[405]. Klops,czyli keks, kleks znaczy…

Myślę nad tym by powrócić do korzeni. Jeśli chodzi o blog.Pod względem treściowym, słowem, a raczej trzema: szykują się zmiany. Jeszcze nie do końca doprecyzowane,są, są w przedsionku, albo w przedpokoju, jak zwał/a tak zwał/a, ale to nie zawał, ani trzęsienie ziemi, czy klawiatury.

Chciałabym by artykuły pojawiały się w poniedziałek i czwartek, albo chociaż w jednym ze wskazanych wyżej dni. Ponieważ przywiązuję dużą wagę i rozwagę do merytoryki to nie chcę publikować czegokolwiek, byle by coś było, by się kręciło, a raczej czy tu, czy tam czytało. Wierzę w nas, czyli Osoby Czytające, można też sięgnąć tam gdzie wzrok nie sięga, jako to rzekł i zapisał wieszcz. Przynajmniej nie sięga na pierwszy rzut oka (oj karkołomna konstrukcja zdania) czyli do archiwalium. A co tam? Można, można. No to, dlaczego by nie (poczytać)?

A skoro już tak językowo i filo logicznie to dlaczego nie garść ciekawostek z ciekawego języka polskiego? A w zasadzie, i w kwasie, a nie bo to oto o inkauście.

No, dlaczego nie? Znany już za czasów jak najbardziej starożytnych naszych przodkiń i przodków. Z łaciny znaczy mazidło czernidło. I to najmniej urozmaicone określenie, w odróżnieniu od składu. Atrament sporządzano z sadzy, czy żywicy, osadu winnego, no, no mamy już winnego ów kleksów szkolnych uff… Pamiętacie lata sześćdziesiąte, i dziesiątki roków późniejsze? Można by dołożyć jeszcze mątwę martwą czarną, a raczej jej wydzielinę dzielnie do składu owego włączoną, ale ale, atrament to na początku przynajmniej przypominał czarną pastę, na pastwę  i przekleństwo nie tylko białych kołnierzyków młodzieży szkolnej. Dopiero taki specyfik rozcieńczano roztworem ha!dwa i jeszcze: o! A jeśli tegoż dodano więcej, niż wymagało to szkiełko czy oko, to cóż, z roztworu robił się bezbarwny potwór… Który ściekał z pióra… Do pisania tytułów używano czerwonej barwy. Do tworzenia odmiany sympatycznej, czyli zastrzeżonej tylko dla niektórych, używano mleka. Osoba, która odbierała takowy list posypywała go, nie nie popiołem, ale pyłem uzyskiwanym np z węgla drzewnego.

Zależnie od składników trwałość mikstury była różna. (Zapraszam wszystkich Gości, kończy mi się termin ważności) Śpieszmy się pisać listy, tak szybko przestają być zdatne do przeżucia… Niektóre z papirusów egipskich nadal można by było odczytać, gdyby znać hieroglify, a niektóre wprost przeciwnie, czas nie tylko goi rany, cóż napisać o dzisiaj stosowanych paragonach? No, ale tych ostatnich nie zakopujemy w piasku, ale może o czymś nie wiem? Papirusy z Herkulanum utraciły elastyczność i trudno dziś je odwijać, śmiało pomógł w tym wybuch Wezuwiusza. I tak litera nie tylko prawa, ale i lewa i każda inna,  rozsypuje się w proch. Och, zapomniałabym, są także takie atramenty, gdzie adnotacja była czytelna, użyć gąbki, czyli zastosować regułę dwa razy p, przeczytać i porzucić, czyli zapomnieć. Gąbka to także synonim miecza, w takim znaczeniu używał tego słowa cesarz August, nie dziwota więc, że mawia się, że ten kto mieczem wojuje od miecza ginie… A może to dlatego, że w czasach starożytnych, i nie tylko wtedy papirus był towarem nie tyle deficytowym co bardzo, bardzo drogim. Popatrzcie na obrazy, z czasów renesansu, tam w pracowniach, nie ma koszy na papiery również z tego powodu…

I tym akcentem, kładę Kleksa na piksele. O Holender, lepiej skończyć na dziś (i chyba lepiej śpiewająco):

 

[Latający Holender, źródło].

 

Reklamy

6 myśli na temat “[405]. Klops,czyli keks, kleks znaczy…

  1. Mi zajęło prawie siedem lat blogowania, żeby znaleźć swój rytm. I dopiero od niedawna zacząłem się przykładać do pisania bardziej starannego i (przynajmniej moim subiektywnym zdaniem) ciekawszego.

    Może gdybym z blogowania czerpał korzyści majątkowe, byłbym w stanie lepiej i częściej. A tak – raz na tydzień wydaje się być optimum.

    1. Świetnie, że się dzielisz opinią. Zauważyłam, że też się zmieniasz blogowo.
      Szukam rytmu właśnie. I mnie go brakuje… Jeszcze rady? Chętnie przyjmę. 🙂

      1. Rady dawać łatwo. Sensowne rady dawać już nieco trudniej.

        Blogosfera ma tę zaletę, że można w niej znaleźć więcej dziwnych klamotów, niż w damskiej torebce. I każda blogowa potwora znajdzie swojego czytelniczego amatora, więc uniwersalnych porad chyba nie ma.

        Jest jedna, ale tę już powtarzano tyle razy, że działa trochę jak emetyk: pisz tak, żeby mieć z tego frajdę.

        1. Tyż prawda:) Damską torebkę przebić trudno. A ja nie noszę, nie mam praktyki w tym względzie. Wolę plecaki, mogą być turystyczne, czy styczne inaczej.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s