272. Jeszcze jeden krok. /”Miejsce kobiet jest na szczycie”/.

[Annapurna. Góra Kobiet. Arlene Blum, źródło zdjęcia].
[Annapurna. Góra Kobiet. Arlene Blum, Annapurna. A women’s place. Agora SA. Warszawa 2014,źródło zdjęcia].

Mam nadzieję, że ta książka pozostanie ze mną na długo. Nie tylko jeśli chodzi o warstwę ową sprawozdawczo- tekstową. Mam nadzieję, że ta pozycja będzie w jakiś sposób sobie wiadomy we mnie pracować.

O Annapurnie wiedziałam wiele, wiedziałam jak bardzo wymagający jest to ośmiotysięcznik. Wiedziałam ile osób zginęło chcąc osiągnąć szczyt,czyli wejść i z niego zejść. Wiedziałam, że Piotr Pustelnik zdobywał ją pięć razy, by dokonać tego dopiero za ostatnim podejściem.  Wiedziałam… Tak. Wiedziałam.

 Mogę napisać, śmiało, że znałam zakończenie herstorii zanim o niej przeczytałam w tej książce, a mimo to, jestem pod jej wrażeniem.

Z kilku powodów.

Napisać książkę reportersko- sprawozdawczą. Zwłaszcza jeśli chodzi o wyprawy wszelkiego autoramentu jest trudno, zwłaszcza gdy chcemy: a) uniknąć sensacji, b) trzymać czytelniczki i czytelników w zaciekawieniu, c) napisać coś, co się sprawnie czyta, bez dłużyzn, i nieciekawych fragmentów np dla laiczki i dla laika, d) pozostaje w pamięci nawet gdy odłożymy książkę na półkę.

Jeśli nadal czytasz te słowa, pewnie spodziewasz się, albo prze_czuwasz w czcionce, i być może w pixelach, ach, że będę chwalić. Tak, zaprawdę powiadam Ci, będę. I to robię bez wahania. I to nie tylko dlatego, że jest to sprawnie napisany reportaż, z „ciekawej”wyprawy, ale bez wątpienia, jest to podstawowy punkt wyjścia. Wyjścia w góry, na górę, by sięgać coraz to wyżej. Zobaczyć więcej, i głębiej sięgnąć.

Na świecie jest czternaście ośmiotysięczników, czyli takich szczytów, które mierzą sobie więcej niż osiem tysięcy metrów i chociażby z racji tego człowiek istota rozumna i przekraczająca granice (tak geograficzne jak i inne, choć nie wszystkie) zechciał/a się na nie wspiąć. Nie na granice, ale na góry, na szczyty, tak piękna, jak i rozpatrz. y. I roz_patrzy. Roz_patrzy. Patrzy i widzi. Widzi i wodzi. Wodzi i spostrzega.  By rozpapapapatrzeć  nie tylko swą kondycję, poznać Siebie i innych, jak i z różnych nie wspomnianych tu przyczyn.

Cztery z ośmiotysięczników znajdują się w Karakorum. Ich zdobywanie zaczęło się już w XIX wieku, ale tak naprawdę pierwszy z nich, został osiągnięty dopiero  w 1950 roku, czyli stosunkowo niedawno (wtedy to mówi się, że chirurdzy zaczęli nie tylko uśmiercać ludzi, ale ich leczyć, dlatego, że rozwinięciu ulegała aseptyka, ale to inna bajka, ważna, ale opowieść nie na ten czas. Chociaż rozwój medycyny i techniki usprawnia wspinanie. Według mnie to najbardziej wymagający sport). Chociaż oczywiście wpinanie istniało i wcześniej. O wiele wcześniej, a jeśli chodzi o szarpijki i o szerpów, to ich kultura jak i miejsce zamieszania wymuszają ten rozdaj sportu, co dla nich jest sposobem na zarabianie pieniędzy, a nie czystą rekreacją. Ot, jak geografia potrafi zdeterminować życie. Jego upływ. Człowiek wspinał się tak na wyżyny ewolucji jak na pagórki chcąc dogonić horyzont jak tylko nauczył/a się chodzić.

Również Polska, ma niemałe tradycje wspinania się mówi się o złotej dekadzie polskiego himalaizmu.(Zdaniem niektórych, ale nie tak znów nielicznych, czasy te już dawno minęły) Nie wystarczy wspomnieć ani o Wandzie Rutkiewicz, ani o Jerzym Kukuczce. Można śmiało napisać, że nie tylko między nimi istniała nić, czy lepiej napisać lina porozumienia, ale również  rywalizacja, czy zazdrość, jeśli chodzi o osiągnięcia, zarówno Rutkiewicz jak i Kukuczka jak i inni sportowcy i sportowczynie zasługują na wpis. Oddzielny. Dziś jednak nie o nich, ani o rywalizacji między nimi. Chociaż sama Arlene Blum pisze, że nie było by kobiecej ekspedycji na Annapurnę I gdyby nie idea polskiej himalaistki.

[Anapurna from Pokhara, albo inaczej Szczyty Annapurny, źródło zdjęcia].
[Anapurna from Pokhara, albo inaczej Szczyty Annapurny, źródło zdjęcia].

Annapurna, właźcie, Annapurna właśnie!  Ma wiele imion, Bogini żywicielka, czy Bogini Żniw, to tylko nieliczne, ale trafne. I procko odstraszające. Stety niestety nieskutecznie. Albo: nie dość skutecznie.

Polsko – amerykańską ekspedycję kobiecą, w którą to została wpisana idea równouprawnienia we wspinaniu,  taka była idea, przecież zdobywanie szczytów przez kobiety dopiero kiełkowało.Nie było dane iść czekan w czekan, ani  zorganizować Wandzie Rutkiewicz i Arlene Blum, z różnych względów (zyskanie pozwoleń, terminy), ale ziarno wiary, nadziei i zamierzeń zostało zasiane na podatny grunt. Miejsce kobiet jest na szczycie, takie oto hasło przyświecało ekspedycji.

Książka opowiada historię amerykańskiej wyprawy, i choć stanowi ona trzon opowieści to dla osób chcących poszerzyć swoją wiedzę dotyczącą kobiecego zdobywania szczytów, albo zdobywania gór przez kobiety, pomocna będzie nie tylko zamieszczona bibliografia, ale w narrację wpleciona zostawały wplecione inne wątki, równie ciekawe. Co ważne dla p o l s k i c h czytelniczek i czytelników znajdujemy tu wspomnienie o  Wandy Rutkiewicz, może zachęci to Ktosie lub kogoś do sięgnięcia po inne książki?

  Opowieść, to nie tylko relacja ze szlaku, ta  sięga nieco wcześniej,  niż tylko przytoczenie narracji i opisane drogi, tej fizycznej, ale również przygotowań, i nie kończy się wraz z osiągnięciem szczytu, obejmuje więcej. Wspominając o tym, co   zmieniło w uczestniczkach wyprawy, co działo się po zakończeniu przedsięwzięcia. Warto wspomnieć, że w trakcie wyprawy zginęły dwie alpinistki z drugiej grupy, atakującej szczyt. Tak więc konieczne było poradzenie sobie z tak dramatyczną stratą.  Zwycięstwo miało posmak goryczy, a nawet złości. Słodko gorzki laur.

Także podczas lektury nasunęły mi się pytania. Jasne, że żyjąc w danym momencie, czy w chwili nie spostrzegamy pełnego obrazu, jeśli chodzi o całokształt życia, życioobrys. Życiorys.Życioszkic. Jasne, że życie rozumiemy wstecz, a przeżywamy w przód. Jasne, że pragniemy realizować marzenia, ale czy możemy postawić granicę, jeśli tak, to gdzie, którędy i jak ona przebiega? Czy można (i to skutecznie) komuś zakazać wejścia na szczyt? Jeśli posiada doświadczenie, i przepełnia go/ ją pasja, żar i tak właśnie wyobraża sobie życie pełną piersią.  Zakładając, oczywiście, że pogoda jest stabilna, posiadamy taką widzę jaką posiadamy,czyli najlepszą w danym momencie, i że człowiek może stanowić sam o sobie. Przecież osoby, które zginęły to były doświadczone alpinistki, które ze sobą wspinały się od lat…

Z jednej strony rodzące się wspinanie kobiece. Z drugiej zdobycie szczytu, z trzeciej trauma śmieci, zapłacenie wysokiej ceny za możliwość realizowania marzeń. Z czwartej rozwój, świadomość, bycie w grupie, związane z tym procesy, zauważenie ceny jaką płaci się za liderowanie grupie, opisanie nie tylko zachodzących wówczas przemian społecznych (które jeszcze się niestety nie dokonały), ale także indywidualnego dojrzewania.

Wątek procesu grupowego to jedna z osi książki, ważnej, osi dlatego również warto się zaznajomić z jej treścią. Chociaż pisze tę książkę liderka ekspedycji, problemy troski i radości mamy ujęte z wielu stron, spisane schludnie, ale zarazem barwnie, bez emfazy i przynudzania. Każda z kobiet, biorąca udział w przedsięwzięciu jest widoczna w tych narracjach, opowieściach. I każdej wkład jest doceniony. Takie są wrażenia z lektury. Moje. Osobiste.

Kobieca wyprawa, na nie łatwy szczyt dziesiąty co do wielkości ośmiotysięcznik, znajdujący się w Nepalu (śmiem wątpić, czy jakikolwiek ośmiotysięcznik może zyskać takie miano), ten na którym lawiny schodzą bez ładu i składu i tylko Bogini Żniw może je przewidzieć.

To również walka o równouprawnienie, ale i opisanie dialogu międzykulturowego (i wpisanych weń różnic) jak również indywidualnego rozwoju uczestniczek.I towarzyszących im szerpów. Próby przełamania stereotypów wszelakich. Tak dotyczących uprawiania alpinizmu (dyktat wieku) jak również statusu kobiet, tak w Ameryce, w Polsce, w Nepalu (wymóg zatrudnienia szarpijek— który się nie powiódł).

Indyjska bogini plonów (bo jej imię nosi góra) szczerze swojego bogactwa pieczołowicie. A warto wspomnieć, że to imię nosi pięć szczytów skupionych w  dosyć dalekiej, a na pewno nie bliskiej, „okolicy”. Tak jak każda osoba w życiu może znaleźć swój Everest tak każda może znaleźć swoją boginię plonów i żniw, zaniechań, niewiary, pragnień…

Im dokładniej wczytamy się w treść książki, co nastąpi bez potyczek czy przeszkód, tym więcej będziemy miały okazję z niej wziąć dla siebie. I jeszcze starczy dla Innych. ;-). Namaste!

PS I. Mam wrażenie, że góry nosimy w Sobie. Czasami można zużyć życie żyjąc w ich cieniu, nie znając ich nawet, nie wspominając o wspinaczce…

PS. II. Zostawiam tu ślad piosenki Krzysztofa Napiórkowskiego (o którego twórczości pisałam już wcześniej)  Tym razem do wiersza Twardowskiego, który moim zdaniem zyskał znaczenie nowe.

4 myśli na temat “272. Jeszcze jeden krok. /”Miejsce kobiet jest na szczycie”/.

  1. Jeszcze nie czytałam książki o tym, jak wygląda naprawdę takie grupowe podróżowanie w miejsca, do których dotarcie wymaga dużo wysiłku. I jak trafię na tę książkę to chętnie o tym poczytam.

    1. Ja czytałam kilka i powiem, a raczej napiszę, zważywszy na okoliczności przyrody, ta, moim zdaniem, jest najlepsza. Polecam, czyta się szybko, sprawnie. I zajmująco, ale o tym też wspominałam. Lubię góry, co pewnie jest nie bez znaczenia.

  2. Ale mocna historia. Dosłownie, ale może nawet bardziej z powodu jej metaforycznego przesłania: dążenia do realizacji, wydawałoby się, najbardziej niedorzecznych celów. I to hasło: Miejsce kobiet jest na szczycie! Robi ogromne wrażenie.
    Nie znam tej książki, ale wiem, że musi się znaleźć w mojej biblioteczce.

    1. To nie tylko jest książka o górach, a ja bym powiedziała, że najmniej, albo inaczej góry są tylko [pre]tekstem, albo pra_tekstem. Z wielu poziomów można przeczytać tę pozycję. Wrząco polecam, Tobie. Na mnie książka wywarła wrażenie.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s