[(239+4)+1]. W piątek, o szewskim poniedziałku.

Zabraliśmy ze sobą blaszany dzbanek pełen soku, w razie gdyby nam się zachciało pić. Zachciało nam się pić dosłownie zaraz, więc wzięliśmy długie źdźbła słomy, położyliśmy się dookoła dzbanka i piliśmy. Bardzo przyjemnie było pić sok przez słomki.

[Astrid Lindgren – Dzieci z Bullerbyn].

[Artur Andrus Piłem w Spale, spałem w Pile, Myśliwiecka, 2012 Mystic Production,źródło nagrania].

 

Pamiętacie lekturę Dzieci z Bullerbyn? A postać szewca, wiecznie pijanego? Nie zorganizowanego życiowo, ten od którego Olle wziął głodzonego psa? Właśnie. Powiedzmy sobie jasno i wyraźnie, a raczej, zważywszy na okoliczności, napiszmy (w czym pomaga zgrabny krój tym razem, czcionki), że ludzie tego zawodu nie mają dobrej prasy, nie jedna lek(ów)tura sprawia im ustawicznie zawód. Nie będziemy tu cienko śpiewać, czyli zawodzić, ani zwodzić. To, że przysłowia nie są mądrością narodów, już pisałam (i to nie jeden raz). I to będzie dalszy ciąg, niealkoholowo nie matematyczny. Otóż! Otwórz swe uszy. Uszyte są w języku takie związki frezeo(nie)logiczne jak pijany jak szewc, czy: szewska pasja. Z pasją, zajrzymy pod podszewkę, tego ostatniego wyrażenia. To, że odwołuje ono zawianych dni szewców, jest stereotypem, a te, jak wiadomo, trzymają się mocno, nie tylko w języku. Dlatego, warto zeskrobać tę warstwę. Tak też się ma sprawa z szewskim poniedziałkiem. A XIX wieczne powiedzenie: robić coś po szewsku?

Szewski poniedziałek, odnosi się do takiego dnia, gdy pracownik/pracowniczka przychodzi do pracy mocno niedysponowan/y/a a co z tym związane jest nie może zaangażować się w pracę na sto procent. Skojarzenienn z procentami, innymi rzecz jasna, podchmielona nie jest jednak celne. (Albo tak celne jak kulą w podeszwę, co najmniej). Szewski poniedziałek, to taki czas gdy nie ma zbyt dużo pracy, nie dlatego, że człowiek nie jest w pełni swych sił witalnych, ale dlatego, że drzewiej buty wykonywano ze skóry, którą wcześniej trzeba było przygotować do obróbki, odpowiednio namoczyć, a że nie było dostępnych materiałów, to i pracę (a przynajmniej tę jej część, która jest widoczna i kojarzona przez osoby nie zajmujące się szewstwem na co dzień) trzeba było wykonać później, czyli następnego dnia… A jeśli chodzi o szewską pasję…  To sprawa też ma się nie tak, jak na pierwszy rzut oka, czy ucha nam się zdaje. Słowo: pasja, w swoim początku mało konotację religijną. Tylko i  wyłącznie taką. Spotykany jest już w XVI wiecznych łacińskich tekstach. Następnie znaczenie to i zakres tematyczny przesiąknęło najpierw jako określenie nabożeństw, a potem do sztuki (malarstwa, czy muzyki) dzieła, których tematem była męka Chrystusa. Dopiero dwieście lat potem, słowo pasja zaczęto określać czynność tę, którą się nie tylko bardzo lubi, ale również wykonuje z zaangażowaniem. I to znaczenie przyszło z Francji. W XIX wieku określenia, o którym tu piszę, używano zamiennie na określenie furii. Szewska pasja, to frazeo(nie)logim, który wiążę się (także błędnie) choć powszechnie  niejako z faktem, takim, że osoby, które szyją buty, w dawnych wiekach musieli wchłaniać (co nierozerwalnie wiązało się z ich profesją) chemikalia, używane do produkcji obuwia, ale to także stereotyp. Spróbuj się uderzyć w palec kilkanaście razy na dzień, i nie zakląć choć raz… A nie, przepraszam, to nowa technika medytacji przecież… Albo masażu. Przecież wtedy szuka się słów wykwintnych i używa z rozmysłem. Jeśli w ogóle… O smoleniu dubów, czy o smaleniu, smoleniu cholewek nie wspomnę, przynajmniej dzisiaj.Ot, takie buty.   Najwyraźniej te, bez których chodzi szewc, bo przecież pożyczył je Vincentowi, nie żądając ani centa za ich wykonanie, albo nie? Ale, czyż nie poznać pana, po cholewach?

[Wiersz Bolesława Leśmiana,pt.  Szewczyk, w wykonaniu Nataszy  Czermińskiej, źródło].

 

Reklamy

2 myśli na temat “[(239+4)+1]. W piątek, o szewskim poniedziałku.

  1. Mnie zawsze dziwiło negatywne występowanie psów w przysłowiach i powiedzeniach. Nie rozumiem skąd kontrast „najlepszego przyjaciela” do „pogody pod psem”, negatywnego określenia dla Policji i tak dalej.

    1. Właśnie jak wybierałam temat, to ten, o psach w przysłowiach był drugi 🙂 A poniedziałek zwyciężył, z racji ówczesnej bliskości w kalendarzu. O tym, że przysłowia nie są mądrością narodów,wspomniałam nie raz. Co Cię jeszcze dziwi?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s