247. Lemoniada, czyli Lem Ci da. Odrobinę (słów) (p)o poLEMizowaniu…

[Kongres futurologiczny, Stanisław Lem, Agora S.A,2008, tutaj wydanie papierowe, korzystałam z audiobooka lektor Adam Ferency źródło zdjęcia, Agora 2012].
[Kongres futurologiczny, Stanisław Lem, Agora S.A,2008, tutaj wydanie papierowe, źródło zdjęcia, Agora 2012, audiobook został wydany przez Agore w 2008, lektor: Adam Ferency].

Przegląd niemożliwości w stanie czystym i brudnym i butnym, ale nie nudnym.I nie trudnym.

Spotkanie drugie. Pierwszego stopnia. Przy temperaturze (ciała) trzydzieści sześć i sześć, na zewnątrz jakieś marne siedemnaście. Tyle meldunkowych prognoz przed i po_ pogody. Za a nawet przeciw? Ci i tamci? Że co…

Najpierwiej były Bajki robotów. Wiem, wiem, powinnambyła zacząć, na początku był chaos. Ale nie! Potem nabyłam Listy Lema i Mrożka. Nabyłam, no bo nie przeczytałam, nieopatrznie, użyczyłam (nad czym cholernie ubolewam, a już nie chce wspomnieć, że z jakieś bardzo wiele krążek do mnie nie wróciło i ponad dziesięć wydań kalendarzowych… ) i wygląda na to i na tamto, że na wietrzne i bezwietrzne, ale i bezkres owe i bezczasowe nieoddanie. Już nie użyczam książek. Chociaż daje. Czasami. Bardzo: czasami. I nie chodzi o to, że się pozbywam. Nie cierpię jak ktoś/ia pod płaszczykiem prezentu utylizuje rzeczy.  Co to, to nie. Trotyle i Tyle dygresji.

Ale,  ad rem!

Chociaż nie namawiam do spania…A właśnie. Wiem, że pisałam tu i  ówgdziepopadnie, że nie czytam bele_tele_trystyki ekwilibrystyki, ale czy tu, czy tam, pod_czy_tu_je(m). Jem, ale nie pochłaniam. A co, rzadko, ale jednak. Zdarza się. I to nie ma być środek stylistyczno_magnetyczny_podkreślający, ważkość i ważność, nawet nie oś, ani ość. Po prostu i po krzywu zauważyłam, zanim zważyłam, że charakter beletrystki po którą sięgam się zmienił. Chociaż lubię (tako to mi się ostało) gdy treść mieni się różnymi znaczeniami.  Dla i tego częściej po fantasy niż po fantastykę. Bo tam, i odrobina archeopsychologii, bez uszczerbku dla światów [nie]dawnych, drugich, pierwszych i kolejnych, histerii, herstorii i hi[s]teorii. Z gramem wyobraźni i gamą wyobrażeń, przeobrażeń i nut.Do tego warstwa językowa i znaczeniowa, wiedza unurzana w nauce. I sztuce, i filozofii. Zabawa autorki/ autora i osoby czytającej, takie rozwiązanie i wiązanie zagadek.W fantasy nie ma technologii, oka wiedzącego technicznego, znanego z XX i XXI wieku. I to dla mnie blogosławieństwo błogo i sławie (ństwo).

Nie jeśli Ktoś lub Ktosia spodziewa się, że będę apologetką twórczości Lema…

…To się cienko mydli myli. Nie chodzi o to, że dobra (a nawet: lepsza) sztuka broni się sama. Bo i w to nie wierzę. To co mnie przekonuje to warstwicowość frazy Lema.  Gdy już się zagniezdziłam w akcji, i nauczyłam  czego mogę się spodziewać, jest nowe! No, piękniście! I ten język. I satyra, która nie tyra, ale delikatnie tyka, do_tyka prze_tykana miedzy wierszami. I swojskość. I ość i krem. I wybory. I rewizory. I katastrofa. Jakaż ona piękna. FAN_ta (i tamta) smagoria. Kategoria ekwilibrystyki. Tej i tamtej tyki.

A skoro słuchałam. To warto wspomnieć o lek to torze. A i owszem, bo interpretacja Adama Ferencego to lek podany prosto, po torze, znaczy, po nitce, do kłębka, do Lema. Oczy_wiście. Oczy może i powieszone, ale wzrok jest. I sięga dalej. Jak to postulował tu i tam (zwłaszcza tam) inny A_dam… A Lem? Oczywiście, Lem zwłaszcza, choć nie zawłaszcza. Oczy_wiście że daje. Zawiesza by sięgnąć. Gnąc, mnąc zużywać, zażywać, zużywać, bywać, czasowni[c]kować, i ować nikować. Przenicować.

Zdaje (się, że) Lem daje. Oka_zje do mylenia i myślenia. I chociaż oko niczego nie zje, to po polemizowaniu, człek, czyli na ten (i na tamten przykład i przekład) ja, czuje, że się najadł, nie wstydu, ale wiedzy, dysonansu i dystansu, smakowitego seansu i sensu, neo, nieco groteski.

Czy  wartko warto czytać Lema? Warto. Czy nadal jest aktualny? Pytania reoterytoryczne. A i owszem. Wszem i wobec. Nie chce napisać, że osoba uważająca się za czytającą i myślącą (w tym samym czasie, i nie chodzi o przyszły niedokonany, niedoszły i niesprawdzony) powinna. Przedwinna. I w ogóle i w szczególe. No, właśnie. Szczególnie w szczelinach szczegółu powinna się polemić, polenić przy Lemie, a zwłaszcza. W płaszczyznach jego tekstów, tekst ów może być  doskonałym przyczynkiem by zacząć przyniewygodę . Dobrego smaczenia, lepszego znaczenia.

PS. No i był ktoś kto żył całkiem niedawno, i używał (świadomie) słowa humbug! To ok(o)(k)reślenie i uchosłyszenie nie od_nosi się do Kongresu, bynajmniej. Treść pieści uwodzi, ale nie szkodzi. Jest o tym, a zwłaszcza, o tamtym tym, tam, pod tym, i przed tym. A poza tym… I przede wszystkim: Bierzcie i czytajcie, czy tu, czy tam, to wszyscy… Bo warto myśleć wartko.

Skrócony od_noś[ ni(c)k] do tekstu: http://wp.me/p59KuC-QC

12 myśli na temat “247. Lemoniada, czyli Lem Ci da. Odrobinę (słów) (p)o poLEMizowaniu…

  1. O Lemie nawet ładnie, chociaż jak zwykle trzeba się nagimnastykować, żeby z tych neologizmów odfiltrować znaczenia. Ale o samym Kongresie to tu za wiele nie ma, oprócz tytułu i okładki 🙂 Będzie dalszy ciąg?

    1. Ciąg dalszy będzie, a jakże! Ale nie chciałam zbyt wiele w jeden tekst, bo wtedy byłby zup_e_łnie nie czytelny…
      A z drugiej, i kolejnej strony, obawiam się by nie przegadać, bo każda osoba, wie, co autor m(i)a(ł) na myśli, i jest w tym całkowita [do]wolność… Ale będzie, będzie o „Kongresie” tylko muszę trochę z nim pochłodzić, pochodzić znaczy się.

  2. W razie gdyby ktoś był bardzo niecierpliwy, może sobie poczytać o „Kongresie…” u mnie, o tutaj: https://xpil.eu/azb

    Ponadto odniesienie do „Kongresu…” można też znaleźć tutaj: https://xpil.eu/MizBT

    W moim prywatnym rankingu „Kongres futurologiczny” jest w pierwszej trójce dzieł Wieszcza, wraz z „Fiaskiem” i „Cyberiadą”.

      1. A jak się proponuje książki do owego zacnego IKD? Jest jakaś specjalna formuła, czy wystarczy napisać „Hej, a może by tak wrzucić Kongres do IKD, hę?”

        1. Podanie i trzy zdjęcia rentgenowskie z lewego profilu. 🙂 Wystarczy napisać, prostą czcionką: tytuł i autora/autorkę (a jak ma się preferencje co do osoby tłumacza/ ki, roku wydania, etc to także). Tyle.

  3. O Lemie nigdy dosyć… Bardzo fajny wpis. Dodam tylko, że w moim rankingu twórczości Lema, Mistrza rozmowy z Beresiem z początku lat 80-tych wciąż na czele…

      1. Obecnie ? „Druga Wojna Światowa” Fullera, a czekam z niecierpliwością aż zakupione „W pogoni za wielką rybą” Lyncha do mnie dotrze. Ogólnie czytam o wieeele mniej niż kiedyś nad czym ubolewam ale w końcu te koty i ogórki na YT też ktoś musi obejrzeć… 😉

        1. Koty rozumiem, ale ogórki? Jakaś nowa moda? Sezon wszak się jeszcze nie zaczął. Lyncha kojarzę „Prostą historię” skojarzenia to dosyć ciepłe są. Polecam Ci jeśli lubisz historię to Likiernika „Made in Poland” można się nie zgadzać, ale warto znać. Ja także czytam mniej niż kiedyś: „tak wiele książek, tak mało czasu” jak powiedział Zappa.

    1. Witaj Flamenco88 na blogu. Miłego czytania i komentowania.
      Ignorantką? Ja tak napisałam? Gdzie? Jest wiele książek, które domagają się naszej uwagi. I wiele bardzo, bardzo dobrych. Z Twórczością Lema na pewno warto się zapoznać. :-).

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s