczej nie błoga,  a wydaje się prosta. Gdyby ją jednakże przetransportować do praktyki, to taktyki już nie są takie jak się wydaje. Albo właśnie, są, bo się wydają, czyli pozory robią to co potrafią najbardziej najlepiej, mydlą i mylą, albo mydlą bo mylą albo odwrotnie. A kij w___albo lepiej nie, bo będą jeszcze potrzebne.

Dyskusja zaczęła się pod [tym]artykułem.  I pomyślałam, ot, czasami nie gram grramatycznymi mi się zderza, przeskok na neronaliach i pssstryk i o!powiem,a raczej o!napiszę o doświadczeniach.

Kiedyś, w czasach zamierzchłych, czyli baaardzo, bardzo dawno, kiedy to dwunożni (w standardzie)  a i nawet Ci bez standardu nie myśleli o telefonie na baterie, a jeśli już to na baaadzo długi (bądź krótki) kabel, kiedy to telewizja miała nie tylko dwa programy, ale i misję (chociażby edukacyjną) mało czytałam, czy tu, czy tam, czytam raczej mniej, i jeszcze mniej, a lek tu tur w ogóle i w szczególe prawie nic a nic. Jakiś lek w tychże przymusowych ćwiczeniach ze składania zdań nie widziałam, nie słyszałam, ani nie poczułam. Czasami zamierzchłymi uległa sytuacja zmianom, zmianom, chociaż organoleptycznie raczej tego nie doświadczałam. Bywały wyjątki wjątki i inne takie, ale wiadomo, czym się takowy o(b)tacza, i w czym tonie- i znów kulinarnie się zrobiło,a ale, że zakalec? W tonach,to i ach reguł. Nie będę pisała o mojej bio i grafii bo kogóż te szczegóły anatomiczno czasowe interesują. Wspominam dlatego, że z czasem, zaczęłam czytać i się tym zajęciem pasjonować. Potem były takie akcje jak 52 książki, ale dopiero podczas swojego trzeciego udziału weń zaczęłam kumkać cha- chę, ha ha ha, a potem nie wiadomo kiedy i gdzie dałam się wkręcić w statystyki, i czytać jak mi napiszą, ale zdążyłam już zasmakować dyskusji  o książkach i o życiu, takich naprawdę ważnych, choć lektury mogły by i być nie trafione. I ciągle ocierało mnie życie, uczyłam się doboru wydawnictw ciągłych w całej rozciągłości. Szperałam i szukałam, i co dla mnie ważne, chciałam, ale i potrafiłam znaleźć. I ta umiejętność pielęgnuję w sobie.

Stąd też pomysł na [IKD] Ktoś/ia chętny/a?

 

Tylko i aż zorientowałam się, że: a) wiele jest książek, a tak mało, malusieńko czasu, b) wśród tych, co obiecują fanta i styczną z neuronami lekturę jest masa humbugów… I to w przyroście gastronomiczno -astronomiczno -geometrycznym. I tak oto doszłam do takowych wniosków, a może i je wyciągnęłam jak nie z rękawa, czy kieszeni to pomiędzy wierszami…

 

Bardzo ważne jest obrastanie w  życie ścieranie się i gromadzenie czasowników,życie nie nie, pozagrobowe, bo żyję poza grobem, a czytanie to nie do grobowej deski trwa, od deski do deski tak, ale to było związane z oprawą wydawnictw ciągłych… Bardzo ważne w moim przepadku było życie poza książkowe. Rozmowy z ludźmi, tak się składało, że często były to osoby chociaż trochę czyhające na słowo, czy tu, czy tam czytane (i nie chodzi o graffiti wątpliwej jakości i nienachalnej urody).

Po wtóre: warto oduczyć się postrzegania lektur w kształcie słupków i wykresów przeczytanych tak wiem, to bardzo użyteczne marketingowym wymiarze, i niby pomocne dla naszej pamięci, ale to drugie, akurat bardzo złudne jest i o pewność, się nie opiera, raczej o pewną ość, a te są giętkie i niepewne… Chyba, że… Staną w gardle, jak niestrawiona czcionka. Tuż przed sięgnięciem po nową książkę, pachnącą czcionkę i niezmierzwiony papier zadać sobie pytanie: ale czy na pewno, chcę ją przeczytać? Potrzeba, czy zachcianka?

 

Po trzecie: nie tyle, ważne są listy, (ludzie listy piszą, różne polecone) ale myślenie o książce na etapie jej nabywania, i nie chodzi tutaj o wizytę w gabinecie rozkoszy, osobliwości czy zguby (księgarnie, antykwariaty, biblioteki) ale niezależnie czy nabywamy drogą (albo tanią) kupna, czy [wy]pożyczenia [na wieczne nie-oddanie: nowa wersja przeminęło z wiatrem] czy dostajemy w prezencie. Co koncepcja czy naprawdę chcemy i z jakiego motywu (nie chodzi o te literackie, ale raczej prozaiczne) chcemy przeczytać akurat tę lekturę? Czy oby nie dlatego, że jest i efekt nowości, czy efekt ekspozycji? Świeża, pachnąca, umiejętnie opisana, i do tego nauczyłyśmy, nauczyliśmy się, że zakupy, w tym książkowe sprawiają nam przyjemność?

Jak patrzę jednym okiem, i to nie z powodu wady wzroku na różnego rodzaju vlogi książkowe i te kilogramowe zakupy książkowe i napędzane marketingiem, to zastanawiam się, gdzie się podział cel czytania, np takie rzetelne i rzemieślnicze zaspokajanie ciekawości, uczenie się czegoś nowego? A nie tylko podnoszenie statystyk.  I marż. Nie, nie chodzi o to, że nie można przeczytać czegoś dla przyjemności. Warto odroczyć albo zakupy, albo wypożyczanie, na rok, dwa, trzy jeśli mamy nawyk nabywania: świat się nie zawali jeśli przystopujemy. Jeśli zaczniemy wypożyczać z biblioteki (gdzie jest ograniczenie czasowe) czy od znajomych. A jeśli korzystamy w miarę nowych technologii takich jak czytniki, czy audiobooki, to czujność w nabywaniu książek, warto zdwoić, albo i nawet potroić.

[Stephen Hawking].
To czego się uczę Xpil od Ciebie, to na pewno zaniechania lektur tych, które mnie osobiście nie pasują, nie podobają, i nie chodzi tu o intelektualne wyzwanie prowadzenia dialogu z tekstem, a o jakość tegoż (a książek marnie napisanych, zredagowanych koszmarnie, czy porostu baardzo, bardzo złe). Jeśli dostaję, na prezent magiczne prostokąty zadrukowane między okładkami to raczej, są to te, trafione, w dziesiątkę, jeśli komuś się chce, a jeśli nie, to uczę się, żeby nie czytać z grzeczności, chociaż bardzo się, jak ktoś/ia poleci lekturę, po którą sama bym nie sięgnęła. A niejednokrotnie polecałam. I po-leć-ać będę, a co.

Przy tym wszystkim warto sobie po prostu zalogować czas na czytanie, zaplanować, zależnie od tego jaki mamy rym i rytm życia, i na ludzką litość trochę luzu między zwojami, pośladami i śladami iść i wrócić nie tylko do Siebie. Na książkach świat, ani się nie zaczyna, ani nie kończy. Chociaż to ważka i ważna czynność, czytania (oczywiście ze zrozumieniem), a czasami i rumieńcem, czy wypiekiem na twarzy. Wierzę w coś takiego prozaicznego jak płodozmian. Co do rodzaju lektury jak i jej nośnika (nauczyłam się słuchać audiobooków!).

[Piguła], czyli narzędzia:

  1. Tratwa. tfu, trawa u sąsiadki zawsze bardziej zielona, czyli czy muszę, czy rzeczywiście chcę zgręplować tę lekturę, która teraz jest wrząca na marketingowym ruszcie? Po co zakupy, może je odroczyć?
  2. Czy jest jedna, książka, której lekturę odkładałam, odkładam od roku? Pierwsza,która przychodzi mi na myśl to______?
  3. Dlaczego cz tu, czy tam, podczytuję: dla przyjemności, obowiązku, czy_____________?
  4. Warto zaplanować sobie piętnaście minut czytania, albo słuchania książek rano, i piętnaście wieczorem, mieć na stoliku nocnym czytnik bądź lekturę, po którą bez problemu sięgnę? A jeśli nie to nic, a nic się nie stanie. Daj se luz!
  5. Warto robić sobie przerwy i gimnastyki jestem zwolenniczką niespiesznego czytania z dystansem, poza statystykami. Za to bardzo lubię dzielić się lekturami w małym gronie.

A jakie są Twoje czytelnicze doświadczenia? Co się sprawdziło? A co niekoniecznie?

Co ostatnio czytałaś, czytałeś? Poleć książkę, poleć książką? A co?

 

A ja sobie idę, ale zaraz wracam. 🙂 Ściski serdeczne u-fff.

 

PS. Jeśli chcesz więcej na ww. temat to zapraszam do zapoznania się bądź przypomnienia:

wp.me/p59KuC-m3
wp.me/p59KuC-19M

Reklamy

5 myśli na temat “[425]. Po prostu bez porostu. I tu. I tam. O czytaniu bez filozofii.

  1. Niedawno złamałem (nie pierwszy raz zresztą) swoją regułę pięćdziesięciu stron i po kiepskim początku jednej z książek dałem jej – po parudniowej odsapce – drugą szansę. I się okazało, że było warto! Dlatego zawsze powtarzam, że trzeba postępować świadomie i nie narzucać sobie ścisłych reguł przy wyborze lektury (i przy innych rzeczach też). A najważniejsze, o czym zresztą już wspominałem do zwymiotowania, to mieć zaufanych ludzi ze sprawdzonym gustem czytelniczym, i opierać się na ich opiniach.

    1. Właśnie! Dlatego raz na jakiś czas decyduję się wrócić do pod, po, cholera jąka mi się czcionka, do porzuconych lektur, ale już nie mam musu kończenia tych, które idą baaardzo opornie. A to już dużo. Warto się nie napinać z tymi regułami-czytelniczymi. W ogóle, ani w szczególe. Czytamy przede wszystkim w wolności i dla przyjemności. Czasami i z obowiązku.Tak i ja myślę, że warto „mieć zaufanych ludzi ze sprawdzonym gustem czytelniczym” jak piszesz, i to nie musi być lustrzane odbicie naszego gustu, ale tacy, którzy chcą i potrafią rozmawiać o książkach, prowadzić dialog z tekstem, myśleć podczas czytania ze zrozumieniem. Sztywne reguły czytelnicze zabijają przyjemność i twórcze czytanie i czynią z tej czynności coś na kształt musztry i zabijania kreatywności, a życie staje się projektem i rynkiem marketingowym. Tak, oczywiście książka to także (ale nie tylko) produkt, ale na litość ludzką nie o to chłodzi. Mam wrażenie, że wiele czytelniczych inicjatyw, mających na celu rozpropagowanie czytelnictwa,jest kierowanych do niewłaściwych odbiorczyń i odbiorców. Dzieje się tak, albo nieświadomie, albo całkowicie odwrotnie gdyż osoby czytające łatwiej wkręcić w rynek marketingowy pod postacią akcyjności, a tym samym namówić na zakupy. Z drugiej strony myślę, że osoby pracujące w bibliotekach, tych dużych, mniejszych i całkiem małych są niedoceniane, znaczy, ich wkład w pracę. (Nie zawsze i nie wszędzie oczywiście, na szczęście). Uściski i uśmiechy, dobrego dnia.

      Nie umiem przekonać się do PLO (zakończyłam- póki co- przygodę w końcówce drugiego tomu. Wiem, że nie wszystko wszystkim musi się spodobać, na szczęście, ale jednak nie rozumiem popularności tej lektury… (Wiem, wiem nie muszę). Co Cię urzekło w tejże? Aha jest trzecia część sagi o Wiedźminie przełożona na słuchowisko: muszę pisać, że polecam? Wiem, wiem pewnie pisałeś na blogu.

  2. Dziękuję ślicznie 😀 Pięć końcowych wskazówek przetestuję i zdam relację 🙂
    A propos ekspozycji: wydawało mi się, że jestem odporna na ten chwyt, bo bez problemu omijam księgarniane półki z bestsellerami i raczej ignoruję wszelkie „szały” na książki. A potem instagram wyprowadził mnie z błędu… Teraz sobie przy przeglądaniu powtarzam, że ładna okładka o niczym jeszcze nie świadczy 😀
    I jakoś tak zatęskniłam strasznie przy czytaniu do takich spacerów po księgarniach, gdzie każdą książkę oglądam, czytam parę stron, patrzę, na ile do siebie pasujemy i po długich oględzinach wychodzę z jedną (nie trzema czy czterema) książką, którą mam ochotę zacząć czytać od razu.

    1. Właśnie w tym cały myk żeby upewniać człowieka, że przecież jest odporny na marketing. Wiesz, wygląd, zapach, efekt nowości, a i odroczony efekt ekspozycji, wszystko podlane emocjami i tym jak fajnie być w narodzie wybranym, to znaczy, tych co czytają, takie łechtanie ego, a raczej wyborne jEgo pieszczenie. Nie, przy całej atencji dla liter tury, to rynek jak każdy inny. Oczywiście miło się otaczać Słowem, ale jakoś przestrzeń, nie tylko czytelnicza, się kurczy. Z jednej strony, mówi się o tym, że warto czytać, i to jeszcze ze zrozumieniem, tylko tego zrozumienia w przestrzeni coraz to mniej… Dlaczego? A no w marketach książkowych, alejki, coraz to węższe, żeby się nie móc rozłożyć z książką, a i na półkach coraz to uboższy wybór, literatury, która nie pobudza do trudnej (i tu nie hiperbolizuję) sztuki (sic!) myślenia. Oczywiście są promocje książek, nawet elektronicznych, ale raczej tych co czyta się szybko i raczej jeszcze szybciej zapomina (chodzi o to) żeby czytać więcej, ale mniej wyraźnie- trawestując słowa Poetki. Niby mówi się o tym, że propaguje się czytelnictwo, ale tak naprawdę to dzieje się w przestrzeniach, gdzie przychodzą osoby, które tylko czytają. Takie wzajemne miłe, i wymierne ekonomicznie również, poklepywanie się po pleckach. Smutne to.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s