[317]. #…Bo Świat jest ciekawy! (1).

[Maraton, źródło zdjęcia].
[Maraton, źródło zdjęcia].

Na dzień dobry, a jakże! Mam dla Ciebie zadanie. Jeśli tylko chcesz się zastanowić, zapraszam. Oto ono. Proszę opisz to, co widzisz na  obrazku znajdującym się po lewej stronie.

Inaczej, Jakbyś go przedstawił/a komuś, kto/sia go nie może zobaczyć?A nie może go zobaczyć,  bo na: przykład: znajduję się za kotarą.  W jaki sposób byś to uczynił/a komuś, kto  się spieszy? Albo: nie widzi? Albo nie słyszy? Jeśli dowiesz się, że osoby, z którymi właśnie przebywasz, nie widzą, albo nie słyszą/ nie widzą od urodzenia, czy to zmieni Twój sposób powiadania o tym, co widzisz na obrazku, sposób w jaki go przedstawisz drugiej osobie? Choć mamy do dyspozycji tylko  jedną ilustrację, to daję głowę, a jestem z nią zżyta, że  owe trzy opisy, o które właśnie Cię poprosiłam będą się od siebie różnić Czy jeden z nich jest dla Ciebie trudniejszy? Jeśli tak,to który z nich i dlaczego? Naprawdę zachęcam do poeksperymentowania i – przed dalszą lekturą tekstu, wykonaniem zadania. Jeśli chcesz, to podziel się wrażeniami. Jeśli chcesz to możesz kogoś zaprosić do zabawy. Wybrać sobie to, jaką ta osoba przyjmie (na czas wykonywania zadania) rolę i, rzecz j a s n a (sic!) bez pokazywania jej ilustracji, opisz sposób jak najbardziej wierny to, co widzisz.

***

Jest taki dział nauki, nosi nazwę, language production, osoby zaangażowane w badania, zastanawiają się nad tym w jaki sposób są tworzone przekazy językowe a to obejmuje zarówno to co mówią, nadawczynie i nadawcy przekazów, jak  i to ,jakie intencje im towarzyszą przy tym, w określonym czasie, jak również patrząc na proces tworzenia procesów językowych z meta poziomu: procesów, narzędzi jakich używają by stworzyć przekaz. Tworzenie przekazów językowych dotyczy zarówno języków sztucznych jak i naturalnych, języka migowego, brajla, jak i innych…  Jak opisywałeś/opisywałaś obrazek? To od czego zacząłeś/ zaczęłaś? A czy Twój sposób opowiadania zmienił się, w sytuacji, gdy dostarczyłam dodatkowych wiadomości o odbiorcach/ odbiorczyniach Twojego komunikatu?  O czym wtedy pomyślałaś/ pomyślałeś?  Co dla Ciebie było najbardziej istotne? Co ważne? A co bez znaczenia? Tak, za każdym razem, gdy wypowiadasz się nie tylko” musisz” pomyśleć, ale rzeczywiście myślisz  m.in o tym do kogo będziesz mówił/a. Co więcej. O doświadczeniach tej osoby, jej płci, wieku, a także o tym, czy Ty i Twój odbiorca i odbiorczyni, macie wspólne doświadczenia, a co Was różni.A co z tym związane.  Jaki zakres wspólnej wiedzy posiadacie? I o jeszcze wielu innych kwestiach. Nie? Spotykając sześciolatka na ulicy przecież nie będziesz fundował mu trwającego półtora godziny wykładu na temat czarnych bzdur, znaczy dur, znaczy dziur. Czarnych dziur. Chociaż, możesz to zrobić, jeśli Cię poprosi (są Tacy, przyroda zna takie przepadki, którzy w wieku lat czterech raczą się samodzielnie Lemoniadą ;d).

Rodzaj algorytmu, to jest swoisty przepis wspólnej komunikacji przedstawił  w 1975 roku filozof H Paul Grice jego zdaniem, i to nie jednym, złożonym, by intencja osoby mówiącej była czytelna wypowiedź powinna być dostosowana:

  • do okoliczności, w których została wypowiedziana;
  •  do znaczenia toczącej się konwersacji;

Do tego określił on cztery reguły formułowania wypowiedzi:

  • reguła ilości — dostarczaj tyle informacji ile jest to konieczne, by pozostać zrozumiałą i jednocześnie nie za mało, i nie za wiele, by być zrozumiałym/ zrozumiałą. Zadaj sobie pytanie, co słuchacz/ka już zna? O czy może wiedzieć, o czym na pewno wie? Jaki duży jest zbiór wspólnych doświadczeń, odniesień?
  • reguła jakości — niech wypowiedź będzie prawdziwa. Mów to, co wierzysz. Powołuj się na fakty. Pamiętaj o tym, na czym opierasz swoją wypowiedź, jakie są jej filary/wartości.
  • reguła odpowiedzialności — Twórz przekazy dostosowane do poziomu odbiorców i odbioczyń. Nie każdy jest Heideggerem. :). Nawet kwestie zawiłe można przedstawić w sposób zrozumiały, to jest: np przejrzysty.  Reguła odpowiedzialności nakłada na nas obowiązek powiązania wcześniejszych wniosków z tym, co powiesz za chwilę. Czyli chodzi o to, żeby jednocześnie konstruować tak wypowiedź, żeby nie widać było szwów.
  • reguła sposobu — by Twoja wypowiedź była jasna, jednoznaczna w przekazie, i uporządkowana. Bądź wyrozumiał_y/a jeśli ktoś/ia popełnia błędy. Sprawdź, czy Twoja wypowiedź była zrozumiana zgodnie z Twoją intencją.

 

No dobrze, możesz po (i) wiedzieć, to wszystko pięknie b r z m i , ale jak określić, to w jaki sposób nakreślić, albo ocenić obszar wspólnej wiedzy? Swoje rozwiązanie w tej kwestii  zaproponowali trzydzieści cztery lata temu Catherine Marshall i Herbert Clark. I tak wyodrębnili oni trzy obszary na które warto zwrócić uwagę odpowiadając sobie na powyższe pytania, s są nimi:

  1. fizyczna współobecność —- sytuacja ta dzieje się wtedy gdy zarówno nadawca (nadawczyni) jak i odbiorca (odbiorczyni) przekazu znajdują się w tym samym miejscu. Dotyczy to w równej mierze sytuacji jak i przestrzeni fizycznej. Np. warunki w jakich jest przeprowadzona rozmowa. Inaczej będziemy rozmawiać na lotnisku, inaczej w klubie, kawiarni, a inaczej na sali warsztatowej.
  2. językowa współobecność — np gdy rozmowa, która się toczy, jest kolejną na ten sam temat użytkownicy i użytkowniczki języka posiadają wcześniejsze informacje.  Szukanie i z n a j d o w a n i e wspólnych punktów odniesienia na różnych poziomach wypowiedzi.
  3. Przynależność do tej samej grupy — na podstawie wspólnych grup i należności do nich osoby określają zakres wspólnej wiedzy. Gdy poznajemy kogoś, widząc tę osobę po raz pierwszy, często, by nie napisać zawsze pytamy się, do jakich grup on/a należy. Temu służą np pytania o zainteresowania, hobby, zawód. Fusell i Krauss zwracali uwagę także na inny aspekt, tego zachowania, czyli przyjmowania a priori, czy bycie przekonanym/ przekonaną o posiadaniu jakieś wiedzy, przez osoby, z którymi rozmawiamy.

Na przykład gdy wypowiedziałam zdanie: (Są Tacy, przyroda zna takie przepadki, którzy w wieku lat czterech raczą się samodzielnie Lemoniadą ;d). To tym samym uśmiechałam się  Xpilu do Ciebie, znaczy, przywołałam sytuację, kiedy wspominałeś o tym, że szybko zacząłeś czytać, samodzielnie, i że pierwszą książką były, Bajki Robotów Lema Stanisława. Gdybym założyła, że wszystkie osoby czytające, w tej chwili,  ten tekst, w tej chwili, znały ten fakt, nie wyjaśniałabym  teraz znaczenia tego zdania.

Aby nasza wypowiedź została zrozumiana zgodnie z intencją, którą kierujemy do odbiorczyń i odbiorców koniecznym jest zredukowanie dwuznaczności. (Poza wyjątkami, kiedy są one  porządnie pożądane :D). Kto/sia mi powie co znaczy: On zniszczył zamek? albo: Znów widzę te gołąbki! en w drzwiach, czy może mówimy o tym, że jakaś budowla właśnie została zbudrzona? Widzę gołąbki, które użeźniają mi odchodami balkon,który tak się składa, że d o p i e r o   c o sprzątałam? Chodzi o gruchającą parę przy stoliku obok, czy o to, że właśnie mam smak na potrawę z ryżu, pieczarek i kapusty? Warto się upewnić, i to nie tylko gdy zajmujesz się językiem (i nie mam tu na myśli bycia laryngolożką, albo szewcem). Kto/sia nie zajmuje się językiem?  Pamiętam z dzieciństwa gdy byłam z wizytą u rodziny. I jedna z Cioć (ta, której się nie odmawia) zaproponowała, że poczęstuje mnie gołąbkiem, na co ja, nieświadomie (i co gorsza!) z radością przystałam, mój entuzjazm ostygł, gdy okazało się, że ten gołąbek jeszcze do niedawna fruwał… Ad rem, (mając w pamięci regułę ilości)  językoznawczynie i językoznawcy przypatrują się procesowi popełniania błędów, gdyż  proces ów stanowi  bardzo ważną informację zwrotną.

Jaką wartość ma dwuznaczność leksykalna? A jaką wagę stanowi kontekst? Mając w pamięci wszystko,co do tej pory przeczytałaś lub przeczytałeś, mam jeszcze jedno pytanie. Czy zauważyłaś, zauważyłeś  ile uwagi wymaga od nas zapamiętanie i przytoczenie wypowiedzi, nie ogólnej jej sensu, ale wypowiedzi, dosłownej? Zastanawiałaś/łeś się dlaczego tak się dzieje, że aż tak trudno przytoczyć słowo w słowo, to co gdzieś usłyszałyśmy, i usłyszeliśmy? Chcąc to sprawdzić, przy najbliższej okazji spróbuj zapamiętać parę zdań, przez kogoś wypowiedzianych, i za kilka godzin przytocz je z pamięci. Otóż, za ową trudność odpowiedzialne są  Procesy myślowe, które zachodzą w naszych umysłach a ściślej rzecz ujmując to co nazywamy sądami. Do tego mamy jeszcze coś takiego jak inferencjami, proces ten polega (w dużym uproszczeniu) na zapełnianiu luk przez słuchaczki i słuchaczy, tak więc nie wszystkie informacje pochodzą od osoby mówiącej*. (Nadawczyni/ nadawcy komunikatu*). Np: Czytałam dziś Słownik Mitów i Tradycji Kultury. Tam jest wiele ciekawych wątków, które chciałabym zgłębić. Przecież nikt n o musi Ci powiedzieć Wertowałam dziś Słownik Mitów i Tradycji Kultury, Tam, czyli w tym słowniku, jest wiele ciekawych wątków, które chciałabym zgłębić.  Nie tylko wiesz, że tam odnosi się do książki, ale masz także w umyśle obraz przedmiotu, jakim jest książka. Wydaje się to przecież oczywiste, ale oczywistym nie jest. Zatem wysuwanie wniosków na temat wypowiedzi i ich liczba może być niebagatelna. Poza tym te wnioski nasuwają się niejako automatycznie. Ale nie muszę pisać, że tak nie dzieje się. Ten proces służy spajaniu informacji, stworzeniu jej spójnego obrazu. Takie składanie puzzli, tyle, że bez spoglądania na dołączony obrazek.

Powyższe akapity to tylko kropla w morzu, a może nawet więcej niż morze. Komunikowanie i porozumiewanie się jest fascynującym procesem. Nie tylko nasze ludzkie, ale również międzygatunkowe. Coraz to częściej naukowczynie i naukowcy przekonują się, że dochodzili do błędnych wniosków, albo mijali te pra pra prawidłowe. I nie chodzi tu o narzędzie które poprzedziło wynalezienie wideł, chodzi np o błędne konstruowanie, albo interpretowanie eksperymentów np z tego względu, że  były one osadzone na  antropocentrycznych założeniach. Jak to miało miejsce gdy badano co szympansy potrafią zrozumieć z naszego języka, czy -a jeśli tak to  – w jaki sposób się uczą. Wysnuto wówczas— jak łatwo się domyślić (zakładam, że tak właśnie jest) wysnuto  błędny wniosek: zwierzęta te nas nie rozumieją, czego dowodemi miało być ich zachowanie, poza tym nie są w stanie się uczyć: w czasie deszczu nie otwierają parasola, lecz chowają się pod gęste, korony drzew! O losie! Naturalnym zachowaniem goryla jest właśnie to drugie zachowanie. Zejdźmy z drzew na ziemię, i to nie dlatego, że teraz nie ma ani deszczu, ani liści 🙂 (Są takie miejsca,które są  jednostajnie przewidywalne meteorologiczne)…

Co jeszcze przegapiłyśmy i przegapiliśmy? Oj wiele, wiele kwestii…

Języki rodzą się,są rozwijane, żyją  (albo i wprost przeciwnie) i tak,  umierają, ale czasami, tak jak łacina (i nie mam na myśli tej, podwórkowej, kruca fuks) z martwych wstają. Mówi się (sic!) [a właśnie, (sic!)], że można rozmawiać o trzech śmierciach tego języka, ale nie będę na ten

[Otóż i on, źródło zdjęcia].
[Otóż i on, źródło zdjęcia].

temat pisać. Chyba, że kiedyś, jeśli wyrazicie taką chęć. Po polsku, w komentarzach poproszę i jeszcze czytelną czcionką, dziękuję :). A właśnie, możesz spytać:(i nie będzie to pytanie z gatunku ratunku naiwnych.).. A kiedy powstał język polski? To też temat na inny artykuł. Można tylko wspomnieć, że taki Mieszko I (to ten gość z portfela, widnieje na banknocie dziesięciozłotowym) nie mówił po polsku. No dobrze, znaczy…  Bardziej wprost przeciwnie… Ściślej rzecz ujmując. Z jednej strony przyjmuje się to za kwestię czysto (sic!) umowną, z drugiej: jeśli, a tak jest rzeczywiście, o języku polskim możemy mówić, w chwili gdy nasze państwo zaczynało istnieć, w ogóle. A nie, znikneło na sto dwadzieścia trzy lata z map świata w wyniku rozbiorów. Panowanie Piastów to okres wcześniejszy, gdzie nie tylko granice się formowały, ale także rejony etniczno- dialektalne. A z trzeciej strony, bo i taka istnieje, o tym czasie, a ściślej rzecz ujmując o języku z tego czasu wiemy nazbyt mało, albo jeszcze mniej.

No dobrze, meandry dziejów, to meandry dziejów i nie ma co się tam zapuszczać bez mapy, kofeiny i dobrego śniadania. No dobrze, żary żartami, odłóżmy je na dowolnie wybrany book, ale jeśli czytasz, ze zrozumieniem ten tekst, i nie jesteś maszyną, ani UFO (co zakładam z ex definitione, tak to właśnie (kolejny) przykład czynienia automatycznych założeń zawartych w w języku, chociaż nie wszystkie założenia mają charakter automatyczny, ale – dla klarowności przekazu i w tym kontekście- nie zajmujemy się innymi) . No dobrze, jesteśmy tu i teraz, znaczy, wiek dwudziesty pierwszy (nie zależnie od wieku, metrykalnego) dzień dwudziesty szósty stycznia, dwa tysiące siedemnastego roku. Widziałeś/ widziałaś kiedyś dziecko. Małe. To dziecko swoje Pierwsze Słowo wypowiada zanim ukończy pierwszy rok życia, albo tuż po nich. Jednak aby to jednak mogło się zadziać, wiele się musi wydarzyć. Ja wiem, że zwykle to  Człowiek, który postrzegany jest jako mało komunikatywny, ale wielbłądzić rzeczą ludzką… Czy jakoś tak… Czyż nie? 😀

Człowiek nie tylko uczy się sposobu w jaki sposób rozróżnić słyszane dźwięki, w tym także ludzką mowę, mowę osób bliskich i  obcych, ich płeć. Odróżnia też co jest jego/ jej językiem pierwszym (ojczystym)a co językiem obcym. Poza tym, człowiek uczy się sposobu w jaki może używać aparatu artykulacyjnego, czyli po prostu gaworzenia, nie tylko wydobywania dźwięków, ale całej gamy wiążącej się z tym ekspresji. Tak, ekspresji, chociaż ma ona charakter przed językowy.

Jednym z mitów sprzedawanych chętnie przez osoby pracujące w szkołach językowych (nie mówię, że przez wszystkie te osoby) jest powoływanie się na fakt, że jeśli nauczyłaś/ nauczyłeś się posługiwać się językiem pierwszym w sytuacji gdy jeszcze nic nie umiałeś, nie umiałaś, to tym bardziej nauczysz się języka (dotychczas) obcego. Powołując się na ten argument, osoby te dowodzą, eufemistycznie rzecz ujmując swojej niewiedzy, a przynajmniej bezrefleksyjnego powtarzania, nie prawdziwych sloganów. Wiadomo dzisiaj bowiem, że niemowlak dysponuje bardzo szerokim repertuarem dźwięków, w tym momencie swojego życia (paradoksalnie nie jest on- ten okres oczywiście -tak postrzegany) wymówić wszystko, każdy dźwięk, dopiero z czasem, ulega on zawężeniu, do dźwięków, które słyszy w swoim najbliższym otoczeniu (geograficznym). Tak więc nie jest to tylko słuchanie, jest to już nabywanie języka. Tworzenie narzędzi, którymi, w późniejszym okresie będzie się dziecko posługiwać. Przychodzi więc czas tworzenia fonemów, czyli takich najmniejszych cząstek elementarnych, którymi będzie się ono posługiwać. Takie rozbieranie sylab na części pierwsze, drugie i kolejne.

Kolejnym mitem jest to, że dziecku udało się coś powiedzieć, bo je poprosiliśmy o to (powiedz: „Tata”, no powiedź „Tata”), i przychodzi to bez wysiłku. Oczywiście wypowiedź ma charakter wolicjonalny, ale nie znaczy to, że przychodzi ona łatwo i bez treningu. Posługując się metaforami bardzo często mówimy o nauce chodzenia, ale często zapominamy o nauce mówienia…  Wróćmy (sic!) jednak do tematu przewodniego.

Po pierwsze słownik rośnie po woli i powoli. Po wtóre, zbiór ten jest nader mały, taka najpotrzebniejsza apteczka pierwszej pomocy.  I można w pewnym uproszczeniu przyrównać ten proces do uczenia się pamięciowego. Dwulatek/Dwulatka, tak kiedy bliżej mu/ jej do trzecich niźli drugich urodzin gdy posługuje się już około pięćdziesięcioma słowami, następuje coś w rodzaju skoku… Potrafią z fonemów zbudować wyrazy…

Takich przełomów jest wiele, naprawdę. Ten tekst miał być na początku zupełnie o czymś innym. Chociaż też o języku. O tym jak trudno, i o tym jak fascynująco się jest uczyć języka obcego, oswajać się z nim. Odnajdywać i tworzyć. Mam jednak jeden wniosek. Nie zatracajmy ciekawości świata. To dzięki niej nadajemy mu smak i barwy. To rodzaj przeprawy i przyprawy. I wyprawy. Świat nie jest oczywisty. Oczywista to oczywistość. Dość.

W jaki sposób teraz opisałabyś/ opisałbyś, przestawiłbyś/ przestawiłabyś pierwszy obrazek?

[Jedno słowo za dużo, sł. Michał Kuźmiński, muz. Michał Łanuszka, źródło nagrania].

————————————————————————————————

*Osoba Głucha, lub Osoba Głuchoniema także mówi w takim sensie, o czym już wspominałam.

 

22 myśli na temat “[317]. #…Bo Świat jest ciekawy! (1).

  1. Hosanna! Zakłębiły się termosy!

    (To apropos akapitu o dwuznaczności leksykalnej i literalnym zapamiętywaniu tekstu. Ciekaw jestem ilu czytelników tego wpisu skojarzy ten cytat.)

      1. Bo to cytat z mało popularnej książki jest. Autor bardzo popularny (Lem, jakże by inaczej), ale książka rzadko wspominana bo nudna (nieprawda! ale tak ją większość populacji odbiera).

          1. „Fantastyka i futurologia”. Bardzo fajna rozprawa o literaturze w ogólności oraz literaturze SF w szczególności. Przyznam, że pierwsze czytanie uskuteczniłem ze słownikiem wyrazów obcych w kończynie, łatwo nie było. Ale było warto.

            1. Brzmi bardzo zachęcająco. I jedno i drugie, bo używanie słownika mnie nie przestrasza. Strzelałabym, że Lem (zważywszy na Twoje inklinacje) ale było by to naciągane. Gdyby napisał to ktoś inny, nie trafiłabym po nitce do Lema. Dzięki za tropy. I chyba zepsułam innym zabawę… Niechcący.

      2. A, dodam jeszcze, że już za kilka chwil, kiedy tylko guglowy robocik indeksujący internety przeczesze Twojego bloga, następni poszukujący tej tajemniczej frazy będą trafiali właśnie tutaj. Proszę bardzo :]

  2. Wydaje mi się, że jedyna słuszna i W RZECZY SAMEJ prawidłowa odpowiedź na pytanie o to, w jaki sposób opisał(a)byś pierwszy obrazek znajduje w czwartym obszarze wspólnej wiedzy zaproponowanym przez Catherine Marshall i Herbert Clark. Którego nie ma!
    Co wygrałem? 🙂

    1. A właśnie, przestrzeliłam, dzięki za zwrócenie wagi_u! Uff, a co chciałbyś wyGRAĆ? Wygrać możesz różne uTwory… 😀 na jakim instrumencie grasz? 😉

        1. 😀 Poprawię jak będę miała okazję. Czytaj proszę, najszybciej jak się da, będę miała na u_wadze. Grasz? Gdzie się uczyłeś/uczysz?

          1. Formalnie: nigdzie. Metodą prób i błędów, na jamach, słuchając innych. Daleko mi do profesjonalisty, ale też zupełnie nie pretenduję. Umiem na tyle, żeby mieć frajdę z generowania hałasu.

            1. I to jest najważniejsze. Kibicuję. Nie we wszystkim i nie zawsze trzeba być profesjonalistą. A już imponujące jest to, że się ma świadomość swoich umiejętności i frajdę z zarządzania (w)dźwiękami.

  3. Planowałam zerknąć pobieżnie na ten wpis i zostawić go sobie na później, ale zaczęłam się zastanawiać nad opisami obrazka i wciągnęłam się. 😀
    Przychodzi ci może do głowy jakaś godna polecenia lektura związana z językoznawstwem dla kogoś, kto nie ma z nim związku?

    1. Ha! To miłe, że jednak zaczęłaś się zastanawiać 🙂 I do jakich wniosków doszłaś? Jeśli, oczywiście, chcesz się nimi podzielić. 🙂 Pomyślę i polecę (Ci książkę), tyle, że proszę pomóż mi i napisz, co Cię interesuje (jaki aspekt). 🙂

      1. Do opisania obrazka komuś, kto się śpieszy starczy pobieżny rzut oka na obrazek czy nawet sam podpis – tak jakbym sama się śpieszyła. Opis w przypadku osoby głuchej chyba nie różniłby się zbytnio od opisu, który bym przedstawiła osobie, o której nic nie wiem. Opisanie obrazka osobie niewidomej wymagałoby najwięcej wysiłku, skupiłabym się na rzeczach, które można odbierać inaczej niż wzrokiem np tłumie, biegu, słońcu, a pominęła kolory.
        Któryś opis byłby dla ciebie trudniejszy od innych?

        Jak ostatnio zgubiłam się w internecie to trafiłam na jakiś wykład z lingwistyki kryminalistycznej. 🙂 W ogóle, zawsze mnie ciekawiły różnice między językami, tłumaczeniami czy sposobami mówienia ludzi np z różnych środowisk – to jedna z takich rzeczy, o których planowałam kiedyś coś poczytać. Obszary wspólnej wiedzy i reguły formowania wypowiedzi mnie u ciebie zaciekawiły 🙂

        1. Piszesz (pozwól, że zacytuję): „Do opisania obrazka komuś, kto się śpieszy starczy pobieżny rzut oka na obrazek czy nawet sam podpis – tak jakbym sama się śpieszyła”. Jesteś pewna? A jeśli osoba która się spieszy chce pozyskać jakąś konkretną informacje? Tak, jak ludzie pracujący jako baristki i bariści uczą się rozpoznawania ludzi, którzy się spieszą, od tych, którzy chcą delektować się kawą.
          A to mnie zastanowiło: „Opis w przypadku osoby głuchej chyba nie różniłby się zbytnio od opisu, który bym przedstawiła osobie, o której nic nie wiem”. No tak, a jakby Cię usłyszała?
          Piszesz: „W ogóle, zawsze mnie ciekawiły różnice między językami, tłumaczeniami czy sposobami mówienia ludzi np z różnych środowisk – to jedna z takich rzeczy, o których planowałam kiedyś coś poczytać. Obszary wspólnej wiedzy i reguły formowania wypowiedzi mnie u ciebie zaciekawiły” to wiedza interdyscyplinarna, teraz nie mam dostępu do książek, ale będę miała w pamięci, i na pewno Ci coś polecę. 🙂 Za jakiś czas, niestety. Proszę Cię o cierpliwość.

          1. Gdybym dostała tylko informację, że ktoś się śpieszy, powiedziałabym coś o tym, że na zdjęciu są ludzie biegnący w maratonie i najwyżej oczekiwała dalszych pytań. Ale gdybym wiedziała jeszcze, że ktoś szuka zdjęć z letnich zawodów sportowych to bym dodała, że to mogą być wakacyjne zawody 🙂 No chyba, że widziałabym, że rozmówca potrzebuje możliwie najwięcej informacji o tym, co widzę to wtedy, faktycznie, rozwinęłabym wypowiedź. Chociaż i tak bym rzucała krótkie zdania, próbując złapać, jakie informacje mogą mieć dla niego znaczenie albo szukała czegoś charakterystycznego, co wyróżniłoby to zdjęcie na tle, chociażby, innych zdjęć z maratonu.
            No tak, chodziło mi bardziej o treść niż o formę. Języka migowego nie znam, nie wiem, jak popularne jest czytanie z ruchu warg, więc automatycznie uznałam, że opis byłby przeze mnie pisany. Możliwe, że jakby mój słyszący rozmówca nie znajdował się obok mnie, a na przykład w drugim pokoju to niewykluczone, że też pisałabym do niego zamiast krzyczeć.
            Nie śpiesz się, mogę poczekać. 😀

  4. Aby opowiedzieć obrazek osobie niesłyszącej od urodzenia, musiałabym użyć języka migowego. Niestety jego znajomość praktycznie w całości uleciała mi już z głowy, podobnie jak łacina (nie mówiąc o tej podwórkowej, która w pamięci trzyma się świetnie, mimo że unikam jak ognia jej używania).. Gdyby tak dało się magicznie podkręcić tę pamięć do języków! Taka niedzielna, prywatna refleksja..

    Twój tekst jest zgrabnie napisany, a przy czym bardzo ciekawy i wartościowy, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, kto lata temu w czasach szkolnych był całkiem zaangażowany w językowe hocki-klocki, ale obrał niehumanistyczną „karierę” życiową i rzadko ma czas zafascynować się językiem i komunikacją na nowo 🙂

    1. Cześć, witam na blogu, dobrego czytania i komentowania 🙂 Jakiś napar_stek informacji o języku tu i ówdzie znajdziesz. I inne kwestie rozgość się. Rozkomentuj. 🙂 Dziękuję za dobre słowo, smakowało. :)Uczyłaś się języka migowego? Co Cię do tego skłoniło? Często na wydziałach polonistycznych jest prowadzona taka praktyka. Łacina mnie nie dziwi, ani jedna, ani druga jej odmiana. Pozdrawiam!

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s