[231].[(231+1)+1]. Metaforiada, albo GEOmetria świat:[(-ów)]a.

Gdyby nie fakt, że cykle, w które układa Le Guin swe powieści są obszerne (oczy_wiście entuzjastki i entuzjaści sajens fikszyn i fan i inne -tezy,-fazy, tfu -tazy* widzieli nie takowe dziwy i taszczy_ły-li bardziej obszerne i obrosłe w czcionkę tomiszcza), z chęcią podyskutowałabym o nich w Internetowym Klubie Dyskusyjnym (no chyba, że porwiemy się na takowe szaleństwo, w którym podobnież jest metoda, a może i metodologia?). Ależ oczywiście, że tomiszcza to nie zgliszcza i czytać warto książkę z okładki obdartą nawet w postaci ebooku. Czytać warto opasłe książki, a biorąc pod uwagę gatunek do jakiego przynależy cykl o Ekumenie, nie jest to opasła pozycja, jest to pozycja pro, czyli propozycja, a nie antykoncepcja czytelnicza.

Wydawnictwo Pruszyński i Spółka po Ziemiomorzu (o którym pisałam tu i ów[g]dzie) , we wszelakich dostępnych sposobach rejestracji i utrwalenia, powołało do życia na półkach blibliofilek i bibliofilów Sześć śwatów Hain,w podobnej szacie graficznej. Tyle, że, z tego co mi wiadomo, nie zdecydowano się (jeszcze) na wydanie w postaci książki do słuchania. Niemniej jednak, rok temu na rynku wydawniczym pojawiło się wydanie jednotomowe (drukowane i elektroniczne) zawierające: „Świat Rocannona” (pierwotnie ukazało się w 1966 roku), „Planetę wygnania„(w tym samym), „Miasta złudzeń„(wydane rok później), „Lewą rękę ciemności„(dwa lata później), „Wydziedziczonych„(1974 roku) oraz „Słowo las znaczy świat„(1976). Szkoda, że bez „Opowiadania świata„(2000) oraz „Czterech dróg ku przebaczeniu” (1995), tedy to był by już komplet, brakuje domknięcia, tak jak mieliśmy do czynienia z włączeniem do cyklu Ziemiomorze,opowiadań właśnie.

Nie wiem, czym kierował się redaktor prowadzący działając wedle takiego klucza.

Wydanie sześciu książek w jednej oprawie ma tę zaletę, że można czytać je  ciągiem, a tym samym, pozostawać w temacie, szukać powiązań, wynikań, wikłań i wszelakich innych zawiązkach i związkach, konsteracjach. Chociaż przemieszczanie się z takim gabarytem jest utrudnione, nie wyklucza to pociągu do liter_a i tury…

 Uważałam, nadal jestem tego zdania, i (ważyłam słowa, zdania i znaczenia) mówiąc, że jeśli ktoś/ia uważała, że to klasyka gatunku, i po prostu trzeba przeczytać (szkoda, że nikt nie mówi o zrozumieniu, i czytaniu, a przede wszystkim połączeniu tych dwóch czasowników). Owszem, Ursula K Le Guin, to postać fantastyki, choć w naszym kraju prawie nie znana, poza oczywiście wyżej wspomnianymi entuzjastkami/ entuzjastami. Może to się zmieni, gdy na ekrany kin wejdzie obraz opowiadający losy autorki Ziemiomorza? Zwłaszcza, że to żyjąca  pisarka jest.

Jean de La Fontaine pisywał bajki, znamy zasadę, pod postaciami zwierząt ukrywał, czy też ukazywał to, czego ludzie o sobie wiedzieć nie chcieli. Jak to napisał Gogol? Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie! Tyle, że to nie jest śmiech po słonecznej stronie życia… Always Look on the Bright Side of Life… Gorzki śmiech popijany czkawką złudzeń. Już pisałam, o tym, że by stworzyć fantastycznych światów obracanie z gramatyką grawitacji trzeba posiadać po pierwsze wiedzę z wielu dziedzin i zmysł obserwacji. Oczy wiście, albo nie wiście bo czytajcie. Czytajcie to wszyscy, albowiem warto. Jeśli ten wpis, w który właśnie się wpijasz, i czcionkę ze znaczeniem spijasz to wiesz doskonale, że nie zwykłam streszczać książek. Ad rem!

Świat Rocannona

Jak odróżnić legendę od prawdy na tych światach oddalonych o tyle lat? – na bezimiennych planetach, zwanych przez swoich mieszkańców po prostu Światami, planetach bez historii, gdzie przeszłość to sprawa mitu, gdzie powracający badacz stwierdza, że jego własne czyny sprzed kilku lat stały się gestem boga.Irracjonalizm wypełnia przepaść czasu, której dwa brzegi łącza nasze światowce, a w jego mroku plenią się jak zielsko niepewność i niewspółmierność.

[Świat Rocannona, Ursula K. Le Guin, Pruszyński i S-ka, Warszawa 2015 s.7: ].

Pomyśl, że nie wszystkie drogi, które prowadzą w dół, prowadzą również w górę.

[j.w. s.14].

Opowieść Rocannona zaczyna się od poszukiwań powziętych przez Semley z Kirien, żonę Durhala z Hallan.  swojego klejnotu, stanowiącego jej posag,  nazwanego Oko Morza, który przyćmiewa wszystkie bogactwa świata. Poruszona pragnieniem wyrusza w świat, ludzi różnych światów, różnych ras. Różnych spojrzeń na świat, na życie, z różnymi możliwościami i historią. Kosmiczny Etnograf, zostaje przez przypadek głównym bohaterem, bez fajerwerków, bez fanfar. W pierwszym tomie Świat Rocannona zostaje on wplątany, albo sam się wplątuje dzięki podjętej decyzji w awanturniczą przygodówkę. Nie sposób jest zobaczyć z jednej strony podobieństwa do zbierania drużyny „odmieńców” by wyruszyć na spotkanie swego Przeznaczenia mimo niewygód, a może właśnie dlatego, z drugiej, jest tu położony akcent na kulturowy kontekst (od)czytania historii, nigdy wcześniej nie był on tak dla mnie czytelny, również przez fakt, że głównym bohaterem autorka uczyniła kosmicznego etnografa. Okazuje się, że więzy, które włączyły kiedyś zintegrowany świat różnych ras nie tyle są rozluźnione, co uległy atrofii, a wiedza etnograficzna jaką dysponuje główny bohater pełna jest dziur, niedomówień, a najważniejsze są pytania,które się mnożą, już na początku wędrówki zagubione zostają mapy, ale nie szczątkowa wiedza. A główny bohater może dysponować swoimi talentami tylko w ruchu, ujmując rzecz metaforycznie. Przychodzi mi tutaj na myśl myśl Durkheima: człowiek nie jest, człowiekiem się staje. Czy to się komuś podoba, czy nie – czy będzie to (po)czytane (sic!) jako zaleta, czy jako wada, skojarzenia przy czytaniu mam iście socjo– i – logiczne. I to nie nudne, dzięki oszczędnej, ale i poetyckiej (nie wzniosłej) narracji, która staje się Znakiem rozpoznawczym Urusli K Le Guin. I jeszcze jedna uwaga. Mało w tym tomie kobiet, na planach pierwszym i kolejnych, z jednej strony, a z drugiej płci istot nie tylko niektórych, ale wielu trudno odgadnąć…

Można powiedzieć nic nowego. Można, ale nie będzie to uprawnione odczytanie, a przynajmniej niepełne. Po pierwsze dlatego, że koniecznym jest by mieć z tyłu głowy myśl, że jednak powieść ta powstała (jej pierwsza część, od której zaczynamy recenzję) powstała w 1966 roku, po wtóre, takie urządzenia jak asambl, Le Guin wymyśliła, i to od niej ten pomysł zaczerpnęli inni (autorzy i autorki).

Nie będę apologetką twórczości Amerykanki, chociaż przyznam, że przy jej prozie udaje mi się odpocząć, nie uciekając od ważnych pytań i ważkich rozważań,i wrzeń tego i innych światów. Uf. I to niewątpliwie jest argument, który stanowi o tym, czy po książkę warto sięgnąć i się giąć przy czytaniu. A w zasadzie nie się, tylko swoje myśli, bo myślenie czasami boli.  A działanie tym bardziej.

Pierwsze część należąca do cyklu Ekumeny jest krótka, akcja toczy się wartko. Co warto wspomnieć powieść się nie zestarzała, jak to stało się w przypadku Fionavardziego gobelinu, zapoznajemy się z Bohaterami, problemami, światami, geometriami wyobrażeń. Chociaż nie w taki sposób jak jesteśmy do tego przyzwyczajone i przyzwyczajeni. Wędrowiec „wybiera” sobie ludzi na jakiś czas.Uznawany jest za Pedana czyli… Chociaż w wyniku doświadczeń staje się osobą z niepełnoprawnością. I umiera na końcu pierwszego tomu, osiadłszy na jednym ze światów.

Jeśli ktoś/ia chce zdystansować się, ale nie uciec od problemów tego świata, może zanurzyć oczy i myśli w światach, których kreatorką jest  Ursula K Le Guin. A Świat… jest jej debiutancką powieścią.

Jany głos Kyo był tej nocy stanowczy i nalegający. Rocannon słyszał go wyraźnie, chociaż strumień szumiał u ich stóp, a wodospad hałasował przy wylocie z kotliny.

— W tej podróży na południe każdego dnia natrafiam na legendy, których moi ludzie uczyli się kiedy byli dziećmi w zielonych dolinach Angien – mówił Kyo – I odkryłem, że wszystkie te legendy są prawdziwe. Lecz połowa z nich została zapomniana. O Kiemhirirach, małych Zjadaczach Słów, śpiewamy w naszych pieśniach, ale nie o Skrzydlatych. Pamiętamy przyjaciół, nie wrogów. Światło, a nie ciemność. A teraz wędruję wraz z Olhorem,  który zmierza na południe, pomiędzy legendy, bez miecza u boku, których chce odnaleźć głos swego wroga, który przebył wielką ciemność,  i widział nasz świat zawieszony w mroku jak błękitny klejnot. Jestem tylko półczłowiekiem. Nie mogę iść dalej, niż sięgają wzgórza. Nie mogę iść z tobą w wysokie góry Olhorze!

[Świat Rocannona, Ursula K Le Guin, Pruszyński i S-ka, Warszawa, 2015 s. 109].

Istotą życia jest zmiana. Ale za dokonanie każdej płaci się cenę:

Chociaż w czystym ubraniu, które mu dali, wyglądał jak oni, chociaż poruszał się jak oni, gestykulował jak oni, to jednak w grupie stał się samotny. Czy było tak dlatego, że obcy nie potrafił rozmawiać z nimi w myślach, czy też dlatego, że dzięki przyjaźni z Rocannonem stał się innym człowiekiem, bardziej zamkniętym w sobie, bardziej samotnym?

[j.w. s 111].

W wielu kulturach i ich podaniach, baśnie osadzają się na wyprawach po Imię i gdy ono zostanie zyskane, odkryte, skonstruowane następuje koniec opowieści, a może jej nowy Początek, tyle, że nieopisany:.

— Władca Gwiazd, daleko podróżujący, srebrnowłosy, pan klejnotu…- powiedział Kyo z uśmiechem- Co jest imieniem?

— Srebrnowłosy? Czy ja posiwiałem…? Nie jestem pewien czym jest imię. Moje imię, Garveral Rocannon, otrzymałem przy urodzeniu. Te słowa nie opisują niczego, a jednak oznaczają mnie. A kiedy widzę nowy gatunek drzewa pytam ciebie (…) jak się nazywa. Jestem niespokojny  jeśli nie poznam jego imienia.

— Ale istnieją różnice, Kyo! W każdej wiosce, do której przybywamy pytam, pytam, jak nazywają się góry na zachodzie, szczyty, w których cieniu ci ludzie spędzają całe życie, od narodzin aż do śmierci, a oni odpowiadają: To są góry Olhorze!

— Bo to prawda – odparł Kyo

— Ale są przecież inne góry (…)

[s. 112].

6 światów hain Ursuli K Le Guin
[Sześć światów Hain, Ursula K. Le Guin, Pruszyński i S-ka, Warszawa 2015, źródło zdjęcia].

————————————————————————

Sześć światów Hain
Tytuł oryginału: Rocannon’s World, Planet of Exile, City of Illusions, The Left Hand of Darkness, The Word for World is Forest, The Dispossesed
Autor/ka: Ursula K. Le Guin
Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumacz/ki: Dorota Górska, Lech Jęczmyk, Juliusz P. Szeniawski, Jacek Kozerski, Agnieszka Sylwanowicz, Łukasz Nicpan
Projekt okładki: Dark Crayon
Ilustracja na okładce: Dark Crayon/Piotr Cieślicki
Miejsce wydania: Warszawa
Rok wydania: 2015.

*  pisownia bardziej niż do-wolna (bardziej wolna niż szybka. Szybek tu brak, no nie licząc monitora).

————————————————————

 

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s