[388]. (Nie) Nowe miej miejsca fantomowe.

Dziąsła odczuwają zmianę szczoteczki, okropieństwa. Kawa cierpliwie stygnie. Za oknem szum samochłodów. Zima przych(ł)odzi zawsze za wcześnie, konsekwentnie zaskakując nie tylko drogowców. Niedoczytana książka czeka na pieszczoty wzrokowo-intelektualne. Łupina orzecha, w której przyszło rozłożyć ślady rytmu codziennego wygląda jak po przejściu tajfunu do tego  anemiczne kaloryfery zagrzewają kalorię do poruszania się między biurkiem a kuchnią.

Grudy świeżo napadanego śniegu. Pospieszna głodna chłodna ciemność. Choinki zielonością bledną przed dwudziestym czwartym dwunastym, a to wszystko przez zwyczaj, który rozpropagował na dworze angielskim książę Albert, mąż [Aleksandry] Wiktorii, tej samej, która nigdy nie miała objąć tronu, a mało tego, że to jednak uczyniła, jednak jak to czyni chichot historii i obrót teorii, a raczej praktyki taktyki… I nieślubnych dzieci wyniki… Stworzyła nie tylko Imperium wschodzącego słońca, ale mówi się (i słusznie), że jest praprababcią Europy (i nie tylko, bo przecież była jeszcze cesarzową Indii). Przeżyła osiem zamachów na swoje życie, w tym jeden sfingowany, dzięki temu mogło one być długie, i częściowo, szczęśliwe. Angielski był jej drugim językiem, a od jej imienia, i to (również) drugiego (bo na luksus nazwiska mogła sobie pozwolić) nazwano epokę. Można napisać, że w młodości była nader surowo wychowywana. Gdy jako adolescentka zaczęła odkrywać uroki życia zakazano jej tańczyć walca, i to w s e z o n i e (sic!). Jako, że tenże taniec stwarzał zbytnią bliskość fizyczną… Ale nie o tym miało być. Nawet nie o tym, że oboje z Albertem naprawdę się kochali, co było nader rzadkie (w czasach gdy małżeństwo zwłaszcza na dworach było niczym więcej jak traktatem handlowym, wymianą usług, i rękojmią interesów). Dzięki Albertowi mamy choinkę w living roomach, a nawet pokojach dużych, mniejszych i najmniejszych w grudniu. Dla niektórych osób owa roślinność zielona żyje niezależnie od kalendarza, tak też się zdarza.

 

Ale nie pierniczmy, ad vocem ciast(ek) w kształcie serc(a)… Pienik ów, znany był już w czasach wieków średnich. I było to lekarstwo i to baaardzo drogie, niezależnie od legend o niezdarnym czeladniku, który pomylił i dodał nie takich przypraw, należy włożyć tam gdzie ich miejsce, między bajki, czy legendy. Poprzednik ciastka powszechnie w naszym kraju geograficznie kojarzonego z Toruniem, znany był jako miodownik, zwykle podawany z pieprzem, już w starożytności. Tradycja wypieków pozostałaby zapomniana, gdyby nie wyprawy krzyżowe… A wraz z urbanizacją i peregrynacją ludzi ze wsi powstają cechy, w tym piekarskie. To, że w tych czasach nie przypisywano autorstwa danego rozwiązania,czy wynalazku do konkretnej osoby, nie znaczy, że czasy te były jałowe. Owszem, mówi się, że czasy to ciemne, ze względu na charakter „sąsiednich epok” jakby określić to w sposób szkolny, ale nie zapominajmy: primo, średniowiecze to czasy różnorodne, choćby ze względu na to ile trwa ta epoka, secundo: spójrzmy głębiej, czyż renesans, tak opiewany w szkołach, ze względu na humanizm, nie był czasem okrutnych walk o władze,  czasem rozlewu krwi, nie nic wspólnego z humanitaryzmem nie miał, przynajmniej w takim znaczeniu, jak dzisiaj rozumiemy to pojęcie…

 

Serce, i to nie to z piernika…Egipcjanie i Egipcjanki wierzyli, że to ono jest siedliskiem nie tylko  homo sapiens, ale przede wszystkim człowieczeństwa. Niesione w zaświaty przez chrząszcza. A Greczynki i Grecy wiązali je z ośrodkiem odwagi i prawomyślności. Bicie serca. Życiowa narracja.

Kompozycja zapachów mandarynek,choin, kawy, pierników, czy każdego innego,  mają swoje miejsca meldunkowe.

 

 

Zastanawia się, pod jakim adresem mieszkają wspomnienia? Czy nie są to już tylko nowe  miejsca fantomowe? Do których nie prowadzi żadna, chociażby najmniejsza, żyłka drogi, które już nie tętnią realnym życiem, tylko reanimowane przez wspomnienia mogą odżyć… Resuscytacja! Zwiotczały mięsień czasu nie ku a w zaniku,  poszukiwanie pokruszonego minuta po minucie, snucie, snucie… Spacer po miejscach niezmierzonych, niezamierzonych, niezmęczonych i niezmoczonych, nienaznaczonych teraźniejszością.Przynajmniej. Nie dla (n)nas. Ani w hurcie, ani detalu.

 

 

[Leszek Możdżer, & Holland Baroque Inovaction,

źródło nagrania].

 

 

 

Reklamy

10 myśli na temat “[388]. (Nie) Nowe miej miejsca fantomowe.

    1. O Ruda Wstążka, pisze :). Końcówka jest jak z nut! 🙂 Na mnie czekają książki niedoczytane pewnie więcej niż dwa, tuziny najmniej… A teraz nie czytam niczego. Skończyłam Ziemię Obiecaną, w wykonaniu Wojciecha Malajkata- polecam. Bardzo aktualna…

        1. Ooo to chyba sporo się nazbierało…Dobrze, że nie piszę tak często jak na początku. :). Tak, w wykonaniu Malajkata, inaczej bym nie zdzierżyła. Polecam. Osobiście, mało czytam. Z wiekiem jestem coraz bardziej wymagająca co do lektur.

  1. Możdżer cudowny… Zapachniało mi pomarańczą i choinkowym igliwiem. Zapach obieranej ze skórki pomarańczy niezmiennie uruchamia we mnie bożonarodzeniową retrospekcję. Lubię te Święta od zawsze. I czekam. W górach mama ubrała już choinkę i zaczęła przygotowania – lepi uszka do barszczu i pierogi na Wigilię, wypełniając nimi zamrażarkę…
    Piękny tekst. Pieszczący zapachami Świąt i otulający ciepłem.

    1. Mnie również zapach pomarańczy kojarzy się ze świętami i dzieciństwem! Samodzielnie lepionych pierogów zazdroszczę, u mnie nigdy się ich nie przygotowywało samodzielnie. Ten smak jest niesowity. Pełna zamrażalka pyszności to smakowity prezent uważności…No i góry… Serdeczności posyłam. 🙂 Ciekawa jestem płyty Możdżera.

  2. My to akurat choinkę mamy od znacznie wcześniejszego czasu, czyli od kiedy przez lat kilka (między III rozbiorem a powstaniem Księstwa Warszawskiego) Prusacy się panoszyli w Warszawie i ten epizodzik okazał się wystarczająco długim, by tegoż obyczaju zaszczepić…
    Kłaniam nisko:)

    1. Racja Wachmistrzu, dziękuję za doprecyzowanie. Polska z racji chociażby sąsiedztwa miała to drzewko wcześniej w standardzie. Chodziło mi jednak o to, że tradycja się rozprzestrzeniła po Europie/ świecie dzięki Albertowi właśnie. Myślę, że inaczej tradycja ta by się nie rozprzestrzeniła…Od nas, do standardów światowych, jeszcze dłuuuga, i wyboista droga. A tak przy okazji, poza tym Albert był wyjątkowy pod innymi względami, np takim, że był naprawdę ojcem dla swoich dzieci, tak że Wiktoria miała być zazdrosna o jego uwagę, którą poświęcał progeniturze, np bawił się z nimi. To nie był standard, szczególnie na dworach królewskich. Pozdrawiam 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s