303. Ćwiczenia z czytania syliszniestatyczne ze zdumieniem. (I (zrozu)mieniem), [albo echa].

[z]Nosi. W [o!_]sobię książkę. [Prze]Czucia [prze][d]/[t]arcia [bezre]sny widzenie i wiedzę  ślad nie jednej miedzy wiedzy między neuronalnym [po]rządkiem w[_]rządku początkiem a kacem tabletek na rzeczy_o/czy[?]_zwistość i [z]jadanie [m]roku [b]rak mydlenia mylenia myślenia mdle_nie lenie nomadyczność wodzenia wiedzenia wiedzy kołysze się ciekawością na czubku języka między pierwszą głoską grama_tyki a [roz]mową elaSyczność ze świat i tłem pulsuje w gęstości [z]dum_i_[mi]enia.

ascetyczna punkcja inter jest z[a]mierzwiona. 🙂

12 myśli na temat “303. Ćwiczenia z czytania syliszniestatyczne ze zdumieniem. (I (zrozu)mieniem), [albo echa].

  1. Tworzylibyście z Jamesem Joyce-em niezłą parkę. Czytanie takiego strumienia świadomości jest trochę jak dłubanie w dziurawym zębie: wiadomo, że będzie bolało, ale człowiek z ciekawości jednak dłubie 🙂

  2. 🙂 Brzmi jak komplement kompletny. Nie mętny, zdążać do mety. Mijając momenty, To jest est tekst wielokrotnego przeżytku, znaczy, użytku, chyba, że nie nie zakładasz plomby… Zapachniało mi przyjemnością, czy wręcz przeciw_nie[?]

    1. Gdybym nie czytał tego bloga już od jakiegoś czasu, to lektura tego wpisu byłaby nieco męcząca. Ale ponieważ czytam już od dość dawna, potrafię się mentalnie przestawić, dzięki czemu wychodzi, że to jednak komplement był (sam się dziwię!) 🙂

      1. Jeżu (może być Pchełko, żeby tak interblogowo było:-) W zapożyczeniu do Twoich „Pchełek”) dobrze, że nie poszłam na całość. A miałam ochotę. Ale spokojnie, będzie różnorodnie.
        Zdziwienie to dobry objaw.
        To ciekawe jak czytanie tego blogu wpływa na mózg. 🙂

        1. O ile tylko czytelnik jest szczęśliwym posiadaczem tegoż organu, twierdzę, iż wpływa dodatnio na jego pofałdowanie (organu, nie czytelnika…)

          1. A tak poważnie to czytałam niedawno o badaniach na temat błędów lekarskich. Przeprowadzonych na grupie chirurgów i tam podaje się jako czynnik wyróżniający czynnik automatyzm wykonywanych czynności (dokładnie automatyczne radzenie sobie w trudnych sytuacjach). Oczywiście nie porównuję się, to tylko łagodne skojarzenie na temat prze[d]stawiania się. :-).

  3. Też lubię takie lingwistyczne akrobacje, ale tak tylko z doskoku, od czasu do czasu, niby przypadkiem, Ty absolutnie w(z)nosisz się na najwyższe wyżyny wyżyn 🙂 w dodatku – świadomie, a nawet rzekłabym – premedytacją 😉 Pozdrawiam 🙂

    1. Dzień dobry, to bodaj pierwszy Twój komentarz, życzę wygodnego czytania i komentowania.
      Staram się różnicować w[y]pisy. Zapraszam do częstowania się, jeszcze trochę zajmie tworzenie treści spisu, ale archi_valium zostaje. Można korzystać. :-). [Bez prze]dawkowania. Również pozdrawiam.

    1. Przepraszam, w gwoli ścisłości, to drugi wpis, który komentujesz, ale wiem, że czytasz od dosyć dawna. Niemniej miło mi. Naprawdę. Zapraszam do dyskusji. 🙂 Niezmiennie.

  4. Ponieważ się zrobiło ciasno w tamtym wątku, odpowiadam tutaj na Twój komentarz z 15:49 (chociaż u mnie dopiero 14:54 więc de facto odpisuję na komentarz z przyszłości – wow). Otóż stara prawda jest taka, że jeżeli chcesz kogoś wku…nerwować, zmuś go do myślenia 😉 Ja tam lubię natężać mózguły, ale większość znanych mi ludków woli lecieć „na automacie”.

    1. Zawsze można [roz]począć nowy wątek. (Takie tam zabawy [m]oralne).
      (Nie tylko zmuszam do mylenia, ale także do czasu podróżowania, czy jakoś w tak[t] :).
      Koniec żartów.
      Takie są te darmowe szablony blogów, że ani czcionki nie można sobie dowolnie podmieniać, w sensie kroju, tytuły/ bebechy. Ani zagnieżdżać dowolnej liczby komentarzy (które by się nie rozwlekły).
      Z dyskusji wiele kwestii się urodziło.
      A o tym, co powoduje w ku… Nie słyszałam, ale coś jest na rzeczy. Traktując odpowiedź poważnie, myślenie boli. To także praca na podstawach, a te są trudno zmienialne i wymaga to czasu, i wiążę się z prowadzaniem zmian w swoim życiu i zastanym środowisku (które przecież też w określony sposób reaguje). Jeśli zatem daje się przyczynek do myślenia, może okazać się (i często tak jest) że jest to niewygodne, z wielu względów, na przykład fałszywe sądy o rzeczywistości etc…
      Zrobiło się poważnie. Na niektóre kwestie można nie wpaść. O niektórych niewiedzieć, albo (nie chcieć -nie piszę personalnie), Ot życie.

      Założyłam ten blog ad hoc. Również dlatego, że takiego miejsca w Sieci nie było. I tak się prowadzi do dziś, a że tematów nie brakuje…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s