[247+1][212+2].[IKD3]. Internetowy Klub Dyskusyjny[IKD3] Opowieści o Pilocie Pirxie, Stanisława Lema.

[Opowieści o Pilocie Prixie, Stanisław Lem, Agora SA, Warszawa, 2008, źródło zdjęcia].
[Opowieści o Pilocie Prixie, Stanisław Lem, Agora SA, Warszawa, 2008, źródło zdjęcia].

Internetowy Klub Dyskusyjny spotkanie trzecie.

Już za chwileczkę już za momencik zębatki robotów zaczną się kręcić. Zdania układać i sensy składać w rumiane zdania, oto pytania:

  1. Czy czytasz literaturę since fiction, albo fantasy? Dlaczego tak, albo dlaczego nie? Co Cię zachęca a co zniechęca do tego rodzaju lektury? Co się liczy przede wszystkim: Opowieść? Podbudowa naukowa? Styl? Kompozycja? Język? A może zupełnie coś innego? Nic, zupełnie nic…
  2. Dlaczego proza autorstwa Stanisława Lema jest (nie) aktualna?
  3. Które z opowiadań do Was najbardziej przemawia? I z jakich powodów?
  4. Czy Pirx może być bohaterem? I to godnym naśladowania? Pirx usprawiedliwienie przeciętności? Bohater mimo woli? Parodia, satyra a może realistyczny portret człowieka?
  5. Kwestia odwagi: czy Człowiek z natury zachowuje się odważnie, czy  zachowawczo? Od czego to zależy? Od okoliczności? Jeśli tak, to jakich? Wychowania? Od czego zależy podejmowanie życiowych wyzwań?
  6. O czym według Ciebie są Opowieści o Pilocie Pirxie?
  7. Zwyczajność jako motyw przewodni książki…?
  8. Czy Opowieści mogą być książką towarzyszącą szeroko rozumianemu rozwojowi Człowieka? Jeśli tak to dlaczego? Jeśli nie, to dlaczego? Czy jest to tylko lektura, którą wypada znać?
  9. Wpisanie książki do kanonu lektur ją zabija, czy unieśmiertelnia? Daje gwarancje jej przeczytania (o ile to możliwe), a może nie ma to znaczenia?
  10. Twoje pytani:-e/a:____________?

Niech powyższe pytania będą wyjściem do dyskusji.

Zapraszam:

[Quiet Letters, Bliss, źródło nagrania].

Skrócony od[noś]ni(c)k do tekstu: http://wp.me/p59KuC-Ut

17 myśli na temat “[247+1][212+2].[IKD3]. Internetowy Klub Dyskusyjny[IKD3] Opowieści o Pilocie Pirxie, Stanisława Lema.

  1. 1.
    Czy czytasz literaturę since fiction, albo fantasy?
    SF: czytam, 95% moich lektur to literatura SF.
    Fantasy: nie czytam. Może z wyjątkiem Wiedźmina i Pratchetta.

    Dlaczego tak?

    Bo czytanie opowieści wymyślonych sprawia mi więcej frajdy, niż czytanie opowieści o tym, co się kiedyś komuś wydarzyło lub kto kogo jaką lagą pobił za jakie grzechy. Fantastyka pozwala się rozwinąć umysłowi, eksplorować ciekawe (choć czasem kompletnie szalone) hipotezy i rozciągać aksony w całkiem dla nich nieoczekiwanych kierunkach.

    Dlaczego nie?

    Bo czym więcej książek zostało napisanych, tym trudniej o oryginalność. Ponadto, czym więcej książek się pisze, tym więcej chłamu się pisze, więc siłą rzeczy natrafia się coraz częściej na ów chłam i wtedy się człowiek wzdryga, a zaraz potem zaczyna wzdragać przed lekturą.

    Co Cię zachęca a co zniechęca do tego rodzaju lektury?

    Zachęca: podróże w czasie, podróże kosmiczne, solidnie zapętlone fabuły, humor, parodie religii (vide: „Hiob”, „Dobry Omen”, „Pomniejsze bóstwa”)

    Zniechęca: kalki z innych książek, opowieści o alternatywnych historiach (wyjątek: seria inkwizytorska Piekary), dłużyzny, zbyt naiwne potraktowanie tematu, fantasy (cycate baby z dwumetrowymi mieczami, armie krasnoludów uganiające się za armiami elfoludów, wszelakie światowidy, bogi egipskie i tak dalej).

    Co się liczy przede wszystkim: Opowieść? Podbudowa naukowa? Styl? Kompozycja? Język? A może zupełnie coś innego?

    Wszystkiego po trochu. Najważniejsze dla mnie są nietuzinkowa fabuła i solidny warsztat językowy, a zaraz za nimi podbudowa naukowa (z powodu tej ostatniej – między innymi – wielbię Lema)

    2.
    Dlaczego proza autorstwa Stanisława Lema jest (nie) aktualna?

    Żyjemy w czasach eksplozji demograficznej, informacyjnej (prawo Moore’a jakoś nie chce się poddać, chociaż niby już docieramy do granic miniaturyzacji), komputery kwantowe zaczynają pokazywać pazur, mamy LHC, nanotechnologie i jottabajty informacji. Lem zaczynał w połowie zeszłego wieku, kiedy słowo „komputer” oznaczało półtonową skrzynię najeżoną katodami lamp elektronowych. Dlatego niektóre z jego książek trochę trącą myszką – ale nie na tyle, żeby nie można ich było czytać z przyjemnością. Natomiast psychologiem był świetnym, postaci bohaterów się u niego nie starzeją.

    3.
    Które z opowiadań do Was najbardziej przemawia? I z jakich powodów?

    „Rozprawa”, ze względu na asynchroniczną dwuwątkowość (najpierw później, a potem przedtem), na zagadkę, której Pirx w sumie nie rozwiązał świadomie, tylko „niechcący”, przez swoją ludzką „bylejakość”, oraz na doskonale opisane perypetie pojazdu kosmicznego przechodzącego przez szczelinę w pierścieniach Saturna. Dużo tam solidnej fizyki i matematyki.

    Zaraz potem „Albatros”, w którym też mamy dwa kompletnie różne wątki: w pierwszym opis superluksusowego statku kosmicznego, w drugim zaś dramat dwóch załóg innych statków, który poznajemy wyłącznie dzięki urywanym meldunkom radiowym.

    Na trzecim miejscu na podium ląduje „Polowanie”. Autor próbuje tu rozgryźć zagadnienie sztucznej inteligencji, robi to w sposób bardzo oryginalny. Jest szybka akcja, jest chwilami strasznie, jest plastycznie (można by z tego nakręcić całkiem fajny film).

    4.
    Czy Pirx może być bohaterem? Pirx usprawiedliwienie przeciętności? Bohater mimo woli?

    Wszystkiego po trochu. Moim zdaniem mnóstwo ludzi zostało bohaterami przez przypadek, u Pirxa jest podobnie. Ma on oczywiście pewne „bohaterskie” predyspozycje (vide: „Odruch warunkowy”), ale w sumie jest normalnym, trochę misiowatym facetem, któremu po prostu przytrafiają się te wszystkie przygody.

    I to godnym naśladowania?

    Zdecydowanie tak. Wysokie morale, etyka na szóstkę z plusem.

    Parodia, satyra a może realistyczny portret człowieka?

    Na pewno nie parodia ani nie satyra.

    5.
    Kwestia odwagi: czy Człowiek z natury zachowuje się odważnie, czy zachowawczo? Od czego to zależy? Od okoliczności? Jeśli tak, to jakich? Wychowania?

    Odwaga to skomplikowane zjawisko. Czasami nie ma innego wyjścia i „trzeba” być odważnym, czasami chciałoby się popisać przed kimś i „staje się” odważnym wbrew własnej naturze, a czasami ludziom po prostu brakuje adrenaliny.

    Od czego zależy podejmowanie życiowych wyzwań?

    Podejmowanie życiowych wyzwań zależy – jak sądzę – od chwilowych okoliczności oraz od celów, jakie sobie wyznaczymy. O ile ktoś sobie lubi wyznaczać cele.

    6.
    O czym według Ciebie są Opowieści o Pilocie Pirxie?

    Ja jestem prosty facet, wg mnie „Pirx” to przygody zawodowego pilota statków kosmicznych. Równie porywające, co opowieści o przygodach kierowcy autobusu linii 33 czytane z perspektywy australopiteka 😉

    7.
    Zwyczajność jako motyw przewodni książki…?

    Raczej tak. Pirx jest „kierowcą autobusu”, lubi swoją pracę, ale jest ona na swój sposób nudna i nie ma w niej niczego niezwykłego. Może z wyjątkiem „Testu” i „Opowiadania Pirxa” – w „Teście” Pirx po raz pierwszy faktycznie leci w kosmos (lub przynajmniej tak mu się wydaje), więc jest przerażony całą tą akcją z muchą, a w „Opowiadaniu Pirxa” z kolei – jako jedynym opowiadaniu w całej serii – ma do czynienia z obiektem pozaukładowym. Pozostałe opowiadania odbywają się w „normalnych”, „zwyczajnych” okolicznościach.

    8.
    Czy Opowieści mogą być książką towarzyszącą szeroko rozumianemu rozwojowi Człowieka? Jeśli tak to dlaczego?

    Pół na pół. Pirx rozwija się przez kolejne opowiadania (a także we „Fiasku”, które jest kontynuacją jego przygód), więc jakaś tam paralela do rozwoju człowieka jest. We „Fiasku” mamy też podróże międzygwiezdne, których w „Opowieściach…” jeszcze nie było.

    Czy jest to tylko lektura, którą wypada znać?

    „Wypada” to podstępne słowo. Na pewno jest to lektura, której znajomości oczekuję od każdego wielbiciela prozy Lema.

    9. Wpisanie książki do kanonu lektur ją zabija, czy unieśmiertelnia? Daje gwarancje jej przeczytania (o ile to możliwe), a może nie ma to znaczenia?

    W moim przypadku czytanie lektur szkolnych to jakieś totalne nieporozumienie. Sam fakt, że coś „trzeba przeczytać”, powoduje, że mi się odechciewa. Coś jak z reklamą – jeżeli widzę reklamę jakiegoś produktu, prawie na pewno po niego nie sięgnę. Dodatkowo uważam, że oświatowcy zrobili Pirxowi straszną krzywdę, ładując do lektur tylko niewielki fragment „Polowania”, z którego nic nie wynika i nie wiadomo, o co w nim chodzi. Ktoś powinien za to zebrać nagrodę za najbardziej zniechęcająco pokazaną książkę.

    Jeżeli zaś chodzi o szeroko, „nie-szkolnie” pojęty „kanon lektur”, to dla mnie nie ma większego znaczenia. Czytam, bo lubię, a nie dlatego, że coś zostało uznane za dobre przez urzędników czy krytyków. Zbyt często się w życiu nadziewałem na „wybitne” zakalce.

    10. Moje pytanie:

    Czy Twoim zdaniem na Kwintę poleciał Pirx czy jego uczeń?

    1. Odpowiadając…
      1.
      Długo nie mogłam skojarzyć z czym mi jeszcze blisko w Ziemiomorzu (lik, klik), do jakiej stylistyki Autorce blisko i właśnie mi to uświadomiłeś, że do Pratchetta (którego osobiście czytam powoli i po woli, nie połknę go jak Wiedźmina, o którym sagę chcę sobie odświeżyć). Teraz podczytuję jeszcze jedną książkę Ursuli, i jak będzie mi się podobała, to na pewno o niej napiszę, i polecę. W pisarstwie Le Guin akcja jest tylko pre_tekstem do rozważań, refleksji, wniosków.
      6. Myślę, że Opowieści (o wiele lepiej niż Bajki Robotów) nadają się na pierwsze spotkanie z Lemem, no i obowiązkowo Kongres. Właśnie ze względu na perspektywę kierowcy autobusu (kosmicznego).
      Tak więc fantasy to nie tylko walenie się po mordach, ach, au. (Dyskutowaliśmy o tym z Kruku z Tobą, jak znajdę to poszukam i wkleję linkę do dyskusji, jest podana w pierwszym moim poście o Ziemiomorzu). Może znajdziesz coś ciekawego?

      Dlaczego nie?
      Moim zdaniem to, że więcej jest humbugów i ogólnie chłamu, to tylko pokłosie nieoczytania, nie wymagania, mody i marketingu, i fantastyka i fantasy nie odbiega od normy, w innych gatunkach jest tyle samo książek złych, albo kary, znaczy korektora korektorki godnych.
      A czy wymagania wobec lektur nie rosną w miarę czytania? I czy ulubieni autorzy (vilde Lem) nie jest chroniony (czy nie jesteśmy za bardzo wyrozumiali) bo jest on naszym ulubionym autorem? Pytam może nieco zaczepnie, ale co tam.
      3. U mnie też postaci się bronią. Mam wrażenie, że pisał w sposób niepopularny/niespotykany wtedy, to znaczy sam Pirx był/ jest nieco chropowato „fajtłapowaty” i może dlatego przetrwał? Że nie silił się na bohaterstwo? Do tego oczywiście wiedza z przedmiotów jak najbardziej ścisłych (chociaż jak piszesz komputer mógł zajmować cały pokój).
      7. Właśnie ta zwyczajność i jej trafne uchwycenie mi się podobało, zazwyczaj (sic!) autorki/ autorzy piszą o niezwyczajnych czynach, a Lem poszedł innym szlakiem.

      Piszesz oczekuje się znajomości”Opowieści”, no właśnie, czy to nie jest pułapka?

      Lektury.
      Nie czytałam, od zawsze (w ogóle) chociaż Ci co mnie znają, mówią, że jestem w wielbłądzie, i czytałam, tyle, że teraz czytam o wiele,wiele więcej, chociaż i tak za mało. Ale, lektury skutecznie zniechęciły mnie do czytania. (Przynajmniej te, w szkole podstawowej).
      Czyli co nie sądzisz, że jest jakieś minimum książek (jeśli tak) to które… Wiem karygodne, pytanie, które człowiek uznający się za osobę czytającą ze zrozumieniem coś innego niż instrukcje obsługi „powinien” znać? Wiem, wiem, pisałeś już o tym,,,
      Co do Twojego pytania
      Odpowiedź na Twoje pytanie, to zależy z jakiej perspektywy by na to spojrzeć…

  2. Czy czytam…?
    Nie.
    Powód – z tego co czytałem odniosłem wrażenie, że zostałem oszukany. Większość książek była poświęcona opisowi fikcyjnego środowiska , które mnie nic a nic nie interesowało. Tu i tam pojawiali się jacyś bohaterowie i coś tam miedzy nimi się działo, ale nic takiego co uzasadniałoby tę całą mistyfikację.
    Jedyne książki, które czytałem z zaciekawieniem i zapamiętałem to 1984 i Nowy wspaniały świat, ale to chyba nie zalicza się omawianych tu kategorii.
    Owszem, przeczytałem Solaris gdyż zainteresował mnie wątek piekła jako pośmiertnych spotkań z osobami, którym wyrządziło się krzywdę – chyba zbytnio nie pokręciłem. Ale żeby do tego dotrzeć musiałem przekartkowac dziesiątki stron opisów jakichs kosmicznych formacji.
    Osobna sprawa to książki, w których prócz ludzi wystepują jakieś dziwne stwory.
    Czytałem jedną książkę (autorka Novik) – o smokach i ich udziałe w wojnach napoleońskich. Ta sama historia – 90% opowieści to instrukcja obsługi smoka.

    1. Moim zdaniem fantasy to bardziej wymagający gatunek. I o wiele bardziej widać niedoróbki, albo ignorancję, albo skok na kasę. W przypadku s-f można zasłonić się np nauką. Dlatego np fenomen Lema, który w pewnym czasie był najczęściej tłumaczonym pisarzem, polega na jego czytelności, ale nie znam całej twórczości tego Pana.
      Polecam Ci Wiedźmina (pięcioksiąg). Opowiadania są fajne, ale to raczej wstęp. Można dekodować różne znaczenia i opowieści, ale gdybyś się chciał spotkać z fantasy to zdecydowanie Pięcioksiąg o Białym Wilku.
      Nowy wspaniały świat nie wpisuje się w kategorie?

    2. pharlap: obstawiam zatem, że albo faktycznie jesteś niekompatybilny z gatunkiem (nie piszę tego bynajmniej pejoratywnie, po prostu stwierdzam fakt), albo trafiałeś dotychczas na chłam.

      Spróbuj Pana Lodowego Ogrodu. Spróbuj Wiedźmina. Spróbuj Brudnopisu (Łukjanienki). Spróbuj Świata Dysku. Spróbuj Aristoi. Może gdzieś tam się „zahaczysz”. A może nie.

  3. 1. Dlaczego: czy czytam sci-fi ALBO fantasy? Tak zadane pytanie sugeruje, że czytanie jednego wyklucza czytanie drugiego.
    Czytuję i jedno i drugie. Dlatego że żaden gatunek literacki nie jest mi straszny. Fantastykę w szerszym ego słowa znaczeniu (czyli mieszczącą w sobie zarówno sci-fi, fantasy jak i horror) cenię, bo niejednokrotnie zachowania ludzkie są tam dużo bardziej wiarygodne niż w niejednej powieści obyczajowej. Poza tym w fantastyce cenię to, co i w każdym innym gatunku literackim – lubię dobrze opowiedziane historie.

    2. Proza Lema jest aktualna, ponieważ jeśli odrzeć ją z otoczki fantastycznej, to pozostaną rzeczy, które się nie zmieniają czyli zachowania ludzkie w określonych sytuacjach/okolicznościach. Ponadczasowe jest także poczucie humoru Lema, może nie widoczne aż tak bardzo w opowieściach o Pirxie, ale już w tych o Ijonie Tichym tak.

    3. Trudno powiedzieć, że przemawia, ale spodobała mi się Rozprawa. Część pierwsza – pięknie ukazane przesłuchanie, w którym przesłuchujący usiłuje udowodnić winę przesłuchiwanego zadając drobiazgowe pytania o rzeczy, o których sam nie ma pojęcia. Część druga – z uwagi na skojarzenia z powieścią Dicka „Czy androidy marzą o elektronicznych owcach” czyli czy można skonstruować robota, który w niczym nie będzie się różnił od człowieka.

    4. Tak normalnie, w życiu to często tacy ludzie jak Pirx bywają bohaterami. Ludzie, którzy po prostu robią swoje i robią to jak najlepiej potrafią, kierując się własnymi zasadami. Czyli są bohaterami, o których się głośno nie mówi, bo na ogół nie rzucają się w oczy. Zauważa się ich dopiero, kiedy coś zrobią, bo w przeciwieństwie do innych nie zauważyli, że jest to rzecz niemożliwa do zrobienia. W literaturze tacy bohaterowie mnie nudzą, choć niewątpliwie stanowią wzór do naśladowania.

    5. Temat rzeka. Są ludzie odważni z natury, są konformiści, którzy zawsze idą z prądem oraz cała rzesza gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. Ładna książka na ten temat powstała, choć mało optymistyczna… wyniki badań bowiem dowodzą, że przeważająca większość ludzi z natury jest konformistami. I nie mam pojęcia od czego zależy podejmowanie życiowych wyzwań… chyba od tego, jak bardzo mi na czymś zależy i czy z natury lubię się wysilać czy raczej, żeby mi wszystko podano na tacy. Czyli czy chcę się znaleźć na górze, ale wchodzić mi się nie chce więc ewentualnie poczekam, czy ktoś mnie tam zabierze czy po prostu zrobię wszystko, by tę górę zdobyć, choćbym o kulach samodzielnie miała na nią się wspiąć. I znów – podałam tylko skrajne przypadki, bo pośrednich jest mnóstwo.

    6. O karierze zawodowej człowieka, który wybrał zawód, który chciał wykonywać i do końca nie stracił serca do tej pracy. Oraz o pionierach i następcach.

    7. …to zdecydowanie nie mój ulubiony motyw przewodni w książce. Dlatego wolę Tichy’ego niż Pirxa.

    8. Mogą ale nie muszą. Jest wiele innych, mówiących – w różny sposób – o tym samym. Lektura, którą wypada znać, jeśli się utrzymuje, że się zna na literaturze sci-fi albo że się jest fanem Lema. Nie odnoszę jednak wrażenia, że byłabym w jakiś sposób uboższa, gdybym tej książki nie przeczytała.

    9. Przy dzisiejszym systemie edukacji – zabija. „Musisz to przeczytać, bo będę odpytywać z treści” skutecznie potrafi obrzydzić lekturę. Nawet jeśli przeczytam, to do końca dana – niejednokrotnie dobra – książka, będzie mi się kojarzyć z przymusem. Książkę może unieśmiertelnić polonista, który w inny niż wyżej pokazany sposób zachęci mnie do przeczytania książki… o takich niestety nie często słyszę.

    10. Pirx czy Tichy i dlaczego właśnie ten drugi? 😉

    1. 1.
      Nie „trzeba” wybierać. Pytanie sformułowane jest tak, by dać wybór. Nie każda osoba, która czyta s-f gustuje w fantasty. I odwrotnie. A są też osoby, które w ogóle nie czytają ani jednego, ani drugiego. Dla mnie fantastyka to fantastyka, a fantasy to fantasy. Chyba jestem wierna literaturoznawczemu rozróżnieniu tych gatunków.
      5. Oczywiście, zgoda, są ludzie, którzy różnie się zachowują, w różnych okolicznościach. Trudno mi się ustosunkować do badań, bo nie wiem, na które się powołujesz.
      9. Co racja, to racja. Tyle, że wiele rzeczy się sceduje na szkołę, a wydaje mi się (acz mogę się mylić), że to tylko część układanki, jeden puzzel.
      10 :-).
      Pozdrawiam, :-).

      1. 5. Jedno to eksperyment Milgramma z rażeniem prądem – większość badanych na prośbę/nakaz przeprowadzającego eksperyment raziła śmiertelną dawką prądu innego uczestnika. Nawet ci nieliczni, którzy odmówili, nie zgłosili nigdzie, że taki eksperyment jest przeprowadzany.
        Inny eksperyment traktował wyłącznie o skłonności ludzi do konformizmu: były rysunki linii nierównych długości. Jeśli wcześniej kilka osób powiedziało, że dłuższa jest linia ewidentnie krótsza to pozostali, którzy to słyszeli to powtarzali, nawet jeśli przed tą częścią eksperymentu twierdzili inaczej.
        No i odwadze czy raczej jej braku świadczą opisywane przypadki rozbojów czy gwałtów dokonywanych przy licznej, biernej publiczności.

        1. Eksperyment Milgramma, to jeden z wielu. Drążąc kontekst to można napisać o procesach wpływu informacyjnego (efekt autokinetyczny Sherifa opisany w 1935 roku, Asch ze swoimi odcinkami i długościami, teoria grupowego myślenia, . Wpływu normatywnego, pragnienie bycia lubianym, akceptowanym. s badania dotyczące altruizmu, są też różnice indywidualne, są też inne badania dotyczące wpływów stylów przywództwa i cały stosunkowo nowy rozdział takowej psychologii :-).

      2. Tak się skupiłam na 5., że o 1. zapomniałam 😉
        1. Chodziło mi o użycie spójnika „albo” czyli alternatywę rozłączną. Ja bym napisała „lub”… ale to chyba zboczenie zawodowe 😉

Odpowiedz na margarithes Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s