[247+1][212+2].[IKD3]. Internetowy Klub Dyskusyjny[IKD3]. Przestawienie, przedstawienie: O Stanisławie Lemie.

1.

Scena z filmu.

Śpiew ptaków. Dom oddycha winoroślą. Stanisław mówi o śmierci.

.3

W pewnym momencie przestał pisać, ponieważ stwierdził, że świat przekroczył granice… Absurdu. Uważał, że każda osoba ma prawo zmienić zawód, chociażby dla innych decyzja była by przyczyną zawod, albo zawodzenia.

5.

Kraków miasto słów i azylu. Lwów, miasto fatamorgana, wyludniona blizna.


O Stanisławie Lemie można wiele, można dużo, można. Nie trzeba. Samo się składa. Człowiek składa się z wody, z pamięci, z języka.


Spotkanie ze Stanisławem Lemem. Pierwsze.

[Opowieści o Pilocie Prixie, Stanisław Lem, Agora SA, Warszawa, 2008, źródło zdjęcia].
[Opowieści o Pilocie Prixie, Stanisław Lem, Agora SA, Warszawa, 2008, źródło zdjęcia].

W czerwcowym Internetowym Klubie Dyskusyjnym proponuję Stanisława Lema: Opowieści o pilocie Pirxie. start dyskusji 15 czerwca 2016 roku.

23 myśli na temat “[247+1][212+2].[IKD3]. Internetowy Klub Dyskusyjny[IKD3]. Przestawienie, przedstawienie: O Stanisławie Lemie.

  1. Ach, Pirx! Bardzo dobra pozycja na zachętę, o ile ktoś lubi fantastykę. Mamy topos bohatera, mamy ludzką ułomność, mamy groźny Kosmos, ale przede wszystkim mamy mnóstwo, naprawdę mnóstwo pomysłów. W odróżnieniu od „typowych” powieści SF, gdzie „o coś chodzi”, u Pirxa mamy wątki zasadniczo niepowiązane ze sobą. Każde opowiadanie to osobna całość i każde eksploatuje inne pomysły. Szkoda tylko, że jakiś niepełnosprytny z Ministerstwa postanowił kiedyś wrzucić do kanonu lektur szkolnych FRAGMENT jednego z opowiadań. Fragment kompletnie wyrwany z kontekstu. Nic z niego nie wynika. Coś jakby Kazać przeczytać komuś fragment o tym, jak Jaskier ucieka przed rozwścieczoną kochanką i na tej podstawie kazać wysnuć wnioski o „Wiedźminie”.

    1. A bo właśnie to mną kierowało, owa zachęta, do czytania, dlatego właśnie Prix, i dlatego właśnie opowiadania, które są w druku, ale także można ich wysłuchać. I dlatego, że książka zbudowana jest inaczej, poprzez narrację, myślę, że z Lemem warto się zapoznać.I nie z jego wersją niepełnosprytnie okrojoną, można strawestować Kochanowskiego „wielkie mi pustki uczyniłeś w domu mojem, tym zniknieniem swojem” albo lepiej „jesteś a jakoby Lema nie było”. Bo nie ma. Im dłużej żyję tym się bardziej jestem przekonana (jeśli można użyć takiej konstrukcji) o niezbywalnej sile takiej literatury, i nie chodzi mi jak to kiedyś łanie napisałeś Stanisława od Lemów. Czuję potrzebę przypomnienia sobie „Wiedźmina, którego połknęłam bez popijania, chociaż dopiero za czwartym razem- pozostałe trzy nie wychodziłam poza treść pierwszego rozdziału. A co byś Ty zalecał na spotkanie z Lemem pierwszego stopnia, po raz pierwszy (w zamyśle nie ostatni) Pirxa właśnie?

      1. Ostatnio odpowiadałem na to pytanie już chyba z pięć razy, na różnych forach. Nie ma dobrej odpowiedzi, bo facet był cholernie płodny i różnorodny.

        Jeżeli lubisz fantastykę (w sensie, SF, nie baby z wielkimi mieczami i jeszcze większymi cyckami), to:

        1. Dzienniki Gwiazdowe (ostrzegam, bardzo, bardzo śmiechowe – i bardzo różnorodne, jeżeli nie podoba Ci się pierwsze opowiadanie, śmiało wal do drugiego)
        2. Bajki robotów / Cyberiada (tutaj Lem pokazuje swoje mistrzostwo słowotwórcze, a przy okazji książka trafia i do młodych i do starych, jak w Shreku – każdy widzi tu coś innego)
        3. Niezwyciężony – trochę naiwna, ale trzyma klasę. Polecam również superprodukcję Audioteki, naprawdę mocna.
        4. „Opowieści o pilocie Pirxie” i „Fiasko” (luźna kontynuacja przygód Pirxa)

        Jeżeli lubisz literaturę o literaturze, a jednocześnie nie boisz się tekstów trudnych, najeżonych wielopiętrowymi szpikulcami siedemnastego rodzaju, bardzo polecam:
        1. „Filozofię Przypadku” (ostrzegam: pierwsze dwa, trzy czytania są trudne, przynajmniej takie były dla mnie) oraz „Fantastykę i futurologię”. Obydwa dzieła są dwutomowe, czyli razem cztery tomy dobrej acz trudnej lektury.
        2. „Dialogi” (zaczyna się od rozważań o życiu, śmierci, nieśmiertelności itd, a potem idą rozważania socjologiczno – cybernetyczne)

        Jeżeli lubisz political fiction, prawdopodobnie powinnaś zacząć od „Pokoju na Ziemi”, ewentualnie „Kongresu futurologicznego”

        Jeżeli lubisz krótką formę, zdecydowanie polecam „Próżnię urojoną” oraz „Wielkość doskonałą” – obydwie są zbiorami króciutkich recenzji / przedmów / posłowi do książek, które Lem mógłby napisać, gdyby był MatuzaLEMem.

        Na początek zdecydowanie NIE polecam:
        1. „Głosu Pana” (bardzo rozwlekły, mi się go udało skończyć chyba dopiero za czwartym podejściem, a też czytałem go zaledwie ze trzy razy w życiu, co przy mojej miłości do książek Lema jest tyle, co kot napłakał)
        2. „Obłoków Magellana”, „Szpitala przemienienia” oraz „Czasu nieutraconego” – książki mogłyby być być fajne, ale przez potrójne aksle, które Autor musiał uskuteczniać, żeby przecisnąć się przez drobne sitko cenzury, bardzo nasiąknięte ideologią komunistyczną, która wg mnie tam kompletnie nie pasuje.
        3. „Wysokiego Zamku” – pisarzem i wizjonerem Lem był na pewno. Poetą raczej kiepskim… Aczkolwiek nie mnie oceniać, nie jestem odeń lepszy 😉

        Ww. tytuły to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej. Można zacząć od czegoś zupełnie innego. Po prostu próbuj, nadgryzaj, napoczynaj.

        1. Jedyną książką Lema, którą przeczytałam w całości, jest właśnie „Szpital przemienienia”. Mnie się on ogromnie podobał ze względu na język, tematykę i ciekawe postacie. Gdyby Lem napisał więcej takich książek, z pewnością byłabym jego fanką 🙂

        2. Xpil: Krótki przewodnik po Lemie. Ja sobie jego prozę smakuje. Dla mnie w pisaniu/ czytaniu „Opowieści o Pilocie…” są cudnie minimalistyczne- jeśli chodzi o styl.
          Filozofia przypadku i Dialogi” jeszcze przede mną .Marzą mi się wszystkie dzieła Lema na własność, tak jak i kilku innych pisarzy. Ale chyba Lem jest jeden jeśli chodzi o beletrystykę.
          Ja sobie smakuje, podchodzę, podgryzam.
          Nie wiem dlaczego, ale jeśli chodzi o Pirxa, to sposobem narracji, stylem pisania, przypomina mi Boolesława Leśmiana.
          O Niezwyciężonym słyszałam, Audioteka zazwyczaj ma dobre technicznie produkcje.
          Bardzo przypadł mi do gustu Wiedźmin, ale czytałam dawno i szybko, i tak naprawdę jedną nogą stoję ku popo poLEMizowaniu -) A drugą gdzieś w Sadze o Białym Wilku. Tyleż, nie wiem, czy to drugie to nie nostalgia… I zachwyt językiem…
          @Koczowniczko,witam, oficjalnie ))) , dobrego czytania i komentowania. szczerze polecam Lema, czytać chyba socjologicznie, do tego nadaje się np Kongres. Istnieje też audiobook (czyta: Adam Ferency).
          Polecam uwadze również Ziemiomorze Ursuli Le Guin. (tutaj i tutaj).

          1. Najpotężniejszą bronią Lema była jego wiedza i wykształcenie (oczywiście inteligencja oraz przewrotne, złośliwe poczucie humoru też pomogły). Facet był za młodu opętany napisaniem „ogólnej teorii wszystkiego”, dzięki czemu nałykał się wiedzy z najróżniejszych dziecin. A więc mówimy o dziełach nie „po prostu zdolnego pisarza”, jakim jest na przykład Sapkowski, ale o osobniku wszechstronnie wybitnym. Z tym, że ja tak niestety mogę jeszcze długo, ponieważ jestem fanbojem tego pana 😉 Fajnie byłoby usłyszeć jeszcze to i owo od innych dyskutantów 😉

            1. Xipil pisz, pisz, jestem ciekawa Twojego Lemowego Strumienia Świadomości.-) Masz moje blogosławieństwo, ale nie potrzebujesz takowego :).
              A mnie właśnie w pisaniu Lema, pociąga najbardziej inteligencja, wszechstronna, i to, że nie boi się skutków myślenia (potem dłuuugo, długo) nic, a potem owo poczucie humoru. Gdy oglądałam, daaawno temu film- wywiad, oniemiałam na widok masy książek i Lema w środku. Bez wątpienia, gdyby nie był pisarzem, byłby naukowcem, o czym sam mówił, ale niechętnie.

    1. hahahaha, to odnośnie kłócenia się. No to mamy nowego fana Lemmonologii stosowanej! :-). Miło Cię czytać, po długim nie widzeniu/ nie czytaniu!

        1. Mogą lubić i lubić powinny, ponad wszelką wątpliwość. Tylko że ona do polskojęzycznej literatury się za bardzo nie garnie. Jak się ją przyciśnie, to coś tam przeczyta, ale zasadniczo to woli po anielsku. {myślę… myślę…} Kurdę, ale przecież Lema przetłumaczono na angielski, Kandel zrobił takie tłumaczenie Cyberiady przecież, że jest niemalże lepsze od oryginału. Hmmm. HMMM.

          1. No właśnie, nie posądzałam Cię o to, że wychodzisz z założenie, że dziewczynki Lema nie mogą Lubić, a tłumaczenie też dla mnie odpadało. (W sensie argumentu) wszak, o ile się nie mylę, popraw mnie proszę jeśli tak jest, że Lem w pewnym momencie był najbardziej poczytnym autorem s-f.

            1. Nie wiem, jak z poczytnością, ale z całą pewnością jest w ścisłej czołówce najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy. Oficjalnie przetłumaczono na inne języki 42 jego powieści, co lokuje go w peletonie na trzecim miejscu, zaraz za Miłoszem i Różewiczem. Natomiast wracając jeszcze na chwilkę do Kandla (Kandela? Hm…), tutaj można zerknąć na jego kunszt: https://xpil.eu/5t3hl . Facet robi coś niemożliwego: tłumaczy na angielski wiersz napisany tak jakby po polsku, ale wyłącznie z nieistniejących słów. A więc polska gramatyka i składnia, ale nic ponadto. Jak dla mnie to staruszkowi Kandlowi (Kandelowi? szlag…) powinno się postawić pomnik za życia.

  2. Za niecałe 9 godzin pokaże się u mnie wpis, na którego końcu znajduje się link do bardzo fajnego opowiadania Lema (z Bajek Robotów). Polecam lekturę zwłaszcza ludkom z branży IT.

      1. Hmmm. HMMM. Dobre pytanie i – obawiam się – nie da się na nie prosto odpowiedzieć. Ja osobiście „Bajki” wielbię miłością czystą, była to pierwsza książka w moim życiu (cztery latka miałem, piękny wiek!) i czytałem ją potem tyle razy, że nie zliczę nawet po zdjęciu butów. Ale nie każdemu może odpowiadać „bajkowy” styl. Nie każdy lubuje się w wielowarstwowym prowadzeniu narracji. A więc odpowiedź brzmi: „hmmm, to zależy”

        1. Wiem, wiem o wieku (wyobraź sobie, że czytam, czy tu, ale bardziej jednak tam, czytam Twój blog). Czwórka! W stanie czystym (tj. bez towarzystwa zera!). :)))Czy ta miłość do „Bajek” nie wypływa z tego, że była to Pierwsza Książka Przeczytana Samodzielnie (nie mylić proszę z samoistnie)… ? Nie przeczę, że lektura jest pozbawiona racji bajtu, znaczy bytu… Tam, czy tu…

          1. Bardzo możliwe, że to tylko mieszanka nostalgii z próbą podbicia (i tak już niezdrowo przerośniętego) ego 😉 Niemniej jednak jest dużo innych (niezależnych ode mnie, jak bonie dydy) źródeł potwierdzających najbardziejszość „Bajek robotów”. Bogactwo językowe jest tam zdumiewające, podobnie jak ilość przemyconych pod „bajkowym” płaszczykiem informacji z rozmaitych dziedzin. Czytanie opowiadania pisanego przez kogoś, kto dokładnie wie, o czym pisze, to prawdziwa frajda. Sam próbuję się brać za bary z pisaniem i zawsze prędzej czy później trafiam na sufit własnej ignorancji, który u Lema wydaje się nie istnieć.

            A przy okazji, link do wspomnianego wcześniej wpisu: https://xpil.eu/2-x-2-4-na-wieki-wiekow/

            1. Facet pisze tak, że nie widać szwów. Nie wykluczam istnienie erudycji. Lektura opowiadań Twojego autorstwa jeszcze przede mną… Któż nie powiedział, że pisanie to nie zmaganie się? Może Lem też się zmagał z tem?

  3. Otwieram nową gałązkę wątku, bo się stara była skończyła. No tak, masz rację, każdy pisarz się zmaga z własnymi ograniczeniami, nie ma cudów. Tylko że u Lema ów sufit jest na wysokości gwiazd, a u mnie w okolicach połowy parteru 😉

    Niemniej jednak jeżeli nie boisz się pęknięcia gałek ocznych, zapraszam w wolnym czasie: KLIK

    1. Na gałki mam ochraniacze, więc mi nie trudno! O!
      Uważaj bo się zrewanżuję!
      Niemniej mi miło będzie czas wolny stworzyć.
      Radzę nie porównywać się z Lemem, a to z tego powodu, że nie wiesz (no chyba, że tędy wychodzi ma ignorancja, a wiesz, ale to tylko z tego co mógł przekazać on sam, a więc subiektywnie) z czyim sufitem i jak wysoko zawieszonym się zmagał, au. W innych aspektach proszę bardzo porównywać się ze Stanisławem, z tym, nie wiem, czy widzę sens, ale to może ukryta wada moja (wzroku znaczy się). Poza tym racji mieć nie muszę bo o rację nie chodzi. Nie siedzi nawet. Z przyjemnością sięgnę po Twoją Twórczość.

Odpowiedz na 5000lib Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s