269. /InspirAkcja/: Osiem sposobów na poprawę humoru(1).

Skrócony (od)noś[ni(c)k] do tekstu: http://wp.me/p59KuC-Z3

Będzie o wdrożeniu wrażeń. Znaczy jest.

Będzie inaczej niż zwykle. Znacz[y] już się dzieje.

Taki lajf.

Ad Ren, czyli przez Rzekę.

Albo do rzeki.

Albo do rzeczy,

czyli do myśli. Wyszperanych: Na /spóźniony/ początek dwóch: cudzych, przysposobionych i oswojonych, autorzy, najpierw popisali się błyskotliwością, potem zostali  podpisani, potem (ale nic nie śmierdzi) lecimy z… A z resztą, bez reszty, ale z całością, przeczytaj sam/a ⊆.

Niech twoje ścieżki będą będą wąskie, kręte, odosobnione, niebezpieczne i prowadzą do najpiękniejszego widoku. Niech twoje góry wznoszą się w chmury i ponad nie.

[Edward Abbey „Benedicto”].

albo inaczej:

Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę. Nazywamy je nadzieją.

[Jostein Gaarder – Dziewczyna z Pomarańczami]

[Kto się ceni, Golec uOrkiestra, czyli równowaga przede wszystkim. Źródło nagrania]. Równowaga przede wszystkim! :-)

Pić czy nie pić? Pytanie stare jak p r a p r a   p r a pra [m]gnienie.Chili wołanie, po wołanie. Wsłuchanie się we wnętrze.  W wewnętrzny włos, by rozdzielić go na czworo O! Rozgłos, wielogłos. Jeśli pały poprzedza u, czyli skwar jak cholera jest,wiadomo, pić. Dużo. Niegazowanej przez obłe o bez żadnych kresek i ogonków wody.Osiem szklanic dziennie. Codziennie [więcej: szczegółów]. Tym razem konkretnych sposobów na poprawę humoru (i nie chodzi o średniowieczne regulowanie płynów w organizmie).

Pierwszy wpis nieregular[z]nica, z cyklu: InspirAkcje. Nie wiem jak Ty, zawsze lubiłam (i to się nie zmieniło) poznawać, przebywać, i uczyć się od  osób, które żyją w sposób inspirujący i interesujący Mądrzy, piękni i odrobinę zawirowani, zwariowani pozytywnie, stawiający i realizujący swoje cele, które służą nie tylko konkretnej osobie, ale czynią świat lepszym, i wygodniejszym miejscem do życia.

Dlaczego zdecydowałam się na ten wpis, a być mnożę na stworzenie tego mini cyklu? By się zmotywować, i podążać krok za krokiem, dzień za dniem. Zmiana, ta wewnętrzna (nie zewnętrzna) przychodzi niezapowiedzianie, a już na bank rzadko grają fanfary. (Nie chodzi o jakieś fun’owskie fary). Dlatego, jeśli zechcesz mi towarzyszyć, ten cykl, z mniejszą, lub większą częstotliwością będzie kontynuowane, daj znać. Będę pisać. Skrobnij  w komentarzu pod tym wpisem. Do rzeczy! Znaczy, nie że do konkretnych tych, ten tego sprzątania, krzątania, czy chrząkania. O pierdzeniu, w stołek, w powietrze (wątpliwie go wzbogacając), nie mówiąc, ba nie pisząc, ba nie myśląc nawet (o tym, a nie, że w ogóle).

∇∇ ⊃∇∇∇⊂ ∇∇∇⊃ ∇∇∇ ⊂∇∇∇⊃ ∇∇

Gdy znajdujesz się w ciemnej dolinie, gdy owa ciemność smołą zalewa Ci uszy i oczy, zdajesz sobie sprawę, że oto znajdujesz się gdzieś, gdzieś w głębokim d…A świat stoi przed Tobą otworem… Ale nie tym, którym byś chciał/a.  Dawno, dawno temu, czyli wczoraj, nie za górami, nie za lasami, nie za siedmioma dolinami, ale dokładnie, ba!, Bardzo dokładnie wiadomo  gdzie jesteś, choć nie orientujesz się, czy masz grunt pod nogami, czy już się osuwa, to kwestia chwili. Czujesz coś co  tętni czarnym strachem Nieznanego lesie. Jesteś albo gdzieś pomiędzy: grzęzawiskiem niespełnionych złudzeń, a kurwa jak tu beznadziejnie,   zamiast urządzać sobie piknik nad wiszącą skałą,  nie ma sensu zaprzeczać, że tak nie jest. Rysowanie błękitnego nieba, i afirmowanie, wizualizacja nie dają prawie nic. Prawie, poza przyspieszonym kursem w kierunku frustracji. A to bardzo wiele. Może być to drogowłaz, którędy się nie szwendać. Weź głęboki oddech. Jest prawie za darmo, ale warto go docenić. Wydech. I kolejny. (Nie, nie bez kofeiny, poproszę).

Nic, tylko woda i woda, lekko pofalowana. W jednym miejscu marszczy się i rozbija o kamienie. Tęczowe krople spadają na powierzchnię. wzburzoną i kipiącą. W kałuży tapla się pluszcz. Dziwny ptak, który jednocześnie kąpie się i śpiewa. Jak okiem sięgnąć,rozciąga się górzysta okolica z nitką rzeki pod stromymi zboczami.Przy brzegu zbiera się biała piana. Na jej powierzchni huśta się sosnowa szyszka, a na niej leży wymęczona pszczoła, nic nieznacząca nawet wobec bemaru nadchodzącej śmierci.

[Żelary, Kvieta Legatowa, wyd. Kowalska/Stiasny, 2006 r s.3 tłum.Dorota Dobrew].

Vilhelm Hammershøi, Sonnige Stube, 1901
Vilhelm Hammershøi, Sonnige Stube, 1901

#1. Pobądź w ciszy, ze swoim ciałem i swoimi myślami.

Po prostu. Pięć minut. Całym sercem. I właśnie w tym miejscu W którym j e s t em. Gdzie j e s (w)t e m. Poczuj(ę) swoje ciało. O d dycha_j/m. Wdech. Wydech. Przytul(am) myśli. Poczoch(m)raj wspomnienia. Dotyk.Bądź. Co bądź. Jestem Jeśli chcę/sz: pisz. Bądź. Smaku-/ę/j. A jeśli nie możesz poświęcić całych pięciu, niech będą cztery. Trzy, albo z innej strony. Na początek minuta. Jedna minuta dla samej siebie.

Kto zaczyna medytować ze mną? :-). Pytam poważnie. Rozważnie. I w tej chwili czcionka mi się uśmiecha.  Ahoj! Chodzi o to, by Być. Tu. I teraz. TenRaz. Pobyć, pogłaskać, potańczyć ze swoimi myślami. Albo chociaż towarzyszyć. Szyć życie na miarę.  Nauczyć się  tego. Pierwszy krok w praktykowaniu Obecności. Zobacz(yć) Siebie. Ze wszystkich strun i stron (nie chodzi o teorię strun) raczej o stanięciu w prawdzie. A więc taniec. Czyli ruch. Tylko w działaniu można w pełni siebie doświadczyć. Zobaczyć. I widzieć. Czuć i doświadczać. Zobaczyć siebie. Baczyć, czyli  Pobyć . Po- być. Być po, być przy Sobie. Łagodnym, i mądrze wymagającym (a nie smagającym). I rozumiejącym.

O ciszy jeszcze będzie, nie raz. Nie dwa. I nie z jednego poziomu. Cisza i ja w ciszy jest ważne. Bierz udział w swoim życiu, również tworząc i zachowując się w ciszy. Nie, zachowując ciszę. Zaangażuj się, nie przeżuj. Można przeszyć i przeżyć życie na pół etatu. I na wdech eteru. I w taki sposób sprowadzić się do parteru. Można. Jak mawiają starożytni Indianie jest wielka różnica między poświęceniem, a zaangażowaniem. Przy tej okazji bardzo często przywołuje się przykład jajecznicy na boczku, ze świeżym szczypiorem, popieprzonej i posolonej wedle uznania, osobiście wolę gdy jaja są ścięte. Tak oto jest to obraz (nie rentgenowski) poświęcenia – w przypadku świni ,i zaangażowania— w przypadku kury. Czyż nie czyni to różnicy? Świadomy wybór. Czasami nieźle ograniczony między wykałaczką, a bierką, ale warto się przynajmniej przyjrzeć. Powąchać, jak termit, obmacać. Wyczuć mackami organoLepTycz(y)nie, czyż nie? Warto przynajmniej spróbować. Oddychaj, Czuj. /Po/Znaj się. Jesteś jedyną osobą, z którą spędzisz, stworzysz resztę swojego życia. Spójrz wgłąb Siebie. Do_ tknij. Tknij. Utkaj. Do tchnij. Oddychaj. Prostuj się wewnętrznie. Nie wszystko od razu widać. Plon kiełkuje powoli i po woli.

 

#2. Zacznij dzień od słuchania swojej ulubionej muzyki.

Nie da się zdobyć góry. Można na nią wejść, postać chwilę na jej szczycie, a potem i tak wiatr zdmuchnie nasze ślady.

[Jim Whittater].

To pozwoli Ci wstać ubranym w dobrym humorze. Rozruszać się, wstać prawą nogą, lewa nie jest wcale gorsza (pozdrowienia dla lewo:ręcznych/ nożnych). Drobiazgi są ważne. Tak jak utrzymanie porządku, czy zieleń na parapecie. Kawałek świata, za który jest się odpowiedzialną. Słuchanie dobrej, ulubionej muzyki dobrze nastraja i umysł i ciało, pozwala wprawić je w ruch, to kolejna zasada dynamiki, i przeciwdziałania grawitacji. I myśli, tak by się chciało cokolwiek by się miało. Również zakończenie dnia, ulubioną melodią, taką która wyciszy ucieszy i uczesze myśli do snu jest prostym i skutecznym pomysłem. Nie musi to być zaraz wysłuchanie płyty. Wystarczy jeden kawałek, niekoniecznie do tańca. Jeśli nie gustujesz w tej aktywności, możesz ją poznać, od innej strony, albo

#3…stworzyć sobie inny rytuał,

(inny niż parzenie kawy, czy przygotowanie śniadania) bo jeść trzeba, a nie o to chodzi, co jest konieczne, ale o to, co wprowadzi nas w dobry nastrój, pozwoli powrócić, zanucić dzień, a nie za nudzić, zanim jeszcze, albo dopiero co się rozpoczął. Może to być rozciąganie się, czyli rodzaj gimnastyki, może to być wysłuchanie konkretnej audycji, albo: przeczytanie kilku zdań, z książki, którą aktualnie bierzesz na tapet. Osobiście mam tak,że stosuję te dwie metody zamiennie, to jest, czasami słucham muzyki, a czasami (gdy dysponuję większą ilością minut) sięgam po książkę, za zwyczaj czytam dwie na raz. Jedną mam taką na porę wieczorowo-powstańczą :-).

#4.Bezinteresownie wykonaj przysługę dla drugiego człowieka, obcego, znajomego,

niskiego, grubego, wysokiego, czy chudego, ale w taki sposób, by się nie dowiedział, że to od Ciebie, a jeśli już się to nie uda, powiedź by podał dalej, czyli zrobił coś, co jest ważne i wartościowe dla  tego kogoś, (nie co Tobie wydaje się właściwe i piękne) zrób to, po prostu,by dobro i bezinteresowność krążyły w świecie, także za Twoją sprawą i zaangażowaniem. Tak po prostu, robienie życia w taki sposób by wykonywać dobre uczynki, czyni Ziemię smacznym i wygodnym miejscem do życia. Doświadczania i smakowania. I spełniania marzeń. Tak, wiem dobro powraca, może nie od tej osoby, od której byśmy oczekiwali, nie w tym momencie, ale ono krąży. Dzięki ludziom.

#5.Zrób to, co dawno odkładałeś/ odkładałaś

…”Na potem”, „na kiedyś”,”na przedtem, tem” na po kolacji, śniadaniu, rozwodzie… Zrób pierwszy, albo kolejny krok. Pomału.  Po prostu. Jeden.  Nie od razu matron, czyli ton z wysokiego C. Chociaż jeśli chodzi o niedobór witaminy c, a dalekie wyprawy, to właśnie jej niedobór powlił dziesiątkować szkorbutowi ludzkie gromady wagabundów. No nic. Znaczy, coś. Jeden mały krok. Ale teraz. Choć nie koniecznie po prostej, albo jak po sznurku. Jeśli przyrzekłaś sobie, że będziesz więcej pić, to w tej chwili porzuć czytanie (by po chwili do niego wrócić) by nalać sobie wody. Jeśli dawno z kimś nie rozmawiałeś, zadzwoń, pierwszy. Jeśli zobowiązałaś się do napisania kolejnego rozdziału pracy magisterskiej, licencjackiej (każdej innej): pisz. Teraz. Mała zmiana. Jeden krok. Byle teraz. Ciągle się tego uczę. Nawet tortu nie można zjeść całego na raz. (Na raz, na dwa…).

Cz to będzie w porządku? Czy będzie w porządku zaczynać od nowa i czuć? Zaczynać od nowa i liczyć na coś?

[Umiłowana,Toni Morrison, tłum. Renata Gorczyńska,Świat Książki, Warszawa 2014].

 

#6.Jeśli się zorientowałeś, zorientowałaś, że popełniłaś błąd, natychmiast go napraw.

(…)Wolę siebie lubiącą ludzi
niż siebie kochającą ludzkość.
Wolę mieć w pogotowiu igłę z nitką.
Wolę kolor zielony.
Wolę nie twierdzić,
że rozum jest wszystkiemu winien.
Wolę wyjątki.
Wolę wychodzić wcześniej.
Wolę rozmawiać z lekarzami o czymś innym.
Wolę stare ilustracje w prążki.
Wolę śmieszność pisania wierszy
od śmieszności ich niepisania.
Wolę w miłości rocznice nieokrągłe,
do obchodzenia na co dzień.
Wolę moralistów,
którzy nie obiecują mi nic.
Wolę dobroć przebiegłą od łatwowiernej za bardzo.
Wolę ziemię w cywilu.
Wolę kraje podbite niż podbijające.
Wolę mieć zastrzeżenia

[Możliwości, Wisława Szymborska].

Wolę naprawiać, niż wyrzucać. Naprawiać niż usuwać. Pamiętać niż wymazywać. Uczyć się niż trwać. Dlatego jestem za tym, by  szczerą intencją, kontynuować. Jeszcze raz, raz. Czytą myślą i zaangażowanym działaniem.Co potrzebne jest wiedzieć, by to uczynić, a co „muszę”, chcę zrobić? By następnie to zrobić. W jaki sposób rutynowo się zachowujesz po popełnieniu błędu? Nie chodzi o to, by się biczować wyrzutami trądziku, albo sumienia, biega o to, by wiedzieć, by rozpoznać, i wrócić, albo wyznaczyć kurs. Spokojnie i niepokojenie, ale koń by się uśmiał, konsekwentnie. Nie? Otóż, tak, pamiętaj, że…

#7. Zawsze, ale to zawsze. Zawsze możesz zacząć od nowa.

Mądrzej, piękniej, pewniej. Nie ma idealnego momentu. Jest aż teraz. Frazes, być może (frazes nasiałam, nie prezes). Ale to często umyka,nie ma idealnego momentu, są momenty, ( i nie chodzi o filmy z momentami) właściwe, takimi są te, w których podejmujesz i k o n t y n u u j e s z działanie. Mogą być to kąty ostre proste i prążkowane. Mogą być chwile trudne, chili czarnej rozpatrzy, zanim nie rozpatrzysz i nie spojrzysz, że każdy początek to tylko ciąg dalszy. Skojarzenie, które przychodzi mi na myśl, to zdobywanie góry, gdy jest naprawdę wysoka, to na różnych wysokościach rozbija się obozy, wychodzi trochę do góry, aklimatyzuje, hartuje organizm, i wraca do bazy,spędzając tam kilka dni, gdy jest okno pogodowe, można podjąć atak szczytowy, ale nie jest to (jak wiemy pewne). Gdyby człowieka bez aklimatyzacji przetransportować na szczyt, pozostało by mu mniej więcej dziesięć minut życia, i to w męczarniach. Nieciekawa i niebezpieczna przygoda. A i czas, który zostaje zależny jest od wysokości Góry. Pewne rzeczy można dostrzec tylko cofając się o dwa kroki.

#8. Zrób to, albo… Tego nie rób.

To dwie drogi. Nie ma czegoś takiego jak „spróbuję”. Nie można latać w dwóch kierunkach na raz. Chociaż… Życie rozumiemy patrząc w przeszłość, a przeżywamy w przyszłości, dlatego tak trudno uchwycić Teraz. Chociaż, wierzę, że jest to możliwe.

Aaaa Twoje sposoby na poprawę humor rumoru?

Nie byłabym sobą, gdybym nie przypomniała tego co mawiał Steve Jobs(przy całej świadomości jak  złożoną, czy skomplikowaną, czy kontrowersyjną był postacią) a co upublicznił w spocie z 1997 roku, „Myśl inaczej”:

Ludzie wystarczająco szaleni, by sądzić, że mogą zmienić świat,są tymi, którzy go zmieniają.

Piszę rzadziej, ale mam nadzieję, że jakakolwiek by nie wiązała się z artykułami częstotliwość, to oznaka dojrzałości, i nie chodzi tu o rybie szczątki. Nie blog nie przeszedł w hibernację, mimo tego, że kilkakrotnie to ogłaszałam. Po prostu są rzeczy do uporządkowania. Do zrobienia, by móc pójść dalej, pełniej i piękniej. Wszystko radośnie, zdanie, zwłaszcza okrągłe, są poznawane, a potem powtarzane niczym mantry, aż trącą frazesami. Czasami (nie gramatycznymi) trudno zrozumieć i poczuć, i za tym właśnie iść, że czas i tak minie, że to co warto zrobić, warto zrobić dobrze, niekoniecznie za pierwszym, albo drugim razem. Nie rozpychając się łokciami, czy czcionką, we własnym rytmie, niekoniecznie samej, czy samemu. Czas mija, kolejny świt nie pyta o daty, niezadowolenie, czy kolejną zmarszczkę. Będzie dobrze. Będzie lepiej. Nie można nauczyć się ufać sobie na przyszłość, albo na przeszłość. Tylko teraz.

PS.#9 Sposobem jest wdzięczność. Jeśli się jej dopiero uczymy, można zacząć po prostu od przytulenia siebie samego/ samej. Uśmiechnijmy się do myśli, także własnych. Tak wiele osób chce żyć, pragnąć, kochać, tęsknić, starać się, mieć możliwość stania, stania, siedzenia chodzenia, stania się lepszym człowiekiem, stania w korkach, bo to przywilej, tak wiele osób śmiertelnie chorych, chce mieć konfort (a przecież to prawo) życia bez bólu, tak wiele osób chce móc robić czas. Tak, im dłużej żyję, a może bycie jest coraz bardziej zorganizowane dążę do przekoania, że c z a s    s i ę   r o b i. Jego się nie spędza (to pejoratywnie nacechowane słowo).

[Cisza na skronie, na powieki słońce, Anna Maria Jopek ,ID 2007, źródło nagrania].

Zapraszam do dyskusji. ⊃.

∇∇ ⊃∇∇∇⊂ ∇∇∇⊃ ∇∇∇ ⊂∇∇∇⊃ ∇∇

2 myśli na temat “269. /InspirAkcja/: Osiem sposobów na poprawę humoru(1).

  1. Do dyskusji… na temat poprawy humoru – na dyskusję nie czuję w sobie wystarczajacej mocy.
    Może tylko małe wspomnienie związane ze słowami: „… jajecznicy na boczku, ze świeżym..”
    Kiedyś , w barze mlecznym, zamówilem jajka sadzone na boczku.
    – A czy mogą być na środku? – zapytała kasjerka.
    Okazało się, że nie mają boczku , posadzili na maśle.

    1. Geometria ma znaczenie, jak widać. No, narobiłeś mi smaku jeśli chodzi o jajeczniczkę nie ma co! I co? Smakowała? :-). Na razie mój komputer strajkuje, więc nie nie napiszę za bardzo. Ale czytać można (bo jest archiwalium). Serdeczności!

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s