[286]. Konfitury.

Ci co mnie znają to wiedzą, że jeśli chodzi, a w tym wypadku tak jest, o skłaskładanki, skakanki, składaki i inne pokłady sinusoidy, to raczej nie dla mnie zabawa. A[n] to logie, wolę ole! A i to z przyprószeniem oka w rosole, jakąś dobrą szczyptą maggi. Dosyć, dosyć jeśli chłodzi o kulinaria, chociaż zamierzam jeszcze coś zaserwować. Jeśli zaś idzie, a idzie spacerologię uprawia, o antologię, to wybredna jestem, i na horyzoncie widzę dwie, może cztery, sześć g[ł]odne posiadania, z tym, że ani jednej nie mam. Chociaż znam. Nie powiem, bo to nie miejsce, ale mościć się mogę napisać. Znam. Introdukcja dedukcji była długa. Zazwyczaj lubię robić własne. Niezbyt rozwlekłe i nie zbyt ciasne, na swój wewnętrzny, prywatny użytek.

I do tej pory  (pora ma znaczenie, choć nie jest to danie Misia Uszatka co spożywa na wieczerzę) do tej pory się zastanawiałam dla kogo są właśnie te, wyprodukowane i przepuszczone przez wykres i ucho nieznajomej osoby w wytwórni. Bo jeśli ktoś/sia zna, i jest zaznajomiony dobrze z twórczością: X, Y, Z i  reszty alfabetu to po co? A jeśli ktoś/ia nie zna, to po co zdawać się na gust obcych osób? I ich wybór? Nie przeciągając (zbytnio) struny, można zdradzić już dzisiejszy album, wydany przez ACT dwanaście lat temu. Lubię wyciągać nieco tylko przykurzone albumy. Może i znane. Albo wprost przeciwnie, To z jaką prędkością dźwięku nabywa się nowe, zapominając już o tych co zasłyszane, a może posiadane [?] brzmi trwożnie, jeśli zdamy sobie z tego sprawę. Kupujemy, jemy, jemy,gros gromadzimy stos. Byle tylko czkała nówka sztu[cz]ka. I tak tego nie zabierzemy…

[Magic Moments 2: The Ultimate Act World Jazz Anthology Vol. VII,Various Artist, ACT, 2004, źródło zdjęcia].
[Magic Moments 2: The Ultimate Act World Jazz Anthology Vol. VII,Various Artist, ACT, 2004, źródło zdjęcia].

Entuzjastki i entuzjaści lżejszego wydania jazzu, takiego, którego doskonale słucha się nie tylko z kubkiem czekolady, kawy, albo czegoś mocniejszego (a może i bez tego), ale za to  w drodze.

Gdziekolwiek ona prowadzi. Miłe dźwięki odnajdą w magicznym pudełku. To fantastyczny album do tego by zaznajomić się z nim  nocą, podczas przemieszczania się z punktu A do punktu B, i reszty alfa i betu. Czasami nawet można bet zamienić na wygodne (bo jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz) łóżko, albo inny fotEL. Będzie lekko, piękniście po prostu zzzzza…!Ma!szyście. :-). Doskonale na słotę, gdy na jesień ma się ochotę, ale na przesilenie okolicznościowe, liczne i  cykliczne, ale (jak ma się rozumieć)  nowe  już nie. To część siódma, ale doskonale nadaje się do tego, by była pierwszą. I czasami jedyną. Może ktoś/ia się skusi? Do własnego poszukiwania i znajdowania? Z koloratur, zachwytu i partytur szykowania, na zimę konfitur? Hę. Hmmm. Takie muzyczne spotkanie wśród znajomych…

[To dla tych co jarrra gitarra, jako ilustracja muzyczna nagranie La Habana A Oscuras, zapożyczone z innej płyty, w prezentowanej antologii znajduje się pod numerem trzecim, źródło nagrania].

Smacznego!

Album: Magic Moments – Magic Moments 2 – The Ultimate ACT World Jazz Anthology Vol. VII
Data wydania: 2004
Wytwórnia : The ACT Company ‎– ACT
Gatunek: Jazz
Czas: 1:01:26

Nagrania:

1. e.s.t. Esbjörn Svensson Trio – O.D.R.I.P. (Radio Edit) *
2. Norah Jones / Joel Harrison – I Walk The Line (Radio Edit)
3. Gerardo Nunez / Paolo Fresu / Perico Sambeat – La Habana A Oscuras *
4. Viktoria Tolstoy – Dear Diary *
5. Terry Lyne Carrington, Greg Osby, Adam Rogers, Jimmy Haslip – Ethiopia *
6. Ramon Valle Trio – Dilsburgh Morning Light *
7. Muriel Zoe – Bye Bye Blackbird
8. Perico Sambeat / Brad Mehldau – Mirall (Radio Edit)
9. Rebekka Bakken / Julia Hulsmann Trio – Same Girl
10. Richie Beirach / Gregor Huebner / George Mraz – Chant (Radio Edit)
11. Huong Thanh / Nguyen Le / Paul McCandless – South Delta Song
12. Marsmobil / Roberto Di Gioia / Till Bronner – Hand In Hand (Radio Edit)
13. Rigmor Gustafsson / Nils Landgren – Makin’ Whoopee
14. ElbtonalPercussion / Christopher Dell – Freak Taeb (Radio Edit)
15. Jens Thomas / Christof Lauer – Be Yourself
16. Nils Landgren Funk Unit – Thank You For The Music *

* Wcześniej nie wydano.

[239+5]. Uśmiech Roberta Frosta. (#by pamiętać).

Regułą tego blogu stało się publikowanie maksymalnie krótkich nie wpisów, no!tatek na [mar]ginesie, #by pamiętać, a nie tylko nie zapomnieć.

Tak więc cytat, dziękuję za przypomnienie, przyszło dzisiaj pocztą. Przyszło i doszło! 🙂

Everything is hard before it is easy.

[Pitagoras].

Do tego dołączam piosenkę, która dzisiaj jakoś przypadkiem zupełnym, do mnie przyszła, a którą po raz pierwszy usłyszałam w wykonaniu Michała Bajora, i stała się moim odkryciem. I zapamiętaniem. Dziękuję Wojciechowi Młynarskiemu, że zechciał pięknie przetłumaczyć słowa, inaczej nawet gdybym usłyszała, i by mi się spodobała, to nie mogłabym jej kontemplować.

[Idź swoją drogą, tekst: Claude François,Gilles Thibault, kompozytor: Claude François, Jacques Revaux, słowa po polsku: Wojciech Młynarski, wykonanie: Raz, Dwa, Trzy, źródło nagrania. Koncert jubileuszowy zespołu].

Pewnie Robert Frost, by się uśmiechnął…

[284]. Rocznica.

Tak wiem, wiem, czcionka na tym blogu zarasta kurzem, ale dzięki temu, że tu jesteś nadal łypie zachęcająco czernią. Niemniej jednak jestem, bywam, piszę i przemysliwam. I się przeziębiam tak jak teraz, albo przedtem, wtem. Obiecuję, że nadgonię nieobecności i zaległości.

Dzisiaj czwarty października, a to ni mniej, ni więcej oznacza, rocznicę blogowania. Wpisem zainaugurowałam budowanie tego miejsca. Dziękuję za Twoją Obecność, komentowanie, czytanie, branie udział w dyskusjach. Najpierw chcę rozstać się z grypą i poukładać się z tym, albo owym, co odłożyłam na dowolnie nie wybrany bo(o)k. Ponieważ ponadprogramowe wpisy mi się już opublikowały wysmażenie nówki sztuki, trochę potrwa. Ale mniemy nadzieję, że nie długo, nie krótko, lecz w sam raz, czyli: oczkowanie na wesołą nutę. Dość sumitowania się. Zawsze można zajść do Arichi zażyć valium, czyli nakarmić się znaczeniem czcionki co kwitnie na blogostanie, i tak zostanie, czyli po prostu, albo po krzywu przeczytać o tym, co było.

Zostawiam cytat z  filmu:

[Czas do Alicji]

Moja Droga, przeszłości nie da się zmienić, ale jeśli chcesz, to możesz z niej się dużo nauczyć.

[Alicja po drugiej stronie lustra, reż. James Bobin, scenariusz: Linda Woolverton, 2016].

Spyta ktos/ia być może dlaczego taki? A może wcale nie…

[Pianoorchestra, Francois -Xavier Poizart, Ars Produktion 2013, źródło nagrania].