[272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..

To książka podobna jak ta, o Piotrze Pustelniku, i jego drodze. A jednak bardzo odmienna. To publikacja o tym, jak można się różnić, skutecznie, od siebie sprzed lat, i wśród ludzi. A może to publikacja o wyobraźni? O tym jak można chadzać na obrzeżach mapy? O godzeniu, nie mylić z głodzeniem, przeciwieństw, czy jeśli chodzi o dobór partnerów, a szczególnie jednego, o czym (nieco) później, czy liczebność wypraw (o czym nieco wcześniej). To na wskroś „dziwny przypadek” Wojtka Kurtyki.

Wojtka, nie  Wojciecha, Kurtykę zna każda osoba, która choć trochę interesuję się wspinaniem na światowym poziomie, ale to coś więcej.To dziwne, bo wspinanie, które uprawiał m(i)a(ło) charakter intelektualny- z jednej strony (i to od ogółu do szczegółu i odwrotnie: począwszy od filozofii, którą w sobie budował, na odżywianiu i  doborach lektur skończywszy) i anty sportowy, choć jeśli by tak spojrzeć, to i styl alpejski (a o tym właśnie myślimy, mówiąc i pisząc: Kurtyka) toż sport najwyższej próby. Próby złota, i nie chodzi o Świetlistą ścianę (Gaszerbrum’a IV). Przynajmniej nie tylko.

O ile Jerzy Kukuczka postrzegany był jako ten, który wspina się siłowo, atleta, ten, z którym zawsze się wchodzi,konkurent Meissnera,  ten biorący udział w dramatycznym, i nierównym wyścigu o palmę, wróć, czekan pierwszeństwa, Wojtek to uosobienie intelektualnego wspinania. Zresztą, warto nadmienić, że obaj panowie tworzyli przez cztery lata tandem, którego próżno szukać w historii tej, jak i innych dyscyplin. To tak jakby łączyć ognień z wodą, tak pod względem charakterów, jak i bacground’u społecznych doświadczeń jak również statusu społeczno- ekonomicznego, ale również, i to ważne, podejścia do wspinania.

W tym roku ukazało się polskie tłumaczenie Art of Freedom, książka wydana w tamtym roku. Z jednej strony, szkoda, że nie jest spisana w konwencji wywiadu rzeki, tak nie często mamy możliwość wysłuchania opowieści alpinistów, czy himalaistów, a Kurtyka to postać o nietuzinkowych przekonaniach, i takowych osiągnięciach. Z pewnością mógłby sam napisać swoją opowieść, tak jak uczynił to w życiu, publikował bowiem już artykuły. Z drugiej strony, wywiadów- rzek, jest przesyt na rynku, a w opowieść snutą przez Kanadyjkę Bernadette Mcdonald, która w swoim zawodowym życiu, zajęła się pisaniem o górach,  w jej narrację są wplecione wypowiedzi himalaisty.

[Kurtyka Sztuka Wolności, Bernadette Mcdonald, Voytek Kurtyka, Agora, Warszawa, 2018, źródło fotografii].

To człowiek, który nie tylko cztery razy odmówił przyjęcia Złotego Czekana,jak również zasiadania w jury tego prestiżowego konkursu. I tak zaczyna się opowieść,pióra Bernadette Mcdonald. I celnie, bo ten, kto wie, jakimi prawidłami kieruje się w swoim życiu Kurtyka, wie, że nakreślona sytuacja jest doskonałą ilustracją powyższego.   W końcu otrzymał odznaczenie, za całokształt dokonań  w 2016 roku, jednogłośnie, oczywiście, co się niezmiernie rzadko (jeśli w ogóle) zdarza.

Człowiek legenda, nie tylko ze względu na dokonania, ale i na styl w jakim zapisał się w historii, i (a może przede wszystkim?) filozofii, która stała się rzetelnym, bezkompromisowym umiłowaniem mądrości, sztuką życia, a więc i sztuką wolności, w praktyce, tak w górach jak i na nizinach, bardzo szkoda, że w Polsce tak mało o Wojtku Kurtyce wiemy, jeśli wiemy, to niestety, cokolwiek. Chociaż może ze względu na ostatnie wydarzenia górskie, akcje ratunkowe, to sytuacja się zmienia, szkoda, że tylko w takich okolicznościach. I niniejsza książka jest okazją, przyczynkiem by zmienić ten stan rzeczy. Przemiany,również o tym jest książka.

Powolnym snuciem opowieści, bo właśnie tym jest życie. Góry nie tylko mają w sobie coś magicznego, ale w naszym społeczeństwie jest pieszczony obraz himalaisty i alpinisty, jako człowieka, który nie tylko przesuwa granicę, ale także ją wyznacza ma cząstkę mistycyzmu w sobie. Nie ujmując nic, panu Wojtkowi Kurtyce, który od zawsze balansował na granicy nurtów, nie w pierwszym szeregu, ale jako pierwszy, nie w komercyjnych wyprawach, a jednak w narodowych-choć i takie ma „incydenty” w życiu,wspinał się nie podchodząc do wspinaczkowego egzaminu, a został oficjalnie taternikiem z w y c z a j n y m  (legitymacja przesłana została pocztą).

I to  mit narodowy, wielkości Polaków i himalaizmu i alpinizmu, jednak największy szczyt swoich możliwości to dekada  lat 70-80-tych. I o tym także jest ta opowieść, o historii tej dyscypliny. Gorąco zachęcam do tego by zapoznać się z historią polskiego wpinania, nie tylko dlatego, że jest ona fascynująca. Wojtek Kurtyka udowodnił, jeśli potrzeba by było udowadniać, to, że w górach wysokich można się wspinać indywidualnie, albo w małych zespołach. Nie potrzeba wielkich nakładów, ekspedycji narodowych, ale chętnego serca, jakkolwiek to patetycznie nie zabrzmi, porozumienia z górą, jedni napiszą, a może po prostu uważności. Jego wspinanie to filozofia, którą napisał sam, zainicjował trzynaście przejść w himalajach w stylu alpejskim (czyli bez zakładania obozów) w tym sześciu na góry ośmiotysięczne. Potrafił ,inaczej niż Kukuczka (nie tylko dlatego, że był innym od niego człowiekiem, ale także że nie był w jego sytuacji) zrezygnować z osiągnięcia szczytu, jak miało to miejsce ze wspinaniem na K2, tylko dlatego, że nie satysfakcjonowała go droga, którą mógł osiągnąć cel. Jeśli ktokolwiek użyłby sponiewierane zdanie motywacyjne: liczy się droga, nie cel, przytaczane przy wszelakich okazjach, a i bez nich, Wojtkowi Kurtyce bym uwierzyła. Za największe osiągnięcie XX wieku w Himalajach zostało uznane przejście Gaszerbrum’a IV drogą zachodnią, której dokonał właśnie Kurtyka. Liczy się ściana, trudna droga, ta nie tyle mniej, co w ogóle, nie uczęszczana, cel sam w sobie, do przekraczania swoich możliwości. Spójrzmy na tę książkę inaczej, niż tylko zapiski znanego człowieka, eksperta, to droga indywidualizmu, który można wpisać w główny nurt, mówi się, że to on właśnie (s)tworzył styl alpejski, zaczął się nim posługiwać konsekwentnie na najtrudniejszych ścianach. Przy tym, unikając ryzyka. Gdzie, którędy przebiega granica pomiędzy tchórzostwem, a mądrością? Czy uzyskamy na te pytania odpowiedz(i)? To zależy. Moim zdaniem, choć może być ono niepopularne, wspinanie pana Wojtka Kurtyki jednak było sportowe,tak jakby stał w rozkroku, z jednej strony, ze względu na czasy, (s)tworzył styl alpejski,  patrząc z perspektywy historycznej, jako pierwszy pokazał, że można wspinać się samotnie, albo w (co najwyżej) w trójce, na najwyższe góry świata  na totalnym obrzeżu, był Tomek Mackiewicz.

Z okładki spogląda na mnie szczęśliwy człowiek, który nazwał wspinanie zimowe, sztuką cierpienia, wzbudzając tym poruszenie, nie tylko w środowisku, ale nie o tym, ów człowiek który umiłował piękno, przyłapany na wrzącym uczynku, na tym co lubi, kocha robić, człowieka, którego nie dotyczy grawitacja. Grawit akcja. Akcja, czyli proces, o dojrzewania do wspinania, o tym jest ta książka przede wszystkim. O rytmie, krok za krokiem. K(r)opka do k(r)opki. To publikacja o łączeniu kropek, wróć, wierzchołków, wróć…A zaczęło się w 1974 roku, od przejścia Ściany Troli, pierwsze zimowe, wedle autochtonów, niemożliwe. Miał wtedy dwadzieścia siedem lat. Dziennikarze i dziennikarki, wieszczyli mu śmierć, i niepotrzebną brawurę, a potem część z nich, wynajęła helikoptery by możliwie najbliżej obserwować niewiarygodną wspinaczkę Wojtka. Trzy lata później pokonał wśród huku kamieni, nową drogę na Kohe Bandaka, rok później znów wytyczył nową drogę na Changabang już wtedy identyfikowany jest ze wspinaniem alpejskim, w małych zespołach.

Gdy Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury odbierał Czesław Miłosz, Wojtek zrobił pierwsze przejście wschodniej ściany Dhaulagiri, i wchodzi na szczyt. Trzy lata później, razem z Kukuczką zdobywają Gaszerbrum I- oczywiście nową drogą. Następnie, w tym samym duecie następuje trawers trzech szczytów masywu Broad Peak. Rok później to wspomniane przejście zachodniej ściany Gaszerbrumu IV. W 1988 roku jako pierwszy przechodzi wschodnią ścianą iglicy Trango Nameless Tower. To tylko niektóre dokonania. Nigdy nie skupiał się na tym by kolekcjonować ośmiotysięczniki, zajmował się także Karłami górskimi. Liczyła się atrakcyjność, to znaczy trudność, kontakt z górą. Cóż, w ostatnim czasie przetoczyło się tornado rozmów o tematyce górskiej. Nie jest moim zamiarem, ani streszczanie książki, ani opisywanie jej, a to częste na blogach, żeby nie napisać nagminne. Z chęcią podyskutuję z Tobą, i o wrażeniach z lektury, i o górach. Zapraszam.

Jaką książkę ostatnio czytałaś, czytałeś, i chcesz, i możesz polecić, i dlaczego właśnie tę?

6 myśli na temat “[272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..

  1. Kolejny raz widzę, że poruszamy się w tych samych (albo bardzo podobnych) klimatach – ja właśnie czytam „Spod zamarzniętych powiek” Adama Bieleckiego:-)

    1. Cześć, tak też myślę, i po charakterze naszych rozmów. Część swoich lektur prezentuje na blogu. Cały czas się waham jeśli chodzi o książkę, może i przeczytam, ale nie jestem pewna. Może kiedyś, niemniej fajnie, że wspomniałaś o lekturach. Bardzo się cieszę. W pewien sposób myślę, że lit. górska stała się modna, tak jak i dyskusje, czy warto, czy należy i jakim/ czyim kosztem, należy się wspinać, nie tylko, w górach wysokich. Literatura górska już gościła tutaj.

  2. Książkę przeczytałem, tak jak to zaznaczyłem podczas naszej rozmowy przy okazji wpisu o książce o Piotrze Pustelniku. Było to pierwsze głębsze spotkanie z Wojtkiem. Refleksją jaka pojawiła się jakiś czas po przeczytaniu było stwierdzenie, że wspinanie Wojtka to jak stawanie się kimś poprzez robienie czegoś. Chodzi mi o to, że Wojtka nie interesowała lista „to do” jak u Jurka ( „to do ” 14 ośmiotysięczników ) ale lista ” to be”. Lista tego kim chcę się stać poprzez robienie czegoś. ” To be, not to do ” to osobny temat na całkiem inną rozmowę, ale według mnie bardzo pasuje do osoby Wojtka. Odnoszę wrażenie, że jest to osoba, która bardzo sprawnie łączyła sprawy czysto techniczne, przyziemne ze sprawami bardziej duchowymi, wyższymi. Budowanie sprawności fizycznej po to by w górach przenosić się na inne poziomy świadomości. Jest mi to bardzo bliskie.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

    1. Marcinie, to co piszesz, jest bardzo ważne, mam takie spostrzeżenie, nie wiem, czy będziemy w nim zgodni, że człowiek zawsze staje się inny przez to co robi, tylko bardzo często nie jest to zauważalne. Zwłaszcza, gdy nie stawiamy sobie wyzwań, i nie chodzi o to, by wspinać się w górach wysokich, albo nurkować w podwodnych jaskiniach, choć i tak może. Jeśli nie uczymy naszych Bliskich i Dalekich osób, z którymi przebywamy, że stawianie sobie wyzwań w życiu jest ważne, rozważnie i w sposób wspierający, to zamieramy, i jesteśmy w tym co znane, a więc jest duża szansa, że nie rozwijamy swoich umiejętności. Budowanie sprawności, dobrze, żeby przenosiło się na inne sfery i tak jest, chociaż nie zawsze to zauważamy. Chociaż jeśli chodzi o W. K, to tu wymiar był holistyczny, żeby to tak ująć. 🙂 Pozdrawiam również, i życzę Wam (Żonie i Dzieciom również) i Tobie, miłego dnia.

  3. Mnie ciekawi, co ludzi pcha do takich działań, co czują, jak jest tam, gdzie mnie nigdy nie będzie. Osobiście nie cierpię zimna i nie lubię się męczyć, więc tym bardziej frapują mnie ludzie, którzy takie ekstremalne warunki sami dla siebie wybierają, dlaczego widzą sens akurat w czymś takim… W pewnym sensie ich podziwiam, imponują mi, ale przenigdy nie chciałabym być na ich miejscu. Oni na moim pewnie umarli by z nudów;-)
    Nie oceniam i nie wartościuję, zwyczajnie chcę poznać inne:-)

    1. Jasne, rozumiem towarzyszącą Ci intencję. jest ona dla mnie czytelna.. Co ludzi pcha? Zależy których, pewnie motory działań będą różne. Zważ też proszę na rodzaj środowiska, mało który np zajmuje się wyczynowo pływaniem, jeśli został wychowany w górach, albo zajmuje się skokami wychowany na Mazurach. Oczywiście są wyjątki takie jak Ryszard Pawłowski, ale i tu znajdziemy styczne. A, wiesz co? Jestem ciekawa co wniknęło z takiej zamiany miejsc… :-).

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s