…I wiesz[cz], co jest grane. Absu[ra]da(va)lium (#1)

nie ruszać się stąd
nie jechać nigdzie
na żadne inne planety
chyba że one tu –
więc
jak by co do czego doszło
udać że się nie znamy

[Miron Białoszewski, Nowe wiersze].

/***/

 

[Czyli] komu: bije dzwon[ek], [czyli gdzie:] w jakiej bożnicy, [czyli kto]: listonosz[ka], [czyli co] dzwoni, [czyli z jaką częstotliwością:] zawsze dwa razy, choć do trzech razy [(razy, ale nie o obrazach, ani obrotach, ani o biciu)] sztukaAlbo zupełnie o czymś innym, ale [(sic!)] nie chodzi tu, o pewną część ciała Maryni, ale o pewnej Marii będzie. I o części ciała też...

[Strój, śpiew: Magda[lena] Kumorek, słowa: Bolesław Leśmian, źródło nagrania].

Tylko w sklepach czy namono [n]wych owych? i nie wa[r]żywnych i  nawet więcej niż dwóch,   obuwniczych, chili potrafią rozejść się traki, trampki i mi, (i nie tylko) mnie ciżemki, ms straganie w dzień tagowy, takowy wielka ciżba być potrafi (ale się nie rymuje).

wieszcz wieść niesie (boso, ale w ostrogach), znaczy (tyle co pegaz wyskoczy [pe gie nige nić o tym nie wie, bo by lont podpaliło…]) znaczy nie się, to znaczy, że w towarzystwie idzie, bieży, wędruje, no tak, co racja, to racja (i nie żywnościowa, ale owa praw[d]a owa żywa, że syty głodnego nie [miliard w] rozumie) nieszczęścia zawsze chodzą parami, i para, czy pary te nie idą w gwiazdek, mianowicie że w [pro]sektoriach* pomysły rozchodzą się po kościach, bo tkanki miękkie gniją i zanikają szybciej. Wiadomo, w życiu trzeba być twardym, a nie miękkim (i to nie jeden członek  ma być słusznej twardości, lecz członki wszystkie jednako, i jednoprawomyślengo peHa w ustach, choć pecha miały osoby, które się z życiem za szybko rozstawały, a teraz zamiast życie się toczyć, i bieg dat, toczą ich robale, aż nie na drugi blog,brzeg bok, ale w pro_ proch, obrócisz się w proch, aż nie będzie ich wcale, ludzi … Nie to, o czym mylisz… Kości zostały (roz)rzucone: Alea iacta est). No, nikt nie  wykluczał mówił/ pisał/ ani myślał, to ostatnie w szczegółności, * (niepotrzebne skreślić) o po[r]za_groboowym. Tycie, życie (nie w sensie, że małe, albo miałkie-to już uzdatniliśmy, ustaliliśmy) wersja druga, przepraprapraprawiona ona. Znaczy vice versja,  A!  A propos przyprawy, przeprawy…Maria Antonina vel Wdowa Ca[r]pet, gruźliczka, Austriaczka,  cierpiąca na krwotoki maciczne, chciała zapewne stracić głowę, a no chciała! Tyle, że szczegół: jeden: Z miłości. Widmo, czyli Wiad(o)mo, nie od jutra, że diabeł tkwi w buraczkach, ach.[To już wieszał wiedział, wieszczył ten facet… No ten facet, ten od strzały, ten co mu Leśmian wymyślił pseudo, by dwóch poetów w rodzinie nie było, bo wiadomo, z rodziną to najlepiej na zdjęciu. Rentgenowskim zagięciu] a no Brzechwa wiedział [i powiedział, a to było tak…]    I cieszyć się szyciem (na melodię Prząśniczek, albo zPrzyszyj to sam) życiem najbardziej doczesnym, z doczesnych, wczesnym (choć nić o reinkarnacji piszę) doczekać śmieci, śmierci z pryczy (nie nie łóżeczkowej) owej pryszczy(nie że dżuma) ,z  przyczyn neutralnych, naturalnie starczy, że starczych, nie strasznych. Zmarszczek w kącikach ust. Szczęki sztucznej. I nikłego wzroku, ciemno to widzę. Oj ciemno.Ość widzę, wiedzę widzę ciemnOść wiedzie. Nie na skróty. Pora, piąta pora. Na kolację. (Nie tylko) dla wegetarian[ek]: Pora na dobranoc.  Nie żeby mi kością w gardle ignorancji stanęła wiedza. Władza mi we wszystkich członkach miła.

Powiedziała mi Maria Antonina, że nie tylko zrzedła mina. Gombrowicz! Ten to mógł wojować nie następując ani na odcisk, ani na minę, ani na haluks. Kruca fuks. I przeszedł wolnym krokiem, bo wolnym, ale tak się przechodzi do historii, nie rzadko na świetle czerwonym (albo na późnym popop marańczowym owym), i po popasach. Po pasach, znaczy,  się, znaczy, że po żebrze, (Ada_ma, żebro Adama, [chociaż wieszczchi[y]li, że Ewa]), nie, nie , że… że po żebrze, nie że zebrze…  Do histerii, do historii, his teorii tam mnogo, i  o obrotach ciał, nie niebieskich, tych i owych. Racji grawitacji trochę. Szmat dat. Bieg lat. Ech, wdech i wydech. Ech. I hiperwentyracja. Cóż.  Gombrowicz wielkim artystą jest.

Zmilczała mi Maria AntoNimianina: Nino, Nino ach  Nino już nie kochają Cię! Auto nimio! To wszak sprawiło, ze zmartwiałam za tycia, umarłam za życia, tak krótkiego. αυτονομία. Auto nomia. Perpetuum mo bile, bile bile i inne gierki, ach, jedno Perpetuum przed tłum się przedrzeć, by przejrzeć, widzieć to, co w rzeczy istocie, mobile za konia, choćby był i trociński, trzciński, trojański. Trojaki. Pstry, bystry, czy currry. Córy Koryntu i innego kontynentu zapłacą, zapłaczą. Za plączą…! Kary tak, kary, ale dlaczego dyby, i gdyby wszak nie tyłem na wóz pospolity, włosy spalone, półtorej godziny, a można wszak było dwa kilometry chybcikiem, ale gawiedź chciała krzyczeć, plac zgody, jest placem rewolucji, spływa krwią, wrzawą, brudem, i grzechem, smrodem i roz_ rywką, roz rywać, rozgrywać. Szarpać… Dobre imię szargać, i czcionki i członiki kawałkować, by nie móc otaczać ich czcią. By nie pamiętać. Mogłabym powiedzieć wiele, trzydzieści siedem lat. I mniej nie będzie. A więcej na pewno. Oto ja mała bila, mały pionek w grze możnych. Wiele nie mogę uczynić. Jak tylko złożyć swą czaszkę, głowę, której nie zdążyłam stracić z miłości, a teraz strącać ją będą wśród wrzasków, zadowolenia i mdłości. Litości! Łzy miłości stwardniały stały się płaczem nienawistników, zadowolenie i nadzieje złowieszczą odą… Byłam prezentem pokoju, byłam. I jestem, lecz obraz się odmienił. Trzy tysiące ludu, w pałacu, i siedemset komnat, to przyprawiało o zawrót głowy, ale nie o jej Utratę!

[Pompa, Konstanty Ildefons Gałczyński, muzyka: Grzegorz Turnau, z albumu To to, to tam, Pomaton EMI, 1995r- mniej znana piosenka, a fantaStyczna]. I Dyski tele robili do piosenek Styczne Fanta.

*w sektorach obowiązują strefy płatnego parkowania, pierwszeństwo mają faraoni, którzy wykupili polisę na [za]życie, za balowanie, balsamowanie,  pozagrobowe w postaci prywatnych piramid i opierunku.Opatrunku. Ratunku!

Mironie! Który uważasz, że przedmioty przechowują pamięć, chłoną AtomSferę, atmosferę, miejsc i kształtów obrotów, trajektorii. Gdzie zawsze jesteś, którędy idziesz, zawsze trafiasz do Siebie. Maszyna do mieszania i mieszkania. Zagnieżdżania. Bochenek kroisz bohemy. Peregrynowałeś po Warszawie, jak ćma, widmo, znak. Chłonąc substancję nocy. Impregnowałeś codzienność. Ość. Parę osób mały czas. Tak, tak,wiem, wiem, tu wim, to wiem. Człowiek z blizną, zapewne ekolog ten, który zgasił światłość wiekuistą, który może mu będzie świecić.  Człowiek z myszką, którego wstydziła się matka, czytała mu wiersze w języku polskim, zginęła w Otwocku, zamknięta w szpitalu, rozstrzelali ją Niemcy, w czasie Burzy i Naporu. Syn nigdy sobie tego nie wybaczył. Tuwim Julian. Debiut roman_tyka. Łodzianin, który mościł się w polszczyźnie, atakowany za pochodzenie, i za to, że pisze po polsku, za to, że nie jest w stu procentach zanużony w swych korzeniach, podaniach, no i za to, że Żydzi nie chcą się asymilować. Julian Tyka, obalił wszelkie święt_ ości. Wyklęty przez Prostego Człowieka, mocował się bachicznie, magicznie i przyziemnie i nieprzyjemnie z Tożsamościami, tłumaczył świat, Gogola i Puszkina też. Najgorętszy wiersz drugiej Rzeczpospolitej, rozbrajał, rozstrajał i rozgorączkował, bo i czas gorzki 1939 rok… Hymn alterglobalistów. Zaczął od tłumaczenia wierszy Staffa na esperanto. Napisał nawet do swojego Boga, cierpliwie czekając na odpowiedź, którą dostał. I namaszczony został. Na Tuwima. Wiele osób podaliło było gramaturę dramaturę i gramatykę świat[ł]a… Ale to całkiem inna histeria, historia…

 

**I to wszystko spisałam (nie na straty) ja Wasza Breweria Sybilla,

jeszcze chwilla, mnie korona z zęba nie spadnie… Chyba…  Chodzi wszak oto, choć chadza piechotą, by człek człowiekowi mógł ostatnią brzytwę odChama, albo (w osta_teczn i ościach)klozetową, chociaż w ogóle deskę rachunku, rachatłukum, ratunku rzucić… Czy jakoś tak. Wszak pewne są dwie r z e c z y, nawet gdy rzeczywistość skrzeczy, Franklin miał rację, śmierć i [po-]:[wy]datki, i przed datki też…

Idę, bo tutaj korzonki zapuszczę, bo już mnie bolą.  Nauka nie idzie w las ani za puszczę. Ale nogi za pas warto wziąć. Zamilczę. Ot, co!

2 myśli na temat “…I wiesz[cz], co jest grane. Absu[ra]da(va)lium (#1)

  1. Jeeeesssssuuuu jednym haustem się tego ogarnąć nie da 🙂 Napiszę wiec pierwsze moje skojarzenie – „Damy złotego wieku”.

    1. Nie wiem, czy to komplementy, czy wprost przeciwnie, a może zupełnie coś innego. Czekam na dalsze (komentarze) względem skojarzeń, myśli etc.

Odpowiedz na Agnieszka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s