260.Bohater mimo woli, albo o odbrązowieniu historii.

Narrenturm Andrzej Sapkowski, Niezależna Oficyna Wydawnicza Nowa,2002,źródło zdjęcia].
[Narrenturm,  tom pierwszy Trylogii Husyckiej, Andrzej Sapkowski, Niezależna Oficyna Wydawnicza Nowa,2002,źródło zdjęcia].

 Znam mnóstwo ludzi— odrzekł wreszcie bardzo poważnym głosem — całe mnóstwo ludzi bardziej mi obcych.

[Narrenturm, Andrzej Sapkowski].

Ile to razy wieszczono Koniec Świata? Niezliczone razy, ale on trwa. Wśród obrotów ciał niebieskich, ziemskich spraw, złudzeń, marzeń cielesnych i tych z ducha, i zawodzeń i zwodzeń. Trwa i trwać będzie. Poprzez skruszone daty, spojrzenia i wrzenia i wejrzenia ukradkowe. Świat nie zginął i nie spłonął przynajmniej nie cały. Ale i tak było wesoło. Tak oto poznajemy dwudziestotrzyletniego Reinmana (wrotycz) z Bielawy, zwanego także Reynevanem, ojciec jego poległ w walce pod Tannenbergiem, on sam, w chwili gdy się z nim zaznajamiamy,   jest początkującym lowelasem, szczycącym się swymi umiejętnościami w ars amandi, ale i medykiem i uczonym w pismach, pobierającym nauki najwpierw w szkole katedralnej we Wrocławiu, potem szkoląc się u aptekarzy świdnickich i u duchaków w hospicjum brzeskim,  potem za protekcją stryja pracował u Augustianów i rozpoczął był studia medyczne w Pradze na Uniwersytecie Karola, po dwóch latach był bakałarzem sztuk. Z Pragi wyjechał potem wyjechał na Śląsk, do Oleśnicy. 

Młodego, zadziornego, i beztroskiego młodzieńca, którego czyny niecne, acz każdemu człekowi wiadome, czynione  w alkowie wyprowadzają wprost na spotkanie z Historią, by nie spotkać się z histerią i gniewem wiele możnych, więcej niźli miało to miejsce, po cóż to kusić los i tak już nie łaskawy? Ucieka więc przed wymierzeniem kary przez rozgniewanych braci, strzegących jej słomianowdowczej cnoty,  ile to koń wyskoczy, wprost na spotkanie dat, i wydarzeń, które — jak to zawżdy bywa, mają tendencję by się plączyć i składać w niepomyślność okoliczności.

A że wszystko rozgrywa się ma w wieku XV — w pierwszej jego połowie, a był to czas wojen husyckich. Bohaterowie nie święci, o iście zmiemsko cielesnych motywacjach, język anachroniczno —sarkastyczny, taki do którego przyzwyczaił nas już autor sagi o Białym Wilku. Połączenie magikum i faktorium w należytych proporcyjach wiadome, nurzane w wartkiej akcji, okraszone humorum, i wiedzy zanurzonej w tamtych czasach. I wiele, wiele ucieczek, zbyt wiele, chociaż kto wie? Może rzeczy oczywiste dziwią najbardziej? I ten właśnie żyw, co potrafi biegać, uczestniczyć w maratonach rozpisanych przez Historię? Mieć zawżdy mocne uda, i sprawne nogi, nie zawadzi. Niezależnie od geografii znaczeń i zdarzeń.

A ówczesny Śląsk to tygiel religii, nacji, racji, i zamierzeń. Apologeci Sienkiewicza „powinni” sięgnąć po Narrenturm, nie ograniczając się li tylko do znajomości trylogii napisanej przez Noblistę. Pomyśleć li tylko, że Reinman z Bielawy chciał powrócić do (nie tylko) swej Adeli, tej, której wdzięki pamiętał nazbyt dobrze. Tej,która rzuciła pod jego adresem oskarżenia o czary… Tej, która uciekła nie bacząc na wielkie miłowanie. A uwikłan został w histerię i historię przez wielkie [Ha. Ha ha ha ha oto słyszymy rechot tejże, gdyż w podręcznikach o niej nie przeczytamy, chyba, że… pod ręcznikami będziemy mieli Trylogię husycką dla przykładu].

[Triumf śmierci, Peter Brugel Starszy, Muzeum Prado, źródło zdjęcia].
[Triumf śmierci, olej na desce, Peter Bruegel Starszy, Muzeum Prado, źródło zdjęcia]. To fragment tego obrazu umieszczony jest na okładce powieści.

Bielawczyk znajduje się w szponach zdarzeń, szturchany przez nie niedbale, nie mogąc nic zrobić ponadto, co był już uczynił. Bohater od siedmiu boleści, chociaż te, jako medyk (i to zdolny) potrafi uleczyć wedle średniowiecznych receptur postępując, ale z historią wojować  i to wtedy gdy to Hormony buzują w żyłach, a myśli mącą, tak, że figura medyka zdaje się być parodią chociażby Tristana, czy innych wielkich rycerzy miłujących właściwie, którzy to z godnością i pośwściągliwym krokiem weszli na karty historii, a nie tchórzliwie wbiegli uciekając przed wybatożeniem. Ni mniej, ni więcej głównemu bohaterowi, który staje się nim przez przypadek, mądrości stercza starcza li tylko do ksiąg, a jeśli zakosztuje on życiowych kopniaków , nic prócz siniaków z nich nie wyniesie…

Wszystko na tym świecie  zauważył od niechcenia Urban Horn — odbywa się  pod hasłem walki o prawdę, i choć zazwyczaj o bardzo różne prawdy chodzi, jedna prawda na tym korzysta. Ta prawdziwa.

[Cytat jak wyżej].

W daty i zdarzenia wrzucone są upiory i strzygi, ale też postaci nie mogące fizycznie wstrząsać czasami, ironiami i biegiem zdarzeń. Sapkowski nawiązuje tak do postaci literackich jak i do innych autorów, jak np Szekspir i jego wieża głupców/ błaznów.Sprawnie posługuje się rzeczy opisaniem wspominając to Zawiszę Czarnego, Gutenberga czy Kopernika wikłając ich właśnie w owe czasy i przypisując im (nie zawsze) smaczne pozy. Ot, proza, pro i za życia…

Reinman z Bielawy, nie wiadomo, czy jest li tylko wykształconym nieociosanym niespełna rozumu, łotrzykiem, (choć pisząc łotrzyk można by było wyczuć posmak oksymoronu) czy tylko kamuflującym  i to mistrzowsko (sic!) swą mądrość człekiem…

Czy podróże kształcą? Zapewne tak, tych co tego chcą się takowej edukacji poddać, wyciągając zeń nauki, a to znaczy,że  nie wszystkich i nie z zasady. A jeśli tak, to od takowych jest sporo wyjątków. I oto, mamy do czynienia z jednym z nich. W stanie czystym. No może trochę okurzonym, i śmierdzącym, ukruszonym, zużytym znaczy (po wędrówce, a przed zażyciem ablucji). A może osąd jest zbyt ostry? Może to, czyli przyodzianie takich właśnie póz, jest sposób na przetrwanie w zawierusze histerii i historii, na zachowanie władzy, jeśli nie tej związanej z urodzeniem (jak to drzewiej bywało) to przynajmniej tej we wszystkich członkach własnych się mieszczącej?I tu mamy pytanie o Przeznaczenie, o kierowanie własnym losem?

Czytanie, czy to pozycji historycznych, czy to fantasy, (ale nie tej ociekającej li tylko cyckami gołymi i żelazem)  wymaga jako takiego oczytania, obeznania i biegłości w czasach zaprzeszłych, antropologii, i innych sztukach wyzwolonych zapewne, ale chociaż historia jest nazwana najbardziej stronniczą z nauk, książka może być punktem wyjścia by zapoznać się z czasami minionymi? Jakby nie patrzeć na Narrenturm, jest to książka warta uwagi,która doskonale nadaje się na letnie miesiące, zapewne jest źródłem rozrywki. Zwłaszcza, że Polskie Radio wespół w zespół nagrali ową powieść. To nie słuchowisko, to produkcja warta naszego czasu, zrealizowana w ciągu dwóch miesięcy w zespole  stu dwunastu aktorów, okraszone efektami specjalnymi i muzyką na długo przed tym jak audiobooki stały się modne. To nie jest adaptacja, to po prostu produkcja pełnym uchem, który wystarczy zmróżyć. I zacząć słuchać.  Owszem, owszem można się nie zgadzać ze światem przestawionym i przestawionym, jednakże warto poznać, by wiedzieć z czym podejmujemy polemikę. Lubię łuskać znaczenia, i czasy. Szukać by Znajdować.

A Twoja ulubiona książka/ seria fantasy?

17 myśli na temat “260.Bohater mimo woli, albo o odbrązowieniu historii.

    1. Zaskoczona jestem, że przeczytałeś Trylogię, podzielam Twoją opinię… Nie wiem jak sądzisz, ale chyba mniej znana od Wiedźmina? A co jeszcze czytasz?

      1. Przeczytałem i posiadam – zamierzam ją sobie odświeżyć jesienią. Wiedźmina też przeczytałem i również mi się podobał. Wydaje mi się, że Wiedźmin jest bardziej znany. W kolejce na przeczytanie czekają dwie powieści detektywistyczne Reverte, ale dopiero jak wrócę do Katowic z urlopu, bo ich zapomniałem wziąć z sobą w góry:)

        1. Fantastycznie, że jesteś w górach! Ach! Też mi się wydaje, że Wiedźmin jest bardziej popularny, i zyskał większą przychylność. W Trylogii jest magii i stworów jak na lekarstwo.A tony historii, i to mniej znanej, albo w ogóle, nie pisząc o szczegółach, powiązaniach, a są jeszcze postaci wrzucone nie w swój czas… Z kryminałów ostatnio (a tych nie czytam) zaznajomiłam się z —nie nowym już,wcieleniem Rowling, a to też za sprawą audiobooka. Rewerte powiadasz, a co konkretnie, może się też przekonam? Dobrego urlopu!

          1. Bardzo lubię historię, mało brakowało, a wylądowałbym na historii na UJ w Krakowie. Ostatecznie jednak wybrałem inny kierunek. Co do powieści, o których wyżej wspomniałem to Arturo Perez Reverte „Ostatnia bitwa templariusza” i „Cmentarzysko bezimiennych statków”. Nie znam go jeszcze, ale w jego powieściach magia miesza się z historią, jak u Sapkowskiego. Dostałem w prezencie gwiazdkowym od znajomej, która go bardzo lubi i ceni, a jest wyrobioną czytelniczką, więc myślę, że zapoznać się z tym pisarzem warto:)

            1. Ha! Ja też zastanawiałam się nad historią! Tak też zawrócę uwagę na Reverte, kojarzę tytuł: „Ostatnia bitwa Templariusza” ale myślałam, że to humbug, no to w takim razie liczę, że się odezwiesz, kiedy przeczytasz. 🙂

  1. Co czytam, czy co lubię czytać, ponieważ u mnie różnie bywa 🙂 Lubię fantazy w stylu Sapkowskiego i Pratcheta. Bardzo lubię Stone’a, Miłosza, Eco i Kubiaka. Uwielbiam Iwaszkiewicza. Z poezji Poświatowską i Herberta. Lubię też opowiadania Poe i Grabińskiego. To jeśli chodzi o nazwiska. Ale lubię czytać też teksty w stylu Whartona o robieniu czegoś tak po prostu, przebywaniu, kontemplowaniu chwili. Trudne pytanie.

    1. I jedno i drugie.
      Mało jest fantasy w stylu Sapkowskiego.
      Zważywszy np na język. I konstrukcje opowieści. I do tego takiego, które było by oryginalne, a nie imitacją.
      No ile to mamy wspólnego :-).
      Sapkowskiego, zwłaszcza Osmioksiąg o Geraltcie. (O nim jeszcze będzie, tak jak o Iwaszkiewiczu, na blogu). Pytanie o myślenie literaturą, albo o czytanie jest trudnym pytaniem, nie przeczę. Kubiak mnie zauroczył w liceum.
      Z fantasy polecam Ci chociażby Ziemiomorze (akcji tu niewiele-bo ta jest oczywiście pre_tekstem, ale poza tym, to oczywiście warto: http://wp.me/p59KuC-Mm i http://wp.me/p59KuC-QW ), O Miłoszu było tu i ówdzie (polecam album Agi Zaryan).
      No i Szymborską polecam
      https://5000lib.wordpress.com/2015/08/21/170-glowa-i-namysl/
      🙂

      1. Fantasy w stylu Sapkowskiego jest rzeczywiście bardzo mało. Pominę „Grę o tron” i „Władcę pierścieni” oczywiście. W ubiegłym roku wpadł mi w ręce Pilipiuk i jego „Oko jelenia”. Humor zupełnie inny, ale historia opowiedziana ciekawie. Koniec… tu bym dyskutowała, ale myślę, ze warto poznać tę pozycję. Potem skusiłam się okładką sagi Trudi Canavan… „Uczennica maga” (chyba). Czytałam z zaciekawieniem. Chociaż to trochę Harry Potter, a w połowie romansidło jak nieszczęście. Trylogię przeczytałam, reszty nie wzięłam do ręki. Ostatnio zbieram się do czytania Achaji. Nie wiem, co w środku. Tak, Sapkowski potrafi wpłynąć na wyobraźnię, oprzeć się na historii Europy i jeszcze inteligentnym dowcipem podkręcić atmosferę.

        1. Gry O Tron nie czytałam, wiem, że tam wszyscy giną. I wszyscy (co to przeczytali) są niezadowoleni z tego, że tam wszyscy rozstają się z życiem zbyt szybko. Pilpiuka nie czytałam nic. Trudi Canavan: , jej sagawydaje się być napisana na fali popularności HP, tyle, że niestety, romansidło, nie wiem, nie dotarłam do tego momentu (albo nie pamiętam, że dotarłam) książka przewidywalna. O Harrym Potterze na pewno napiszę (sic!) tak mało czasu. Po Achaje zamierzmam sięgnąć. Mało jest fantasy, szczególnie w popkulturze. Jego gruby żart (przechodząc płynnie do Spakowskiego) czasami mnie mierzi, szczególnie w Trylogii, odświeżyłam sobie dwa tomy. Właśnie czytając prozę AS. trzeba (by wydobyć zeń sok) mieć podbudowę teoretyczną historia, ale nie tylko w Trylogii są powrzucane takie postaci jak np Bata (jego historia prywatna jest zjawiskowa). Językiem posługuje się smacznym- Sapkowski, bo ten Bata,to mógłby tylko językiem od butów. Ale wyśmienicie opisuje perypetie Baty Szczygieł: https://5000lib.wordpress.com/2016/05/04/na-kazdy-temat-albo-o-przemianach-w-kraju-ktorego-nie-ma/ . Pozdrawiam,

  2. Samego Sapkowskiego… Jego saga o Wiedźminie jest fantastyczna. Chociaż wędrówka Ciri przez „patelnie” mnie męczy i ewidentnie autor ctrl C – ctrl V używał zbyt często pod koniec… Zastanawiam się też, czy opowiadania poprzedzające sagę nie są lepsze od niej samej. Opowieść o strzydze powala mnie. I wstawki liryczne – cudo!!! Saga husycka fenomenalna. Historia opowiedziana doskonale i faktycznie historia 🙂 Coś się kończy, coś się zaczyna… lubię taką poetykę.

    1. A słyszałaś adaptację rzeczonych opowiadań? Fantastyczna.
      Myślę, że opowiadania mają tę zaletę, że były pierwsze, trudnej wymyślić, anizieli kontynuować, ale (!) raz Sapkowski kryje w swych opowiadaniach mity i bajania inne, dwa: kontynuować dobrze, to wcale nie jest łatwe zadanie.
      Medyk z Bielawy, dla mnie jest irytujący.
      Z chęcią rozmawiam o literaturze. :-).

      1. Nie, adaptacji nie słyszałam. Lubię czuć książkę 🙂 a i miałam pecha trafić na kiepskiej jakości adaptacje Paulo Coelho i jakoś nie ciągnie mnie od tamtej pory. Chociaż… może spróbuję, skoro polecasz. Drugi powód jest taki, że jak czytam, to czytam, jak słuchałam – myśli koncentrowałam po jakimś czasie na czymś innym. Ale to również może być powód nieudanej adaptacji.

        1. Fakt, że czytać słuchając, albo słuchać po prostu musiałam się nauczyć, ALE spróbuj, spróbuj genialne zrealizowane, choć mam wrażenie, że nie wszystkie, gdzieś około 80 autorów plus efekty dźwiękowe, jeśli zaczynać, to tylko z opowiadaniami dźwiękowymi…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s