[352]. Instrukcja obsługi odkręcania wieczka słoika.

[Słoiczek miodu].
Pisałam nie dalej jak tydzień temu, że będzie o modzie, znaczy miodzie. Nie chłodzi o to, że czcionka szeryfowa będzie nim właśnie (d)ociekała. Chociaż… Możesz spokojnie pić mleko czytając ten artykuł, nie wykluczone, że z dodatkiem tego co wyprodukowały pszczoły. Umów się ze sobą co do trzech kwestii czytając  ten artykuł, będziesz:

a) zaangażowana/zaangażowany, i wykonasz pracę tu opisaną właśnie teraz, postęp/zmiana (jakkolwiek ją rozumiesz, podążasz, i chcesz) zależy w d u ż e j   m i e r z e  od Twoich działań, wykonanych, czy zaniechanych);

b) wykonasz tę pracę od razu, w trakcie czytania. Nie odkładaj na kładkę i na dokładkę na teraz- zaraz,(uwaga zarazek!) albo zaraz -potem (i jeszcze oblany potem, potem, za chwilę), na jutro za godzinę, jak będziesz miał/a czas, ochotę tę lub inną, jak będzie chłodniej, luźniej, jak będzie wiał wiatr, jak będzie niskie ciśnienie, albo jak Ci je podniosę bo się potoczyło ło  nie w tą stronę.

c) zapoznając się z treścią #Jeden krok, będziesz miał/a przy sobie notatnik pod ręką i długopis, ołówek, albo pióro. Możesz sobie wybrać najlepszy sposób, ale analogowego zapisu myśli na papier. Gdy piszesz, w ten właśnie sposób, Twoje ciało i mózg angażuje się w wykonanie danej czynności i zapamiętanie jej, a poza tym, będziesz dysponował/a notatkami,do których możesz wrócić, nie jest to takie oczywiste w czasie gdy przechowujemy dane w chmurach i innych obłokach, nasze poczucie, że są one dostępne z każdego miejsca na Ziemi, w każdym czasie jest błędne. Wystarczy, że   zabraknie Ci prądu, możesz ewentualnie wtedy zanucić gdy mi Ciebie zabraknie, gdy zabraknie mi Ciebie, no, unplugged, tylko i wyłącznie, chyba, że potrafisz grać na nerwach, własnych, albo innych instrumentach, a także wtedy gdy będziesz pisał/a coraz to częściej zauważysz, że  inny sposób planuje się przestrzeń na papierze np tworząc mapy myśli. Nie będę tematu rozwijała teraz.Ważne byś Ty pisał/a ręcznie.

 

Nakreślę sytuację. Wiem doskonale co mam zrobić i jakie są moje cele i priorytety, i naprawdę na ich osiągnięciu mi zależy, i jestem w to naprawdę zaangażowana nie tylko w mowie (piśmie), ale uczynkami i niezaniedbaniem. (Jeśli tego nie wiesz, a potrzebujesz porady, napisz np. pod tym artykułem, na czym polega Twoja kwestia do rozwiązania, pomogę Ci jeśli chcesz).  Naprawdę. I co. Zauważam, że w niektórych sytuacjach jest świetnie to znaczy, pomimo trudności i jestem zaangażowana, a w niektórych dekoracjach, mój zapał gaśnie, jest okazjonalny, i cóż… Znasz to uczucie prawda? Coraz rzadziej, niechętniej, przez siłę, z poczucia obowiązku, z nagłości rozwiązku… I motywacja i rady „lajf-stylowe” nie pomagają. Chodzi o to, że a) motywacja jest przereklamowana tak, przereklamowana, b) teraz namnożyło się i mnożyć się będzie tyle kołczów, i trenerów osobistych, i osób blogujących o tym jak świetnie prowadzą swoje życie, że przecież, tak jak na piłce nożnej, czy skokach narciarskich każda osoba się zna, bo przecież żyje i zużywa się dzień po dniu. No i są poradniki jak żyć i… I to wystarczy. Otóż nie. Do tego potrzeba pasji, wykształcenia, uczenia (się), empatii i zaryzykowania, bo uczenie się i wiedza, i wykorzystanie jej to także, a może przede wszystkim ryzyko układania sobie świata na nowo, i skonfrontowania się z doświadczeniami. Ja to mam. Podzielę się z Tobą moim doświadczeniem. Wyłącz wszelkie przeszkadzajki, media społecznościowe, muzykę, pokój też zamknij pobądź ze sobą, miej do tego przestrzeń i czas.Zaczynamy!

Pamiętasz ten dzień,w którym określałaś, określiłeś sobie cele, priorytety, i przysięgał/aś-eś, że teraz to już na pewno, może cedziłeś/cedziłaś przez zęby, może zakładałaś się z przyjacielem, kotem, trenerem, może… A dzisiaj, po pół roku znów się nie udało, albo robisz to przez siłę, albo nie robisz, bo: „taki mamy klimat”. Odwilż marzeń, zamarzanie wolnej woli, wolno wolno nie po woli.

Jeśli masz określony cel/ priorytety i sposoby jego osiągnięcia określone przy czym pierwszy jest rozpisany w kategorii smart (rozwinięcie angielskiego akronimu  po polsku określa cechy takie jak:

  • Specyficzny -konkretny
  • Mierzalny -falsyfikowany, po czym po znam, że go osiągnęłam/ osiągnąłem?
  • Ambitny – atrakcyny wart zainwestowania czasu, energii i innych środków,
  • Realny
  • Terminowy- określony w czasie)

a mimo tego nic nie działa, i jak śpiewał Turnau Nie dzieje się nic to:

a) spisz wszystkie Twoje przeszkadzajki na osobnej kartce, nie osiągam celu bo_____________ Nastaw sobie budzik i pisz przez dwie minuty. Tak, dwie minuty. Bądź ze sobą szczer_a/y, zapisuj wszystkie myśli, które się właśnie teraz pojawiają. Nie oceniaj, nie deliberuj, nie masz czasu, on płynie. Jest już mniej niż sto dwadzieścia sekund.  Jeśli okażę się, że tak naprawdę to nie chcesz tego robić, bo to nie jest Twój cel to tylko dobrze wygląda, tak mówili Bliscy i Dalecy, to przecież lepiej mieć tę świadomość teraz niż za dziesięć lat. Na tym polega odwaga, nie tylko na tym, że uratujesz kogoś z płonącego wieżowca, co może zdarzyć się, oczywiście, ale o wiele rzadziej niż szczerość wobec samego, samej siebie. Na po byciu przy najbliższej Ci o!sobie, przy Sobie. Tak to może okazać się trudne, zwłaszcza, gdy robisz to po raz pierwszy, zwłaszcza gdy jesteś starsza, starszy, szanuję to, wierzę, że jest trudno,naprawdę jesteś wart/a tego by być ze sobą szczera. Nie zaczynasz nowej drogi, bo wiele doświadczeń  z przeszłości i teraźniejszości jest bardzo ważnych, decyzji, obejrzanych filmów,czasu, który przeciekł między palcami, to wszystko jest ważne, czy istotne. Nie, nie jest to pierwszy dzień, Twojego nowego lepszego życia, jak mawiają angielscy mówcy motywacyjni (mówczynie motywacyjne) a za nimi niektóre osoby zajmujące się tematem w naszym kraju. Twoje życie toczyło się wczoraj, dzisiaj, i pewnie jutro też wstanie słońce, czasem spadnie dreszcz, jak w filmie. Cóż. Nie rzadko bywa jak u Alfreda H, najpierw trzęsięnie ziemi, a potem napięcie rośnie, nie tylko na pięcie, ale w innych partiach (nie tylko ciała) również. To ciśnienie atmoSferyczne. Cóż.

b) przyjrzyj się tej liście pogrupuj kwestie na ile część z tych powodów to te, które uznajesz za wymówki, na ile: za realne realne problemy? Jeśli masz dziecko/osobę zależną/ z niepełnosprawnością, którym chcesz się zająć, i ono nie jest zdolne do  samodzielnej egzystencji, albo jesteś świeżo upieczonym Rodzicem, albo osobą bezrobotną to przecież nie są wymówki, a i  sytuacja nie jest zero jedynkowa. To znaczy, jest jeszcze kontekst sytuacji, w której się znajdujesz, a Ty nie jesteś na marginesie społeczeństwa, rozwój nie tylko jest dla świeżo pachnących wygimnastykowanych panów i panien. Dobrze, powiesz, ale gros z mojej listy to to co uznaję za wymówkę,Robię plany, być może i działam i wszystko… Szlag to wszystko trafia. Mogą być powody następujące tego stanu rzeczy sprawdź czy, a jeśli tak to które występują w Twojej sytuacji:

a) moje priorytety i cele się zmieniły.

b) nie wiem czego tak naprawdę chcę od życia, i czego życie oczekuje ode mnie, albo cel jest zbyt ambitny,

c) wiem czego chcę, jestem zanagażowan/y- a mimo to nic mi nie wychodzi, chyba, że bokiem i staje niedaleko i za cholerne nie idzie ruszyć z miejsca.

Zajmujemy się opcją trzecią jak już pisałam. (Jeśli chcesz, by poruszyć pozostałe dwie napisz).W takim razie jeśli już wiesz, co? Dlaczego? Gdzie? Z kim? I kiedy? A mimo to___________ .  To Twoje  pięć obszarów do rozpoznania (odpowiedź sobie na piśmie).

  1. Czego się tak naprawdę boję? Ale tak naprawdę czego się boję w tej sytuacji?
  2. Czego nie wiem? Czego nie potrafię? Gdzie jest moja luka kompetencyjna?
  3. W jaki sposób karmię swoje Dlaczego (chcę osiągnąć cel. Bo to, że musi on być falsyfikowany to wiem).
  4. Co jest moją mocną stroną?
  5. Gdzie ucieka mój czas.

Bardzo częstym błędem popełnianym nie tylko przez osoby, osoby, których praca polega na motywowaniu innych, ale także przez gros ludzi innych profesji, jest to, że mówimy do ludzi chcąc pocieszyć innych: nie bój się, będzie dobrze. Gdy słyszę to zdanie zapytuje siebie w duchu, a przynajmniej mam taką ochotę: A skąd to wiesz? Wygłaszanie takich „prawd” może być wynikiem  = nieporadności, nieumiejętności i zażenowania, i dobrych intencji, a temu wszystkiemu towarzyszą emocje, i to takie, które uważamy za trudne, albo które przypawają nam trudności. A co jeśli osoba z którą z którą będę rozmawiała się rozpłaczę? Co powiedzieć przemęczonej Matce, która urodziła dwa tygodnie temu, jest cała obolała, nie dość, że jest w nowej dla siebie roli, nie przeskoczy możliwości swojego organizmu, do tego zwalają się znajomi, nieznajomi, bo przecież muszą odwiedzić, zobaczyć i pochwalić, co z sytuacją Taty, który nie wie jak opiekować się maleństwem, który jest wrażliwy, chciałby najlepiej popłakać, pospać, odespać, ale przecież trzeba wykonać trylion innych rzeczy i to jeszcze na przedwczoraj… A jeśli ja nie jestem ojcem, ani matką? To co powiem? Jak się zachowam? A co jeśli zachowanie osoby X doświadczającej trudnej sytuacji mnie zaskoczy, i ona się  dajmy ta to lub na tamto rozpłacze? Jeśli już musimy, chcemy coś takiego powiedzieć, pocieszyć, okazać, że jesteśmy przy kimś, to powiedzmy, niech będzie dobrze. Jestem z Tobą, możesz na mnie liczyć (jeśli oczywiście tak jest, i tak czujemy), zadzwonić w nocy, nie wiem co powiedzieć, co mogłabym, mógłbym teraz , konkretnie zrobić, aby Ci pomóc?

Dobrze, a jeśli sytuacja nas dotyka osobiście, rozmawiamy ze sobą, i nagle widzimy, że czegoś się boimy. Przeszlibyśmy przez ten las, ale te pająki i kleszcze… Doświadczenie strachu, ale takiego co nie paraliżuje jest wnoszące, jeśli rozpoznamy w nim komponent wiadomości zwrotnej. Oto teraz wiem, że boję się pająków: mogę zrobić ______________ albo zrobić__________________ albo zrobić______________________ by przejść przez las. To czego się boimy, a nie tylko co robimy w sytuacji strachu jest informacją zwrotną dla nas. Zawiera część, czyli nie całość  rozwiązania, ale jest to owa istotną część. Nie mówmy bójmy się wszyscy, bo nie o to chodzi, nie mówmy: nie bój się, albo bój się bój idziesz w bój,  ale zobaczmy jaka informacja kryje się za tym strachen. I powiążmy z tym rozwiązanie,być może nie jest ono idealne, być może się boimy, że nie podołamy sami/ same go wdrożyć, spróbujmy. Dziwne słowo:” spróbujmy”.(spró -bójmy, albo: z prób bójmy).

Może być też tak, że jeśli za predestynacją kryje się luka kompetencyjna ,nasza własna, czyli to, czego jeszcze nie potrafimy,a w celu opanowania danej czynności się tego chcemy nauczyć. To nie tylko radzenie sobie ze stresem. Nieefektywne i nieefektowne, ale nie tylko to. Jeśli zaangażowana jestem w wykonywanie ćwiczeń, gdzie np tworzą się nowe ścieżki neuronalne, i nie tylko moje ciało, ale przede wszystkim mój mózg uczy się nowych dla mnie rzeczy to kwestia dostatecznej motywacji (albo tej, która może być zbyt silna, tak więc i jej obecności i jej natężenia), ale na przykład z jednej strony, widzę, że tak dużo szczegółowych dla mnie rzeczy, które chcę zmienić, i na wielu poziomach, np inaczej wstawać z kanapy, zobaczę, że chód jest bardziej skomplikowany, itd. A z drugiej stony wykonuje ćwiczenia i… Nie wiem, jak to zrobić w sposób poprawny. Wtedy gdy była osoba, która mi je pokazywała robiłam to w sposób wskazany, a teraz to co? Co mam zrobić jako pierwsze, być w klęku,ale jak daleko musiałam się odsunąć od kanapy, spleść ręce, którymi partiami mięśni zapracować? Pamiętać o właściwych sekwencjach czynności w steresie, albo kiedy się spieszę itd.

Co jest moją mocną stroną? Tak to także ważne by wiedzieć na czym mogę i chcę budować, a co jest moją deltą, czyli stroną nad którą chcę pracować, i w jakim stopniu. Jeśli prowadzę firmę to dążę, by w swoim zawodzie być coraz lepszą,itd, doskonale zdaje sobie sprawę z tego co jest moją mocną stroną i co jest moją deltą, więc w związku z tym czego się nie podejmę, i jeśli prowadzę warsztat samochodowy, doskonale znam się na budowach silników i innych sprawach, ale nie muszę sam/a prowadzić księgowości, wystarczy, że zatrudnię osobę kompetentną w tym zakresie,które z moich  delt  potrzebują wsparcia? Jakiego? Jakich działań? Co będzie pierwszym krokiem? Jak mogę rozwijać moje mocne strony?

 

[Spal żółte kalendarze, Piotr Szczepanik, źródło].

I jeszcze jedno, czas. Nie można mówić o zmarnowanym czasie, można natomiast określić go jako bardziej lub mniej trafnie wykorzystanym.  Wykonanie tego ćwiczenia nie przynosi natychmiastowych efektów. Pozwala określić punkt z którego startujesz, właśnie teraz. Jeśli nie pracujesz z kalendarzem w ręku, bo być może wszystkie spaliłaś/ spaliłeś to poświęć tydzień, i na początku każdego dnia napisz sobie plan działań na dobę, a przed pójściem spać napisz co robiłaś/ robiłeś najbardziej szczegółowo jak tylko potrafisz, możesz nosić ze sobą kartkę i zapisywać na bieżąco czynność i ile czasu wykonanie jej pochłonęło.

Jest duża szansa, że pracujesz z terminarzem i być może nie jednym. Proszę zrób to ćwiczenie przeglądając swoje kalendarze. Możesz podzielić dobę według czynności: sen, praca zarobkowa, nauka, życie towarzyskie, życie rodzinne, czas dla Siebie, nagłe wypadki etc. Na co poświęcasz najwięcej czasu? Czy nagłe wypadki nie są takie nagłe? Jakie są punkty stałe w Twoim planie dnia (oprócz spania)? Gotowanie? Ćwiczenia fizyczne? Ile zajmują Ci dojazdy do/z pracy? A może masz zwierzaka domowego, którego trzeba wyprowadzić na dwór, może masz raz  tygodniu wizytę u ortodonty/ ortodontki? Ile zajmuje Ci oglądanie telewizji? Gdzie ucieka Ci czas?

Pomyśl sobie tak, że z realizacją planów jest tak jak z odkręcaniem wieczka słoika. I tym owym niepozornym naczyniu znajduje się wszystko czego pragniesz, jednak trzeba się dostać do wnętrza, jaką pracę trzeba wykonać, by dostać się do środka? Przecież z samego mówienia, że doświadczasz głodu, się nie najesz, no chyba, że jednak…

Jeśli wiesz, że jedną z Twoich cech jest słomiany zapał to przyjrzyj się definicji:

Jeśli jest to chwilowy entuzjazm, Tylko słoma, w odróżnieniu od węgla,  ma swój typ ognia. To właśnie ona pali się, szybko rozprzestrzenia, ale nie daje trwałego płomienia. Słomiany zapał jest intensywny, lecz krótkotrwały, jak iskra. Przecież od niej zaczyna się i ciepło i żar,  Dobrze ją natychmiast wykorzystać, czyli przeformułować działanie, zaplanować i wykonać następny krok w drodze do celu, a potem jeszcze jeden. Jeśli wiem, że mam kłopot z porannym wstawaniem, to nie zaklinam dnia, mówiąc: byle tylko nie zaspać (tak jak nie myślę o różowym słoniu, o czym właśnie pomyślałaś/ pomyślałeś?) . Zadaję sobie pytanie, co zrobić by rano wstać o godzinie 5.30 wykonanie jakich czynności pomoże mi rano wstać? I już w tej chwili myślę o celu, o jego osiągnięciu, a nie o tym by myśleć o jego zaprzeczeniu. I dopiero potem przełożyć wektor działania. Pytanie, z którym Cię zostawię brzmi: Co zrobić by odkręcić słoik z miodem? Niekoniecznie mimochodem.
Napisz w jaki sposób ten artykuł Ci pomógł? Które z wykonanych przez Ciebie ćwiczeń było najbardziej wnoszące? A może masz pytania dotyczące tematu,  na które mogę odpowiedzieć? Albo chcesz zaproponować temat?
Reklamy

2 myśli na temat “[352]. Instrukcja obsługi odkręcania wieczka słoika.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s