[166+5]. … Pięć

Jedziemy z tym kokosem. Odpowiadając na ostatnią to (r) turę pytań. Tym razem  Ruda Wstążko od Ciebie.

  1. Co najchętniej robisz w deszczowe, niekoniecznie jesienne, wieczory?

To co w nie deszczowe. Jeśli muszę się opatulić, to zmieniam rodzaj wierzchniego przyodziewku, w myśl powiedzenia, które nie są – co prawda- mądrością narodów, ale czasami warto zapamiętać: nie ma złej pogody* tylko są ludzie źle ubrani.Na cebulkę drodzy Państwo, na cebulkę.

2. Wolisz kawę czy herbatę? Jaką?

Kawę nawet na jej temat popełniłam artykuł [tutaj], ale z nie pogardzę też liściastą dobrą herbatą na przykład białą.

3.Oglądasz/czytasz daną pozycję tylko raz czy wracasz po kilka razy do filmów/książek?

Wracam, wraaacam, ale teraz coraz to rzadziej, ale zdarza się, że wracam, wybiórczo, nie do wszystkich, ale jednak.

4. Jakiej super mocy zdecydowanie nie chciałabyś mieć? Dlaczego?

A jakie mam do wyboru?

5. Jaki jest twój ulubiony film, bajka czy książka z dzieciństwa?

Hmm. Ulubiona nie wiem, czy ulubiona, nie wiem czy z dzieciństwa. Oczarowała mnie Astrid i jej Dzieci z Bullerbyn,  Tomek w krainie kangurów. Z czerwoną, twardą okładką. I jego spacer po Ogrodzie Saskim. (Dzisiaj byłabym krytyczna do tych pozycji), Szatan (z siódmej klasy) długo pozostał moją ulubioną lekturą z czasów wczesnoszkolnych. Może nie ulubiona bajka, ale lubiłam Gumisie i Smerfy. I baśnie. Baśnie zdecydowanie, zwłaszcza z innych kultur (i ta fascynacja mi pozostała). Był taki cykl książeczek „Poczytaj mi Mamo”. Wakacje Mikołajka (którymi się zaczytywałam), no i Nowy Ślad Czarnych Stóp, to było dla mnie odkrycie. Po latach dowiedziałam się, że Autorka doświadczyła pobytu w niemieckim obozie.

6 i 7). Czego słuchasz, gdy jesteś w złym nastroju? Jakiej muzyki słuchasz, mając świetny nastrój?

Coraz częściej słucham ciszy. Odpowiem tak, słucham jazzu i muzyki klasycznej (tego chyba najczęściej). Są to nurty tak pojemne i tak dynamiczne, że można słuchać mając dobry i niekoniecznie nastrój.

8.Wolisz słońce czy deszcz? Dlaczego?

Słońce. Lepiej mi służy. Ale lubię też zapach po deszczu. Jeśli szcz to tylko w wierszu, albo piosence.

9.Masz ulubiony serial? Jaki?

Nie masz. Kiedyś Chirurdzy, byli wyjątkiem. Szkoda mi czasu na oglądanie seriali. Być może niesłusznie.

10.Co robisz, mając do dyspozycji wolny poranek?

Ćwiczę, czytam. Piję kawę. Wychodzę na spacer.

11. Co obiecujesz sobie, że kiedyś zrobisz, a czego jeszcze nie zrobiłaś?

Uczę się nie obiecywania sobie i nie odkładania na kiedyś tam.

Nie będę wyznaczać nikogo do odpowiedzi, ale jeśli chcesz odpowiedzieć tu (w komentarzu) , albo na blogu (u siebie) odpowiedzieć, to zapraszam:

11

10 myśli na temat “[166+5]. … Pięć

  1. O, jaka zgodność w pytaniu numer pięć! Dzieci z Bullerbyn mnie trochę nużyły, ale „Tomka w krainie kangurów” czytałem ze sto razy (zwłaszcza zapadła mi w pamięć scena, w której bosman Nowicki dostaje po gębie od kangura, który okazuje się być lepszym bokserem od bosmana), „Szatana z siódmej klasy” też czytałem mnóstwo razy („s t r z e ż c i e d o m u…”), za Gumisiami nie przepadałem, ale już Smerfy – absolutny hit 😉 No i serie „Poczytaj mi, Mamo” oraz cały Sempe / Goscinny – do dziś męczę nimi swoje dzieciaki, a one dają się męczyć z wyraźną przyjemnością. Tylko tego „Nowego Śladu…” jakoś ie kojarzę. Na Twojej liście brakuje mi chyba tylko „Pana Samochodzika”, którego za gówniarza znałem na pamięć (aczkolwiek do którego powrót po czterdziestce okazał się kompletną porażką).

    Do do dziewiątki – u nas „Chirurdzy” lecą na zmianę z „Przyjaciółmi” niejako w tle. Nikt już nie ogląda, bo znamy wszystkie odcinki na pamięć – ale i tak lecą 😉

    1. Dzieci z Bullerbyn były pierwszą (o ile się nie mylę) samodzielną lekturą. Szatan i Tomek ukazali mi, że jednak czytam (co dla mnie nie było oczywiste). Poza tym ja chciałam być jak Cisowski! Pod kołdrą czytałam Mikołajka (bezbłędne rysunki!). Co nie zmienia faktu, że wracając do tych lektur człowiek, czyli ja jestem bardzo krytyczna. Pana Samochodzika przeczytałam w wieku już dorosłym, widząc więcej (dlaczego kobiety tam są zawsze naiwne, i wręcz głupie?). Szkoda, że Chirurgów nie mogę oglądać… Początek to po prostu objawienie. (No zapomniałam jeszcze o Beverly Hills 90210 – jako chyba pierwszym takim serialu w Polskiej Telewizji no jeszcze: „Dzień za dniem”). Zdecydowanie Chirurdzy. Postaci niejednoznaczne. Świetne teksty. A powrót do Przyszłości pamiętasz? Jeśli oglądałeś zastanawiałeś się, co będziesz robił w roku 2015? :-).

      1. „Powrót do przyszłości” oczywiście, kilka razy po polsku i chyba ze dwa razy po angielsku, już po tym, jak się wyniosłem z kRaju. Bardzo dobry film; chociaż we wszystkich częściach bazuje na podobnym pomyśle, to jednak wykonanie jest bezbłędne. Zawsze liczyłem na to, że się kiedyś taką lewitującą deskorolką przejadę (przelecę? się przelecę? hmm) „Beverly Hills 90210” znam tylko z opowieści, „Dzień za dniem” kompletnie nie kojarzę (oprócz piosenki Maanamu). Co do „Chirurgów”, teraz już leci dziewiąty sezon, ciągle powstają nowe odcinki i oglądamy je z czystej ciekawości co tam jeszcze można zagmatwać. Bo jeśli chodzi o seks to już chyba wszyscy ze wszystkimi mieli przyjemność, we wszystkich możliwych kombinacjach i układach. A „Mikołajek” jako jedna z bardzo niewielu lektur dzieciństwa jest ciągle aktualny. Chyba dlatego, że pisze o ludziach i charakterach, a to się raczej nie zmieni z dekady na dekadę.

        1. Zastanawiałam się, dlaczego lubię ten film (czy chodzi o sentyment? Bo schemat jest oczywiście czytelny). A poza tym fajna ta deskorolka (podobno są „już” „prototypy”, tyle, że potrzebuje jakiegoś toru pod sobą. Ja się zatrzymałam o wiele wcześniej na Chirurgach (w mojej pamięci to świetny – choć nie święty- serial, świetne postaci, charaktery, przypadki medyczne, i humor). Co do Mikołajka mam mieszane odczucia, ale przyznasz, że nazwy bezbłędne. Imiona, Charaktery, tylko dlaczego tam rozrabiają sami chłopcy? Ciekawe ile jeszcze mamy wspólnego, podejrzewam, że mamy podobne poczucie humoru…

  2. Strasznie lubiłam całą serię o Tomku. Ale „Tomka w krainie kangurów” chyba najbardziej. Chirurgów, z resztą, też lubiłam. Ale po którymś sezonie przestałam oglądać i teraz już bym chyba nie wiedziała, kto jest kim i co właściwie się dzieje.
    I zrobię sobie zaraz białej herbaty. Chyba jeszcze mi trochę zostało 😀

    1. Wydaje mi się, że lektury z dzieciństwa (osobistego) nie zdały by dzisiaj egzaminu. „Chirurgów” też dawno nie oglądałam. I jakoś nie jest mi przykro. Chociaż pierwsze sezony rewelacyjne (zatrzymałam się na fuzji szpitali). Biała herbata jest rewelacyjna, ale kawy nikt nie przebije. :-).

      1. Wracanie do lektur z dzieciństwa to zawsze ryzykowna sprawa. Z resztą, do książek, które kochaliśmy kiedyś (niekoniecznie w dzieciństwie) również. Parę razy zdarzyło mi się na coś trafić i zastanawiać się, co ja w tym widziałam?
        Skończyłam oglądać chyba wcześniej, ale do tej fuzji szpitali jeszcze mniej więcej wiedziałam, co się dzieje, jak mi się jakiś odcinek w telewizji trafił. A potem podwoiła się liczba lekarzy, część zniknęła i na tym się skończyło moje śledzenie fabuły.

        1. U mnie dysonans i dystans i krytyka (książek z dzieciństwa) wynika z czegoś innego. Mianowicie, u „Pana samochodzika” kobiety są słabe, naiwne, złe,łatwowierne, i głupie. Dzieci z Bullerbyn – chociaż Astrid lubię, dziewczynki zajmują się domem, a chłopcy hasaniem… To tak w skrócie. Ja nie mam TV, Netfixów. Internetów. Szkoda czasu.

  3. W przeciwieństwie do niektórych, mnie tego rodzaju łańcuszki blogowe nie przeszkadzają, gdyż (tak jak piszesz) zawsze jest okazja do tego, aby się lepiej poznać 🙂

    Z przyjemnością przeczytałem Twoje pytania i odpowiedzi. Coś mamy wspólnego. Kawy nie pijam, ale herbatę lubię bardzo. Do dzisiaj kocham Smerfy i Gumisia, a Tomka też czytałem.

    Co do Chirurgów – lubię. Tak jak Doktora House’a czy Ostry Dyżur. Dawniej oglądałem z Rodzicami Szpital na peryferiach. Mama jako pielęgniarka bardzo lubi wszelkie tego rodzaju produkcje.

    Gratuluję zdobycia LBA 🙂 Jesteś blogerką wszechstronną i nietuzinkową, więc jak najbardziej nagroda się należy 🙂

    Pozdrawiam ciepło!

    1. Heeeej. Po długim niewidzeniu.
      Dziękuję za komentarz, I dobre słowo.
      Kawę dobrą gatunkowo, mocną z kropelką mleka lubię bardzo.
      Herbatą dobrą też nie pogardzę.
      Nie oglądam tv, to tylko wspomnienia, szkoda mi czasu, którego i tak mam namiastkę. Nie mam po prostu czasu.
      Pozdrawiam

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s