[343]. Droga Matka.


[Droga 66, Dorota Warakomska, 20212, Biblioteka Akustyczna, źródło zdjęcia].
Droga 66 jest okazją do spotkania z ludźmi i historią, tak tą ukrytą w rodzinnych opowieściach, czy szeptach liści i kraj_obrazów, niesionych przez wiatr, tak i tej społecznej napęczniałych od dat, ukrytych w datach, wydarzeniach… Akcja toczy się swoim rytmem, odnieść można wrażenie, że jedzie się drogą, choć jednocześnie niespiesznie, tak, w sam raz, by móc wysłuchać opowieści napotykanych ludzi. Przyznam, że mam problem z tą pozycją, z dwóch powodów. Pierwszy to używanie słowa: Murzyn (o tych kwestiach już pisałam) a druga to kwestia koncepcji.

Książka którą można spokojnie wziąć ją do pociągu (niekoniecznie byle jakiego), tramwaju, czy czytać rozdział po rozdziale w drodze z/do pracy w całkowicie innych okolicznościach przyrody czyta się szybko. To, że lektorką jest Autorka, jest bardzo dużym plusem. Jednak mam wrażenie, że to co dostaje nie jest opowieścią pogłębioną, to tak jak robienie zdjęć polaroidem. Czy jest to wadą? Może być (zwłaszcza gdy nie jest to pierwsza lektura o historii Stanów Zjednoczonych Ameryki). Przecież może być to przyczynek do sięgnięcia po inną książkę, nie tylko podróżniczą. Zastanawiam się, czy nie jest to lektura, która potwierdza nasze wyobrażenia? Portret z lotu ptaka?

Jeśli chcesz sięgnąć po lektury na lato to możesz przeczytać na przykład te. A T y, co aktualnie czytasz/ polecasz?

Reklamy

6 myśli na temat “[343]. Droga Matka.

  1. Z tą głębokością zawsze jest ciężko. Bo znam i takich, dla których płytka książka to najgorszy koszmar, bo twierdzą, że nic do ich życia nie wnosi, i takich, którzy twierdzą, że książki płytko poruszające temat są dobrym wstępem do tematu i dobrym sposobem na relaks. Sama zmieniam podejście w zależności od książki, myślę.

    1. Mam problem z tą książką. A raczej z jej oceną. Jeszcze kilka lat temu pewnie byłyby duże szansę, że bysię podobała (poza tym nieszczęsnym słowem: „Murzyn”) teraz oczekuję czegoś innego. Nie wykluczam też, że komuś może się spodobać. I jeszcze towarzyszy mi taka refeksja, a raczej dygresja (bo nie związana z książką): jako społeczeństwo obniżyliśmy oczekiwania co do sposobu w jaki posługujemy się językiem, np dopuszczanie wulgaryzmów.

      1. No tak, w innych okresach też na inne rzeczy patrzę w książkach. Dobrze, że nie mam już takiego gustu jak w szkole podstawowej, chociażby 😀
        Zgodzę się. Wulgaryzmy czasem usprawiedliwiam (może autor sobie wybrał taki styl wypowiedzi bohaterów), ale drażni mnie, że coraz częściej mówi się i pisze niedbale, „na odwal”.

        1. O niechlujstwie językowym [swoją (sic!) drogą, ciekawe słowo z”chlujny”] już pisałyśmy, ale niepomiernie mnie drażni przyzwolenie na przeklinanie publicznie i w sposób niekrępowany. Nie chodzi o zabieg artystyczny, tu rozumiem, i popieram, wymaga to wiele zręczności, i wyczucia.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s