[317+1]. Brrrr. Na Jowisza jak (zimno:gorrrąco)!

Uwaga  i inna waga, meteorolodzy i inni wróżbici wieszczą powrót Zimy i to przez wielkie Zi, i to w wielkim stylu. Najlepiej dla ciepłolubnych osób wystrzelić się wtedy wkoko koko eurospoko, w  Kosmos,jakbyśmy tak tam, a raczej tu jeszcze w nim nie byli, no ale cóż, nie spierajmy się o szczeliny szczegółów, wszędzie  byle nie na Jowisza. Tam panują nieziemsko trudne do zniesienia warunki. (I nie chodzi o niezdaną sesję studencką). Jowisz złożony z dwóch nie tylko najpowszechniejszych, ale i najlżejszych pierwiastków, a dokładniej: osiemdziesięciu sześciu procent wodoru i trzynastu, no prawie czternastu helu, reszta to ostatki. Dlatego jest nazywany gazowym olbrzymem nie tylko dlatego, moim skromnym zdaniem powinien byłby (gdybym prezentowała ziemiocentryczny punkt widzenia) być nazwany gazowym żarłokiem gdyż wewnątrz pomieściłby tysiąc Ziem. (I to nie tych obiecanych, ale zapewne tych, bardziej obmacanych od Jowisza). Jego średnica wynosi jedenaście błękitnych planet.  Co więcej  masa to siedemdziesiąt procent masy innych planet. To taki bramkarz stojący u wejścia do klubu.  Już jak się zbliżasz do takiego hmm serwismana, wiesz, z kim będziesz miał/a do czynienia, ba, dostrzec go można nieuzbrojonym okiem! A żeby dostrzec więcej i bardziej wystarczy, że mamy amatorski sprzęt do obserwacji nieba. Bez specjalnie uzbrojonego szkiełka, czy oka, co więcej można mieć i wady (wzroku) a i tak zobaczymy gazowego olbrzyma.

[Jupiter, Zdjęcie Jowisza w naturalnych kolorach wykonane w kwietniu 2014 roku przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a. prawda, że pięknisty? źródło zdjęcia].

Do tego gdyby był człowiekiem pewnie zdiagnozowano by u niego nadpobudliwość ruchową, bo cóż, tak szybko obraca się wokół własnej osi. (Nie, nie to nie narcyz, czy egocentryzm). W rozwiązku z powyższym, nie dziwne jest, że dzień tu trwa (trochę więcej) niż mgnienie oka, no, najkrócej w Układzie Słonecznym dziewięć godzin i pięćdziesiąt pięć minut.

Planeta tańczy w okół słońca (to znaczy obiega je) w ciągu (prawie) dwunastu lat. A przyciąganie jest dwa i pół razy większe niż na Ziemi. Planeta, o której dzisiaj piszę, jest otulona chmurami, które w głównej mierze składają się z amoniaku, siarki i wody, ot, wspaniała atmosfera panuje na Jowiszu:).

Do tego temperatura otoczenia,fanta i styczna. I zmienna. Do nieba, do piekła zabierz mnie, śpiewała, któraś z polskich wokalistek… Nie, wystarczy na Jowisza, bliżej, a jeśli nie, to przynajmniej wiadomo, w którym kierunku. (Tyle, że lądowanie bardziej problematyczne, ale o tym, dalej).  W  górnych warstwach atmosfery Jowisza temperatura wynosi około -145°C. Poznanie przez homo sapiens tej planety i dokonane przez niego pomiary,pozwalają stwierdzić, że ta  wzrasta wraz z głębokością  a dokładniej rzecz ujmując poniżej wspomnianych chmur. Na poziomie, gdzie ciśnienie atmosferyczne jest dziesięciokrotnie większe niż to, które znamy na Ziemi temperatura podnosi się do 21°C Im bardziej w głąb Jowisza, tym temperatura znacznie się podnosi żeby w jego centrum może słupek rtęci mógł wskazać do 24 tysiący °C. A tym samym licytacja Jowisz- Słońce co do temperatury obu, wygrywa bezapelacyjnie ten pierwszy. Tyle, że warto pamiętać, iż  Jowisz od początku swojego istnienia uwalnia swoje ciepło. Spala się nam chłopaczyna.

Jak powstał z martwych, a raczej, z niebytu, cóż dokładnie nie wiadomo. Niektóre osoby mawiają, że Jowisz, to taka nieudana gwiazda, nie chodzi o to, że celebryt(ka) z niego dlatego, że zatrzymał się w pół drogi, to znaczy reakcja termojądrowa nie została zainicjowana.W galaktyce była chmura gazu, taka sama, z której powstało Słońce, wessana została pod wpływem niczego innego, jak grawitacji. Jej materia utworzyła planety, a lwia część przypadła bohaterowi dzisiejszego odcinka, Jowiszowi. Drugie w kolejce było Słońce, a potem cóż, cała reszta, w tym, nasza Ziemia. Wirujące gazy w powietrzu przyciągały materię, gazowy olbrzym nabiera masy (najpierw masa potem rzeźba mawiają fit trenerzy, a przepraszam, teraz jest modne określenie, co, ach co,a coach).  Jowisz pojawia się niczym perła. I to nie przenośnia. To co nie dotarło do Jowisza, zostaje wyrzucone w przestrzeń.

Powstał około 4,6 miliarda lat temu skompresowane pod wpływem grawitacji cząstki kosmicznego pyłu i gazu zaczęły wytwarzać  nic innego jak tylko ciepło. Trawestując słowa piosenki Natalii Kukulskiej, ciepło nosisz je w sobie, je, je , je.(Dobrze, dobrze, już nie śpiewam). Jowisz go co prawda nie je, ale emituje je do dziś,  i tak oddaje go więcej i to dwa razy więcej  niż bliskie nam Słońce. Napomknę, tylko, że masa Jowisza to około jedna tysięczna masy tegoż ostatniego.Do tego ten magnetyzm. No cóż, szczątki człowieka skończyły by marnie, silne pole (elektro)magnetyczne, wprawiłoby, że nie zdążyłby pierdnąć, ani mrugnąć. I drogi czytelniku, skończyłby w pudełku z plastiku. Chociaż nawet nie wiadomo, czy by i to było. No chyba, że ubrał by się jak ołowiany żołnierzyk, ale jak taką masę wystrzelić w koooosmos?

No, ale po co lecieć jeśli nie tylko miękkie lądowanie nie wchodzi w grę? No, cóż, żadne nie jest możliwe, bo przecież to planeta gazowa. Jeśli te, przeszkody, o których wspominałam, zostałby jednak pokonane, to sprzęt opadałby niżej, niżej, niżej coraz niżej, aż zmiażdżony by został przez ciśnienie atmosferyczne. Nawet jeśli by użyć innego repertuaru sprzętów. To na dziś, jest to niemożliwe, acz marzyć można. Jowisz, to zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam,pełni rolę  bodyguarda, niby to przyciąga, by odrzucić w przestrzeń jeszcze dalej to, co niepotrzebne, albo to, co może zagrozić naszej części galaktyki, pełni rolę starszego, opiekuńczego rodzeństwa. Oczyszcza rejon orbit planet zewnętrznych w tym Ziemi, by nic się nie mogło stać. Utrzymanie czystego pola. Dzięki temu mogło pojawić się życie na naszej planecie.

Osiem tysięcy razy częściej komety chcą uderzać w Jowisza, a raczej nie mają wyboru, bo ten je przyciąga niczym magnes. Tyle, że droga jednych sięga na przestrzał i dalej, dalej, a drugim zakrzywia tor, i pędzą w innym kierunku, jakim? Nie wie nikt, bo często”lądują” poza układem słonecznym, tak się układa trajektoria lotu. Prędkość ze wsparciem Jowisza dochodzi do pięćdziesięciu kilometrów na sekundę, a co, po co się rozdrabniać. skoro nie można sięgnąć dalej niż wzrok, okiem nawet uzbrojonym.

Już Starożytni dostrzegli,że Jowisz porusza się wśród gwiazd. Także oni go dostrzegli, to nie dziw, wszakże to trzeci najjaśniejszy punkt na nocnym niebie (po Księżycu i planecie Wenus). Cztery największe księżyce Jowisza odkrył w 1610 roku Galileusz było to możliwe dzięki temu, że teleskop był już powszechnie w użyciu (nie, nie to nie Galileusz jest jego konstruktorem) największy z księżyców, Ganimedes ma powierzchnię większą od Merkurego.

Wzmianki o Jowiszu znajdujemy mitologii, oraz w wierzeniach religijnych wielu kultur. Są przesłanki za tym,że obserwacje Jowisza prowadzili astronomowie babilońscy i miały one miejsce tysiące lat przed naszą erą, nie tylko Galileusz. Czy dziwi zatem fakt, że nazwę planecie nadali Rzymianie, i to nie byle jaką, albowiem,  swojego najważniejszego bóstwa z mitologii – Jowisza. Boga,który podług ich wierzeń, we władaniu miał niebo, burze i deszcze, tak więc stał najwyżej, był najpotężniejszy. Aż dziw bierze, że wielką, czerwoną, charakterystyczną plamę Jowisza, odkryto niedawno po tym,jak „ochrzczono” GanimedesaTo antycyklon o średnicy większej niż średnica Ziemi. Tak więc błękitna planeta nie mogła by jej zasłonić największa burza we wszechświecie, burza, i to bynajmniej nie w szklance wody. Dwadzieścia tysięcy kilometrów średnicy Ziemia, niecałe trzynaście tysięcy. Na obrzeżu plamy wiatr wieje bardzo szybko, a w środku to obszar ciszy, spokoju sielanki. Piękna ilustracja. Niepozorna, a ile kryje tajemnic i pytań.

[Porównanie wielkości Jowisza i Ziemi, źródło zdjęcia].

 

Nie będziemy porównywać burz ziemskich i jowiszowych, bo to nie do wyobrażenia. Wielka czerwona plama, to kłębowisko wyładowań, deszczy i chmur (i nie ma tu ani jednej kropli wody) wielka czerwona plama, to obszar wyżu. Cyklon wykonuje jedno salto w przeciągu dziesięciu dni. Chmara burz,ale dopiero na obrzeżach plamy, skąd ona czerpię energię, może tam właśnie znajduje się wulkan energii, nie wiadomo. Nie wiadomo, dlaczego plama nie przemieszcza się, skąd mniejsze chaotyczne zawirowania, i burze poza wielką czerwoną plamą, gazową planetę spowija kilka warstw chmur, co więcej —- pioruny, a raczej dźwięk, rozprzestrzeniają się cztery razy szybciej niż na Ziemi (pięć tysięcy kilometrów na godzinę). Szybciej też pada deszcz, i to dwa razy szybciej, słupy cumulusów są cztery razy wyższe niż ziemskie. W wielkiej czerwonej plamie wiatr jest nie tyle trudny do przetrwania, tyle, że trudny do wyobrażenia, burze bowiem nakładają się na siebie i krzyżują ze sobą, są jeszcze prądy strumieniowe, które nakładają się na planetę, naukowczynie i naukowcy dopiero poznają ich mechanizm. Nie tyle są one większe, rozprzestrzeniają się one w różnych kierunkach, są też silniejsze, dlatego, że planeta wiruje, dlatego mnogość prądów, i pasy na Jowiszu. W chmurach na pograniczu prądów, pojawiają się charakterystyczne zawirowania. Tak jakby gaz chciał uciec z powierzchni planety. Wiatry także są inne. Wiele się mówi i pisze, o owej czerwonej plamie, ale jest jeszcze coś: Niedaleko Wielkiej Czerwonej Plamy znajduje się Wielki Biały Owal, którego średnica porównywalna jest ze średnicą Ziemi(wreszcie coś porównywalnego!). Owal BA to także antycyklon nazywany -a jakżeby inaczej- Małą Czerwoną Plamą Juniorem. Im bardziej w wgłąb,to więcej pytań, tajemnic i odkrywania.

To co warte odkrycia to mnogość księżyców Jowisza, znanych jest sześćdziesiąt dziewięć, niektóre z nich poruszają się chaotycznie, inne wprost, a raczej elpitycznie, przeciwnie, ale jednak w tym jest metoda, każdy ma swój cel, i swoją orbitę. Cztery największe z nich odkrył Galileusz. Oto i one, tak i oto się prezentują:

[Porównanie rozmiarów księżyców galileuszowych i Jowisza. Od góry do dołu: Io, Europa, Ganimedes i Kalisto. Widoczny fragment powierzchni Jowisza z Wielką Czerwoną Plamą: źródło zdjęcia].

Chociaż niezależnie, w tym samym czasie co Galileusz, niemiecki astronom Simon Marius także je zauważył. Io, Europa, Ganimedes i Kallisto. Zostały one zaproponowane przez Niemca, i tak przetrwały do naszych czasów. Nazwy pochodzą od imion kochanek (i kochanka) Zeusa, greckiego odpowiednika boga Jupitera,czyli znów mitologie i wierzenia. Galileusz określał je jako Sidera Medicea, na cześć rodu Medyceuszy.  Na podstawie swoich obserwacji stwierdził, że księżyce krążą wokół Jowisza. Odkrycie to to kamyczek do tez prezentowanych przez Kopernika, i nie chodzi o prawo ekonomiczne, czy przepis na chleb. Jowisz, także ma pierścienie, i choć nie są tak okazałe jak te, które należą do Saturna, także można je opisać. Składają się z trzech warstw. Najbliższa określana jako „halo”, następnie znajduje się pierścień główny, a najdalej- ażurowy. Te,należące do Jowisza złożone są głównie z pyłu, który zostaje wyrzucany w przestrzeń kosmiczną po uderzeniach meteorytów w jego księżyce. Równowaga w przyrodzie musi być! Nie tylko my, uszyci jesteśmy z ruchu.

Wyrzucony kosmiczny pył utrzymuje się w formie pierścieni wokół Jowisza, a jakże było by inaczej, dzięki jego grawitacji, czy może być inaczej, skoro zmienia ona nawet kształt trzech jego najbliższych satelitów?  Planeta posiada najsilniejsze pole magnetyczne,czternaście razy silniejsze jak to, spotykane na Ziemi. Jowisz to planeta znana, a jednak bardzo mało o niej wiemy. Jupiter w mitologii rzymskiej był władcą wszystkich bogów. Utożsamiany z greckim Zeusem, panem Olimpu, przedstawiany był najczęściej w pozycji siedzącej na tronie, z piorunem w ręku. Inne jego atrybuty to orzeł i dąb. Rembrandt i Rubens do niego się odwoływali, ale przecież nie tylko oni. Nauka o kosmosie, czyli miejscu, w którym wszyscy się znajdujemy, jak i drogi, sztuki i kultury bardzo często się przecinają. I to jest fascynujące, ale to temat na całkiem inną opowieść… Na Jowisza, #…Bo Świat jest ciekawy!,

Reklamy

4 myśli na temat “[317+1]. Brrrr. Na Jowisza jak (zimno:gorrrąco)!

  1. Mi Jowisz i jego księżyce zawsze będą przypominały o Odysejach kosmicznych Clarke’a. Jak ja dawno ich nie czytałem ani też nie oglądałem. Pora na powtórkę. Tako rzecze Zaratustra.

    1. Mnie, to skojarzenie nie przyszło do głowy, a widzisz, tako rzecze ja, a tak poważniej, to wszechświat jest fascynujący i to jego podbój bardzo często zapładniał wyobraźnie pisarek i pisarzy, a raczej, jego wizja.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s