[380]. Muzyka musi posiadać [pre]tekst! (Albo: O niechodzeniu do filharmonii, albo: o chodzeniu w ogólności, albo: o czymś innym, (zupełnie)…).

O bieganiu już było, o chłodzeniu także (i to trzy razy). Dzisiaj o tym, że warto słuchać muzyki. Chłodząc, t[f]u, truchtając (ale nie truchlejąc z zimna) do filharmonii, często człowiek jest przekonany, że musi się znać, a gdy nie miał okazji  się przekonać o tym co i jak, którędy droga, a którędy [kł]oda, raczej czyni triki i uniki. chcąc nie popełnić faux pas. I na wszelki przepadek nie chodzi, albo wręcz odwrotnie, nie ma z kim, nie ma jak, nie wie czy pieszo, czy na [w]znak. Dzieła wiekopomne zanurzone w epokach, prawidłach, wieściach i opowieściach. Na przykład taki Tytan, albo Cztery Pory Chłodu, yyy, [w] [r]oku. Ostatnie stworzone były z tekstem, który był równoprawny. I wskazywał na rozłożone akcenty, użyte instrumentarium i to co rzeczywiście dzieje się w opowieści.  Tym samym można powiedzieć, że Vivaldi przegonił epokę, w której przyszło (sic!) mu żyć, zobaczył przyszłość, ale nie tylko o to chodziło (sic!). To nie tylko lekkość, zwiewność, melodia, która wpada w ucho,z którą łatwo  i zrozumieć, i się utożsamić, przecież kto/sia nie zmiarzł/a kiedyś, w jesienne, albo zimowe popołudnie, kto/sia nie grzał/a się przy kominku, albo nie pił/a czekolady (no dobra, to ostatnie to moja fantasmagoria)… A gdy gołąb przedstawia nam się po włosku (a w jakim innym języku miałby to czynić?) możemy to i przeczytać i go posłuchać. (Takie stereo :)). Aż do początku następnego wieku, prym wiodły instrumenty [roz] dente do rozmiarów orkiestry. Orkiestry tu, o rety, stołki i taborety, orkiestry tam. A Vivaldi wpadł na pomysł by na scenie występować sam. No, niezupełnie. choć w roli głównej. Towarzyszyły mu dziewczyny ze szkoły, w której nauczał (muzyki rzecz śpiewna, rzecz jasna) jak z nut… Często nie mogły one liczyć ani na posag, ani na dobre wyjście za mąż, więc koncertowanie to (nie rzadko) jedyna droga, by się wybić, i tak nie rzadko bywało, gdy towarzyszyły Antoniemu. Poprzez dobór odpowiedniego, lżejszego instrumentarium, klawesyn, skrzypce, był nie tylko bardziej mobilny, ale i odróżniał się od innych twórców (no i Bach, mamy kolejny przyczynek) dobór instrumentarium jest tylko częścią opowieści. Zwykliśmy mówić, pisać i rozumieć muzykę klasyczną, z dzisiejszej perspektywy. Z tej gdy dysponujemy środkami nagrywającymi, wszelkimi innymi stylami, (nie)jasnymi podziałami na muzykę poważną, mniej i na zadaje się muzykę, albo: „bardzo bym chciał/a żeby to była muzyka, bo w moim mniemaniu jest”, przecież muzyka, tą którą dziś zwykło się nazywać poważną, służyła także (a może i przede wszystkim?) rozrywce. Oczywiście, nie każdego było stać na taką formę spędzania czasu i to niekoniecznie wolnego, jeszcze wtedy. Przewagą Antoniego była wiedza, jak, w sposób inteligentny przyciągnąć i utrzymać uwagę słuchaczek i słuchaczy, poszukiwanie i znajdowanie nowych środków nie tylko ciążenia, czy wyrazu (sic!) ale brzmienia. Dlatego muzyka przetrwała trzy wieki, i jest na nowo odkrywana. Guzik, i to z pętelką (a nie z pięciolinią) nie musisz znać dzieł, epok, przyczynków powstania i trwania danego dzieła, czy dania muzycznego. Niech będzie Ci smacznego, idź do filharmonii, jeśli tylko masz okazję. Wsłuchaj się w muzykę, daj się (po)prowadzić. Nawet, jeśli Ci się nie spodoba, może nie trafiłaś/ trafiłeś na swój repertuar, nadgryziesz czegoś nowego. A i jest wiele inicjatyw, nie takich znowu nowych łączenia starego z nowym. Pamiętasz taką sytuację gdy komuś z publiki na jednym z koncertów zadzwonił telefon, a skrzypek niewiele myląc, myśląc podążył za tym… ?

Tutaj mamy jeszcze jeden przykład. Doświadczenia poza granicami:

 

[Windows Waltz, czyli muzyka z widokami: Rainer Hersch performs his waltz based on the sounds used in Windows XP, źródło].

 

Jedna z ważniejszych kwestii w życiu mieć do Siebie i do wykonywanej pracy dystans, i nie chodzi (sic!) o kilo, albo metry do pokonania… Chociaż czasami (niegramatycznymi) pokonuje nas , nie muzyka sfer, a, sztuczna nieinteligencja…

 

Smacznego!

6 myśli na temat “[380]. Muzyka musi posiadać [pre]tekst! (Albo: O niechodzeniu do filharmonii, albo: o chodzeniu w ogólności, albo: o czymś innym, (zupełnie)…).

  1. Amen.
    Kilka dni temu miałem zabawne doświadczenie w przychodni, kiedy czekając z mamą na lekarza, powiedziałem nieopatrznie do przełączającej programy we włączonym w poczekalni telewizorze pani, że bardzo lubię Chopina (akurat przeleciała przez TVP Kultura, gdzie jakiś pianista produkował się w Preludiach). Pani owa na moją uwagę odpowiedziała pytaniem, cyt.: „Naprawdę lubi pan TAKĄ muzykę?!!!”. W tonie pani było tyle niedowierzania i zdziwienia, jakby kanibalizmu dotyczyło, a nie muzyki. Rozbawiło mnie to, więc roześmiałem się serdecznie i potwierdziłem, że tak, bardzo lubię muzykę klasyczną. Pani z politowaniem w oczach odpowiedziała, że „Co kto lubi”. Domniemywam, że ona jest bardziej discopololubna:)

    1. O tak, to też jest moim doświadczeniem. Zwłaszcza jak byłam w wieku dorastania. niekoniecznie musi być disopololubna, może słucha muzyki etnicznej? Serdeczności.

  2. Świetny temat podejmujesz, to prawda, dziś nas stać, dziś mamy coraz bliżej i łatwiej, tylko czasami lenistwo intelektualne bierze górę nad powinnością rozwoju kulturalnego, a czasami jest to taki rodzaj zmęczenia, ze tylko cisza jest w stanie pomóc.
    Pozdrawiam niedzielnie zauroczona ( jak wcześniej już ) żonglerką słowną 🙂

    1. Jak myślisz skąd się bierze owo, jak piszesz, lenistwo intelektualne?
      Czy rzeczywiście, Twoim zdaniem, musimy się rozwijać intelektualnie? I co, Twoim zdaniem, stanowi istotę rozwoju kulturalnego? Bardzo bym chciała, żebyś podzieliła się Twoim doświadczeniem, w wolności. :). Pozdrawiam,
      PS. Polecam lekturze.

      1. Jedną z moich ulubionych maksym stało sie zdanie – wykształcenie nie jest potrzebne po to by dostać lepsza prace, ale by zrozumieć świat i ludzi. Myślę, że podobnie jest z rozwojem kulturalnym/intelektualnym.
        Wiele rzeczy nie bywa czarno-białych czy zerojedynkowych, wzbogacając wnętrze, poznając psychikę własną i innych, lepiej rozumiemy zjawiska społeczne, stajemy sie bardziej tolerancyjni, wrażliwsi… trochę patetycznie wyszło 😉

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s