8 myśli na temat “[239+6]. Z notatek na marginesie.

  1. Nie wiedziałem, że Twain coś takiego twierdził. Mam od niego odmienne zdanie na ten temat. Karol Wojtyła, jest uznawany za wielkiego człowieka. Nigdy we mnie nie wywołał uczucia, że ja też mogę być wielkim człowiekiem. Ciekawi mnie, kto miał taki wpływ na Twaina.

    1. No to tak. Poruszyłeś kilka spraw.
      Ja też nie wiedziałam, że Twain coś takiego stwierdził do czasu gdy tego nie przeczytałam :).
      Z chęcią z Tobą podyskutuję.
      Piszesz, że Karol Wojtyła jest uznawany za wielkiego człowieka (abstrahując od jego osoby i dokonań) widzę różnicę w tym, że ktoś jest uznawany za Wielkiego Człowieka [np. przez przez społeczeństwo], a nim jest[dla danej osoby, albo czy przemawia do danej osoby], myślę, że to sprawa wieloaspektowa.
      Ponieważ z założenia nie chcę dotykać/poruszać/ wypowiadać się na tym blogu kwestii wiary/ Boga (co nie znaczy, że nie możesz się nimi podzielić).
      Przywołam zatem inny przykład (abstrahując od podanego przez Ciebie):
      (nasuwa mi się taki oto: gombrowiczowskie „Słowacki Wielkim poetą był!”).
      Dla mnie osobiście, a nie jest tak ze wszystkimi cytatami, które przytaczam, jednym z wyznaczników wielkości człowieka jest między innymi to, czy potrafi i jak to robi, inspirować ludzi do stawania się lepszymi, czy potrafi mądrze (tj, w sposób wzmacniający wymagać od Siebie i od innych.
      Ryzykowałabym też,stwierdzenie, że to czy uznamy kogoś za wielkiego czy nie, zależy od tego jakie znaczenie nadajemy słowu „wielki”.
      Podzielisz się swoim rozumieniem tego cytatu? :-).

  2. Przeczytałem Twoją odpowiedź na mój komentarz. Zgadzam się z Tobą w tym, że zależy jakie znaczenie nadajemy słowu wielki. Możemy uznawać za wielkich ludzi, poetów, malarzy, kompozytorów, naukowców, czy polityków i dowódców wojskowych. Miary wielkości będą różne pomiędzy tymi grupami, a i wewnątrz grup też. Z tego powodu, uważam za trudne ustawianie wyznaczników wielkości człowieka. Można być wielkim dobrodziejem i wielkim złoczyńcą. Ten drugi, może także inspirować! Na szczęście nie wszystkich.
    Zgadzam się z Tobą odnośnie istniejącej różnicy pomiędzy byciem wielkim, a byciem uznawanym za wielkiego. W stosunku do Karola Wojtyły użyłem stwierdzenia, że jest uznawany za wielkiego. Ty zaproponowałaś Słowackiego. Nie wiem, czy godzi się jednego zastępować drugim i czy przez niedopatrzenie, nie postawimy tych historycznych postaci przeciwko sobie.
    Pytasz o rozumienie cytatu. Jeśli chodzi o cytowaną myśl Twaina, podejrzewam, że jest przekręcona. W dosłownym rozumieniu takiej myśli, wynikałoby, że dzięki komuś wielkiemu, mógłbym poczuć, że też mogę być kimś wielkim. Czyli, taki ktoś wpędziłby mnie w pychę! 👿 !

    1. Może zacznę od tego, że tak jak już wcześniej nadmieniłam, kwestia jest bardzo złożona, a my dyskutujemy tylko o niektórych jej aspektach.
      Pierwsza sprawa, że zależy jak rozumiemy słowo „wielki”- i w jakim kontekście je umiejscawiamy tak w odniesieniu do skali jednostki jak i makro (społeczeństwa, epoki etc).
      Nie było moją intencją zestawić Słowackiego z Karolem Wojtyłą, ani zastępować jednej postaci drugą (także nie widzę pytania o taką zasadność: w tym akurat kontekście). Ponieważ rozumiem, że wiara i religia mogą być sprawami bardzo intymnymi to podałam inny przykład, ale także za dlatego, że jest ilustracją dla dwojakiego ujmowania kwestii jakiej się akurat przyglądamy. Słowackiego i (także) kontekstu Gombrowiczowskiego (przywoływania cytatu „Ferdydurke”). To znaczy, (odwołując się do ogólności zagadnienia z jednej strony), narzucenia pewnych przekonań odwołując się do Gombrowicza: „Słowacki wielkim poetą był!”. Taką ilustracją dla epoki antyku było swoiste postrzeganie piękna.

      Następna kwestia: można być wielkim poetą, malarzem, politykiem, a na co dzień marnie postępującym człowiekiem. Jean-Jacques Rousseau oddał swoje dzieci do przytułku a Charles Dickens? [O którym zresztą wspominałam].
      Oczywiście, że trudnym jest ustalenie sztywnej listy kryteriów tudzież wymagań jakie miała by spełnić osoba uznawana za wielką.
      Po pierwsze: co nie zawsze jest widoczne, moment historyczny, społeczny, w którym żyjemy (patrząc w przeszłość możemy zobaczyć, że każdej epoce przyświecały ideały- czasami odmienne), kulturowe wymagania, społeczne. Zależne także od osoby która nadaje znaczenie „wielkości” status, wykształcenie, ale doświadczenie, empatia, oczytanie, etc. Wiele jest zmiennych.
      Tak można być wielkim złoczyńcą, i wielkim dobrodziejem. Na szczęście, jak trafnie zauważasz nie wszystkich inspiruje ten pierwszy typ ludzkich zachowań.
      Poza tym człowiek się rozwija, więc może zdarzyć się tak, ale wcale nie musi, że przykładem wielkości będzie dla niego kto(ś-ia) inny/ inna gdy będzie liczył sobie 15,30,90 lat.
      Mam do Ciebie pytanie.
      Zakładając, że cytat nie jest przeinaczony, dlaczego sądzisz, że wzbudzając w kimś poczucie/ pragnienie, że może być kimś wielkim łączy się to z pychą? Nie sądzisz, że można błędu, o którym wspminasz, uniknąć? Widzę to z innej perspektywy, jeśli ktoś potrafi drugiego człowieka zainspirować do wydobycia z Siebie tego co mam najlepsze (np talentów, powołania, ale także — a może przede wszystkim [?], pracowania nad moimi wadami), a także potrafi wymagać w sposób wspierający jego/jej osobisty rozwój, to właśnie wykonuje tę pracę, pokazuje jemu/jej, że mogę sięgać wyżej, widzi we mnie to, czego ja być może nie dostrzegam, bo zgodnie z koncepcją (wykorzystywaną np w komunikacji) okna Johari mam prawo tego nie dostrzegać, albo o tym nie wiedzieć. Poza tym także wymaganie (pozostańmy na chwilę przy tym (jednym z) apekcie) w sposób świadomie mądry, tj. wspierający rozwój jest wyrazem szacunku, a nie tylko lekceważącym machnięciem ręki, e tam stać Cię na więcej , oczywiście poruszam tu jeden tylko aspekt wymagań, jest ich [aspektów więcej]. :-).
      Oczywiście, odwołując się do cytatu: jest także ważne (na równi) w jaki sposób to robi, a nie tylko, że potrafi to uczynić. W jaki sposób to widzisz?

      PS. Jest sześciopokojowe zagnieżdżenie komentarzy więc jeśli „drzewko” się kończy to spokojnie możesz rozpocząć nowe. 🙂

      1. O kropki. Drzewko sześciopokojowe, będzie umilało komentowanie. Wracam do tematu, czyli do mojego pojmowania cytatu. Na Twoje pytanie, czy można uniknąć błędu wbicia się w pychę, odpowiadam twierdząco. Tak! Można błędu uniknąć. Wszakże nie każdy go umie uniknąć. A błędy przytrafiają się nam wszystkim i nawet diabeł nie jest idealnie zły. W cytowanej myśli są słowa, które mówią, że wywołuje w nas poczucie, że też możemy być wielcy! To już nie jest to samo, co lepsi. Bo lepsi, wcale nie oznacza wielcy. I właśnie to poczucie, że też możemy być wielcy, to już jest pycha! Tym większa, im większe jest w nas takie poczucie.

        1. Doceniam to, że piszesz o swoim punkcie widzenia.
          Skoro można uniknąć takiego błędu, to nie sposób twierdzić, że na pewno się go popełni.
          A jeśli widzi się takie niebezpieczeństwo to można zrobić wszystko co możliwe, aby tegoż uniknąć.
          Oczywiście, że wielcy nie jest (zawsze)tożsame, ze znaczeniem lepsi, o tym już pisaliśmy, że słowo jak i samą wielkość można na różne sposoby interpretować i do wielu cech odnosić. A także (jakby się kto/sia uparł/a) i słowo: „lepsi”. Uważam tak jeśli ktoś/ia się wywyższa i traktuje ludzi z góry, albo/i jako gorszych, to niezależnie w jakich kategoriach o sobie (a tym samym i swoim otoczeniu) myśli, a słowa Twaina nie wywołują u mnie, przynajmniej pychy, ani w niej we mnie nie pielęgnują, oczywiście możesz mieć własne zdanie, i szanuję, to, że można i w ten sposób spojrzeć na ten cytat, w ten sposób go zrozumieć. To mam kolejne pytanie, związane ze rozumieniem tj interpretacją cytatu: Jeśli ktos/ia swoim postępowaniem (nie wzbudzając poczucia niższości, niesmaku etc) wskaże drogę by ktoś rozwijał swe talenty (bez wyrządzania szkody drugiemu człowiekowi) oznacza, że jest wielka, gdzie tutaj widzisz próżność, w tej właśnie optyce. Czy uważasz, że rozwijanie swoich talentów/ swojego powołania, jest rodzajem próżności? Uważam, że jeśli człowiek określa się mianem wielkiego to jedno, ale jeśli sądzi, że wykonał bardzo dobrze swoją pracę, ma świadomość jej wartości, tego, że staje się ekspertką, czy ekspertem w danej dziedzinie, a jednocześnie ma świadomość tego, że nie tylko należy, ale i warto (albo i odwrotnie) się uczyć i (formalnie) dokształcać, a jednocześnie potrafi wykształcić i wypromować (w jakimś sensie) swoich następców i następczynie, to czyni go wielkim. Oczywiście można przytoczyć jeszcze więcej cech takich jak wrażliwość, albo empatia (dla przykładu), ale czy i one nie są konieczne by w ten sposób postępować? Co Ty na to?
          Oczywiście, znów mówimy o jakimś wycinku, nie sposób w jednym komentarzu połączyć i poruszyć wszystkich aspektów.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s