[394].

[Toast, Perły i Łotry, źródło nagrania- to wychylmy kubek kawy, a co!?].

Biblioteki są zapisami naszych czytelniczych porażek.
Jak mało w nich książek, które naprawdę nam się podobały. Jeszcze mniej takich, które podobają się nam przy kolejnej lekturze.

[Rzeczy, których nie wyrzuciłem, Marcin Wicha, Karakter, 2017].

Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?

[Albert Einstein].

 Co jakiś czas, dostaję pytania, co kupić? A raczej, jaką książkę nabyć na prezent pod choinkowy, czy noworoczny? No dobrze, to teraz zaczynam. Ludzie,ludzie i Ty, szanowny Homo sapiens! Nie kupujcie książek na święta. Poważnie piszę. A teraz-zaraz, albo: zaraz-potem, rozwinę wypowiedź. A co?!

Książka może być prezentem intymnym, może, nie musi. Mniej lub bardziej,lub wcale. I przynajmniej ja nie daję takich prezentów ludziom mi Bliskim. To tak jak płyty. Liczy się relacja. Co ja o tej osobie wiem? Co ja wiem, o nas? Co lubi? Czym się interesuje? Co jest dla niej ważne? A co mniej? I jeśli już kupować książkę, to właśnie z tej tematyki. Ale, bo jest jakieś ale, do tego potrzeba wiedzy: W jaki sposób patrzy na świat, smakując rzeczywistość i rzeczy oczywistość? I tak dalej, i tak dalej i tak bliżej? Czy w związku z tym, że się znamy, mogę podarować Jej/ Jemu tego co zwykle  nie czyta? Czy mogę zaserwować, coś, co świadomie jest dalekie od tego, czym zwykle się częstuje? To tak jak próbowanie nowej potrawy. Dawanie prezentu, niezależnie od tego jaką on przybierze postać to ma być przyjemność dla osoby obdarowanej. Dlatego jeśli wiecie, że dany egzemplarz człowieka nie zwykł szukać straconego czasu przy lekturze, to na litość Losu, nie obdarowujcie tegoż stertą zadrukowanego papieru między okładkami. Przecież to taka doskonała okazja by zaczął/ zaczęła czytać!(A może by podpierać meble?) Nic bardziej mylnego! Naprawdę, nie wszyscy muszą, ba, nie wszystkie osoby powinny czytać, i to jeszcze ze zrozumieniem.

Najważniejszy jest czas i jego jakość, tak więc prezent to także (przede wszystkim) Obecność. Tego nie kupimy w żadnym ze sklepów. Nie będzie nam brakować imponderabiliów, kupowanych na wprędce, skarpet, czy kosmetyczek okupionych kolejkami w makatach, ba, książek nawet, lecz rozmów, spojrzeń w niebo, wspólnie wypitych kaw, herbat, spacerów, czasowników, ale tych przetartych, czy nasączonych prozą życia. Nie ma nic gorszego niż dawany prezent na odczep się, bo przecież wypada przecież coś dać. albo nawracanie kogoś na czytanie, czyli (w domyśle) na jasną stronę mocy. Dlaczego? Po co? W jakim celu? I dlatego nie polecę dziesięciu, pięciu, czy innej ilości książek, czy płyt. Czy wierzymy w obecność, czy nie, najważniejsza jest intencja z jaką dajemy, i z jaką bierzemy. Tak więc to może być nic innego jak drętwy, czy czerstwy komunał, najważniejsza jest intencja, z którą przychodzimy do ludzi, tych Bliskich i tych (najbardziej) Dalekich. Poszukajmy więc dobrych, czasami smacznych Słów, które łączą zamiast dzielić, które koją zamiast jątrzyć, które wskazują perspektywę zamiast drogi, które otwierają, są nośnikiem Miłości, Nadziei i Wiary, w drobnych czynnościach dnia (nie)codziennego. Niezależnie od tego, co zdecydujesz się wybrać, życzę Ci dobrze przeżytego Czasu.

A może by tak wziąć pierwszą z brzegu książkę, i poczytać sobie na głos, przy świątecznym stole? A może i o tym porozmawiać?

 

 

źródło miniatury: Śniadanie. Edouarda Vuillarda (1894).

Reklamy

[393]. nie opieraj

nie opieraj się o pewność, bo zawodzi

śpiewem śmiechu fałszywym

nie opieraj się o świt

świstek dzisiejszego dnia ledwie … Psssyt

zgasł

głask

głask, czarnego kota mlask

 

 

kto przymierza  daty spłaca młodość  (na raty) szuka stuka przekłada składa przekłady przykładów rady  łaty łady słowa wybrzusza cytaty (z codzienności z ksiąg rozmów czasów i ludzi) osusza dmucha na gorące ale nie w kaszę  scala ociera się o pytanie a może o wahanie pewności sen mgieł  miasto znad rzewną rzeką Znikąd kontur zapachów powoli wciągany w nozdrza wraz z ciepłem kawy jeszcze przed budzikiem egzystencjalnym potem  potencjalnym alarmem o czwartej trzydzieści z godziną wdzierającą się pomiędzy czasowniki: (za wcześnie by) wstać (za późno by) zasnąć.

przelatują przez palce szorstkie godziny zmierzonych połamane kontury konfitury  z minut z  zmarszczek z kurzu z introdukcji,  z z interludium z kalejdoskopów  z zdarzeń z marzeń z wrażeń znaków wierzeń wrzeń ważeń wrażeń smaków obok obłok obok tłok

czasu styczne  porządki Prządek (nie)praktyczne.

[Vijay Iyer Wadada Leo Smith, Passages, ECM, źródło nagrania]. Miniatura artykułu: Prządki, albo Baśń o Arachne, Diego Velázquez, olej na płótnie, Prado.

 

(237+2)+1. [Prze i po i na, czyli (nie) o przy-imkach. ((Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(5)). #Pytaniewpiątek

Wiadomo nie od dziś,no chyba, że to pierwszy artykuł, który czytasz na tym blogu, wiadomo że lubię kawę. Sposób jej picia, zmieniał się przez lata. Wiem, wiem, zabrzmiało to jakbym miała lat sto. Chociaż… Jeśli miałabym Wam coś polecać, to z pewnością eksperymentowanie ze smakami. Nie mam jednego ulubionego przepisu. No nie mam. Najważniejsza kwestia to rodzaj ziarna, lepiej mniej, a lepsze (niż dużo i gorsze). Dobra kawa wcale nie musi być wcale gorzka, to znaczy nigdy nie jest. A jeśli takie zdarzenie ma miejsce, to znaczy, że cóż, jest przepalone… Owo ziarno.

Przepis: zaparzamy kawę w kawiarce, albo areopressie (polecam metodę  odwróconą). Można też ugotować sobie kawę, w garnuszku, tak więc nie potrzeba specjalnych przyrządów. (Można też, o ile kto/sia ma możliwość sprawdzenia trzech). Do tego spieniamy mleko, ciepłe lub zimne, jak kto/sia woli.  Nie potrzeba wyposażać się w specjalne akcesorium do spieniania mleka, można mieć tylko  słoiczek do którego nalewamy biały płyn, i energicznie mieszamy, tak by je napowietrzyć to doprawiamy kurkumą i cynamonem. Jak już i kawa i mleko będą gotowe pozostaje nam tylko wlać mleko do kawy, po ściance naczynia pomału, po wielkiemu mału ozdobić możemy listkiem stewii, mięty i pokruszoną gorzką czekoladą, jeśli będzie ona trzymana w temperaturze pokojowej to lepiej się będzie kruszyła. Smacznego eksperymentowania. A Twoja ulubiona kawa? Albo herbata? Ta, czy ta? Jaka? A może woda urody (d)oda?

Już wiem, że w przyszłym roku nie kupię żadnej książki. (Chyba, że  na prezent, ale nie dla siebie). Jeśli już jesteśmy przy czytaniu, to zastanawia mnie jedna kwestia, czy lektury zapomniane uznajemy za przeczytane? Łechtają czy chichoczą [?] neurony, (jeśli chciałbyś, chciałabyś wpis o neuronaliach, to daj znać, pod tym wpisem). To zadziwiające, że już tak dawno temu wylądowaliśmy na księżycu (niektóre osoby jeszcze dalej, ale to zostawmy) a nie znamy tego co mamy pod ręką, nogą, albo łopatkami. Nie ma nic bardziej zdumiewającego, nieznanego i poznawanego. Mechanika, fizjologia ruchu, zdolność rozumienia, poznawania świata, dotykania go, wąchania, smakowania, zmieniania. W ciągu zaledwie jednego dnia, dziesięć tysięcy razy mrugamy. A dokładnie(j) rzecz ujmując sprawa ma się następująco:

Podczas mrugania powieki zwilżają powierzchnię oka, tak oto mamy prywatną ekipę sprzątającą, która oczyszcza oko z zalegającego  kurzu,czy zaraz pojawiających się zarazków. Człowiek mruga średnio 1-2 razy co 1dziejęć  sekund, jeśli przyjąć, że  każde z nich trwa około jednej trzeciej sekundy.W ciągu dwunastu godzin na samo mruganie przeznaczamy pół godziny, no dobrze  około dwudziestu pięciu minut. Z tym zastrzeżeniem, że noworodki mrugają rzadziej, 1-4 razy na minutę, tak dzieje się do około szóstego miesiąca życia…

Dwadzieścia tysięcy oddechów, sto tysięcy uderzeń serca. Z tym zastrzeżeniem, że u noworodka bije z częstością stu dwudziestu uderzeń na minutę, a u dorosłego osobnika, bądź osobniczki, siedemdziesiąt  uderzeń na minutę. A to zaledwie wycinek arytmetyki. Chociaż gramatyka połączeń i położeń będzie obecna. Jak chociażby zaczerpnięcie, zaczepienie o fakt ten, że bohaterka dzisiejszego artykułu   jest ona unerwiana przez nerw szyjny a dokładniej rzecz ujmując  nerw przeponowy, mierzący sobie do trzydziestu centymetrów. Jeśli by opisać jej wygląd to ma kształt nerkowatej kopuły (jak to się często określa), która (jeśli chodzi geografię meldunkową, a raczej umiejscowienie) oddziela  narządy wewnętrzne od układu krążeniowo – oddechowego. 

W zależności od przyczepów, czyli miejsca umocowania, dzielimy ją na  częśc(i) – lędźwiową, żebrową oraz mostkową. Nie będziemy się zbytnio zagłębiać w szczegóły anatomiczne, to warto wspomnieć o jednym fakcie, to, że wspomniane wcześniej serce pracuje bez ustanku, jest kwestią powszechnie wiadomą, i nikogo specjalnie nie dziwi, tak rozpowszechnioną, że się nad tym nie zastanawiamy, jeśli kogoś nie przymusi do tego życie, ale to, że przepona, bo o niej mowa jest drugim takim narządem, to już mało która osoba wie, ale zaraz, zaraz (i nie chodzi tu o wielgachną bakterię 🙂 dobra wiem, że bakteria, to nie wirus). Jaka jest każdy/każda widzi, albo może zobaczyć:

[Przepona widziana od strony brzusznej, H.Grey, Anatomy of the Human Body, źródło zdjęcia]. Oddziela jamę brzuszną od jamy klatki piersiowej i stanowi jej ścianę dolną.

Nie wiem jak Tobie, ale mnie powyższa ilustracja się bardzo podoba, przywodzi na myśl, Nettera. No dobrze, koniec dygresji. Kobiety jeśli chcą oddychać przeponowo, co jest przydatne nie tylko podczas porodu, muszą (w odróżnieniu od mężczyzn i dzieci do czwartego roku życia) się tego nauczyć.

Ooddech jest bardzo płytki. Nie tylko w chwilach zmorzonego stresu, czy wysiłku fizycznego. Zresztą jeśli wziąć pod uwagę kwestie językowe to nawet potocznie mówi się wziąć głęboki oddech odetchnąć. No chyba, że mamy czka, czka, czka w kę, kę. Powodują ją silne skurcze diaphragmy, odruch obronnym organizmu. Tacy pogranicznicy, to znaczy, że jeśli pożywienie utknie w  łyk łyk i w przełyku, czkawka, ma za zadanie usunąć. Coś nam to przypomina? Nie? A wymioty? Znieść czy Wymieść? Oto jest pytanie!(niepotrzebny pokarm z organizmu) to także praca przepony, nie tylko parcie porodowe. Poprzez zmniejszenie ciśnienia w żołądku, w wyniku tego następuje  zassanie do jego wnętrza pokarmu, ale najczęściej czkawka to wynik uboczny, mechanizm, który uruchamia się niepotrzebnie, przez pomyłkę. I jeszcze jedno, mimowolny, powtarzający się skurcz przepony, to dziedzictwo, czy też spadek kijanek,chociaż naukowcy i naukowczynie nie są co do tego faktu zgodni/ zgodne, to i takie głosy można znaleźć. Woda przepływająca przez gardło  w kierunku do skrzeli nie może przedostać się dalej (może ale skutki zostaną opłakane, może nie przez kijankę no, ale…). W celu ochrony zostaje zamknięta głośnia i następuje wdech, co przypomina czkawkę. U homo czasami sapię, mechanizm jest podobny, kiedy występuje ucisk na kontrolujące oddychanie nerwy biegnące od czaszki do przepony.

 

Mówi się, że oddychanie przeponowe to takie zafundowanie masażu narządom wewnętrznym jeśli popatrzymy pierwszy lepszy schemat, to zorientujemy się, że przepona nie tylko łączy się z wieloma narządami, co one na niej po prostu wiszą. I stanowi dla tych narządów rodzaj amortyzatora. (Taki tumiwisizm, albo tamwisizm). Przepona łączy się z płucami, dwunastnicą, sercem, lewym zagięciem okrężnicy, śledzioną, żołądkiem, czy wątrobą. Co prawda na przeponę nie można oddziaływać bezpośrednio, ale za pomocą mięśni, takiego garnituru człowieka, w jaki sposób, jeśli nie oddychaniem, cóż, jeśli mówi się, że ktos/ia śpiewa odsetkami, a nie kapitałem,to jest to właśnie śpiewanie przeponowe. Można oczywiście relaksować się, czy medytować…

Jeśli rehabilitujemy przeponę to najważniejsza jest regularność wykonywania ćwiczeń(oprócz prawidłowego ich wykonywania- co oczywiste). Atomy, cząsteczki, komórki, tkanki, narządy, zespoły narządów, nasz własny organizm. Weź teraz głęboki wdech przez nos i wydech ustami, świadomie, zobacz jak czujesz przepływ powietrza… Co słyszysz? W jaki sposób pracuje Twoje ciało?

To zdumiewające jak mało jeszcze o nim wiemy. Jak bardzo nauczyliśmy się na nim polegać, nawet gdy leżymy, czy stoimy, zawsze warto trzymać poziom nawet gdy przyjmujemy pion. Jeśli zdecydujesz się na filiżankę herbaty, kawy, czy wody, nie tylko pobaw się w czasie przygotowania płynu, ale i w czasie spożywania, a co! Tak się zastanawiam dlaczego filiżanka kawy ma być pita w sposób odświętny tylko gdy ma to miejsce poza domem? Użyj swojego ulubionego naczynia, powąchaj, potrzymaj w ustach, poczuj ciężar, nie tylko temperaturę, a co! Dlaczego nie? #Pytaniewpiątek

I chociaż o wielu kwestiach możemy zapomnieć, tak jak o przeczytanych książkach, to mechanizm także blogo, czy błogo-sławieństwo, ale można sobie przypomnieć, jak robimy wdech gdy poczujemy zapach, który dla nas jest atrakcyjny, przywołuje dobre wspomnienia, albo właśnie tworzy nowe, zostawiając ślad pamięciowy, zapach świeżo skoszonej trawy, wspomnianej kawy, czy… czy zupełnie inny. Warto wziąć głęboki wdech, i przypomnieć, albo się nauczyć, jak to się robi…

#s3gt_translate_tooltip_mini { display: none !important; }

[391]. Co by powiedział pan Andersen, czyli: ulepimy dziś bałwana?

Chybcikiem, i krótko, spolowato, bo temperatury spadają, a że przymarzają, to ciężko je podnieść.

Doskonale wiem, obraz liczy sobie już prawie pięć zim (bo użycie słowa wiosen, jest hmmm nie na miejscu). Co jak co, ale z kinem nie jestem na bieżąco. A może po prostu jestem wymagająca? Nie wiem. Jakkolwiek, jeśli ktokolwiek nie widział jeszcze Krainy Lodu, to zapraszam. Ciepła opowieść o Krainie Zimy, a przede wszystkim zimna, to opowieść o emocjach, uczuciach, empatii, o odnalezieniu Siebie, o siostrzeństwie nie tyle, albo nie tylko o poszukiwaniu, czy czekaniu na księcia z Tej Samej Bajki.Chociaż wątek ten został ledwie muśnięty.  Tak, tak oczywiście mamy tutaj wszystko, do czego twórcy i twórczynie Disneya nas przyzwycza_ili/iły Książąt na białych koniach (względnie na brązowych reniferach, i jeśli nie z urodzenia to z charakteru, żeby nie było tak słodko są też grubo ciosane maniery). Wyprawę, taką życiową drogę, marzenia niedorzeczne, no bo przecież komu może się śnić wyprawa do ciepłych krajów jeśli jego naturalny klimat to temperatury minusowe? Tylko Bałwanowi, a przepraszam Olafowi, ale to także bałwan. Z krwi i kości, przepraszam, z płatków śniegu, marchewki i gałązek, taki eufeministycznie rzecz ujmując nieposkładany gość, zbytnio nieułożony? A może giętki? O dużym serduchu (to nie wezwanie o pomoc kardiologiczną w skutek przerostu mięśnia sercowego), czasami nadziany (na sopel losu, lodu). Z poczuciem taktu i humoru i nienachalnym optymizmem.

Zapewne, jedno można rzec egzemplarz to nietuzinkowy, tak jak reniferowaty, renifer Sven. To wszystko okraszone piosenkami, które przyznam, nie wypadły, nie przypadły mi do gustu, co innego kreska i motywy skandynawskie, wieść do wieści i mamy opowieść, która nie kończy się (na szczęście) pocałunkiem księcia, ani grymasem księciunia, ale nie oznacza to braku szczęśliwego zakończenia. Szkoda tylko, że dialogi topnieją.

Ostrzegam uprzejmie, ta opowieść ma warstwy, jak cebula, i podobnie po niej można rehabilitować , czy przypomnieć sobie z anatomii gdzie znajduje się gruczoł łzowy, czy woreczek i kanalik też łzowy, a co, oczy też mogą się spocić przez te zawieruchy klimatyczne. Może bajka to dla dorosłych? Przede wszystkim? Ile i jakich cech mamy? Z których sióstr? Jaka jest nasza droga? A może chodzi o zupełnie inne pytania: do czego prowadzi nie wsłuchanie się w (zbytnie) Siebie? Może zbytnio opowieść

przypomina tych, no tych,  Zaplątanych? A góral Kristoff Herkulesa. Niemniej jednak warto obejrzeć. Może być to przyczynek do rozmowy, zadumania się, takiego chociażby przedświątecznego,albo po prostu spędzenia miło grudniowego popołudnia, albo też wrzucenia czegoś konkretnego, nie nie na ruszt, ale pod zielone drzewko. O.

A co by powiedział Pan Andersen na nowe odczytanie baśni o Królowej Śniegu? Albo Ci Panowie Dwaj?

[Kraina Lodu, Disney, 2013, źródło].

A jeśli Widziałaś, Widziałeś, to proszę  podziel się wrażeniami.

 

[389+1]. Przecinek.

może z daleka tak, a z bliska wcale.

[Wisława Szymborska, Dwukropek, wiersz pt. Perspektywa, Wydawnictwo a5, Kraków, 2006.]

 

Co mnie zatrzymało w tamtym obrazie? Z jednej strony ruch? Jaki?-(ten, a może tam: tamten) Który stawał się jednostronny(m), ale jest, może nie zawsze, a teraz, ten raz, przez moment, spojrzenie: drugie (może i długie), trzecie (może i bardziej u-ważne), a może i kolejne, bardziej szybkie i olejne…  A z drugiej struny, tej trąconej przepadkiem,  i trzeciej strony [bez]ruch. Jednostajny. Jednokrotny. Jednostronny. Dlaczego te (a nie inne) dziewczyny, jeśli to dziewczyny- nie mają ust (jak u Twardocha), nosów, ani oczu, ani uszu. Czy wszystkich spotyka taki(jaki) jako taki? Los? A jeśli to nie są ludzie,nawet nie manekiny, nawet nie cienie, kapelusz nie jest kapeluszem, co gorsza – nigdy nim nie był? I nie miał zamiaru uszyć się z wyobrażeń, a co dopiero z pewności, pewna ość, a może oś rzucona tu i ówdzie, na(d)rzędnych,  odciętych, (tych, czy tam tam tych tych) czy rzędnych, a może rządnych, i pewnych. A suknia (bez wymiaru)? Jaka, która? Z jakiego materiału? i gdzie? Czy szeleści? I czy posiada szczoteczki, których zdaniem było pozbycie się brudu (łazienki wtedy tylko dla mody stawiano). Czy się gniecie? Czy dobrze prasuje? Czy spierają się plamy z kawy? W jaką epokę ją  młody wrzask mody wpisuję na listę trendów, sezon ten czy może ów?  To ledwie maźnięcie. Może. Ma jak majak. Może myśl. Myśl. Nick. Nic. Myślnik ledwie, albo przeciwnie zwykły użytek. Szczegół jeden z wielu (w)skazanych na ogół, ale ważny- jak kropka, czy przecinek ledwie. A jeśli to co na pierwszym planie jest tylko planem plamy? Zamysłem. Zmysłem? Tłem? Snem? Nie ma tu rozmów- bo być nie m(n)oże. Nie ma tu gwaru. Szurania spacerów. Czasów. Zamierzchłych, czy gramatycznych. Urywanych słów, snów, swawoli zabaw, choćby gram, choćby grama(tema)tycznych. Jeśli taki, to tylko muzealny. Prze ścinek.

Psyt. Niedosyt. A jeśli nie zobaczysz tego, co jest. Co było, i nigdy nie wróci,a powtórzyć się grawitacją zdarzeń, nie ma prawa,  nie zdążysz, zużyć się czasowni(c)kami.

 

Nieobecność. Robi sobie więcej miejsca.

 

 

(w)Znak

(z)za-

pytania. Jakiego? Nie, nie, to tylko echo. Sąsiadowi spadło zbyt ciężkie wspomnienie, albo zbyt wysokie ciśnienie.

 

***

 Co mnie [za]trzymało w tym obrazie? Tak na dzisiaj, na teraz. Na moment. Na tą konkretną datę w kalendarzu.

Ruch? Nie, nie ruch. Barwy, nie nie barwy. Światło? Nie nie światło. Świat. Tak świat. I tło. Światło. Świat i tło. A z zasadzie, (idąc tropem fizjologii filozofii greckiej): świat, który jest tłem. Przecinek, a może wstęp. Wstęp wolny. Wolno, wolno.

 

Obraz miniatury: Dziewczyny w zieleni, August Macke, Nowa Pinakolada, Berlin, źródło].

[389].

To będzie jeden z najkrótszych wpisów tutaj.

O czym jest ten obraz? Gdzie jesteś kiedy go oglądasz? O czym myślisz kiedy na niego patrzysz i co widzisz, co decydujesz się zobaczyć? A czego jednak nie decydujesz się dostrzec?

 

[Dziewczyny w zieleni, August Macke, Nowa Pinakoteka, Berlin, źródło].

 

 

[388]. (Nie) Nowe miej miejsca fantomowe.

Dziąsła odczuwają zmianę szczoteczki, okropieństwa. Kawa cierpliwie stygnie. Za oknem szum samochłodów. Zima przych(ł)odzi zawsze za wcześnie, konsekwentnie zaskakując nie tylko drogowców. Niedoczytana książka czeka na pieszczoty wzrokowo-intelektualne. Łupina orzecha, w której przyszło rozłożyć ślady rytmu codziennego wygląda jak po przejściu tajfunu do tego  anemiczne kaloryfery zagrzewają kalorię do poruszania się między biurkiem a kuchnią.

Grudy świeżo napadanego śniegu. Pospieszna głodna chłodna ciemność. Choinki zielonością bledną przed dwudziestym czwartym dwunastym, a to wszystko przez zwyczaj, który rozpropagował na dworze angielskim książę Albert, mąż [Aleksandry] Wiktorii, tej samej, która nigdy nie miała objąć tronu, a mało tego, że to jednak uczyniła, jednak jak to czyni chichot historii i obrót teorii, a raczej praktyki taktyki… I nieślubnych dzieci wyniki… Stworzyła nie tylko Imperium wschodzącego słońca, ale mówi się (i słusznie), że jest praprababcią Europy (i nie tylko, bo przecież była jeszcze cesarzową Indii). Przeżyła osiem zamachów na swoje życie, w tym jeden sfingowany, dzięki temu mogło one być długie, i częściowo, szczęśliwe. Angielski był jej drugim językiem, a od jej imienia, i to (również) drugiego (bo na luksus nazwiska mogła sobie pozwolić) nazwano epokę. Można napisać, że w młodości była nader surowo wychowywana. Gdy jako adolescentka zaczęła odkrywać uroki życia zakazano jej tańczyć walca, i to w s e z o n i e (sic!). Jako, że tenże taniec stwarzał zbytnią bliskość fizyczną… Ale nie o tym miało być. Nawet nie o tym, że oboje z Albertem naprawdę się kochali, co było nader rzadkie (w czasach gdy małżeństwo zwłaszcza na dworach było niczym więcej jak traktatem handlowym, wymianą usług, i rękojmią interesów). Dzięki Albertowi mamy choinkę w living roomach, a nawet pokojach dużych, mniejszych i najmniejszych w grudniu. Dla niektórych osób owa roślinność zielona żyje niezależnie od kalendarza, tak też się zdarza.

 

Ale nie pierniczmy, ad vocem ciast(ek) w kształcie serc(a)… Pienik ów, znany był już w czasach wieków średnich. I było to lekarstwo i to baaardzo drogie, niezależnie od legend o niezdarnym czeladniku, który pomylił i dodał nie takich przypraw, należy włożyć tam gdzie ich miejsce, między bajki, czy legendy. Poprzednik ciastka powszechnie w naszym kraju geograficznie kojarzonego z Toruniem, znany był jako miodownik, zwykle podawany z pieprzem, już w starożytności. Tradycja wypieków pozostałaby zapomniana, gdyby nie wyprawy krzyżowe… A wraz z urbanizacją i peregrynacją ludzi ze wsi powstają cechy, w tym piekarskie. To, że w tych czasach nie przypisywano autorstwa danego rozwiązania,czy wynalazku do konkretnej osoby, nie znaczy, że czasy te były jałowe. Owszem, mówi się, że czasy to ciemne, ze względu na charakter „sąsiednich epok” jakby określić to w sposób szkolny, ale nie zapominajmy: primo, średniowiecze to czasy różnorodne, choćby ze względu na to ile trwa ta epoka, secundo: spójrzmy głębiej, czyż renesans, tak opiewany w szkołach, ze względu na humanizm, nie był czasem okrutnych walk o władze,  czasem rozlewu krwi, nie nic wspólnego z humanitaryzmem nie miał, przynajmniej w takim znaczeniu, jak dzisiaj rozumiemy to pojęcie…

 

Serce, i to nie to z piernika…Egipcjanie i Egipcjanki wierzyli, że to ono jest siedliskiem nie tylko  homo sapiens, ale przede wszystkim człowieczeństwa. Niesione w zaświaty przez chrząszcza. A Greczynki i Grecy wiązali je z ośrodkiem odwagi i prawomyślności. Bicie serca. Życiowa narracja.

Kompozycja zapachów mandarynek,choin, kawy, pierników, czy każdego innego,  mają swoje miejsca meldunkowe.

 

 

Zastanawia się, pod jakim adresem mieszkają wspomnienia? Czy nie są to już tylko nowe  miejsca fantomowe? Do których nie prowadzi żadna, chociażby najmniejsza, żyłka drogi, które już nie tętnią realnym życiem, tylko reanimowane przez wspomnienia mogą odżyć… Resuscytacja! Zwiotczały mięsień czasu nie ku a w zaniku,  poszukiwanie pokruszonego minuta po minucie, snucie, snucie… Spacer po miejscach niezmierzonych, niezamierzonych, niezmęczonych i niezmoczonych, nienaznaczonych teraźniejszością.Przynajmniej. Nie dla (n)nas. Ani w hurcie, ani detalu.

 

 

[Leszek Możdżer, & Holland Baroque Inovaction,

źródło nagrania].