271.

Francuski himalaista i  alpinista Maurice Herzog, kiedy po raz pierwszy wchodził na Annapurnę,a zdobył ten  bardzo wymagający  ośmiotysięcznik (3 czerwca 1950 roku) miał powiedzieć:

Kiedy podejmujemy się najcięższych zadań, korzystamy ze wszystkich zasobów, jakie posiadamy, i dopiero wtedy widzimy potęgę i wspaniałość człowieka.

Gór się nie zdobywa. One po prostu są. To przy takich okazjach część siebie, i mamy okazję także przy zdobywaniu góry  z sobą now_ym/ą pobyć, trochę się poznać.

Vilhelm Hammershøi, Sonnige Stube, 1901
[Vilhelm Hammershøi, Sonnige Stube, 1901, źródło zdjęcia].

Lubię to. Ten obraz. Jak się zastanowić to r ó  w n i e ż dlatego, że najważniejsze dzieje się p o i za kadrem.

PS. I. Uskuteczniam oszczędne pisanie. Wpis pojawia się automatycznie.

PS II. Poza, dziwne słowo, Owe. Warstwowe wielo. P(r)o[i] za B(Ż)ycia. Pro chili . Za.

22 myśli na temat “271.

    1. Witaj Dziewczyno z Liściem, dobrego czytania, komentowania i poznawania. Bez wątpienia ma w sobie ciszę. Góry są, tak jak i morza, i chmury, i księżyce i czasami dają coś dobrego, to znaczy, zależy po co sięgniemy. Mam nadzieję, że w sposób czytelny się wyraziłam… :-).

  1. To prawda, nie wiemy że do czegoś jesteśmy zdolni, póki się z tym nie zmierzymy. Człowiek jest fascynującym zjawiskiem – niby taki kruchy, słabowity i bezbronny (w porównaniu z innymi gatunkami), ale z drugiej strony faktycznie bywa potęgą…
    Kadr (w sensie, że wycinek jakiejś całości, bo doczytałam, że to obraz;-)) istonie ciekawy, bo niby nic na nim szczególnego, ale intryguje tym, co nie pokazane.

    1. Witaj po długim nieczytaniu! 🙂 Także tak to widzę, chociaż im głębiej poznaję historię, zachowania zwierząt to przekonuję się z jakiej perspektywy (antropocentrycznej) człowiek zwykł opisywać ich zachowania… Tak, to obraz. Mnie fascynuję, tak jak Vermeer… Jego twórczość znaczy, choć o samym malarzu także niewiele wiadomo, (odziedziczył gospodę po ojcu, wżenił się w bogatą rodzinę, miał szesnaścioro dzieci, poza oczywiście warsztatem,czyli sposobem tworzenia). Pozdrawiam,

  2. Uwielbiam poznawać siebie w górach. Szczególnie, ile potrafię wyrzucić z siebie przekleństw z 20 kg na plecach, w środku burzy i jakieś 4h marszu do najbliższego schroniska… 😀 Pozdrawiam!

    1. Za to potem (a nie o poceniu się już było, nawet na tym blogu, a Churchill mówił nawet o krwi, łzach i pocie) jaka jest figurka (i nie chodzi o dewocjonalia)… Chociaż niektórzy/ niektóre mówią, że trzeba dbać o linię (wiesz, linia powinna być gruba i wyrazista!). No i oczywiście wspomnienia, te są bezcenne. Ad vocem chłodzenia, tfu, chodzenia to: https://5000lib.wordpress.com/2016/07/09/2371-alleee-o-co-chlodzi-biega-chooodzi-szczelin-w-szczegolach-dalszy-ciag-2-albo-uszyci-z-ruchu/ Pozdrawiam! Niech Twój dzień będzie dobry. Jak minął urlop? 🙂

  3. Zawsze mnie fascynuje to, z jakim uporem kolejne pokolenia ludzi próbują zdobyć masywy górskie. Jakiś, o ile dobrze pamiętam, alpinista na pytanie, po co się wspina na kolejne góry, powiedział: „bo są”.

    Górsko spokojny jest ten obraz, muszę przyznać.

    1. Z tego co mi się kojarzy to powiedział to Jerzy Kukuczka w jednym z programów telewizyjnych, ale mogę się mylić. I nie wiem też czy to on jest autorem powiedzenia, czy tylko po kimś powtórzył. Nie wiem, czy mnie to dziwi, czy nie. Z jednej strony tak, a z drugiej strony nie. :-). Taki dysonans.
      Owo światło i pozorny spokój przykuwają uwagę — jeśli chodzi o obraz.
      Jak tam Twoje odpoczywanie?

      1. Męczyło mnie kto to powiedział. Bo wyszukiwanie frazy „bo są” nie należy do najłatwiejszych.

        Odpoczywanie udane. Nawet trochę przedłużone, bo dopadło mnie jakieś zatrucie w czasie wyjazdu chyba. Także co się poleniłam to moje.
        A Ty odpoczywasz?

        1. Niestety, nie odpoczywam, w dodatku od trzech miesięcy męczę się z komputerem, nawet maila nie mogłam napisać bo tak się resetował. Dzisiaj pierwsze minuty powrotu do cywilizacji, w dodatku byłam bez telefonu, mam tyle zaległości, że stres mnie zżera na samą myśl. Po blogu tego (aż) tak widać nie było bo były jakieś wpisy napisane wcześniej. Płakać mi się chcę. Jedyne co to udało mi się trochę poczytać. Mnie chyba rozkłada jakieś przeziębienie dzisiaj (z racji klimatyzacji wszechobecnej i wysokich temperatur, różnic między jednym a drugim).

            1. Próbuję, ale jest coraz gorzej, a ja po prostu nie mogę się rozchorować w tej chwili. PS. Herbata z cytryną nie jest zalecana przy przeziębieniu. Jak po odpoczynku?

              1. Znam ten ból. Gripex i duże ilości kofeiny przeważnie pomagają przeczołgać się przez okres bycia przeziębionym. Ale jak dopiero łapie cię przeziębienie to może rozejdzie się po kościach.
                Niby wiem, że z cytryną herbata nie jest zalecana, ale stawiam na efekt placebo 😀
                Po odpoczynku całkiem dobrze. Więcej energii mam, muszę przyznać.

              2. To idź spać, a kawę pij od rana. 😀 Z suplementów polecano mi witaminę C w końskich dawkach, ale nie zauważyłam, żeby mi pomogła. Za to takie zestawy witamin albo magnez bywały przydatne. Zwłaszcza, że niedobór magnezu na sen wpływa niekorzystnie.
                W Szczecinie byłam na trochę, a potem błąkałam się po okolicy, po Trójmieście. Nawet na Jarmarku Dominikańskim byłam 😀 A jak jest ładna pogoda to przesiaduję przed domem na leżaku, jak mam wolną chwilę, i uzupełniam zasoby witaminy D.

              3. Dobrze się wygrzać, nie jest źle. Co do magnezu, jest przereklamowany (o czym piszę, a raczej wspominam tu: https://5000lib.wordpress.com/2016/07/09/2371-alleee-o-co-chlodzi-biega-chooodzi-szczelin-w-szczegolach-dalszy-ciag-2-albo-uszyci-z-ruchu/ lepiej pić wodę mineralną. Ciekawe, czy kiedyś minęłyśmy się gdzieś na ulicy. Na JD. nigdy nie byłam. A wygrzewać się nie lubię, chociaż kawę pochłaniam w ilościach (teraz już) znośnych. Chociaż wczoraj wyciągnęłam się na słońcu. Z książką w ręku.

              4. Wodę mineralną grzecznie piję. Magnez jem dodatkowo jak mi powieka zaczyna drżeć i po paru dniach z tabletkami z magnezem drżenie przechodzi. Co do związku ze snem to sobie głowy nie dam uciąć – może to też placebo?
                Tyle ludzi mijamy codziennie, można przyjąć, że gdzieś mogłyśmy być w tym samym czasie. 🙂

              5. Nie jestem dobra w rachunku nieprawdopodobieństwa, więc można przyjąć, że tak, a jeszcze do tego istnienie sobowtórów, uff! Drżenie i tak, i tak by ustąpiło. Jeśli chodzi o magnez. Ja też długo wierzyłam w jego skuteczność. Właśnie osobie przygotowałam roztwór z paracetamolem. Mam nadzieję, że pomoże, jeszcze go trzeba wypić. Do dna. Czy ja pisałam, że to przez klimatyzację?

              6. Pisałaś, pisałaś. Niestety, klimatyzacja bywa podstępna. Mam nadzieję, że paracetamol i sen pomogły.
                Mówisz, że i tak by przeszło to drżenie powieki? Muszę kiedyś sprawdzić, w takim razie.

              7. Najgorsze, że nie zawsze mam wpływ na zmniejszenie, albo jej wyłączenie. Trochę pomogły, dziękuję, pewnie sama bym się nie zmobilizowała by jednak sięgnąć po paracetamol. Mam nadzieję, że się nie rozłożę. Tylko by drżenie przeszło, to pij wodę mineralną, bogatą w makroelementy. Więcej szczegółów we wcześniej linkowanym wpisie. :-).

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s