243. Na każdy temat. Albo: O przemianach. W kraju, którego nie ma?

[Gottland, Mariusz Szczygieł, Wydawnictwo: Czarne, Wołowiec, 2011, Wydanie III, źródło zdjęcia].
[Gottland, Mariusz Szczygieł, Wydawnictwo: Czarne, Wołowiec, 2011, Wydanie III, źródło zdjęcia]. Wszystkie cytaty zaczerpnięte z tego wydania, format ebook].

[Skrócony [od]noś(ni[c]k) do tekstu:  http://wp.me/p59KuC-Qa ].

Nie będę pisać o tym, że książka napisana przez Mariusza Szczygła to obowiązkowa lektura, nie tylko ze względu na treść, ale i formę. Nie będę o tym pisać nie dlatego, że to  nie jest stwierdzenie zachęcające, by po książkę jednak sięgnąć, a jak i sięgnąć to i przeczytać. Rozumiem, że nie każdą osobę interesują przemiany, które zachodziły w  kraju, który już nie istnieje. Proszę także  zwrócić uwagę na to, że pomijam bardzo ważny fakt, taki, mianowicie, że nie trzeba się (nie) zgadzać z Autorem, co do wysnutych twierdzeń, by ową pozycje, która już dawno uzyskała miano kultowej (o tym też nie wspominam) jednak sięgnąć. Gdy mamy już wyjaśnione o czym nie będę wspominała, pozostaje tylko jedno. To, o czym tekst, będzie, a w zasadzie (bo nie w kwasie), o czym jest.

Jestem osobą, która nie specjalnie interesuje się Czechami, (albo: Czechosłowacją) a jednak, to co mnie zdziwiło, to  fakt, że tak wiele — jak na laiczkę — wiem. Ile się ostało faktów, skojarzeń, nabytych „gdzieś, przy okazji”. To niewątpliwie sprawiło mi satysfakcję, niemniej, będąc świeżo po lekturze Gottlandu, utkwiły mi w pamięci cytaty:

„Szanowny Panie Bata, jak żyć?”

„Trzeba porządnie się uczyć — odpowiada Tomik. — Spoglądać wokół siebie otwartymi oczyma. Błędów nie powtarzać i wyciągać z nich wnioski. Uczciwie pracować i widzieć nie tylko swój własny zysk.”

[Gottland, Mariusz Szczygieł, Wydawnictwo: Czarne, Wołowiec, 2011, Wydanie III,s.32]

Przyzwyczailiśmy się patrzeć na cmentarz jako miejsce, gdzie trzeba przychodzić, by lamentować. A przecież cmentarz ma, jak wszystko w świecie, służyć życiu,. Dlatego powinien tak wyglądać, by nie straszył, aby żywi mogli go odwiedzać, w spokoju i radości. Należało by tam chodzić jak do parku. Pobawić się, pograć, wspomnieć dobrze zmarłych (…)

[s.43]

Jedna z najciekawszych myśli, zawarta w bestsellerze — jaki Ivana T. napisze na własny temat za pięćdziesiąt lat — będzie brzmiała: „Kobieta jest jak torebka z herbatą. Żeby wiedzieć, jaka jest naprawdę, musisz ją wrzucić do wrzącej wody”

[s.75]

 

Mistrzowsko napisana książka, nie jest ta, która przypnie się do każdego tematu, ale jest polifoniczna w swej wymowie. Truizm? Być może, ale nie: może być. Czytanie to ćwiczenia z patrzenia. I dostrzegania. Okazać się może, że życie to sztuka słuchania, a nie tylko patrzenia. Smacznych cytatów, o sztuce, wyboru, i [wy]trwania w nim jest tu wiele, ale niech każda osoba poszuka i znajdzie swoje, może okazać się, że (nie) całkiem przy okazji zna[jdzie] te, które dotyczą o budowania na różnicach, dziedzictwa kulturowego, czy patrzenia, dostrzegania, i… I jeszcze wielu innych czas_o_wnicków. Kto/sia by się spodziewał/a, że Mariusz Szczygieł napisał książkę dotyczącą rozwoju osobistego? 🙂

***

[Antonín Dvořák: Slavonic Dance in G minor, Op. 46 No. 8 / Sir Simon Rattle, conductor · Berliner Philharmoniker źródł0].

6 myśli na temat “243. Na każdy temat. Albo: O przemianach. W kraju, którego nie ma?

  1. Podoba mi się cytat o cmentarzach i w ogóle cała pozycja brzmi niezwykle zachęcająco, a dziś odwiedzam bibliotekę żeby oddać Kwietniową czarownicę i od razu kusi mnie by tę pożyczyć, tylko, że mam Ziemiomorze… Też z biblioteki. Kurczę, a mówią, że od przybytku głowa nie boli…

    1. Myślę, że smaczków jest więcej. Dużo w książce jest polityki, o której tu, z wyboru— nie piszę, przeczytać warto. Czy „Ziemiomorze” Cię męczy może? ( http://wp.me/p59KuC-Mm )
      Od przybytku głowa nie boli, podobno, tak mówią, ale ja nie wierze przysłowiom. Coraz częściej się łapię na tym, że sięgając po którąś z książek myślę sobie,o to, z chęcią bym Tobie poleciła…

      1. Polecaj, pewnie nie po każdą sięgnę, ale lubię Twoje polecenia:-)
        Nie, Ziemiomorze mnie nie męczy, wprost przeciwnie, łagodnie mi się czyta. Choć powoli. Mam skojarzenia z Biblią. Wiele jest przypowieści, których „nie czuję”, ale które budują atmosferę opowieści i ta atmosfera bardzo mi się podoba. „Tehanu” jest trochę inna. Akcja jest tu bardziej dynamiczna, jest więcej emocji, ale też sporo dydaktyki feministycznej i jeszcze nie wiem, czy mi się to podoba… Może gdybym czytała poszczególne powieści z takimi przerwami jak powstawały, to miałabym czas też się zmieniać i dostosowywać do zmian w narracji, a tak, to odczuwam pewien dysonans. Nie przeczytałam całego Twojego wpisu o ksiażce, bo nie chcę się nabawić jakiegokolwiek nastawienia… Zostało mi ostatnie 300 stro:-). Zobaczymy…

        1. Ja stosunkowo mało czytam, chociaż zauważyłam, że zdarza mi się, po mniej więcej trzynastu latach zauważyłam, że zdarza mi się — sięgnąć po beletrystykę. Najmniej bardzo rzadko po powieści. I chyba właśnie w tym jest szkopuł, że ja z automatu stawiałam znak równości między tymi dwoma pojęciami.
          Podczytuję. Staram się polecać te książki, po które wiem, że Ktoś/ Ktosia sięgnie, albo których czytanie może być źródłem satysfakcji, albo sytuacją uczącą. Czasami człowiek by po prostu nie wiedział, gdyby nie polecenie, że po jakąś książkę sięgnąć warto.
          Mnie zostały do przeczytania tylko „Opowieści z Ziemiomorza (VI tom).
          Podobno, tak mówi Kruk, a ja zawierzam, że ocenić Ziemiomorze można po lekturze wszystkich sześciu tomów.
          To, że opowieść ma wydźwięk feministyczny, to powód protestów ludzi (przynajmniej tych, którzy są [bardzo] konserwatywni. Myślę, że warto, przy czytaniu tej pozycji mieć na względzie rozwój autorki, i kontekst kulturowy. (To samo przy oglądaniu filmów, albo malarstwa). Wiem, że impulsem dla Ursuli było to, że za mało jej zdaniem poświęciła czasu i uwagi postaciom kobiecym. I przyporządkowała je pewnym zdaniom w pierwszych trzech tomach.
          Można się nie zgadzać z wizją autorki, może ona nie przypaść do gustu, wizja, albo sposób pisania, prowadzenie narracji etc, niemniej uważam, że znać warto. Zwłaszcza, jeśli się jest Osobą Czytającą.
          Do Biblii bardzo często jest porównywana trylogia Tolkienowska. Niektórzy badacze (nie wspomnę nazwisk) porównują ją do Biblii właśnie. Prawda jest taka, że o wiele bardziej ciekawe jest życie Tolkiena niż jego Twórczość, sprowadzona w tym momencie przeze mnie do Trylogii. Nie mówię/ a zważywszy na okoliczności: nie piszę o Silmarillionie). To on jako niespełna dwuletnie dziecko pod opieką matki wyruszył z Bratem do Afryki, gdzie rezydował jego ojciec na placówce, matka dla miłości wyrzekła się rodziny. A, inaczej rzecz ujmując, to rodzina kazała jej wybierać,między jednym, a drugim. Gdy tylko dotarli, dowiedzieli się, że Ojciec umarł. Mosty spalone, nie ma dokąd wracać. Przymierali głodem, matka umarła na suchoty, wychowywał dzieci znajomy ksiądz. Obaj chłopcy odebrali surowe wychowanie. Gdy ów ksiądz dowiedział się,że młody John rozmawia z kobietą, która na owe rozmowy przychodzi w koszuli nocnej, co więcej spotykają się na mieście, kategorycznie kazał zerwać znajomość, co młody człek uczynił. Po naciskach, i wykryciu, że jednak potajemnie do siebie pisują. To Tolkien napisał Angielski Slownik. To Tolkien był poliglotą. To Tolkien miał zacząć pisać Hobbita na pracy jednego studenta (zajęcia były nudne, John też nie pałał sympatią na myśl wypełniania obowiązków akademickich) a jednak jego otoczenie było zaskoczone, że napisał coś takiego jak Hobbita. I to Tolkien miał protestować bardzo skutecznie zagłuszając księdza, gdy ten odprawiał mszę w języku narodowym. Nie jestem zwolenniczką czystego, albo chociażby „brudnego” przekładania, czy rzutowania życia autora/ autorki na dzieło, moim zdaniem takie postawienie sprawy obarczone jest błędami. A poza tym zubaża spojrzenie i odmawia np wiedzy, albo kreatywności, wyobraźni danej kwestii. Chcę napisać tylko, że nie mówi się o życiu J. R.R. Tolkiena, a ono także zasługuje na film.

          No to czekam na wrażenia, i liczę na dyskusję po tym jak skończysz czytać. Ja doczytam ostatni tom. Można powiedzieć, że finiszujesz (biorąc pod stosunek przeczytanych stron, do tych, które pozostały).

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s