[264+1]. Modulacja świt[ł]em i myślą, czyli tekstament.

     Zanim skreślę kilka gęstych słów o książce, to zwrócę uwagę na sposób wydania, bo warto. Twarda, ascetyczna oprawa, druk na papierze dobrego gatunku, tak jak reprodukcje zamieszczone na końcu. Przejrzysta czcionka (tyle, że w tytułach brakuje mi bezszeryfowej, która jest właśnie do tego przeznaczona). Mimo swoich gabarytów książkę wygodnie trzyma się w dłoni. I wyśmienicie prezentuje się się na półce.  Jedyne co, osobiście jestem zwolenniczką umieszczania przypisów u dołu strony, jeśli te zawierają inne informacje niż odniesienia do tekstów i dzieł (a tak jest w tym przypadku). A treść? No cóż.

[Joanna Pollakówna, Zapatrzenie. Myśląc o obrazach, myśląc o malarzach. Słowo Obraz Terytoria, Wydanie I, Gdańsk 2012 r, źródło zdjęcia].
[Zapatrzenie. Myśląc o obrazach, myśląc o malarzach. Joanna Pollakówna. Słowo Obraz Terytoria, Wydanie I, Gdańsk 2012 r, źródło zdjęcia]. Na okładce reprodukcja Cyklopa Redona z 1914 roku, olej/ płótno, Otterlo, Kroller- Muller Museum.

Chociaż pisanie o sztuce kojarzy się raczej z wydawnictwami specjalistycznymi to Joanna Pollakówna kieruje swoje słowa do szerokiego grona pisząc przejrzyście. Książka  stanowi zbiór prawie wszystkich tekstów, i jest to bodaj ostatnia, poetki, eseistki i historyczki sztuki, stanowiąca jej testament.  Wędrówkę w świt zapatrzenia zaczynamy od renesansu (włoskiego), tej krwawej obfitej w wojny, ale i dzieła sztuki, epoki, by dać szansę barokowi, ale teksty nie są ułożone w sposób linearny, bo znajdziemy tutaj zarówno surrealistów, sztukę polską, przyjęcie takiego następstwa tekstów przyczynia się do podkreślenia ich  osobistego wydźwięku. Zwłaszcza, że jeśli przyjrzymy się, (nie zapatrzymy) temu co i w jaki sposób pisze Pollakówna. Znajdziemy dialogi między tekstami, a obrazami, ich interpretacje, czy wyobrażenia, a nie opisywanie. Pewne dopowiedzenia, a nie sprawozdania, czy odnoszenie się tylko do faktografii. To stawia wobec Czytelniczki/ Czytelnika, określone wymagania, to jest uważnego bycia z tekstem.

Jeśli zaś chodzi o sylwetki malarzy, to znajdują się tam ci, którzy  w większości, pielęgnowali w sobie niezgodę, postrzegali świat w jakiś sposób asymetrycznie, a może utratę?

Brakuje mi w esejach Pollakówny, kobiet.

Malarek.

Moje wrażenia już zdążyły już wystygnąć, gdyż po książkę sięgnęłam w zimie, to co nasuwa mi się obecnie, to skojarzenia koloru, światła, faktury, i geometrii, dobieranie dzieł wedle takich kryteriów sprawiło, że osoba zaznajamiająca się z felietonami autorki ma szansę się zapatrzeć, a może i zatracić.  Stosunkowo  niewiele jest tam, podawania faktów, wygryzania się w teorię sztuki, nie  to raczej zanurzenie, ale takie, które nie [z]nuży czytelnika i czytelniczki, spisanie własnych wrażeń, oddziaływań, zapamiętań i zapatrzeń. To przykład tego, że Sztuka, może (i tutaj na pewno jest) o s o b i s t ą     r e l a c j ą służy tak zachwytowi, co rozumieniu świata.

Czasami myślę, że zapatrzenie, jest bliskie sensualnemu zatraceniu, co nie umniejsza jej wartości, a ukazuje jedną z perspektyw, jaką można przyjąć. Czyni sztukę czymś na wskroś bliskim, osobistym, czyli, znaczącym i nieprzemijającym.

Książka jest doskonałym pomysłem na prezent, zwłaszcza jeśli nie będzie  pierwszą, dotyczącą tej tematyki.  Może być za to pierwsza, autorstwa Joanny Pollakówny, stanowiąca forpocztę jej sposobu rozumienia sztuki.

 

14 myśli na temat “[264+1]. Modulacja świt[ł]em i myślą, czyli tekstament.

  1. czytam teraz „Pochwałę malarstwa” Marii Poprzęckiej, też wydaną przez słowo/obraz terytoria, i tę książkę pod względem wizualnym i estetycznym też czyta się wyjątkowo dobrze, a pomimo twardej oprawy nie ciąży w dłoni. uwielbiam książki tego wydawnictwa, są ucztą dla oka, chociaż i ja wolałabym przypisy na końcu rozdziałów, byłoby o wiele wygodniej.
    odnośnie Pollakówny, to od dawna planuje ją przeczytać, tylko Poprzęcka czekała jeszcze dłużej, więc ma pierwszeństwo 🙂

  2. Nie znam „Pochwały malarstwa”, nie czytałam, ale wiem, że co jakiś czas wydawnictwo ma bardzo intratne promocje i można przynajmniej śledzić bieg wydarzeń. Książki są wydawane z dbałością, szczególnie lubię te, w twardych oprawach. Wiem, że Pollakówna jest u Ciebie w kolejce, ciawa jestem Twoich wrażeń. Tak jeśli chodzi o „Pochwałę malarstwa” jak i o „Zapatrzenie” te drugie, to raczej luźne felietony. :-).

  3. Joanna Pollakówna bliższa jest mi jako poetka niż historyk sztuki, w związku z czym takie ujęcie tematu jest dla mnie naturalnie spójne z moim postrzeganiem jej osoby. Ten post uświadomił mi, jak długo już jej nie ma z nami, a ja ciągle myślę o niej w czasie teraźniejszym. Pozdrawiam.

    1. Tak, jasne. Chociaż pisać można różnie, nawet jak się jest poetką,chodziło mi o to, że różnie można postrzegać Sztukę, jej zadania, albo brak takowych. I że mówiąc o obrazach niekoniecznie, albo nie zawsze przedstawiamy/ przyjmujemy daną perspektywę historyczki/ historyka sztuki, nawet wtedy gdy jest to zgodne z wykształceniem, można pisząc łączyć perspektywy, zwłaszcza jeśli chodzi o felietony. 🙂 Nie znam poetyckiej twórczości Pollakówny. Ja w czasie teraźniejszym myślę o Szymborskiej.

    1. Okładki tej serii są fascynujące, i poręczne. Chociaż szybko zbierają zabrudzenia, a ja dbam o książki. Ulubioną książkę o sztuce… Masz na myśli opracowania teoretyczne, albo albumy? No i jakie dziedziny/ jaką dziedzinę masz na myśli?

        1. Jeśli chodzi o album to mam sentyment do Rafała Olbińskiego Women, wiem, wiem znane, ale mnie pozwala wypocząć, zwłaszcza, że lubię muzykę klasyczną i nie tylko lekkość wyobrażeń, ale ogólnie: wyobraźnię i smak. 🙂 A Twój ulubiony album?

              1. Jakbyś kiedyś postanowiła pisać to z przyjemnością poczytam. 😀
                Mam nawet notes z reprodukcją obrazu Hoppera na okładce, ale jest zbyt piękny, żeby go używać…

              2. Kiedyś też w taki sposób myślałam, a teraz gdy wiem, że niczego ze sobą go grobu nie wezmę, używam rzeczy, bo przecież po to są. I to nie wyklucza ich szanowania, a może kogoś jeszcze zachwyci.
                Napiszę na pewno o owych”Ćmach barowych”. A myślę sobie, że czytasz mój blog. :-). A właśnie, możesz sugerować tematy— może coś jeszcze mamy wspólnego? Jest ich tyle, że nie wiem, od których zacząć.

              3. Też prawda. Staram się tak robić, ale nie ze wszystkimi rzeczami mi wychodzi 🙂
                Hm, pojęcia nie mam, co zaproponować. Ale jak na coś wpadnę to dam znać

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s