[400]. To co pomiędzy (uszami). Uwaga, nie chodzi o… Nos! :)

[Jak umysł rośnie w siłę, gdy mózg się starzeje,
Elkhonon Goldberg, Wydawnictwo Naukowe PWN,Warszawa, 2014, źródło grafiki].

Książkę nie czyni to, co prze(d)stawione jest na jej okładce, przynajmniej, nie powinno, sowa (chociażby tu przedstawiona) była utożsamiana przez człowieka jako (nie tylko) ptasia personifikacja mądrości wśród przedstawicieli/ lek skrzydlatego świata. Do czasu gdy się zorientowano, że nie potrafi ona nawet kontrolować własnej toalety, ale, że jej fizjonomia jest jaka jest, duże oczy, pozorujące tzw. mądre spojrzenie, cóż zrobić. Przesądzone. Sowa mądra głowa. A ppsik! A,a , aaa Propos głowy. A raczej tego, co mieści się między uszami (u homo sapiens). W nauce, tak samo jak i  w innych dziedzinach życia nastają mody. Najnowszym (i najdonioślejszym) jej wrzaskiem jest zainteresowanie umysłem. Mózgiem. Tak, tak zdaje się, że  już prawie wszyscy trąbią w jednej orkiestrze, że nie jest tak, że wykorzystujemy zaledwie dziesięć procent jego możliwości, co było by (nader łatwym, pociągającym -może) wytłumaczeniem postępowania tych, czy owych…To już wiemy.  Ad rem! Zwiększone zainteresowanie pociąga za sobą publikowanie nie tylko rzetelnie napisanych książek z danego tematu, i ja mimo tego, że uważam, przy jakiej lekturze przyjdzie mi poświęcić czas, to wpadam jak neuron w kompot, ot już w tym roku dałam się w takowe lekcje pływania…

Tytuł jak i autorkę, jak i wydawnictwo pominę milczeniem (wspomnę tylko, że jest to nowość, raczej nowa ość w szkielecie literatury popularnonaukowej) . I Ty, Droga Czytelniczko i Czytelniku równie drogi, możesz, jeśli oczywiście chcesz, uczynić pauzę teraz. Nie?  Piszę o tym dlatego, żeby nie dać się zwieść, uwieść. Raz na wozie, raz… Gimnastyka nie umyka. Na szczęście to co piszę powyżej nie dotyczy pozycji Jak umysł rośnie w siłę gdy mózg się starzeje.

 

Dlaczego mamy dwie, a nie jedną półkule? Co łączy talent i geniusz? Mózg i język, źródło (niepo)rozumienia? Errare humanum est? Te i inne pytania zadaje autor, i próbuje na nie udzielić odpowiedzi, przytaczając (czasami) jak zmieniały się teorie i hipotezy dotyczące przekonań na temat funkcjonowania mózgu. Obalając mity na jego temat [przynajmniej niektóre] np ten o przekonaniu, że lewa półkula -jeśli już przy niej jesteśmy- odpowiada za procesy językowe, a prawa: wzrokowo- przestrzenną. Nie jest też tak, że u osób praworęcznych dominuje lewa półkula, i odwrotnie. Nie ma też lustrzanego odbicia tychże. Chociaż ten akurat aspekt nie jest zbyt rozwinięty (a może to apetyt?).

 

Pozycja jest modelowym przykładem tego w jaki sposób można z powodzeniem napisać dobrą książkę popularnonaukową. Dobrą, czyli jaką? Mogłabyś, lub Mógłbyś spytać, bo przecież w określeniu „dobra”, ukryta jest ocena, pozytywna, ale nadal ocena. Nie o nią mi jednak chodzi, lecz o to, że przy takiej lekturze się nie nudzę, nie jest ona (zbytnio) uproszczona, więc autor/ka nie ubliża niczyjej inteligencji (a niestety, coraz to częściej spotykam na swojej drodze takowe książki popularnonaukowe) ani zbyt skomplikowana, chociaż na tyle wyważona, żeby z jednej strony podsumować to, co już wiemy na dany temat, z drugiej- dowiedzieć się czegoś nowego.

 

Jeszcze jeden aspekt wymaga podkreślenia Elkhonon Goldberg przykłada wagę by język, którym się posługuje był transparentny, to jest  ważne.  Jeśli miałabyś, miałbyś ochotę na chwilę relaksu z dobrą lekturą, również w postaci książki czytanej, to Jak umysł rośnie w siłę, gdy mózg się starzeje jest trafnym i trafionym wyborem. Również dlatego, że pozwala na zastanowienie się co dzieje się z narzędziem, którym dysponujemy (między uszami) gdy zarówno my, jak i on się starzeje. To, że ów proces ma nader złą prasę w naszej kulturze, to jasne, i zakrawa raczej na banał, niż na mądrość, życiową, ale co jeśli starość jest też wynalazkiem ewolucji, a nie drogą w jedną stronę, nieuchronnym podążaniem ku śmierci? I to, jak postuluje autor książki, nie takim złym, jak zwykło się sądzić?

To co czyni lekturę przyjemnym to ciekawostki ze świata kultury, sztuki, czasami polityki jednakże wszystkie one nie są dygresjami a wprowadzają w dane zagadnienie.Zastosowana struktura (treści) od ogółu, do szczegółu, także ułatwiała zrozumienie. Oczywiście, trzeba mieć w pamięci, że jest to książka o charakterze bardziej popularno-  niż -naukowym, stąd pewne uproszczenia, o czym także wspomina autor. Jednakże jeśli szukasz przystępnego wprowadzenia w świat mózgu, a jeszcze bardziej jego starzenia (a to temat raczej rzadziej poruszany) to weź dłoń, albo (nomen omen) na uszy tą lekturę.

 

I jeszcze jedno, uczeń Aleksandra Łurji, emigrant, łączy kulturowe doświadczenia wschodu z zachodem, co dzisiaj jest także rzadziej spotykane. Autor udowadnia, że literatura popularna także może być rzetelnie poprowadzoną opowieścią, choć z racji gatunku zrozumiałą, i prostym językiem opowiedzianą, to nie prostacką bez zbędnych uproszczeń.

To co utrudniało skupienie się, to monotonny (dla mnie) zbyt monotonny głos lektora, i przykrótkie pauzy przez niego czynione,  bo książka, wydana jest także w postaci książki mówionej (jak to się drzewiej określało audiobooka). Także wydaje mi się, że basy są podbite za bardzo (ja miałam wyłączone) a mimo to nader słyszalne.

Reasumując, zapraszam do lektury. Na pewno przyjrzę (albo: przysłucham)  się jeszcze (innym) książkom autora, jeśli takowe będą. Ta na pewno może być dobrym wstępem do obsługi tego, co mamy pomiędzy uszami. Elkhonon z jednej strony patrzy na półtora  pofałdowanej materii z lotu ptaka, a z drugiej zadaje trafne pytania, niby mgnienie, które mogą być zaczątkiem całkiem nowej przygody… A może ktoś/ia czytał/a i chce się podzielić refleksami? Zapraszam :).

Jestem ciekawa jeszcze jednej rzeczy, jaka część wiedzy przedstawionej w  tej książce będzie aktualna za dekadę, albo dwie? Jak sądzisz? A Twoja ulubiona książka popularnonaukowa? [Po]dzielisz się tytułem? Przyjemności (płynącej z) czytania.

Reklamy

6 myśli na temat “[400]. To co pomiędzy (uszami). Uwaga, nie chodzi o… Nos! :)

  1. Jak Ci się słucha audiobooków, tak ogólnie? Bo przy słuchaniu muzyki zdarza mi się wyłączyć i potraktować ją jako pomijalne tło i zastanawiam się, czy przy książkach nie będzie podobnie.

    Z książek popularnonaukowych polecam nieodmiennie Siłę Nawyku – obstawiałam, że dostanę kiepski poradnik, a zamiast tego szybko się wciągnęłam w opowieści np o wyrabianiu nawyku kupowania pasty do zębów u konsumentów.

    1. Cześć.
      Słucha się bardzo, bardzo różnie. Zależy i od lektor/a/ki, i od wykonania., ale też od tematu książki. Jeśli jest to „Siła Nawyku”, albo druga książka tego samego autora (Mądrzej, szybciej, lepiej) słuchało mi się dobrze. Jeśli jest to książka, stricte naukowa wolę tekst, acz czasami myślę, w ramach treningu, mogłabym (przynajmniej spróbować) przesłuchać. Apropos wyłączania się w trakcie słuchania, w tej książce też o tym jest.
      Najlepiej spróbować i zobaczyć, acz wydaje mi się, że narracja jest podobnie prowadzona (z tym, że w sposób linearny), i nawet sytuacja pacjenta, którego Duhig nazwał H.M też jest tu wspomniana.

        1. Myślę, że spokojnie- raczej brakuje mi sposobów zamieszczonych przy końcu książki, ale może nie trzeba? (Taka refleksja po przeczytaniu). Jak najbardziej sprawdzi się jako książka słuchana.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s