[3+1]. Trop pro_ (i) wadzący na ulicę Słowiczą.

Gen porażki w sobie miał, albo: wpis okoliczn_ość i_owy:

Szli tędy ludzie biedni, prości
(widziałem ich)
bez przeznaczenia, bez przyszłości
(widziałem ich, słyszałem ich)
Szli niepotrzebni, nieprzytomni,
kto ich zobaczy, ten zapomni
(widziałem ich, słyszałem ich)
Szli ubogiego brzegiem cienia
i nikt nie stwierdził ich istnienia
(widziałem ich, słyszałem ich)
Oni o nas, a my o nich
nic nie wiemy – tylko tyle
że bywają nagłe zmierzchy
i przychodzą pewne chwile
Oni o nas…
Szli tędy ludzie biedni, prości
(widziałem ich)
bez przeznaczenia, bez przyszłości
(widziałem ich, słyszałem ich)
Śpiewali skargę byle jaką
i umierali jako tako
( widziałem ich, słyszałem ich )
Już ich nie widzę i nie słyszę
Lubię trwającą po nich cisze
(widziałem ja, słyszałem ja)

[Szli tędy ludzie, Bolesław Leśmian].

Był świadkiem na ślubie Żeromskiego, tak samo jak i on umarł na serce. I tak samo jak wielbiciel szklanych domów był pisarzem. Bolesławowi, czy Aleksandrowi poświeciłam jeden z pierwszych wpisów, na tym blogu. Dlatego nie zamierzam się powtarzać, mogę jedynie odesłać doń. Nie wiem co obaj panowie sądzili by o Warszawie, takiej, jaką jest dzisiaj, czy byli by za utrzymaniem przy życiu Pałacu Kultury i Nauki, czy optowali by za  jego zburzeniem. Tak, wiem, znam odrobinę historii, ale szybka w sądach nie jestem, tak też wyroków nie feruję.

Ale nie o tym. Ani nie o owym.

[Jacek Kaczmarski, Lalka, czyli polski pozytywizm, źródło nagrania].

W rzeczy obrotach, drugich i kolejnych można sobie czy tu czy tam, raczyć się lekturą i inną turą Prus_ owych wieści owych i  z jej wyobraźni czynić użytek.  Krzysztof Rutkowski popełnił książkę Wokulski w Paryżu. Traktującą dokładnie o tym, co obiecuje tytuł.  Ale także nie o tym.

[Pierwsza strona powieści: Lalka, źródło zdjęcia].
[Pierwsza strona powieści: Lalka, źródło zdjęcia].

W XIX wieku Polska była krajem, zmagającą się z czasem po styczniowym, goniącą duchy, które stawały się marą, a nie miarą,  niepodległości. Świat jak i historia (może nie lubi) ale powtarza się z u_potem  i przedtem, uporem maniaka.

To fakt, dzisiaj też mamy przemiany.

Cóż,  juŻeromski mówił o przekleństwie użyteczności literatury,wobec interesów narodowych,  chociaż były apetyty i zakusy na wybicie się jej  niepodległość. Chociażby w epoce młodej polski, ale to raczej wyjątek, który niestety, potwierdza reguły.

Wychodząc z tych dekoracji. Mając w świadomości, że Lalka to córka reportażuUczestniczącego, na początku, przez dwa lata drukowana w odcinkach.

Z jednej strony, i to już nie tej papierowej, to przecież świadectwo czasu, (pierwowzorem postaci Wokulskiego był Jakub Lange także przemysłowiec, dzisiaj pewnie nazwany byłby Słoikiem, dorobkiewicz! Zakrzykiwaliby inni, przybysz z Bułgarii, a nazwisko zaczerpnięte od innej postaci, także żyjącej, lekarza: Józefa Wokulskiego. Ale i to nie jest pewne. Stanisław Strójwąs miał być alter ego Stanisława Wokulskiego).

Prus Dziennikarz, zbieraczoobserwator mógł czerpać z różnych życio(ob)rysów. To nie jest ważne w tym kąt_tekście, czy Stanisław Wokulski miał realną datę urodzenia i śmierci? O czym nam mówi ? Jeśli przytrzymuje realizm czasów, to o czym to świadczy? Czy ulepiony jest li tylko ze sloganów i powinności? Zaiste nieoczywiste to pytanie jest.Tłuczemy lek_ i inne tury, pod klucz, i pod kluczem, zapewne innym, zamykamy się na myślenie i mylenie. A nie  warto grać tą kartą.

Krwisty życiorys. I z  (nie)realistycznym balastem  i wad i zalet kleksów. Ów. Człowiek, który nie umościł się w czasach, w których przyszło mu żyć. Żyć i umrzeć. Właśnie! Źle urodzon(y), z pragnieniem miłości, dobrymi znajomościami, handlarz zbożem podczas konfliktu zbrojnego, a zarazem uczestnik powstania Styczniowego, dla drugich utrzymanek Minclowej. Z papierami na swe aspiracje, nieco przeterminowanymi, ale jednak je posiadający. Cóż, wiecznie aspirujący, ten, który boi się osiągnąć sukces. Errare humanum est. Pytanie: Czy Wokulski był człowiekiem z niepełnosprawnością w aspekcie społecznym? Nie potrafił poradzić sobie z upokorzeniem, to jasne, ale czy nie potrafił sobie poradzić z sukcesem, którego owoce spacjalnie, zaprzepaścił? Albo: wskutek oczekiwań społecznych, po prostu mu nie wypadało, postąpić inaczej? Czy specjalnie kochał się w nieosiągalnej Izabeli? Czy miłość do Łęckiej była usprawiedliwieniem, by uciec od życia? Filantrop z ulicy Słowiczej.  Tej, o której pisał Jan Brzechwa. Nie zasypia, choć często się budzi w swych monologach wewnetrznych. Krzysztof Rutkowski pisze:

Lalka jest arcydziełem symetrii lustrzanych odbić, podwojeń i powidoków. Arcydziełem ponieważ symetrie podwojenia i powidoki nie są nachalne i nie są zupełne ujawniają sie i kryją w mitach, przepowiedniach z nadzwyczajną subtelnością.

(…) Wokulski Izabeli  nie pożądał. Przynajmniej tak twierdził. PO co mu była Izabela? Może po to, by trafił na niebieski filament jak Perseusz,? A może po to, by doznał ożywczej śmierci w wodzie jak Leander, któremu Herona zapalała lampę na wieży ,by płynął do niej, przepłynął Hellespont, cuchnął rybami, ona go myła i namaszczała jego ciało wonnymi olejkami, potem si kochali.

[Wokulski w Paryżu, Krzysztof Rutkowski, Słowo Obraz Terytoria, Gdańsk 2010,  s.6-7. s.20].

I pozostaje pytanie dlaczego odwróciła się Eurydyka? Ale to, nie całkiem inna opowieść,za to na całkiem odrębny wpis. Zakończę pytaniem/ a raczej pytaniami: czy książki stanowiące kanon lektur są dla nas atrakcyjne? Atrakcyjne w tym aspekcie, że stanowią przyczynek do stawiania sobie trudnych pytań? Czy nadal są aktualne zarówno dyle i maty jak i lektury? Czy lektury są panaceum? (A może przytaczanie tylko ich, stanowi o nie czytaniu? (Czyli ograniczeniu do minimum tej jakże nieatrakcyjnej już, czynności).

*Lektury, lek który nie działa? Lęk który nadal jest skuteczny, a może leków (lęków)tura ta lektura? Niemniej. Zapraszam do dyskusji.

Skrócony [od]noś[ni(c)k] do tekstu: http://wp.me/p59KuC-Qm

4 myśli na temat “[3+1]. Trop pro_ (i) wadzący na ulicę Słowiczą.

  1. Lektury to trudny temat. Z jednej strony upraszczają proces pedagogiczny, bo umożliwiają ustalenie poziomu jakiegoś tam „probierza”, którym nauczyciel może (przynajmniej w teorii) mierzyć wiedzę ucznia i na jej podstawie ustalać czy Wie, czy Nie Wie, ile Wie, czy Umie czy Nie Umie i tak dalej. Ponadto (znów – przynajmniej teoretycznie) jeżeli wszyscy przeczytają to samo, to będą mieli jakieś wspólne tematy do rozmów, jak już zabraknie czegoś bardziej twórczego. Coś jak z pogodą – jak się nie ma o czym gadać, gada się o chmurach i deszczu. Chyba, że się mieszka poza Irlandią, wtedy ewentualnie o słońcu, śniegu i innych równie ekstremalnych zjawiskach.

    Natomiast z drugiej strony lektury się starzeją i to na kilku frontach, co sprawia, że dzieci ładują sobie do młodych głów jakieś klamoty ze strychu dziadka, jakieś zardzewiałe sprężyny, spleśniałe kanapy i zakurzone ramy od niekompletnych obrazów. „Bo może kiedyś się przyda”. Ale się nie przydaje.

    No i zero w tym oryginalności. Jeżeli wszyscy przeczytali tę samą lekturę i mają na jej temat wyrobione (prawie) takie samo zdanie, bo tak polskie szkoły działają, że ubijają kreatywność i objawiają jedyną słuszną interpretację, to to jest faktycznie koszmarnie nudne. Jak na tych obrazkach, gdzie do szkół wchodzą różne kolorowe, nieregularne kształty, a wychodzą same szare kwadraty.

    Jak z kimś rozmawiam i słyszę, że jego (albo jej) ulubioną książką jest „Lalka” czy „Krzyżacy”, to natychmiast nabieram podejrzeń, że jest tak nie z miłości do ksiąg, ale z przymusu szkolnej ławy. I po zapuszczeniu ostrożnej sondy w tereny niezamieszkałe przez lektury obowiązkowe na ogół okazuje się, że tak właśnie jest.

    I wtedy zmieniam temat rozmowy na pogodę 😉

    Aha, a co do wiersza Leśmiana otwierającego Twój wpis, napisałem kiedyś do niego melodię i zrobiła się z tego całkiem fajna piosenka. I nic nie szkodzi, że SDM zrobili potem do tego samego tekstu swoją melodię. Moja była pierwsza 😉

    1. No to po kolei, czyli od końca. A co! Kto mi zabroni, a nie za szabelki nie chwytaj_my. Chociaż szermierka słowna? 🙂

      Ciekawam jestem właśnie Twojej melodii i wykonania,i to nie jest frazes, chociaż chyba Cię zmartwię, że pierwszy mógłby być ze swoim wykonaniem Leśmiana Turnau… Chociaż, nie, bo Ty pewnie piszesz o „Szczęściu„? Chociaż przecież bywały i inne…
      Co więcej, Leśmian i Brzechwa, (to w ramach rozgrzewki, że nie czytam tylko lektur), to kuzyni. Gdy młodszy Jan przyszedł do starszego ze swoimi wierszami, ten popędził go był na drzewo i wręczył debiutancki tomik tego co czyhał na bloga. (Popatrz, te czasy blogów nie było, a już na nie czyhano, no, no!). Tenże się wziął zmartwił był i nie wiedział co z sobą zrobić, co ostatecznie widać w poczynaniach zapisanych w jego biografii, ale to sobie darujmy.Przynajmniej na razie. Co ważne, to Leśmian Brzechwie wymyślił pseudo, uznając, że dwóch poetów, o tym samym nazwisku istnieć nie może. (A i brzechwa, to takie lotnie słowo: wszak to opierzona część strzały)… No tyle dykteryjek. Chociaż o Janie można długo, namiętnie i, co ważne, ciekawie.
      Ale nie o nim.
      Z lekturami, to ja mam problem. Właśnie chociażby z tych racji, które tak zgrabnie ująłeś. To one mnie skutecznie zniechęciły do czytania, to właśnie ten, a nie inny dobór słów, pisarzy (wszak pisarek jak na lekarstwo) sprawiały, że niechętnie sięgałam po książkę, i nie rozumiałam jak można się przy takim ustrojstwie relaksować! Niepojęte. Co nie przeszkodziło mi przeczytać „Tomka w Na Czarnym Lądzie” czy „Dzieci z Bullberyn (oczywiście, że wolałam być chłopcem i się brudzić, wrzeszczeć, i sprać pod gołym niebem – a nie stroić się)… No ale ad rem! (Nie mam na myśli namawiania do spania, a i – mam nadzieje, monolog nie usypia…)

      1. Analogie Twe bardzo trafne. Z jednej strony ważne, by mieć pewną (dosłownie i w przenośni) płaszczyznę porozumienia i rozum_ i zrozum_ i mienia, a nie tylko mniemania, że się rozumie, ale: jest coś jeszcze. Nie dość, że treści pewne się starzeją, to i są błędne, tak jak stosunki społeczne przestawione np „W pustyni i w puszczy”, ale jest coś co mnie przeraża, myślenie i pisanie i rozumienie pod klucz, tychże lektur.
      I to trwoga i drżenie! Jaka bezmyślność tam usankcjonowana już nie drzemie, a hula.
      Śmiem twierdzić, że ten konglomerat cech, treści i postępowań nie zachęca ani do czytania, ani do myślenia.
      2. Nawet jeśli ktoś/ia twierdzi, że jej/ jego ulubioną lekturą są np „Krzyżacy” albo „A, B, C” nie świadczy to, że wiedzą coś więcej o autorce, realiach życia i postępowania Elizawiety, albo chociaż Elizy.
      3. Moje spostrzeżenia są jednakie, niestety, jeśli chodzi o sądowania lektur ulubionych, jeśli ktos/ia mi mówi o kokonie, znaczy kanonie, to cóż, smętnie i smutnie, ale są i takie osoby, o zgrozo, które mówią, że NIC nie czytają, tylko „internety”…

      I zastanawia mnie to, czy wszyscy muszą czytać? A no nie. Tak, jak wszyscy nie muszą myśleć. A i mnie się to ostatnie zdarza… Tylko najgorzej jest chyba wtedy kiedy się mylą czynności…
      PS. Obecnie [Po]LEMizuje… No dobrze, jeszcze nie tak po… ale LEM On (się) [ia]nada… 🙂

  2. Witaj, Nic na to nie poradzę,że „Lalkę” Prusa bardzo lubię i serial z Braunek i Kamasem również, W ubiegłym roku brałam udział w czytaniu „Lalki” w naszej miejscowej bibliotece. To a propos tego,że przyznawanie się do sentymentu do tej lektury jest cokolwiek dziwne i lepiej z takim człowiekiem porozmawiać o pogodzie. Niedawno przeczytałam ciekawy wywiad z profesorem Gadaczem, który twierdzi,że jeśli chodzi o literaturę tkwimy w XX wieku, teraz jeszcze nic na miarę XXI wieku nie powstało. I ja się z nim zgadzam. Całe życie obcuję z książkami,a obecnie bardzo trudno mi znaleźć książkę, która mnie zainteresuje na tyle,ze przy nadmiarze innych obowiązków mam ochotę zgłębiać jej treść do ostatniej kartki. Może swoje juz przeczytałam, może wolę obecnie minimalizm- mniej znaczy więcej- nie wiem. Ale chyba mam prawo oczekiwać,że to co biorę do ręki będzie ma dobrym pozomie. Nie mówimy tu oczywiście o literaturze popularnej ( czytadła, kryminały itp) Dlatego nie dziwię się,ze kanon lektur szkolnych jest jaki jest. Dziękuje za wizytę u mnie. Pozdrawiam serdecznie

    1. Dzień dobry Izo, dobrego czytania i komentowania na blogu. 🙂 Ja dziękuję za przepis.

      A teraz może od początku.
      [Do Xpila: ]Nie chcę mówić za Ciebie Xpil, a ja Twoje słowa zrozumiałam, inaczej.
      Nie chodzi o to, że czytanie „Lalki” to powód do wstydu! O nie! Chodzi o zatrzymywaniu się na tejże lekturze i nie sięganiu po więcej. Po prostu nie czytaniu.
      Xpil pisze(sz):”Jak z kimś rozmawiam i słyszę, że jego (albo jej) ulubioną książką jest „Lalka” czy „Krzyżacy”, to natychmiast nabieram podejrzeń, że jest tak nie z miłości do ksiąg, ale z przymusu szkolnej ławy. I po zapuszczeniu ostrożnej sondy w tereny niezamieszkałe przez lektury obowiązkowe na ogół okazuje się, że tak właśnie jest.”
      Nie wiedzę tu nigdzie zdania: „Czytanie Lalki jest powodem do wstydu”. Czytanie (ze zrozumieniem) i myślenie (nawet błędne) nie jest powodem do wstydu. Tyle wyjaśnień, bo ja rozwinęłam tę myśl w swoim komentarzu.
      Co więcej zgadzam się z Gondowiczem, byłam na spotkaniu z nim gdy mówił o Themersonach mam pozytywne skojarzenia/ Polecam również książkę: https://5000lib.wordpress.com/2016/03/30/2123-ikd2-internetowy-klub-dyskusyjny-przejezyczenie-rozmowy-o-przekladzie-zofii-zaleskiej/
      Nie mamy lepszej powieści niż „Lalka” Miłosz to argumentuje procesem historycznym (dziejami Polski) etc
      Nie sądzę też by nie sięgać po dobrze napisany kryminał (jeśli ktoś/ia lubi) nie zawsze musimy czytać książki przypisane do najwyższej półki, a i przecież te się dezaktualizują (czasami)… Przypisanie czegoś do kanonu nie daje glejtu na wieczność.
      Uważam, że trzeba przeczytać ileś tam książek złych, humbugów, gniotów, i ileś tam dobrych. Czasami dla swojej własnej przyjemności. Przecież to, że żyjemy zdrowo prowadzimy zdrowy styl życia, albo on nas prowadzi (na manowce) nie znaczy, że od czasu do czasu nie pójdziemy do jakieś harburgerowni może być i wegańska i wegetariańska przecież. I to również może nam zasmakować.
      Aha, jeszcze jedno, zauważyłam, że szydełkujesz. Ten blog może Ci się spodobać: http://ideasbyrenya.blogspot.com/

Odpowiedz na 5000lib Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s