256. Patrzenie na zieloneość odpręża.

W huczące chrapliwym, przykrótkim i głośnym oddechem miasto, które wyziewa mieszanką zapachu gotowanych obiadów, potu, trunków i dezodorantów napiera na pory skóry. W  okraszone  skroplonym pośpiechem i  soczystymi przekleństwami  miasto, krztuszące się krokami, korkami i dymem złudzeń, spóźnień,obietnic i zaniechań, w to miasto, które śmierdzi pośpiesznie wypalanym papierosem,    oddychające, szybko i niemiarowo wgryza się zieleń soczystym obiecującym [wy]tchnienie latem zakwitającym z nieśmiałą nie małą dozą bezczelności. Przemieszaną z radosnymi pytaniami dzieci, zdziwionym szczekaniem psów i uwagami dorosłych dwunożnych rzucanymi raz po raz w bliżej określoną przestrzeń… Sta[r]ży ludzie w wyprasowanych ubraniach z długim rękawem, siedzą na ławkach, może głaszczą zmarszczki swoich młodości, może tylko spoglądają na zielone? To pozwala odpoczynek dać oczom. Lato szepce łagodnie nakreśloną przestrzenią, w której można kolekcjonować spacery w spokojność zapomnienia.

[Nie pomogły spacery, Marek Grechuta, źródło nagrania, tę piosenkę interpretował też Wojciech Majewski (o albumie wspominałam tutaj)].

27 myśli na temat “256. Patrzenie na zieloneość odpręża.

    1. Dzień dobry Ruda Wstążko!
      Oficjalnie witam na blogu, życzę dobrego czytania i komentowania.
      Dziękuję! Fajnie, że się odezwałaś. Pozdrawiam,

  1. A wiesz co mi się podoba w starości? To, że już nic nie trzeba, jedynie oddawanie się przyjemnościom, spełnianie się na we wszystkich możliwych sprawach. Uściski

    1. Piszesz, że nic nie trzeba… Hmm, a jakość starości, nie zależy P o c z ę ś c i w jaki sposób przeżyłyśmy wcześniejsze etapy życia…? Oczywiście istnieją także inne uwarunkowania…
      Miło Cię czytać. :-).

      1. Oczywiście, że zależy, dlatego warto w siebie inwestować, by na starość już tylko podejmować takie decyzję, czy dzisiaj chcę robić to, czy tamto. To już będzie tylko moja wola, a tak myślę obserwując ludzi starszych, którzy żyją blisko mnie 🙂

        1. Tak mi się skojarzyło… Myślisz, że są ludzie, którzy od urodzenia są starzy (wewnętrznie)? Bo ja mam takie wrażenie, że są. Ciekawe, że zwróciłaś uwagę na starość w tym wpisie…

          1. Moim zdaniem to najzwyklejsi malkontenci. Starość, to dojrzałość i niezwykła mądrość, nie znam takich ludzi, którzy od urodzenia mają świadomość życia, to się jednak nabywa z wiekiem i delektuje w jesieni lat.

              1. Mogę, piszę tylko o tym, że ciekawa nam się kroi rozmowa, i że mnie zastanawia to co piszesz. I zastanawiam się, czy piszemy o tym samym, albo z tych samych perspektyw. Z jednej strony, tak jak zauważyłaś, uważność nabywa się z używaniem życia, z drugiej pewna starość od urodzenia, myślę, że jeśli nie zagospodarowana właściwie, może być esencją malkontenctwa stosowanego w późniejszych latach. Tyle, że świat bardzo szybko etykietuje ludzi i ich charaktery i bardzo prosto, teraz, chyba jak nigdy wcześniej (ale za to czcionki nie dam) wspierany jest ekstrawertyzm…

      1. Napisałaś „myślę, że jeśli nie zagospodarowana właściwie, może być esencją malkontenctwa stosowanego w późniejszych latach. Tyle, że świat bardzo szybko etykietuje ludzi i ich charaktery i bardzo prosto, teraz, chyba jak nigdy wcześniej (ale za to czcionki nie dam) wspierany jest ekstrawertyzm…” nie doświadczam takich sytuacji, nie spotykam takich ludzi, więc nie potrafię dyskutować o czymś, czego nie znam.

        1. Aaaa, o tym piszesz… To był chyba zbytni skrót.
          Chodziło mi o to, że jako ludzie, jako osoba mamy wiele tożsamości, to pojęcie z socjologii. Jest tożsamość pierwotna i tożsamość wtórna.(Nie wiem, czy interesuje Cię dalszy ciąg wywodu). Nie chodziło mi o np wrogie nastawienie do świata wobec ludzi. Myślę że w gruncie rzeczy i zdarzeń świat może być przyjemnym miejscem do życia. Na kształt naszej przyszłości składa się wiele czynników, ale tak, warto w siebie inwestować, tak by później z zadowoleniem patrzeć na swoje zmarszczki.

  2. Wiesz, uciekam od socjologii, bo to właśnie nauka, która etykietuje ludzi, a życie rzadko ma z tym coś wspólnego. To nie tożsamości, a raczej kreacje. ‚Pokazywanie’ siebie tak, a nie inaczej, oczywiście ludzie (nie świat, dla mnie na świat składają się nie tylko ludzie) upraszczają wszystko i etykietują, bo przecież tożsamość osobista i społeczna, to też etykietki. Dlatego to takie odjechane, naukowe i wydumane. Wybacz.

    1. Nie mam czego wybaczać. 😀 Z chęcią przeczytam to, co sądzisz na ten temat, zwłaszcza jeśli Twoje zdanie jest odmienne od mojego. Na szczęście nie musimy się ze sobą zgadzać.
      Nie pisałam o kreacjach. Oczywiście, one też występują. Ale mnie o nie nie chodziło. Nie sądzisz, że poza częścią wspólną starości, jako takiej, w innych warunkach ona przebiega np u kobiety w Indiach, niż w Polsce? Chodziło mi o to, że są różne czynniki, takie jak np stosunek do religii, służby wojskowej (w Iranie ona jest obowiązkowa także dla kobiet), miejsce urodzenia, status socjoekonomiczny, to, czy dorastamy w dużym mieście, czy we wsi etc. Oczywiście, z drugiej strony gdzieś tam w neuronach kołacze mi się wiersz pt Ewy Lipskiej „Tak samo”.
      I tak na świat składają się nie tylko ludzie, ale i rzeczy, i zwierzęta, i myśli i zastanowienia.

  3. Ale na to, kim się urodzilismy nie mamy wpływu, więc czynniki jakie wpływają na starzenie się ludzi w Indiach, Iranie, czy w Ekwadorze, nie mamy wpływu, możemy im się ewentualnie przyglądać. Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi i do czego zmierzasz. Zbyt to chaotyczne, abym potrafiła ogranąć i odpowiedzieć jednoznacznie. 🙂 poza tym nie jestem socjologiem i nie etykietuję ludzi, więc chyba złej osobie zadałaś pytanie. Fakt, popełniłam błąd, że skomentowałam ten post. Ale błąd w słowie Starzy tak mie ujął, że chciałam się dowiedzieć dlaczego tak napisąłaś, a nie inaczej. I chyba już wiem, więc wracam do sZAFy. Pozdrawiam ciepło.

    1. Ok, mam wrażenie, że coś wisi w powietrzu, ale jeśli nie chcesz rozmawiać, ok. Może też jestem w błędzie.I to nie ortograficznym. I nic takiego nie ma miejsca. Zbiorę myśli, tak by było łatwiej się w nich połapać. I jeśli będziesz miała taką ochotę, i czas, możesz się do nich odnieść.

      Nie chodzi o to, by się zgadzać wzajemnie i poklepywać po ramionach. (Chociaż czasami nie zaszkodzi, jest to miłe). Dzięki różnicy zdań, możemy wzajemnie poznać swoje punkty widzenia.
      Sprawa błędu- zapomniałam nawiasów, a potem zupełnie o tym zapomniałam bo myślałam, że zabawa ze słowem starzy może być nie do końca czytelna starczy sta_ży etc. Może lepiej trzymać się w tym przypadku gramatycznej normy… Dzięki za przypomnienie, zaraz poprawię.

      Co do dyskusji, w której mogę się mylić, dlatego tak ciekawa jestem Twojej perspektywy, bo mam okazję spojrzeć z innej strony. Myślę,też, że poruszyłyśmy wiele tematów, stąd pewne pogubienie. Lepiej będzie to wszystko zebrać.
      1. Warto przeżyć i poprowadzić w taki sposób życie, by nic nie musieć, a wiele kwestii/ rzeczy jeszcze móc. I myślę, że tu się zgadzamy.
      2. Myślę, że zgadzamy się również co do kwestii, że na świat nie składają się tylko ludzie (ale i zwierzęta, i moment historyczny, miejsce urodzenia, to, czy np czytamy, czy dyskutujemy o świecie etc).
      3. Zaintrygował mnie wątek starości wewnętrznej. To znaczy, nasunęło mi się pytanie, czy ludzie mogą być od urodzenia starzy. Nie wiem,czy potrafię pójść w tej chwili tym tropem. Od czasu do czasu słyszę takie stwierdzenia jak to: „od dawna czułem się stary” i zastanawiam się co za tym może się kryć? Czy pewna refleksyjność, czy spojrzenie na świat? Czy poza? Czy nic. Chyba to jest szeroki temat, ale myślę, że co do punktu, że warto się uczyć, doświadczać, by sobie na ławeczce w czerwcowy dzień odpocząć z poczuciem, że nic się nie musi, to myślę, że tu nie ma punktów spornych.
      4. A następna moja myśl była taka, że mamy różne punkty startu, jako ludzie, jako jednostki, stąd odniesienia geograficzne/ kulturowe, że inne byłyby moje doświadczenia gdybym była Iranką, Muzułmanką, Francuską, żyjącą na przestrzeni wieków, miałabym różne możliwości i niemożliwości. Teraz przyszło mi do głowy zdanie, które kiedyś zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, „to co dla innych jest podłogą dla drugich jest sufitem”. I że biorąc pod wzgląd mnogość czynników, nasze możliwości też są różne. Co oczywiście nie zdejmuje odpowiedzialności za działania. Jednakże nie miałam tego na myśli pisząc wpis.
      5. Nie chodziło mi o etykietowanie ludzi, nie poruszyłam tematu etykietowania, przyporządkowania, etc. . Nie wskazywałam też palcem, na Ciebie, na mnie. A już na pewno nie wysuwałam zarzutów. O określenie, co jest dobre, a co złe, albo precyzyjniej co jest dobrym zachowaniem, a co złym. . Chodziło mi o inną perspektywę. O dostrzeżenie różnorodności, która często umyka nawet w języku.
      Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam, ale gdybyś jednak chciała popisać jeszcze na ten, lub inny temat jestem otwarta. Nie wiem, dlaczego sądzisz, że skomentowanie tego wpisu to był błąd… Nie naciskam na odpowiedź, ale miło mi będzie ją przeczytać.
      Dobrej pracy.

  4. Tak, żeby już zakończyć, bo z minuty na minutę czuję się coraz większym laikiem. 3. Nie spotkałam nikogo, kto powiedziałby do mnie – od dawna czuję się stary. Więc i na Twoje pytania nie znam odpowiedzi. Moi znajomi, przyjaciele to ludzie, którzy budują świadomość na doświadczeniach, dużo podróżują, czytają, rozmawiają ze sobą i nie teorytezują zbyt wiele, bo to nic nie wnosi do komfortu życia. Fakt, unikam spotkań bez określonego celu, irrytuje mnie trwonienie czasu na niczym, wolę pojechać nad ocean i poczytać. Oczywiście dla wielu osób, to jest właśnie trwonienie czasu. kwestia definicji. Co do błędu, pomyślałam o ludziach ze stażem, ale zastanawiałam się, na ile to celowy zabieg. Co do reszty, serio, jestem ignorantką w temacie doświadczeń innych, bo i skąd miałabym wiedzieć, nie siedzę w ich głowach i bardzo nie lubię grupować, generalizować i udawać, że coś się za tym ukruwa, kiedy nic tam nie ma. Mam nadzieję, że doprecyzowałam.

    1. Czasami w dziennikach, albo wywiadach spotykam takie określenia, że ktoś czuł się stary, od początku. Na przykład Witkacy, ale z nim to długa historia, przecież dorastał wśród ludzi o wiele od siebie starych, ojciec zabronił mu chodzenia do szkoły, w domu, jak uważał miał wszystko. I to też mi się skojarzyło. Pytając o starość, mówi się „stary maleńki”.
      Ja też wolę używać życia, niż je łuszczyć w definicjach.
      Tak, miała być konwencja ze stażem, starością, bagażem zdarzeń, i w ogóle z zabawą nawiasami r i z ż, a potem zrezygnowałam. Fajnie, że to wychwyciłaś, więc może to jednak było czytelne… Czasami zdarza mi się popełnić gramatycznie dramatyczny podstawowy wiele błąd.
      Chyba nikt nie siedzi w głowach ludzi,.. Nie o to chodzi by swoje życie zasłużyć zasuszyć, w definicjach. Dopatrywaniach i domniemywaniach.
      A tak, a propos, niechęci do grupowania, ale zahaczając o temat czytania: dlatego z wiekiem staje się bardziej krytyczna do czytania (auto)biografii. I chyba coraz bardziej staje mi się bliskie zdanie z Wyznań gorszycielki, Ireny Krzywickiej. Nasze wspomnienia nie są tylko naszą własnością, uczestniczymy w życiu innych ludzi, i chociażby na ten fakt, zobligowani jesteśmy zachować pewien dystans. Pomijając stosunek do własnego życia.
      Nigdy nie uważałam, żeby odpoczynek o jakim piszesz był stratą czasu. Z wiekiem,własnym metrykalnym, a nie historycznym jeśli chodzi o moje do niego podejście,zauważyłam, że się zmienia. Nie mam telewizji, rzadko słucham radia, książki dobieram inaczej. Czytanie nigdy nie było dla mnie stratą czasu, co oczywiście nie wyklucza nie trafionych lektur, i nabranie się na humbugi, albo od czasu do czasu przeczytanie coś na nutę: lekko, łatwo i przyziemnie, przyjemnie.
      Lubię tracić czas na patrzenie i zdumiewanie się kształtami chmur, ich lekkością i geometrią, jazz muzykę klasyczną, i smak kawy. Ostatnio doceniam herbatę.

      1. A… to całkiem nam blisko do siebie. Przypomniałam sobie, że babcia mówiła do mnie ‚stara maleńka’ ale to raczej z powodu ubioru, bo uwielbiałam przebieranki. Co nie zmienia faktu, że, to o czym napisałaś, to jednak jeszcze coś innego… też dorastałam tylko z osobami starszymi, byłam zawsze najmłodsza w grupie, mam dużo starszego męża, i starszych przyjaciół, moja przyjaciółka ma 80 lat, ale w rozmowie z nią nigdy nie poczujesz oznaki starości. A ja nigdy nie patrzyłam na siebie przez pryzmat starości, ani w żaden sposób nie czułam się staro… wręcz przeciwnie. Z resztą w tomie Mullaghmore jest taki wiersz i chociaż nie wklejam wierszy jako komentarzy, bo uważam to za niewłaściwe, mam nadzieję, że mi wybaczysz. Myślę, że to dobry tekst na zakończenie rozmowy o starości, o pamięci ciała, o tym jak się czujemy, bo wszystko mamy jednak w głowie.

        Pamięć ciała

        Masz osiemdziesiąt lat, pigułki na sen,
        skwarny lipiec. Zaciskają ci się płuca.
        Wolisz być na moim miejscu, snuć się z koleżankami
        po barach.

        Przyszło przebudzenie, kiedy przeskakiwałam płot.
        Nie mam ósemki przed zerem i koleżanek. Pomyśleć,
        że jest to coś wspólnego, prawdopodobnie
        niestrudzone szukanie czegoś miłego.

        Idę na spacer, by objąć cedr w Massey’s Woods.
        Kryje w sobie smak wojny, powstania. Rozcięte wnętrze
        wypełniają blizny, bluszcz. Ludzkie zwyczaje, znak pod sercem.
        I wtedy

        poprawiam gramatykę, rozcieram na murze kolor liścia.
        Mogłabym nie wiedzieć, ile czasów nastąpiło przed i po.
        Bronić się rękoma, zwariować. Muszę wyjść,
        wypłukać z siebie karnację, włosy, cierń.
        Owinąć stopy, zagłuszyć odgłos obcych kroków,

        inne życie. Pamiętam, jak mówiłaś, że człowiek
        ma przynajmniej dwie twarze. W negatywie wolę
        nie być na swoim miejscu.

        1. Całkiem nam blisko do Siebie. :-).Ja też otacza(ł)am się ludźmi (dużo) starszymi od siebie.
          Powracając do dyskusji toczonej (wiele komentarzy wyżej) miałam wrażenie, że ta skręciła jakby mimowolnie na zupełnie inne, i to nie zamierzone tory.A bardzo mi blisko do tej perspektywy, właśnie z ostatniego Twojego komentarza.
          Bardzo dziękuję za wiersz.
          Skojarzył mi się wysłuchany niedawno wywiad z Janem Fryczem, który spytany o sytuacje w kraju, kondycje filmu teatru, powiedział, trawestując, że dzieje się coś dziwnego, młodzi piszą o mrocznych doświadczeniach, a starzy ludzie, podążają w stronę cieplejszych rejonów, tematów, że nastąpiło odwrócenie. Nie wiem, czy nastąpiło, ale wiem, że starość może być przeżywana pogodnie. Czasami to widać właśnie w takich mikrochwilach, podczas spaceru, w spojrzeniach, gestach, ale też rozmowach, sposobie bycia, spoglądania i rozumienia świata, i prowadzenia z nim dialogu. :-).

Odpowiedz na 5000lib Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s