[423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].

Mogłabym zacząć, i to (z)robię, a co, takim okrągłym (z)daniem. „Czytanie jest jak siłownia dla umysłu” tak, tak, Panowie i Panie z takim oto stwierdzeniem się spotkałam. Spotkałam i minęłam się grzecznie, bo przecież bywają i uogólnienia, i to jest przykładem (i nie chłodzi o to, że stoi przy kładzie, albo, że się pokłada przy nim), ale zażarte żarty na dowolnie wybrany book odkładam. Po pierwsze nie dla każdej osoby taki przybytek rozkoszy jak siłownia jest nie tyle miły, co wskazany, po wtóre to tak jakby wszystkie lokale gdzie napełniają brzuchy nazwać restauracjami, a przecież są i fast foody, i slow foody, i cukiernie i lodziarnie i (zapomniane już) bary mleczne, a przecież z cingulum membri superioris (obręcz kończyny najwyraźniej górnej) takie miejsce (w ciele)  nie ma wiele albo  nic, wspólnego, żadna, chociażby najcieńsza nitka nerwu, albo mięśnia ją nie łączy na szczęście i nie -szczęście.

Czytaj Dalej „[423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].”

[422]. Namacalność i praktyczność.

Które z miast i państw nakreślonych na mapie, wiszącej w tle jeszcze istnieje? I w jaki sposób nakreśla swoje granice istnieniem i działaniem? Pęcznieje się, trzęsie, a może trwa? (W zapomnieniu, w zapamiętaniu, w dążeniu, w drążeniu, w czekaniu*- niepotrzebne kreślić]. Wiadomo.Oczywiście, że wiadomo. Mapę wykonał w 1620 roku Balthasar Florisz van Berckenrode.Co przedstawia, a co przestawia? Holandię i Fryzję Zachodnią,  inaczej,(niż  dziś) wzdłuż osi wschód zachód (a nie jako to drzewiej bywało:północ-południe). Cóż więcej wiadomo? Kobieta przywdziana była w vertugalles albo to ciąży stan przemienny po raz ósmy, czy jedenasty? Żona, czy/albo/i kochanka? (Przy)łapana na wrzącym uczynku, niecnym,rozgrzewającym myśli. Kto jest nieobecnym? wiadomo jedno, odzienie wierzchnie pierwotnie miało kolor zielony. Proces utleniania rzeźbi star(t)y obraz, już krawędzie granic jakby za mgłą (pamięci).

Czytaj Dalej „[422]. Namacalność i praktyczność.”

[421]…A morze (zupełnie inaczej).

Zmęczenie rozgaszcza się po zmarszczkach tka w tkankach wzór w mięśniach, myślach, gestach, słowach, czcionkach i jedynie oddech spokojny, głęboki i gładki. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. W dekadencjach definicji, melancholiach, rad_oś-ciach! Puzzle. Kontinuum. Pro_

ce

s.

A może cis, może des. Kołyska oddechu. Jego ciepła (u)lotność…

Zależy od nuty, która napiera na od_(ś)cisk. Fala nie jest morzem. Melodia jak(o) cał(ość)…. Wkładam w nią palce tak jak w zapach, obracam, biorę pod język niczym pastylkę. A może zupełnie inaczej. Przypływ, odpływ i na piasku wilgoć. Miejsca i miasta, i las.(ha)las Horyzont i  linia papilarna zamieszkałych zmierzchów i uf ów świt.Zachwytów. Książka meldunkowa zdarzeń i zderzeń. Za i mierzeń mierzwienia.

Cyt.

C

Ci

sza

Fala skondensowane morze. Taniec. Nić. I nic [poza (i krok) poza tym-rytm t(a)m, t(a)m] Całość fragment momentu. I jeszcze tu. I Tam. I jeszcze… W garstce spojrzenia. Lapidarna nieco niezdarnie (na)kreśl(ona) mapa papilarna do_znań i zdań i znań nań gramatyka spojrzenia i wrzenie wejrzeń gram.

 

 

 

(długo,długo nic, czy nić?)

***

[a potem znalazłam to: In the Mood for Love, Shigeru Umebayashi, źródło].

[420]. … I inne pieśni.

Lubię słowo: «Idąc». Czasami je przeglądam, dam, i oddam, dystans szans, czasami liżę, biorę na język, prze-gryz-gryz-am,przeżuwam i przeżywam, nie(z)byt mistycznie, chociaż stycznie jak najbardziej.l tak żeby puściło soki. Przerzucam między (palcami). Masuję. Mięśnie gramatyki ważą gram, gra znaczenie znacznie. Idąc. Idą, ale i idąc. Można robić przestrzeń, czas, dzień. Ruch. To właśnie jest u-szycie z ruch-uff. Z życia. Oddech (też wznosi i opada, (wz)nosi i (o)pada, wnosi… Rozkłada się u-chodzi z człowieka).  Rytm.Ryt. Rytuał. Plus Puls.Do-tyk. Styk. Kier♥unek. Tętno. Skurcz i rozkurcz, Kurs.

Lubię słowo: «Idąc» zagnieżdżenie się w czasie. Jest (w)zruszenie i po-ruszenie, a więc i tworzenie. Dostrzeganie widzenie i rozumienie. Dialog. Zmysłowość, inteligencja, intuicja, zamysł. Polifoniczność (muzyki). Pisanie i (u)słyszenie, nawet jak jest tak jak u  Cage’a. Rodzaj napięcia  wzruszeń, rytuałów, porządków.

Lubię słowo«Idąc» zawiera się w nim esencja i lekkość. Przepływ.Oś i ość. Całość. Za()chwyt.

 

 

Następny artykuł ukażę się w najbliższy poniedziałek. Do czytania i komentowania.

Georges de La Tour, The Penitent Magdalene, 1625-1650, Metropolitan Museum of Art, źródło Wikipedia].

[(417+1)+1]. Zamiary.

Lubię kawę, dobre ziarno, ciepło kubka, smak na języku. Ciężkość płynu i jego strukturę.U-lotność. Lubię jazz i muzykę, która towarzyszy w życiu- obrasta nim i z niego wypływa. Tyciu i dbaniu o tycie (i nie co większe) linię, nie tylko o pięciolinie, melizmaty i inne (nie tylko) muzyczne te(-)maty. Dzisiaj nie będzie gimnastyki dźwięków. Uff. Oddech. Głęboki. Przeponowy. Oczywiście. Wiście oczy, albo połóżcie (wy)godnie wzrok na czcionce. Dziś nie o tym, lecz zagłębiam się w to, po co (jeszcze) chciałabym sięgnąć czytelniczo w tym roku, chociaż nie wiem, czy to dobre, czy (nie) strawne. Może ktoś/ia odmiennie smakował/a, i (nie) poleca: a jeśli tak, to dlaczego?

Czytaj Dalej „[(417+1)+1]. Zamiary.”

[417+1]. Ogłoszenia (dwa).

Nie ukrywajmy tego, bo i po co, i dlaczego? Poprzedni wpis, nie przypadł Wam do gustu, zero komentarzy, cóż nie chcecie wypisów z książek, więc ich nie będzie. Przynajmniej na razie. Chociaż nie wykluczam, że się to zmieni, mieni, ni? Ale dziękuję za wszystkie cztery polubienia. Fajnie gdyby osoba przybijająca piątkę napisała, dlaczego, bo to taki ciepły gest podniesiony do potęgi. Niebanalny, prosty i serdeczny.  I za wszystkie takie, baaardzo dziękuję. Z seducha. Jeśli jednak chcecie podzielić się własnymi lekturami, jak i przeczytać to co ja podczytuje tu, albo tam- czy tu, czy jeszcze tam, czytam, dajcie znać.

Tu i ówdzie dochodzą mnie głosy, że warto by było napisać cykl arytułoporad jak dysponować własnym czasem, żeby sprawnie i wydajnie się poruszać w tym gąszczu. Jeśli i Ty jesteś zainteresowany, zainteresowana takowym, to napisz proszę,w komentarzach. Mogę podzielić się swoim doświadczeniem, w jaki sposób ja podchodziłam do tego tematu, jak się z nim zmagałam, a potem w jaki sposób sobie to ułożyłam, tak, że działa, ale uprzedzam,będzie to wymagało zaangażowania, Twojego. Niemniej, jeśli jest to dla Ciebie temat ważny, warto.

Pozdrawiam, życząc miłego weekendu. Wiem, wiem, to nie poniedziałek, ani czwartek, ponieważ jednak wiosna, ciepło i od czasu, do czasu, warto coś zrobić in!aczej 🙂 Taki niepodziewajek, a co? 🙂.

 

 

[417]. Wprowadź tytuł, czyli poleć książkę.

Już w powietrzu oddech lekki lata,no dobrze, może nie fruwa, ale ledwie pełznie, nie? Jeszcze nie Chałupy welcome to, ale już we dwóch, lub dwoje zanucić można byle rymem i rytmem  nie zanudzić. Już nie, nie Cichosza, chociaż sza lub szuru(m)-burum i nie tylko w kominie nas minie, warto warstwy ubrań zrzucać,rzucać, i kilogramy zmarszczek pieścić doświadczenie swe pokazać światu i świat tu. Rozprostować myśli. W słońcu. Może jakąś czcionką ciekawą, ciekłą, wściekłą? Angażującą znaczy. Skóra cierpnie, a może jednak nie? Wygrzewa swe centymetry w kwietniowym już słońcu. Słowem, i (przy)długim wstępem pytam: Co czytasz?Co chcesz, i możesz polecić? W jednym (przynajmniej) zdaniu dlaczego warto przeczytać? Albo/i jeśli to była pozycja, dzięki której coś w swoim życiu zmieniłaś, zmieniłeś napisz co i dlaczego. Dobrze tak podyskutować sobie o książkach.

Dzisiaj pytanie do Ciebie :-). Zastanawiałam się, czy nie wrzucić tutaj książek, które z jakiegoś powodu chciałabym tu umieścić, ale jednak pomyślałam, że będzie to w jednym z kolejnych artykułów. W nawiązaniu do tego oczywiście. :-). Zapraszam do dyskusji. 🙂

 

 

[416]Warstwami#2.

Miało być. Być międliło.B o czy czymś. Z pośpiechu połyka litry liter. Szmer. Szmer. Szmer.  turkocik. Kocik. Ko, ko ko… Echo,echo bo nie ochy i achy, hy? Hę. chrząknę, prychnę, strzyknie w stawach… Ooooo. I będzie.  Innym. Innym, in, w tym sęk pękł był rytmu tu tu, litr  i jeszcze dryl. Kropka przecinek zakąsek wycinek wyciek wyciekł jak zadyszka mniszka szelest. est. Jest. Zza pach. Anatomia zmysłu.  Kwiat wykwit wykwitł Po pod po powierzchnią się wzdryga i wrze. Wrze W rze. W rze. W rzeczy wi-fi sssswitości świta znaczeniem. Obfitość. Kształ.ów.Mieni się soczystością znaczeń. MięsiEń  drga, ga. ga. aaaa au,do potęgi myślenia. Lenia to nie ruszy z dowolnie obranego boku. Ku czek. Czekaniu. Czk.czka.czka. czkawka. Kawka? deSerek? Guzk z pętelką? Obieram myśl i za tem Qrssss. Gimnastyka styka potem, potem potem, wtem i we wtem, posuwem dat,  jeszcze krok. To za dużo. Psyt. Nie do-syt zna, czeń. Eń. Miętoleń międleń i zmemdleń. Leń czy nie leń o to jest szelest. Ruch, posuwisty, wolny, niezdecydowany śmiałością. Jest? Czy to zmyślenie? Fantasmagoria? Właściwe torowanie ruchu, w (za)duchu, w indywidualnie w skupieniu. Zadyszka i za kwas. Dla mas. Masy ciała to nie (w)zruszy. Sprawa wielkiej wagi ani drg.nie.

Czy zwróciliście…A, nie, jeszcze nie, nie tak, tak to to tak to to to tak.Czy zawróciliście… Nie, nie jeszcze nie, z nowo rocznych po postań. Po siedzieć. Pogibać i pogimnast, tyk, tyk tyk, tyk pogimnastyk, pogimnasyyykować. Nowo rocznych postać.Kszt! Kształt. (Ten,z widocznych. Ledwo)  Takt. Śśśśśśśśśśśśśśśśśświst przeleciało o! Nowo rocznych post. Post? Po stanowień. Znaczenie, znacznie zmęczenie. Uff. Z barkuff spa spadło Dło, ooo . Urody wielkiej małej czy średniej po- śledniej umili Milimetr jeszcze pieszczę. Jeszcze zmieszczę wytężeń naprężeń zmysłów i myśleń. Jeszcze krok. Jeszcze postawa i wzrok. I skłon. I wymach. I mach. Liczba Macha. Taaa, fizyka zmęczeń, i machają mi wszelkie liczby,zapisane na paragonach Pi razy drzwi. Zwłaszcza gdy nie dopnę płaszcza. I me myślenie się wypłaszacza. Śliny brak w ustach.  Dość(.) sucho. Ho, ho. Ucho przekładam przykładam do bar ku. Do drgania. Do kroku. Oku o i ku. Q i p logika zmęczeń. Gimnastyka ledwo styka. Stan sprzed budzika.Wstać. Trzeba wstać. I zemleć godziny, prze_(r)z(u)yć minuty, wypróżnić, wyróżnić sęk(undy).

***