[314]. Dwanaście poniedziałków. Ów/Uff Po działek, który się zapodział w tym dniu, co nie dzieli. Chili: Wstępniak w niedzielę. Ludzie listy piszą (0/XII).

[sztuczne fiołki]
[sztuczne fiołki, źródło].

Kto/sia czeka z upragnieniem na poniedziałek? Już widzę las rąk… Las wykarczowany… Tu na razie jest ściernisko….Ale Ogłaszam akcję, #a ja lubię poniedziałki!

Po niedzieli. Działek niedzili po. Poniedziałek, który trochę się pogubił. Wy padł, padł wyjątkowo wcześniej. A ja Wpadłam na eugen…Ialny pomysł. I się przy tym nie potłukłam, ani nic sobie nie nadwyrężyłam. Tym razem, z okazji wstępniaka, poniedziałek wydarzył się w niedzielę. Nie dzielę tygodnia, ani włosów na dzwiedziu. Czy co tam. Spieszę donieść i nie potłuc, a raczej śpieszę z wyjaśnieniem, i to bez za dyszki.

Co najmniej raz w miesiącu, będzie artykuł rozwojowy (już widzę oczyma [wyobraźni], i nie jest to kwestia wad wzroku, to wzruszenie i entuzjazm). Owy rozwojowy, szeroko pojęty. Będą także tematy nie podejmowane w głównym nurcie, a co! Rozwojowy. Nie żeby miał problem z rozwinięciem. (Albo wstępem zakończeniem), albo żeby końca nie widać było, wszak rozmiar ze wszech miar znaczenia ni ma. Raz w miesiącu, czyli dwanaście razy w roku. No to zaczynamy? Za -czy przed, czy na,  może pod? kto? No. My.  Zaczytamy. Tak więc spokojnie i znajomo.

Ile razy było o czytaniu?

Nie pamiętam. Bo szczerze napisawszy, nie jest istotna odpowiedź. Nie będę wspominała o tym, jak istotne są postanowienia nie tylko te noworoczne. Nie będzie także o nich, przynajmniej, nie teraz. To, co zrobiłam w 2017 po raz pierwszy, a w chwili gdy to piszę mija właśnie pierwszy jego tydzień, to stworzyłam sobie listę czytelniczą. Zawsze myślałam, że to mnie ograniczy, pozbędzie w jakiś sposób przyjemności płynącej z obcowania z tekstem, myślą, pismem, książką, ale teraz mam podejrzenia (graniczące z pewnością, a nie z pewną ością), że jest zupełnie odwrotnie. Tak więc jestem przekonana (nie skonana , ani z Conana Barbarzyńcy), że nic nie stanie mi ością w gardle. A czcionka lekką mi będzie. Jeśli oczywiście z rozmysłem, namysłem i chęcią stworzy się takie listy. Ludzie listy piszą, zwykłe po lecone… One/ Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga. A nie to nie tak.

Po pierwsze namysł i refleksja i luz i bambus.

Przyjrzyj się temu co czytasz, na przykład jeśli korzystasz z serwisów to wykorzystaj nie tylko po to by dzielić się lekiem i turą, ale przyjrzyj się jakie informacje kryje o Tobie, właśnie o Tobie. Potraktuj to jako swoisty feed back. Albo Read Back!Jeśli nie korzystasz z serwisów to weź proszę kartkę i długopis, takie archaiczne narzędzia, bardzo niedoceniane, zapisz tyle tytułów, które przeczytałaś, przeczytałeś, wysłuchałaś, wysłuchałeś, zapisz,która z przeczytanych książek była dla Ciebie najważniejsza i dlaczego.

Zobacz, ile w poprzednim roku przeczytałaś/ przeczytałeś książek? Chociaż nie sugeruj się liczbą. Ja w jednym roku przeczytałam, tylko dwanaście.Nie jest ważna ilość, ale jakość czytania. Nie dajmy się zwariować wyzwaniom, postanowieniom dla samych postanowień, albo dla kręcenia marketingową machiną.

Czy możesz wyodrębnić trzy lub cztery główne gatunki?

W jakim celu po nie sięgasz? Dla przyjemności? Dla potomności (bo wypada?) By się rozwijać? Sięgasz po nowinki, świeżynki, czy raczej do klasyki gatunku?A może po książki, które masz na półce? A może po te ostatnie w ogóle (by nie napisać, w szczególe) nie sięgasz?

Po co czytasz? Albo: Jakie umiejętności chcesz rozwinąć?

Do jakich książek chcesz wrócić? Z jakiego powodu? Niedoczytania (może masz wrzuty sumienia, że nie dokończyłeś/ nie dokończyłaś czytania? Jeśli masz kończyć książkę kiepską, to nie rób tego, szkoda czasu. Jeśli zaś wiesz, że jest wartościowa, ale trudna (z różnych względów) zanotuj proszę, że warto do lektury wrócić.

Co z tych lektur zapamiętujesz? Czytać to jedno, zapamiętać drugie, a trzecie wcielić w życie. Nie ma nic złego by czytać, dla samej czynności. Niektóre osoby czytają jednak inaczej. Zapisz odpowiedzi na każde z wyżej postawionych pytań. Nie bój się to nie sprawdzian. To informacja zwrotna dla Ciebie. A po latach może powspominasz? Może się uśmiechniesz? Może coś dostrzeżesz?

Mój system tworzenia listy czytelniczej. W trzech krokach.

a) Zrobiłam spis pięćdziesięciu dwóch książek (tyle ile tygodni ma rok), które chciałabym przeczytać w tym roku. Z różnych względów, ale pisałam jak leci, nie oceniałam, nie ważyłam, która książka jest ważniejsza i dlaczego. Jedynym kryterium to książki do których mam łatwy dostęp. Dlaczego? Żeby nie mieć wymówki w stylu przeczytałabym tą książkę, ale nie ma jej w bibliotece… Nie muszę przy tym posiadać wszystkich tytułów na własność.

b) Zapisawszy przyjrzałam się tytułom. Jakie są tam tylko jako przerywniki? Lektura jakich przyda mi się w pracy zawodowej? Co przeczytam dla własnego rozwoju, nie związanego z pracą? Czego będę miała możliwość posłuchać? Co będzie z tych lektur poręczne, mogę zabrać np do tramwaju, pociągu? Jeśli są książki, których czytanie zaczęłam w 2016 roku (i chcę je skończyć)? Wciągam na listę.

c) z Listy zawierającej pięćdziesiąt dwa tytuły robię taką, która mieści w sobie dwadzieścia. Najpierw patrzę, czy w zapisanych tytułach można wydzielić prawidłowość? Na czym ona polega? Następnie zapisuje odpowiedzi na poniższe pytania.

  • Lektura zawodowa:____________________________________________________________________________
  • Zainteresowanie hobby (poza pracą) : ______________________________________________________________
  • Lektury, które chcę dokończyć (pozostałe z 2016) dlaczego chcę to zrobić?:________________________________
  • Lektura/lektury do której chcę wrócić, dlaczego właśnie ta:_____________________________________________
  • Książka w języku obcym, którego się uczę (audiobook):_______________________________________________
  • Książka, w języku obcym (druk): _________________________________________________________________
  • Książka zupełnie z innej półki (temat, z którym chciałabym się zapoznać, a jeszcze tego nie zrobiłam) :__________
  • Pięć propozycji, o których jeszcze nie wiem:________________________________________________________

Dopiero wtedy z wyżej wymienionego spisu wybieram piętnaście ważnych na ten rok dla mnie książek. Dlaczego tylko piętnaście? Po pierwsze takich, które naprawdę, naprawdę chcę przeczytać.  Po drugie: pięć miejsc pozostawiam wolnych, może ktoś/ia mi coś poleci? Może sama znajdę coś wartego mojego czasu? Może dostanę ciekawą książkę? I nie mam już wymówki przeczytałabym pozostałe, ale się skusiłam… Po to jest margines.I po to jest miejsce na niespodziewane za- dziwienie się światem. Oczywiście, wybrane przeze mnie książki to nie tortury. Może kilka jest takich, które odkładałam na później (na wieczne później) nie za dużo (pięć), ale zostawienie sobie odrobiny miejsca na to, by poznać inny smak, albo zdążyć sobie o czymś przypomnieć uważam za dobry, smakowity pomysł,który nie powoduje niestrawności, a pokazuje, że lista ma nam pomóc, a nie być wiszącym nad nami batem. (Nie mydlić, tfu, mylić w Batmanem)…

Może być tak oczywiście, że nie zrealizuje danego na ten rok planu. Może, może zdarzyć się wiele rzeczy, ale jeśli nie będę miała wizji tego, po co, i z jakiego powodu chcę sięgnąć, to po pierwsze może się zdarzyć tak, że przeczytam wiele humbugów, chociaż te i bez list zdarzają mi się rzadko, bo świadomie kupuję (jeśli kupuję) książki. Może się okazać, że dzięki temu planowi sięgnę po lekturę, z którą zawsze chciałam się zaprzyjaźnić, ale jakoś dziwnie nie było czasu. Z każdej kategorii wybieram jedną, która zostanie przeczytana przeze mnie w pierwszej kolejności, a skoro już jej temat zapisałam, i zdecydowałam się pozostawić (przeszły bowiem selekcje 52/20/15) nie dywaguję nad tym, że może nie mam ochoty jej czytać. Na ocenę tego był czas wcześniej, na etapie selekcji gdy pozbywałam się trzydziestu dwóch tytułów na rzecz dwudziestu.  Teraz mam spis książek, których lektura będzie mi towarzyszyła przez następne trzysta sześćdziesiąt pięć dni. Jeśli sięgnę po tylko jedną z danej kategorii, to po pierwsze jestem już na plusie, bo przeczytałam świadomie, sięgnęłam po najważniejsze, moim zdaniem książki (nie przypadkowo przyporządkowałam, która ma być przeczytana w pierwszej kolejności).

Owszem jeśli spojrzysz na mój wypis kategorii, możesz dostrzec, że jedne z nich zawierają tylko jeden tytuł, drugie pozostawiają miejsce na kilka. Jeśli dla przykładu skończyłam czytać książkę, której lektury podjęłam się jeszcze w grudniu, to poza tym, że ją ukończyłam, mam plus za konsekwencje w zdziałaniu. Do tego treść listy mogę dowolnie modyfikować w każdym momencie, a to oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze: mam plan. Po wtóre: widzę, co odsuwam, a co decyduję się przeczytać. A to oznacza feed back na każdym etapie czytania, nie tylko na koniec roku. I to jest dla mnie ważne.

Mam pytania do Ciebie, dlaczego robisz, lub nie robisz list czytelniczych? Czy moja propozycja jest dla Ciebie ułatwieniem? Dlaczego chciałbyś/ chciałabyś jej spróbować? Albo co Cię przed tym powstrzymuje?

W chwili gdy to piszę, przeczytałam z listy dwie książki. Zważywszy na to, że mija właśnie pierwszy tydzień stycznia, to dużo. I zważywszy na mój system czytania, też nowy. Ale to może na inny wpis.

Jeśli masz sugestię co do podejmowanych przeze mnie tematów w Dwunastu Poniedziałkach (czy w ogóle)  pisz proszę, czy mailowo, czy pod wpisem. Może chcesz by temat rozwinąć? Zająć się innym, jakim. Oczywiście, mam plany, zamierzenia, i z przyjemnością Ciebie wysłucham. Pytanie brzmi: W rozwiązaniu jakiej kwestii mogę Ci pomóc?

Spis nawigacyjny tematów:

#Dwanaście poniedziałków.

Ów/uff poniedziałkowy wstępniak (0/XII):  O idei i zadanie pierwsze: Ludzie listy piszą. Długie polecone Listy czytelnicze.   [styczeń17′].

Ów/uff poniedziałek pierwszy (II/XII):

4 myśli na temat “[314]. Dwanaście poniedziałków. Ów/Uff Po działek, który się zapodział w tym dniu, co nie dzieli. Chili: Wstępniak w niedzielę. Ludzie listy piszą (0/XII).

  1. List czytelniczych nie robię, bo wybór lektury jest u mniej bardziej kwestią nastroju niż planu. Ale mam gdzieś w głowie listę książek, które chciałabym kiedyś przeczytać i jakoś staram co jakiś czas po te pozycje sięgać.
    Ale podejrzewam, że sporo o sobie można się z takiej listy dowiedzieć 😛

    1. A wiesz, że ja tak samo myślałam jak Ty? I to do całkiem niedawna? I naprawdę byłam przekonana do tego toku rozumowania, ale mi się zmieniło. Tak można nie tylko się dowiedzieć np ze spisu lektur, ale także mieć pod lupą proces czytania i dialogu z tekstem. Pozdrawiam

    1. Pamiętaj o źródle :-).
      A daj proszę Cię znać o efektach.
      Nie życzę wszystkiego najlepszego, ale niech najważniejsze pozostanie najważniejsze, i niech ono będzie najlepszej jakości (nie mydlić z jak ości) :-). Moja wstępna lista liczy sobie póki co 38 -4 już przeczytane.

Odpowiedz na 5000lib Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s