[376].Gram gramatyki. Pro- (albo) -myk.



Jesteś w ciemnym pokoju. Tak ciemnym, że owa smolistość czerni razi w oczy. Oddychasz. Stoisz. Robisz krok, gołą stopą, czujesz chłód podłogi. Tniesz przestrzeń.Wnikasz w nią. Powoli. Bardzo powoli. I jest Ci przyjemnie.

Albo:

Spacerujesz brzegiem morza. Stajesz. Decydujesz się, wejść do wody. Widzisz jak ona obmywa Twoje stopy. Czujesz wilgoć i kształt, woda go  nie posiada, a fala i kropla jest  nim. Słyszysz morze. Jego zapach i chłodne powietrze, które wciągasz nozdrzami. Czujesz mokry piasek pod palcami. Wchodzisz. Jego drobinki zabierasz na stopach, głębiej. Pamiętasz to uczcie jakie daje opór wody?

Albo:

Jeszcze inaczej.

Album o którym dzisiaj mowa, rozpoczyna się… Ciszą. Medytacyjną, a potem lekko, niczym kręgi na powierzchni wody dźwięk się rozchodzi. Dwie ilustracje powyżej to niby skojarzenia. Dźwięk jest warstwowy o twardej, ale nie surowej fakturze, przynajmniej na początku. Pozwala zogniskować uwagę. Wchodzi spektrum bardzo dobrze dobranych instrumentów. Kwintesencją nie jest orkiestra, a nastrój.   Jeśli Ktoś/ia lubi odnajdzie tu bliźniaczą liczbę Garbarka, skojarzenie z norweskim saksofonistą jest jak najbardziej na miejscu. Jest to album jakby był wyjęty spod ucha Manfreda. Konceptuarium,fuzja, forma i faktura. Co więcej, album się nie zestarzał. Gdy włączysz przycisk play, daj się poprowadzić muzycznym pejzażom nad brzeg ciszy, by unieść się nad horyzontem zdarzeń, nie zderzeń, zapachów, barw, dotyków, ale nie zwierzeń.

 

Cisza.  Po(_)woli wynurzający się głos skrzypiec, delikatny wtór harfy i towarzyszące perkusyjne przeszkadzajki. Eksplozja smyków przejęta  przez czarnego olbrzyma i (wspomniany już) saksofon, i kręgi kolejnych interpertacji. Z każdym przesłuchaniem wchodzisz głębiej. I głębiej. I jest Ci spokojniej. Smak odprężenia i skupionej, a pozornie leniwej,ciekawości unosi się w powietrzu. Wdech. Zapominasz tylko dlatego żeby mieć powód by sobie przypomnieć. Album stanowi całość, tak bardzo, że nawet nie spostrzegasz, kiedy się kończy, co więcej nie widzisz, nie czujesz i nie dotykasz szwów, ani nawet pauz między utworami. (wy)Dźwięk wymyka się wyrazom, słowom, i gramatykom powszechnego znaczenia, znoszenia, czy zmęczenia. Radość dojrzała, dojrzała wielość odcieni nastrój uff. Strój. Stój. Rozciągnij myśli . Myśli Ci się, choć nie myli i nie mydli. Posłuchaj. Usłysz. Poczuj. Zasmakuj. Pobłądź. Pobądź. Żeby pobyć, czasami niegramatycznymi można „trzeba?” pobłądzić? Nawet (a może zwłaszcza) jeśli nie słuchasz zazwyczaj takiej muzyki, albo stronisz od świadomie wydawanych dźwięków. Spróbuj.

Może ktoś/ia powie, że jest to płyta inspirowana niemiecką wytwórnią, tym co się tam zdarza, moje doświadczenie jest takie gdy polecam ten album, gdy się go włączy natychmiast ludzie jej słuchający zapominają o skojarzeniach. Chciałam napisać, że jest to płyta ascetyczna, ale nie. Jest to miejsce, w którym łączą, przenikają się faktury. Miejsce muzyk eksperymentalnej, klasycznej, i jazzu. Jeśli ktoś/ia chce się wyciszyć przy muzyce, jeśli szukasz tego „czegoś”, jeśli chcesz poznać inny smak jazzu, jeśli myślisz, że muzyka jest nudna, i że wszystko już było, zapraszam Cię serdecznie do wysłuchania całości, albumu.

 

Oto trzecie nagranie (chociaż jestem przekonana, że w tym przypadku bardziej wspierające jest zaczynanie smakowania od początku, ale cóż):

 

[Sfera Szeptów, Alchemik, nagranie tytułowe, źródło nagrania]

Album do wielokrotnego słuchania. Może nie na akord (sic!) akordy tu są uważnie dograne dograne i spróbowane. Smacznego.

[(95+12)+1]. Elmo.

O czymś innym. Zmieniła się koncepcja. Teraz antykoncepcja? Jaaaaazu, nie. Znaczy, tak, jak najbardziej. Stałe Bywalczynie, Bywalcy zauważyły/li, że mniej jest muzyki na przykład takiego jaazzu przez wielkie, ogromne dży. Jestem zdania, a będzie to zdanie złożone, w mniej lub bardziej staranny kancik, chociaż nie wyprasowane, że muzyki jak wszystkiego trzeba nauczyć się słuchać, czuć i rozumieć. Zachęcam Cię do przysłuchania i przesłuchania albumu, który ma już swoje dziewięć lat, (Elmo). Dlaczego właśnie ta? Bo jest energetyczna, i na pograniczu gatunków (funku, soulu, jazzu, jazz-rocka, ecperimental) bo jest tu kilka nawiązań np do Johna, co prawda, to prawda John jeszcze raz tego nie zagrał, ale Fin, a i owszem. Dla osób, które lubią wyraźną linię gitary, nut[k]ę zadziornej radości. I szczyptę szerzę mam problem   z tym, które nagranie dać na przynętę, zachętę. Może nie potrzebnie zapytania mnożę, i niech będzie owe tytułowe. (Chociaż otwierające jest bardziej zakręcone), A może na chybił, (może) trafił?

 

[Iiro Rantala Trio Elmo, Rockadillo Records,data wydania 30.04.2008,żródło nagrania].

Dasz się skusić?

 Może ktoś mi powie, albo napisze, że nic nowego, że takie mariaże już były. Były, gdy ktoś/a już słyszała Iira Rantalę (czy solo, czy z zespołem) z pewnością rozpozna jego styl, ale nie wróży to powtarzalności, znużenia, czy znudzenia. Smacznego słuchania

[370+2]. Kwestia smaku.(#pytaj_ni[c]k).

Przez jakiś czas myślałam, że tęsknota spogląda w przeszłość, a pragnienie skierowane jest ku przyszłości, dzisiaj wiem, to co intuicyjnie przeczuwałam, że to nie jest kwestia usytuowania wektorów. Dzisiaj wiem, r ó w n i e ż wiem,  jestem głęboko przekonana, że kwestia rozstrzygająca to coś zupełnie innego. Przecież możesz tęsknić za czymś, czego  nigdy nie  miałaś/ miałeś okazji doświadczyć. A możesz pragnąć tego co już było Twoim udziałem.

Myślę sobie, że przynajmniej po części utożsamiamy tęsknotę z przeszłością dlatego, że głównie  mylimy o niej w kategoriach zrobienia czegoś po raz ostatni, a więc z czymś przynajmniej raz dokonanym, zamkniętym w tym co było,było więc minęło, jak mawia/ła Poetka, również dlatego, że nie wiemy, w większości przypadków,czy to co robimy, w danym momencie, to natsz nie tylko  raz ostatni, ale na prawdę ostatni, i czas który musi upłynąć zanim określimy coś jako: już na wieczność dokonane, po części w jakiś sposób nas oddala, ale i podkreśla i czas i przedmiot tęsknoty . To ważna, cecha, i jedna, a nie jedyna.

 

Dzisiaj, jest mi blisko do pojmowania tęsknoty i pragnienia w inny sposób. Proszę pomyśl na chwilę o zmyśle smaku. Zastanów się, proszę, czy nie jest tak, że potrawy, które postrzegasz jako wykwintnie Ci smakujące, nie te, które lubisz, ale te, które pamiętasz, że Ci baaardzo smakowały, ich cechą była głębia smaków? Nie tylko to, czy było słone, czy słodkie, a jeśli np było by tylko słodkie to pewnie było by mdłe, a więc musi być przełamane przynajmniej jeszcze jednym kontrastowym smakiem, ale nie tylko nim.  Pewne przenikanie się faktury, konsystencji, tego czego poszukujesz w potrawach (bo na przykład nikt nie przygotowuje tak rosołku jak Mama/Babcia, Dziadek, Tato, czy Wujek Rafał) zapachu i sposobu podania (no i kontekstu, czyli np tego czy byłyśmy/ byliśmy głodni w danym momencie).

Nie musisz, poznać smaku czegoś, za czym tęsknisz.

Drugi przykład: z czego składa się muzyka? Tak lnie po pięciu latach na Akademii Muzycznej, W jaki sposób jest postrzegana, rozumiana, opisywana, czyli z czego się składa. Z dźwięków, ktoś/ia powie. Ok, także, z akordów osadzonych w rytmie, głośności,   także z interwałów (nie chodzi o łacińskie rozumienie tego stwierdzenia: „miejsca pomiędzy szańcami”). Ale o odległość między dwoma dźwiękami, czyli inaczej pisząc z momentów ciszy, czyli pewnego połączenia.

Jeśli masz ochotę, to zadaj sobie dziś pytania:

Za czym tęsknisz[konkretnie]?

Czego pragniesz[konkretnie]?

I jaki jest wspólny mianownik, wspólne mianowniki tego połączenia, czym są owe połączenia[konkretnie]?

Życzę Ci owocnego dnia.

#pytajni[c]k.

[370+1]. Smakować znaczy próbować. I odwrotnie. [#pytaj_ni[c]k].

Środek tygodnia — środa. Urody dnia dodaj. Dobrze, ad rem!

Szczypta statystyki. W ostatnich stu latach, czas życia człowieka uległ wydłużeniu około dwudziestu pięciu lat.Tak przywykliśmy o tym mówić/pisać. Ma to następujące przełożenie.  W ciągu ostatniej dekady życia przyrasta około pięć godzin dziennie, chociaż doba ma dalej dwadzieścia cztery godziny, ale rzadko się mówi/ piszę o tym, że ważna jest jakość tego czasu. Zadaj sobie dzisiaj pytanie, co oznacza dla Ciebie komfort? czy jest to jedynie wygoda? Jeśli tak, albo nie, to jest ok. Na czym ona polega?

  • ______________________
  • ______________________
  • ______________________
  • ______________________
  • ______________________

Czy możesz zrobić dzisiaj jedną, jedyną rzecz inaczej, niż zwykle, nie chodzi o to, by była to nowa rzecz, nowa kwestia, żeby sprawdzić, czy nie będzie lepiej, to znaczy bardziej wspierająco funkcjonować, poszukaj, baw się, próbuj. Ciekawe, że słowo próbuj może znaczyć także smakuj.

Pijesz herbatę/kawę,wodę? Spróbuj w innej kawiarni, albo zrób sam/a w odmienny sposób ją przyrządzić. Wypij ją w inny sposób. Poczuj wszystkimi zmysłami nie tylko na języku, zobacz jaką ma temperaturę, jaką fakturę jeśli chodzi o smak, czy pijasz ją zawsze w tym samym kubku?Idź inną drogą do pracy, aaalbo nie zróbmy to inaczej, albo idź tą samą, ale w ciągu pięciu dni, ale w odmienny sposób, tak jak byś prowadził osobę, której doświadczeniem w życiu jest brak zmysłu wzroku, tak jakbyś oprowadzała cudzoziemkę, cudzoziemca, tak jakbyś miał/a iść tą drogą ostatni raz w życiu, albo jeszcze inaczej,jak? Wymyśl, potrafisz. Idziesz do kuchni teraz żeby przynieść sobie śniadanie? Zobacz jak chodzisz. Poczuj to. Krok za krokiem. Napięcie mięśni, sposób poruszania się w szczegółach, jak oddychasz, jaką przybierasz postawę, którą z nóg masz dominującą, od której zwykle zaczynasz krok, gdzie patrzysz?

 

Jeśli masz ochotę to możesz zadać sobie dzisiaj pytanie(Nie mam na myśli priorytetów i kalendarza): Co jest dla mnie ważne, nie w ogóle, nie w życiu, ale teraz.Nie w tym jednym dniu.Nie, w tej godzinie.  Teraz.

Co znaczy dla Ciebie komfort, z jakimi zachowaniami, Twoimi, innych osób jest związany? Z jak urządzoną przestrzenią (rozumianą sensu largo). Z jakimi przekonaniami? Z jakimi emocjami? Z jakimi odczuciami? Z czym jeszcze? Jak wyraża się komfort? Jeśli chcesz, możesz poeksperymentować. Jeśli chcesz możesz o(d)powiedzieć.

 

 

[Akcyza,ok 1890, Henri Rousseau – The Courtauld Institute and Art Gallery, London,źródło obrazu].

#pytaj_ni[c]k

Dzisiaj życzę Ci  wytchnienia.

Do przeczytania, jutro, w czwartek o godzinie ósmej rano.

[371]. Jubilaci /albo: coraz (zi)mniej/.

Coraz zimniej. [Nie]mniej, tylko zima się nawet czcionki ima. Dzień chudnie z centymetrem minut. Nie z ud, albo z cienia cieniorytu tu. [o]Ceń sobie cień Uda się Grzeję się tylko myślnikami myśli. Ścierając notatki na mankietach. Ach.To jeszcze nie mróz, ani lód. Kruszy, kurczy się krótszy czas. Tyje noc. Gęstnieje oddech.

 

***

Może rację miał Stanisław posiadacz trzyliterowego nazwiska, dzisiaj już 96 letni, nie tak dawny Jubilat. A jednak skrzy się czcionka gdy czytasz: Wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane, aniżeli zdolny byłby pojąć umysł człowieka(…)

A może nie? Dopytujesz zdrapawszy zamysł zmysłem myślenia,czkawką mylenia skwapliwiej popiwszy,acz nie pokpiwszy,   [ha(-)ha]ha dwa o, echooo ooo Stanisław nie odpowiada. Abonent poza oko(ło) orbitalnym zasięgiem. [Zo]stały książki, litry liter, i dania ze zdań. I cytaty położone nań, jak ten:

Kiedy technicy nie wiedzą co się dzieje, bogactwem słownictwa dorównują lekarzom przy konsylium nad beznadziejnym przypadkiem.
Przepadki. Przeprowadzki. Drugi Stanisław, także jubilat,że  łypie tylko ok(iem) (przy)widzenia, na Pierwszego Stanisława. Obaj milczą choć dalej mogą mówić.A m[n]ożę nie? Jedno pewne, przestawisz zegarek z trzeciej na drugą. Młodość. A może mdłość, oś, czy ość? MajaCzy nauka o pięknie.

***

 

[Cytaty należą oczywiście do Stanisława Lema, a Drugi Stanisław to oczywiście Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy]-arytmetyka nie ma tu nic do rzeczy, nawet do matematyki.

[370]. Rodzaj[e] starości.

Dzień dobry, w dobry poniedziałek.

 

[Słoiczek miodu].
Nadgryzłaś, nadgryzłeś już swój po[sz]czątek tygodnia? Drzem dobry? Znaczy, dzień dobry, a nawet najlepszy. Mam dla Ciebie pytanie- prezent, może do porannej kawy, [z]jawy, czy innej jajecznicy. Naprawdę smaczny. Oto ono (no dobrze, będzie więcej niż jedno): Co się w Tobie starzeje? I jak się starzeje, czy murszeje, zastyga się i zwija? Jak jesienny, liść,który usechł, niesiony wiatrem,znika. A może jest (i) tak, że owa starość  jest niczym innym jak wyrazem, a może gram_ gram (do grama) gramatyką mądrości? Wystarczy jedno zdanie? Jak ono smakuje? Co/Kto w Tobie umiera? A może gdzieś zaśniedziałaś, zasiedziałaś (zaśniedziałeś zasiedziałeś) się, gdzie? Konkretnie. A co zyskuje nową formę (jaką?) ? Tą, która wspiera, rozwój, czy tą, która go utrudnia? Chodzi o konkrety, nie mylić z krokietami. Jak tą wiedzę już będziesz miał(a) to zastanów się nad jedną minimalną, małą zmianą,ledwie wzmianką, którą warto wprowadzić do swojego życia. Teraz. Nie wczoraj, nie jutro,nawet nie dzisiaj. Tylko teraz. Może będzie to wstawanie piętnaście minut wcześniej  nie godzinę, ledwie kwadrans każdego dnia, może coś innego, ale konkretnie i konsekwentnie, teraz. Jeśli chcesz się podzielić swoim pomysłem, to zapraszam do skomentowania, jeśli odpowiada Ci konwencja takich wpisów, również daj proszę znać. Podziel się proszę swoim doświadczeniem, będzie mi miło. Zapraszam do rozmowy.

i życzę smacznego dnia! #pytaj_ni[c]k

 

[369]. Rozmiar ma znaczenie [i…Z a w s z e miał.Zawsze].(Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(4)).

Usiądź, rozgość się.I… czytaj. A co! A o tym na przykład, że rozmiar ma znaczenie. I co więcej, nie wiem, kto nasączał Ci wszelakimi fantasmagoriami zwoje mózgowe nacierał, ale jest nas dwoje, i w tej chwili mogę Ci powiedzieć, a raczej napisać- zważywszy na okoliczności, że rozmiar zawsze miał znaczenie. Zawsze, a przede wszystkim jeśli chodzi o t e n   o r g a n. No wiesz… Niech Ci się tak czcionka nie rumieni… Chociaż o tym też będzie…  Noooo dobrze, nie czcionka…

Czytaj Dalej „[369]. Rozmiar ma znaczenie [i…Z a w s z e miał.Zawsze].(Szczelin w szczegółach dalszy ciąg.(4)).”

[1+1]. Fleksja !re. Fleksja powtórzeń?

 

Impresja na temat: [Danae, Agustea Rodina], albo o czym kto woli.

 

Obudź,obudź się proszę.Przestawienie drzemki nie pomaga. Obudź się, obudź proooszęęęę… Ostatnia z ostatnich, czy to Cam[ill?]e Cię strąciła [w] [do potęgi [s]en?]Czy jednak ostatni z rzeźbiarzy realistycznych? Jedyna[k]?! Na [w]znak nieco z[ ba!]roku, nieco rezonansu renesansu, niedokończ… Ona. Pochylenie ku ∞ snu -cia wielości interpretacji, ku [nie]własnym skoja[w]rzeniom. Om. Om.Om.(Konstanty Laszczka, czy zapożyczenie X muzy) pojedyncze rozcieńczone z wielokrotnych, krotnych, k(r)ot,ot  echa, ha. Echa. Echa ch cha A Toaleta Wenus? [(Z) taty(Rodena)]Stycznych z tam,tamta ram tam które było tu, stabilność rzeki, która płynie dalej, gęściej, głośniej, to ciszej. Streszczenie ciążenia ekspresji [de]presji. Do(-)liny istnienia. Góry map. Most rozwodzony, rozwiedziony. Złamana miłość. [Roz]mowa, ale przecież nie dialog,  między artyst[k]ami.Memento mori. Zmarszczki Heraklita. Nie pomoże Hipokrates, ten, którego wiedza człowieka parzonego espresso na brzegu jedn[ego] dnia wyrwanego z dwudziestego pierwszego wiecznego kalendarza sprowadziła  istnienie  do daty urodzenia.

Wieczorne Rozciąganie daj im Panie Hip Hip Hurra Hipokrates bez  tez i kretesu  musculus quadriceps femoris. [Może się] uda. U-da.Wdech i wydech. Miar(!)owy. Bez szmeru za to z techno (-)logiczną za(-)dyszką. Muzyką sfer…Więcej zer.

[Lisa Gerrard: Come Tenderness, źródło nagrania].

 

 

Mgnienie.

Danaus plexippus – wędrowny motyl z rodziny Nymphalidae  Długość od głowy do końca odwłoku może sięgać do trzech centymetrów. Rozpiętość skrzydeł: maksymalnie dziesięć. Długość życia: do miesiąca. Oto  zmierzony Koniec Lata.

Zimna czekaniem kawa.Gorzkie [k] oło-wiem(?) zmierzwione filcem wtem owe zmierzchy. Przeziębienia zamyśleń i zdumień. Zgubione imiona godzin, dni i znamiona świt-uff krążą w powietrzu ledwie wspomnieniem mieniem [z]myśleniem… Złowi (-)one Strumieniem… Wody w kranie. Nie przewidział Heraklit bieżącej wody w kranie.A! psik

 

Zdjęcie miniatury wpisu: [Prządki, albo Baśń o Arachne, Diego Velázquez, olej na płótnie].

[269+3]. /InspirAkcja/: Osiem sposobów na ….

Mówi się, że cisza jest przeciwieństwem hałasu. Nieprawda. Cisza jest tylko brakiem hałasu.

[Terry PratchettBlask fantastyczny].

Wrzesień już wytrząsa liście z drzew, a czcionka przyprósza się nagłym zmierzchem. I tłok myśli, w autobusach i tramwajach, na przystankach, i na drogach. (Nawet a może przede wszystkim wolnego ruchu). Dzisiaj na specjalne życzenie kontynuujemy wątek antystresownicka. No to jedziemy. To będzie taki wstępny wpis po długim nie czytaniu. Ła i godnie wejdźmy w ten miesiąc. (Po raz pierwszy, po raz wtóry,po raz trzeci).

  1. Wywiązuj się ze swoich obowiązków. Najlepiej przed terminem.
  2. Wstań  (wstań powiedz, a nie, nie o to chodzi) piętnaście minut wcześniej. Przygotuj sobie dzień wcześniej śniadanie, (ewentualnie półprodukty) ubrania, i wszystko czego będziesz potrzebował/a. Jeśli potrzebujesz dowiedzieć się czegoś o śnie. Zawędruj tutaj. Jaki jest cykl? Cyk, cyk, cyk. Dlaczego nie warto odsypiać w weekendy zarwanych nocy? I inne.
  3. Rób  badania profilaktyczne. Jeśli jesteś kobietą badaj piersi, zapisuj terminy miesiączek. Jeśli jesteś mężczyzną idź do urologa/androloga.
  4. Jedz regularnie. Pij wodę. Możesz pić kawę, ważne, żeby jej nie słodzić. Jeśli lubisz smakowe wody, to warto zastanowić się, żeby z samego rana zażyć sobie wody dokładając do niej pół łyżeczki dobrej jakości miodu.
  5. Spa i ceruj! To nie szukanie ok w całym, nalewanie z pustego. Czy innego ego. Dosyć tego. Chodzi o to, żeby…  Rozciiiiiiiągaj się. Nawet podczas pracy. Wystarczą dwie minuty, ale regularnie. Kilka skłonów co pół godziny. Najdłuższy spacer w historii trwał jedenaście lat i liczył siedemdziesiąt pięć tysięcy kilometrów. Tak sprzedawca neonów zwiedził sześćdziesiąt cztery kraje, a przede wszystkim przeszedł do historii Jean Beliveau
  6. Naucz się słuchać muzyki. Poznaj nowe nurty. Może wybierz się na operę, może posłuchaj jazzu. A może rytmu afrykańskich bębnów. Uff.
  7. Naucz się przebywać ciszy. Jej barw, pulsowania, smaków. Rób przerwy od technologii.
  8. Każdego dnia w mózgu pojawia się siedemdziesiąt tysięcy myśli. Naucz się technik relaksacji.  Przynajmniej trzech. Ech.  Praktykuj. Szukaj i znajduj. Ludzki nos jest w stanie zapamiętać pięćdziesiąt tysięcy różnych zapachów. Z jednej strony zmysł powonienia zostaje zaprzęgnięty do pracy jeśli przechodzimy w alejkach galerii handlowych, albo oglądamy dom w celu wynajęcia lub kupna, z drugiej strony, nie jest doceniany w codziennym szyciu życia. Cieszmy się zapachem kawy, spacerami do lasu, czy parku. Świeżym powietrzem w pokoju. Perfumami na nadgarstkach.

 

Jeśli chcesz, bym rozwinęła któryś z podpunktów. Napisz proszę w komentarzu.

A jaki Ty masz patent na zniwelowanie poziomu stresu, do tego niezbędnego? Podziel się.A może, z czymś konkretnym masz kłopot? Pomóc Ci go rozwiązać? Albo… zawiązać na kok_art_kę, hę? 🙂