[242+1]. Nastąpił. Ciąg dalszy. Trzynaście miejsc zamieszkanych przez melancholiję.

Kiedy stoimy przed obrazem w muzeum, nie mogę wiedzieć co człowiek stojący obok mnie w nim widzi — może zupełnie nie to co ja. Podobnie wobec strony zadrukowanej wierszem.  czy prozą, w niewielkim tylko stopniu można s p r a w d z i ć, jak ją pojmuje i czego się w nim dopatrzy (…) Ale wszystkie różnice w rodzajach odbioru słowa czy linii, czy barwy mnożą się przez siebie, i oto ja i mój bliźni żyjemy w dwóch  różnych światach, udając, że żyjemy w jednym. Niewykluczone, że stosuje si to też do odbioru języka  i całej kultury (…)

[Ogród nauk, Czesław Miłosz,Znak, Kraków, 2013 rok, s 186, rozstrzelenie tekstu, własne].

O języku (o jerzyku tylko jeden raz) pisałam wielokrotnie, i nie chodzi o fizjologie, ale o cielesność i urzeczywistnienie już tak. Wystarczy sprawdzić w treści spisie. W zasadzie, słowa Poety są dla mnie potwierdzeniem, tego, co już dawno i nie przy tej okazji napisałam. W tym fragmencie uderzyło mnie słowo: sprawdzam. Czyni się tak, jeśli nie jest się czegoś pewnym (lub pewną), gdy  jest się przekonanym (lub przekonaną), że jest z goła (i ubrana) zupełnie inaczej niż poświadcza nam to interlokutor[ka]. Ale wpis nie o tym miał być, nawet nie o miedziorycie autorstwa Albrechta Durera z 1514 roku…

Wspomniany już Janusz Limon zaznaczył, że:

Genom człowieka w jednej komórce liczy 3.2 miliarda nukleotydów, które w obrebie genomu mogą stworzyć 192 miliardy kombinacji kodonów. Ta liczba kombinacji nukleotydów tworzących nasze geny, porównywalna jest z szacowaną liczbą 200 miliardów gwiazd we wszechświecie. każdy z nas jest niepowtarzalny.

[Przestrzenie i zaułki, Janusz Limon,Słowo, Obraz, Terytoria, Gdańsk,2015 rok, s.64].

Jak to się dzieje, że przemawiają do nas tylko wielkie kwantyfikatory. A nie zupełnie pojedyncza liczba niezbywalnie pierwsza. Chyba, że dotyczy i dotyka, osobiście nas. Yuan Mei w tłumaczeniu Czesława Miłosza brzmi tak:

Kiedy nadchodzą chmury

Kiedy nadchodzą chmury, góra istnieć przestaje.

A kiedy nadchodzą, pokazuje, czym jest mocne

Górowanie

Jak myślisz?

Czy góra wie?

[Przekłady poetyckie. Wszystkie.Czesław Miłosz,Znak, Kraków, 2015, s534].

Miało być. O trzynastu miejscach, w których rozmierzwiła i zadomowiła się melancholija, i oczywiście, jest. O debiutanckim albumie Torda Gustavsena. Wiem, że niektóre i niektórzy z Was tęsknią za cyklem jazzowym, i nasiąkniętymi nimi sobotami. (Nie mylić z sabotami, ale jak ktos/ia  woli… To, oczy_wiście, można]. Melancholia nie rozumiana jako, czarna żółć, choroba wielkiej zmiany. Pisze tak, bo przecież jej wzmożenie następowało w czasach wielkich prze[z]mian, gdy ludzie w bólach i mąkach rodzili nie zawsze, swoje czasy. Patrz proszę: koniec XIX wieku. Doskonałym stadium przypadku jest chociażby Lalka autorstwa Bolesława Prusa, no, w ostateczności Aleksandra Głowackiego. Krzysztof Rutkowski, który popełnił książkę dotyczącą tegoż dzieła pisze w niej:

Lalka jest arcydziełem symetrii i lustrzanych odbić, podwojeń i powidoków. Arcydziełem — ponieważ symetrie, podwojenia i powidoki nie są nachalne i nie są zupełne, ujawniają się i kryją w mitach przepowiedniach z nadzwyczajną subtelnością.

[Wokulski w Paryżu, Krzysztof Rutkowski, Słowo, Obraz Terytoria, Gdańsk, 2010 cytat zaczerpnięty z rozdziału 4].

Zasiadając w przedsionku melancholii, zanurzam dłonie w myślach. Powracam do Liczb Niezbywalnie Pierwszych. Liże i liczę. Milczę. Szukam, mam nadzieje, że (choć) czasami znajduje.

[Skrócony [od]noś[nick] do tekstu: http://wp.me/p59KuC-Q2%5D.

PS. Mam trochę zaległości, następny wpis pojawi się, gdy nadrobię, to znaczy pozbędę się ich bez znieczulenia. A miało być o Changing Places… Słucham tej płyty w kolorze blue, i nie wiem, dlaczego zyskała aż taką popularność. Owszem, przyjemna (nie napisałam: przyziemna) owszem, gen tęsknoty w sobie ma, ale żeby hit? Zapomniałam, że polski klimat w 80 procentach składa się z melancholii…

242. Skroplona melancholia.

[Imágenes (Music For Piano),Dino Saluzzi - Horacio Lavandera,ECM, 2015, źródło okładki].
[Imágenes (Music For Piano),Dino Saluzzi – Horacio Lavandera,ECM, 2015, źródło okładki].

Dino Saluzzi jest instrumentalistą, urodził się z muzyką krążącą w żyłach. Proponowany dziś album nie wiadomo, czy należy bardziej do muzyki jak najbardziej poważnej, czy jeszcze do jazzu. Jak wielokrotnie pisałam, obecnie już nie trend, ale właściwość taka jest, że muzyczki i muzycy klasycznie wykształcone i wykształceni zanurzają się w jazzie już całkiem jawnie. Co, oczywiście, w pierwszym rzędzie, na zanurzenie ucha, ma wpływ na rodzaj i fakturę brzmienia. Wyobraź sobie, że siedzisz na tarasie, i słonce leniwie decyduje się zajść za chmury, Ty obserwujesz to, w rękach masz ulubiony napój. Smakujesz rzeczy nie oczywistość, w tle sączy się muzyka… Tak, kompozytorzy/kompozytorki muzyki klasycznej, istnieją, żyją, tworzą, wbrew temu co się powszechnie zwykło uważać… Ba, to co stworzyły/ stworzyli jest słuchane. A wiec to nie tylko pieśń przeszłości… Wychylmy zatem szklanice, po brzegi pełne melancholii, haustem, do dna.. Obracając w palcach zmierzchający już dzień, cień,  nadchodzący sen… Konfitura czasu. Partytura_tura sensu..

Dino SaluzziHoracio Lavandera

Tytuł albumu: Imágenes (Music For Piano).

Data premiery: 22 maja 2015 roku.
Wytwórnia: ECM Records ‎
Czas: 59:06

Lista utworów:

01. Imagenes (10:11)
02. Los Recuerdos (7:26)
03. Montanas (9:18)
04. Romance (3:15)
05. La Casa 13 (5:47)
06. Claveles (6:22)
07. Moto Perpetuo (1:07)
08. Media Noche (5:53)
09. Vals Para Verenna (3:38)
10. Donde Naci (6:10)

Muzyka – Dino Saluzzi
Fortepian: Horacio Lavandera

Nagrano w  Rainbow Studio, Oslo in Listopadzie 2013.Zrealizowano na zlecenie ECM Production.

Skrócony [od]noś[ni(c)k] do tekstu: http://wp.me/p59KuC-PY

[15+2].[18+2]. Klamry.

Mleczarka lub Nalewająca mleko, ok. 1660, Jan Vermeer, Rijksmuseum, Amsterdam, [źródło zdjęcia]
[Mleczarka lub Nalewająca mleko, ok. 1660r, Jan Vermeer, Rijksmuseum, Amsterdam, (źródło zdjęcia)].

Porządkuje [oczy]wistości. Spojrzenia wejrzeń i podejrzeń. Zmieniam świat , świst, świt na przedpołudnie, to drugie na popołudnie, złudnie marudnie albo wieczór na ten, który oddycha czernią nocy.

Ogląd(_)[m]am. Oglądam.

Ciało.

Swoje. I przesypuje myśli. Klepsydra. Katedra.

Hieronimus (Bosch) i Jan (Vermeer). Zaglądam przez ramię Czesławowi (Miłoszowi). Uczestniczę w życiu zużywając czas_ów_(ni[c]ki). Może zdarzy mi się rozlać czas do butelek, słowników i słoików, dojrzewać będzie po(_)woli nabierać rys[ów] wspomnień. Napomnień. Byle nie świadectw…

}***{

    Ciekawe to doświadczenie, dożyć starości. mniej, niż obawiałem się, myślę o tym, co było, z wyjątkiem chwil, kiedy słabnie wola zwrócona ku temu, co powinienem zrobić dziś i jutro. Przeszłość jest ogromną księgą,  z obrazkami, ale podmiot jej nie ukazuje się wyraźnie, rozchwiany, nieuchwytny, proteuszowo zmienny i przez to zawstydzający. Medytacja pociesza odważaniem strat i nabytków, bo jednak nie tylko się traci: z upływem lat przybywa nam zmysłu architektonicznego i klarowność przęseł, i linii jak w krysztale wynagradza za niedostatek ciepłych barw. Zarazem uczymy się rezygnacji, skoro już wiadomo, że dystansu pomiędzy światem, i jakąkolwiek wypowiedzią nie da się, choć kiedyś mieliśmy taką nadzieję, pokonać.

[Ziemia Ulro, s. 115.]

… starość okazała się gorzką wiedzą , ale także niepokojem, nienasyceniem, i większym niż kiedykolwiek podziwem dla cudowności życia, a także bezustannie utrzymywaną nadzieją, że jeszcze wprawię rękę, i będę podobny do tych japońskich malarzy, którzy dopiero obchodząc swoje dziewięćdziesiąte urodziny, mówili: „zaczynam umieć malować”.

[Zaczynając od moich ulic, s 494].

Cytaty pochodzą z książki: [Traktat o życiu. Myśli wybrane. Czesław Miłosz,Wybór i układ Joanna Gromek – Illg, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2014, s 17-18].

[Aga Zaryan, (też tu) Księga Olśnień, EMI Music Poland/Blue Note Records, 2011, Piosenka o końcu świata, Czesław Miłosz].

Na stronie pierwszej obraz Giorgione, Stara kobieta (La vecchia), źródło.

Skrócony odnośnik do tekstu: http://wp.me/p59KuC-PK

240.O wielbłąd[!]_ach [albo: o (trzech) kostkach].

Robię wielbłądy*, wielkie,aaale moje! Nie oddam, nie oddam… Za darmo. No dobrze, znaczy wcale nie dobrze, wymiotki takie, znaczy… Źle, źle i jeszcze raz… Robię błędy. Całkiem samo, samo– i w dodatku jeszcze- dzielnie. Nieustająco! Dlatego: nie obruszam się jeśli Ktoś (Xpil ukłony i podziękowania: to nie sarkazm) lub Ktosia, zwróci mi u_ i wagę by nie iść tą drogą, ba nawet nie zwłóczyć, znaczy nie zboczyć, znaczy nie tędy. Gdy szukałam (tak by znaleźć) czegoś po kieszeniach i kątach, rozwartych oczywiście to znalazłam garść, może dwie ciekawostek język_owych. Otóż i one:

Kostka pierwsza:

Między Bogiem a prawdą?

Na prawdę? Nooo… Hmmm? Między czym a czym, że które miedze? Nie, nie idźmy tą drogą! Jeśli już zdecydujemy się użyć to wyrażenie, to bogiem a prawdą róbmy to właściwie. Bogiem a prawdą, znaczy tyle, co: szczerze mówiąc, szczerze. Gdy wyrażenie rozszerzymy o przyimek a, to jedno, wyklucza drugie. Gdy się przyjrzymy, to błędne użycie a zatraca sens. Skąd się zatem wzięło nieszczęsne aaa stąd, że zachodzi kontaminacja czyli skrzyżowanie dwóch powiedzeń: bogiem a prawdą i klnę się czymś, które przeszło w kląć się na coś. Kiedyś też mówiono: Klnę się bogiem [kieruje się prawdą]. Klnę się, czyli inaczej pisząc: przysięgam na…

Kostka druga:

Nie zasypuj gruszek w popiele…

Wiecie skąd się wzięło to powiedzenie? No jak to, z życia! Tyle, że naszych przodkiń i przodków. Kto dzisiaj pamięta, w jakim kontekście był używany ten frazeologizm? Ten, potrafi (albo ta potrafi) go użyć w sposób właściwy, czyli poprawny.   Drzewiej nie było centralnego ogrzewania, więc używano sprzętu takiego jak piec. Mówi się nie zasypiaj gruszek w popiele. Zwracamy się do kogoś w ten sposób, radząc tej osobie, żeby nie zlekceważył danej kwestii. Warto pamiętać, że kiedyś popielnik służył do przygotowania potraw, np pieczono gruszki. A więc sytuacja wymagała czuwania. Nieustannego.

Kostka trzecia:

Zapewne wiecie, co oznacza tajemnica poliszynela. (To ta, o której wszyscy wiedzą, ale każda osoba o niej milczy). A powiedzenie przywędrowało do Polski albo z Włoch, albo z Francji. A na pewno z komedii dell’arte, to tam występowała postać Poliszynela, która tubalnym głosem nie omieszkała zaznajomić publiczności o sekretach innych osób, taki komentarz odautorski. Postać ową uwiecznił na katach swej powieści Octave Feuillet Życie Poliszynela i jego liczne przygody.

A Wasze przygody i inne wygody z językiem niekoniecznie polskim?  Zamiast się trapić regułami można tropić przeszłość, śmiało żyć w teraźniejszości i patrzeć w przyszłość. Bez ości, ale nie bez śmiałości.

A Wasze ulubione powiedzenie? A może coś Was trapi? Rozśmiesza, albo zastanawia?

*wiele błędów- wielbłąd, o jakiż wielbłąd! Wielbłądy me widzę ogromne, i nie chodzi o wadę wzroku…

239.Tele_gram (albo: by pamiętać).

Interludium, czyli wyj_a(lbo)śnienie.

Niniejszym: Nie większym i nie mniejszym:  otwieram nową kategorię wpisów, oznaczoną także jako:  # by pamiętać. Właśnie dlatego, i w tym celu. Będą to, w zamyśle,  (bardzo) krótkie wpisy. Może tylko jedno zdanie? Ale za to takie które i zapada, i otwiera,  Ani tele, ani (gatunkowo) gram. Ani mono_(d)gram… Tyle wstępu…

***

(Wiele razy słyszałam, w różnych wersjach, ale zapadło, jak klamka, cóż zrobić?

  Zastosować zasadę Zx4 by me: Zapisać. Zrozumieć. Zapamiętać.  Zastosować).

Oto cytat:

***

Potrzeba jedności  jest mylona z potrzebą jednorodności.

[Angela Davis].

 

238. Jak malował pan Chagall.

… Tak gra i Sendecki.

Zastanawia mnie fakt, że o tym gorlickim pianiście nikt prawie nie wie. No dobrze, prawie nikt. Nie piszę tu o entuzjast[k]ach jazzu, a i tak jak zapytam, to wiele osób, mówi,tak tak, znam tego dziennikarza, ale co on wspólnego ma z muzyką? No widać, nauka nie poszła w las, tylko zgubiła drogę do feelharmonii. AaaaAle do licha, czy innej cholery co to ma wspólnego z czuciem zestrojenia ze wszechświatem? A no, nasz krajan odebrał klasyczne wykształcenie muzyczne, co zresztą (i bez reszty) słychać, widać i czuć. Chociaż z tym drugim to kiepsko coś, ponieważ gdyż azaliż… Chociaż Sianecki Sendecki  nie tyle (chociaż także) grał z nestorami jazzu, takimi jak Michał Urbaniak, ale przecież sam wyznaczał trendy i ścieżki rozwoju jazzu tego przez wielkie Dż (zwłaszcza gdy romans klasyki z jazzem nie stał się modny). Obecnie zadziwiająco o nim cicho. A szkoda. W czasach gdy spytamy się młodych entuzjastów gatunku, bez zastanowienia potrafią wymienić dwa nazwiska: Możdżer, i Pawlik (ze względu na przyznanie nagrody Grammy). Tak, tak, już słyszę to brzydkie słowo na K….Komercja, oczywiście, nie wiem o czym pomyślałeś/ pomyślałaś.  No, ale przecież jazz w swym zamyśle i istocie (zwłaszcza instrumentalny) jest:

a) intertekstualny (mam świadomość, że zapożyczam termin przynależny do literatury)

b) przechodzący ponad granicami reguł

c) różnorodny.

Wiem, wiem Piano Sendeckiego jest dosyć niedzielnogeometryczne. Wiem! Przypomina mi trochę grę Evansa. Odwołania malarskie też nie są bez znaczenia. Wiem, też że pianista nie rozpieszcza słuchaczek i słuchaczy, wydając albumy bardzo, ale to bardzo rzadko, zwłaszcza  takie jak ten: solowe. Co jest dosyć niespotykane wśród muzyków, a wśród jazzowych tym bardziej. Zwłaszcza jeśli pracuje się wśród tych, którzy (które) już uznani zostali i namaszczeni przez publiczność mianem niezapomnianych…

New York Village Voice uznał Sendeckiego za jednego z pięciu najlepszych pianistów na świecie, nie piszę w celu etykietowania, tyle, że naprawdę mało wiemy o Władysławie. Bo nam pamiętać nie kazano. O osobie, która współpracowała (w znaczeniu nie podnoszenia rangi, grzania się w blasku czyjeś sławy, ale nauki i synergii) z takimi osobami jak:  Randy Brecker (a właśnie polecam również duet Brecker & Pawlik) , Marcus MillerLarry Coryell. Album doskonały na weekend, podchodzący już lekko pod wieczór… Jeśli jesteś zainteresowan_a/y by wątki muzyczne pojawiały się częściej, daj proszę znać w komentarzu, i koniecznie jeśli tego nie zrobiłaś/ zrobiłeś wcześniej zajrzyj do treści spisu.

Artysta: Vladyslav Sendecki
Tytuł albumu: Piano
Realizacja: 2007 rok
Wytwórnia: Provocateur
Długość albumu: 58′:44”

Spis utworów:

1. Thousand Island Park
2. Variations
3. Chagall Suite Part 1
4. Chagall Suite Part 2
5. Chagall Suite Part 3
6. Donne Variations
7. Vicius Circle
8. Friendly Garden
9. Harlequin
10. For All Lonely People
Muzycy/Muzyczki:
Vladyslav Sendecki, piano

 

Skrócony odnośnik do tekstu: http://wp.me/p59KuC-P7

237. Szczeliny w szczegółach {albo:Zasmażka}.

[Organizm w dobrym nastroju, Monika Borzym i Łukasz Stasiak w Kampanii Ministerstwa Zdrowia, źródło].

A to rozbiliśmy atom, a to podróżowaliśmy na Księżyc, albo odkryliśmy nie jedną Amerykę, ale czy wiemy chociażby to kiedy Człowiek, po raz pierwszy się z a ch w y c i ł? I nie chodzi o chwyt, w szczególności owy marketingowy. Wielka jest nasza niewiedza, o chorobach autoimmunologicznych, o arteriach logicznych, o….

O! Wołacz o jak dawno został przez nas udomowiony ony zużyty, zakryty? Co wiemy o organizmach, zdecydowanie więcej o męskim, niż o żeńskim, bo to właśnie on stanowił przez wieki wzorzec. Kobiety bardzo często nie mogły być malarkami (chyba, że odziedziczyły niejako tę profesję) gdyż zakazywano im obecności w trakcie lekcji anatomii (oczywiście dotykamy tutaj także praw kobiet). Trudno czasami to strawić…

A no właśnie!

To zadziwiające, że przewód pokarmowy i kobiety i mężczyzny mieści się w tak małej przestrzeni, znajduje się w jednej z jam naszego ciała. To pod płucami zaczyna się układ pokarmowy, oddzielony od nich przeponą. Pod nią układa się wątroba, żołądek, jelito grube, i cienkie– te muszą mieć miejsce na wykonywanie ruchów robaczkowych, to za ich pomocą treść pokarmowa jest przepychana w dół, ale zanim to się zdarzy kęs (nie zawsze) pysznego jedzenia musi trafić do ust.

Ale, ale nie tak szybko,

najpierw oceniamy czy coś jest tego warte (np. czy się nie otrujemy) pierwszy raz oceniamy gdy widzimy, możemy dotknąć, czy też powąchać pokarm. Drugi raz w ustach, jeśli coś jest gorzkie (często wypluwamy, bo to np oznaczało truciznę bardzo często) Pamiętacie z dzieciństwa powiedzenie, że pyszny lek nie leczy? Albo, że lekarstwo musi być gorzkie? Czy Was wtedy nie uprzedzano (uwaga: gorzkie, można połykać) ale, ale zong, to nie tak, trawienie rozpoczyna się zanim pokarm trafi do ust, ba zanim ocenimy organoleptycznie jakość pokarmu, otóż! Czy nie zdarzyło Ci się pomyśleć o jedzeniu? O Twoim ulubionym daniu, czy to o zdrowym, pysznym wegetariańskim posiłku złożonym ze świeżo pachnących warzyw, czy to z dobrze wypieczonego kurczaka po chińsku, no i oczywiście z aromatycznym zapachem kawy… Albo czekolady?  Zdarzyło się? Pociekła Ci ślinka? Taak(a). Otóż, wydzielamy jej około pół litra dziennie.

usta

tam znajdują się ślinianki (ich praca nie tylko nawilżają pokarm, czyniąc go bardziej miękkim ale wytwarzają enzymy, który rozkłada skrobię,  gdy skończymy jeść, ślina natychmiast czyści zęby. Nie nie jest to argument by nie spotykać się ze szczotką i pastą,ale tak to coś w rodzaju naturalnego wspomagania taka pasta do zębów D.I,Y).  Warto zauważyć, że ślinę można podzielić na: surowiczą i śluzową to ta druga ułatwia formowanie się kęsów, ta pierwsza zawiera amylazę, czyli dzięki temu możemy strawić cukry, albo przynajmniej zacząć to robić. My jak my, ale nasz przydziałowy organizm… Nie pędźmy tak szybko zauważmy, że na języku (tym fascynującym organie) znajduje się dziesięć tysięcy kubków smakowych…A na każdym z nich pięćdziesiąt receptorów dają infomację zwrotną mózgowi co spożywamy. Zdarzyło Ci się je poparzyć… Wtedy język nieprzyjemnie drętwieje, ale po blisko dziesięciu dniach pojawia się nowiutki komplet, nówka…

To w ustach następuje rozdrobnienie pokarmu, jak wielu ludzi zastanawia się nad tym, że są one umięśnione? No dobrze ostatnio głośno jest o wstrzykiwaniu sobie botoksu, by były bardziej ponętne i atrakcyjne, ale nie o to mi chodziło. To ich kondycja sprawia, że  możliwe jest obracanie jedzenia, a język, ten niedoceniany język (często nazywany niewyparzonym, ten który warto trzymać za zębami (teraz już wiadomo z jakiego powodu!)) uff… Ów narząd jest najsilniejszym  w naszym organizmie. Tak wiem, wiele osób myślało o… Czymś innym.

Tym czasem to on umięśniony nie tylko miesza pokarm, tworzy kęsy pokarmu, ale spycha go do gardła rozdrobniony już w czym pomagają zęby,  zęby z przodu siekacze, z tyłu trzonowe, to ich zadaniem jest zmiażdżenie pokarmu. Dbajmy zatem i przedtem o nie, o przednie i tyknie… Bo trzeci komplet za darmo nie rośnie, o nie! To wszystko dzieje się jeszcze przed tym  zanim ten trafi do czynnościowego.

Gardło

także jest mocno umięśnione, musi sprostać przecież połykaniu jedzenia,choćby nie wiem jak było nasączone śliną, i  picia. Gdy pokarm znajduje się w gardle człowiek traci nad nim kontrolę, i pozostaje tylko i wyłącznie praca mięśni.To coś na kształt automatycznego pilota… Nasypuje wyciskanie pokarmu niczym pasty z tubki…

Grupa jednych z mięśni gdy połykamy kurczy się, jabłko Adama porusza się w górę i w dół (tak kobiety także mają grdykę, tyle, że jest ona umiejscowiona głębiej niż u mężczyzn, i mniejsza jeśli chodzi o rozmiar).

Nadłyk no dobra bez żartów, Przełyk

kolejna część przewodu pokarmowego, układa się za gardłem i tchawicą. Biegnie od gardła i układa się między prawym a lewym płucem łącząc z żołądkiem. Gdy jedzenie znajduje się w przełyku jego górnej części proces trawienia zachodzi bez udziału świadomości. Tak wiele robimy bez jej udziału, że to zdumiewające, zdumiewające, piękne i przerażające (np gdy doznamy wypadku, i nagle okazuje się jak wiele straciliśmy, albo widzimy człowieka doświadczającego niesprawności w jakimś obszarze funkcjonowania). Niemniej to co mnie zdziwiło to to, że nie jest on taki krótki.

Ale podróżujmy wraz z kęsem jedzenia:

wkładamy je do ust,po uprzednim sprawdzeniu, że to da się pożreć,  gdzie pokarm zostaje rozdrobnion on dzięki pracy wespół w zespół:ust, zębów i języka, stawu żuchwowo skroniowego…  Gdy minie zęby, przedostaje się do  gardła, przełykamy jedzenie, dalej wędruje ono wzdłuż korzenia języka, tuż nad nagłośnią (jej zadaniem jest zamykanie tchawicy gdy zachodzi proces przełykania, gdy się nie domknie i część jedzenia czy picia się tam dostanie krztuśmy się.  Kaszel pozwala sprowokować takie ruchy mięśni, które wypychają jedzenie z powrotem do gardła.  Nota bene: nagłośnia stanowi pamiątkę po tym jak przyjęliśmy postawę wyprostowaną, to spowodowało inne ułożenie płuc).

Pokarm dostaje się do przełyku, musi ominąć tchawice, to on  przełyk, niedoceniany, łączy jamę ustną z żołądkiem.

Gdy spojrzymy na ludzki organizm od środka tam wszystko jest szczelnie upakowane, jakbyśmy się wybierali na bezludną wyspę, i trzeba było kompletnie się spakować, tak by nie płacić za nadbagaż — uszkodzenie jednego organu, np w skutek choroby może spowodować uszkodzenie innego. Można zauważyć w jaki sposób organizm stanowi całość (nie używając wyświechtanych słów, o holistycznym podejściu, albo porównując go do maszyny) pracując na powięziach i tkankach). A przecież mówimy tylko o jednym układzie… Zgoda, gardło należy tak do pokarmowego jak i do oddechowego, ale to co dzieje się w organizmie to… Zapiera dech w piersiach. Sama psychosomatyka, o której wiedzieli już starożytni Grecy… Nie jest to bowiem myśl (ani koncepcja) nowa.

[Motorek, Marek Grechuta, muz. Marek Grechuta, Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Józef Czechowicz, źródło].

Ale, ale wracając do przełyku pełnego gruczołów śluzowych (które to jeszcze bardziej rozmiękczają pokarm). Ów przełyk nie jest tak prostym narządem jak go się zwykło przedstawiać, chociażby na rysunkach poglądowych, które myślimy, mylimy z poglądowymi. Poza naturalnymi nawilżaczami muszą tam być mięśnie, których zdaniem jest przesuwanie pokarmu ku dołowi. Co prawda, co ma wisieć, nie utonie, ale nic samo nie spada…

Mamy tak:

Pokarm mija gardło, i zamkniętą nagłośnie, spychany jest mięśniami w dół, dostaje się do żołądka. Pokarm dostaje się do niego mniej niż sześć sekund licząc od połknięcia. (Podobno Internautki i Internauci w ciągu sześciu sekund potrafią wysłać240 miliony emaili- i nie chodzi o zamawianie farby). To w żołądku neutralizowana jest amylaza, która nie może funkcjonować  w środowisku kwaśnym (a z takim mamy do czynienia, bo działa kwas solny). W żołądku nie zachodzi trawienie cukrów. Ale po kolei (i nie chodzi o PeKaPe).

Wiadomo, że ten worek zwany żołądkiem magazynuje pokarm. Jest on bardzo elastyczny, jeśli następuje taka potrzeba, np. po bardzo obfitym posiłku rozszerza się. A co do pokarmu to wiadomo, że  tam następuje  oczyszczenie go z bakterii i grzybów. Nie chodzi o to, że nie myjemy pożywienia przed podaniem, ale o to że zawsze znajdą się baraterie tudzież grzyby które należy zwalczyć.  Gdyby mieć styczność z kwasem solnym tym,  wytwarzanym przez ludzki żołądek, to bez mała poparzylibyśmy skórę. Zaraz, zaraz (i nie chodzi o duuużą bakterię) można by zapytać: jak to się dzieje, że sam nie ulega degradacji? Prosto, jego ściany pokryte są grubą warstwą śluzu, produkuje go żołądek w celach ochronnych.(Umiesz liczyć, licz na siebie).

Tam rozkłada się pokarm przy tym procesie wytwarza się gaz, który uchodzi do dna żołądka (znajduje się ponad przełykiem. Gdy przepona się skurczy, wypychając treść dna żołądka i gaz wraca po przez przełyk do jamy ustnej, odbija nam się, czyli bekamy. No to tyle z ciekawostek, możemy być skrępowani, czy zakłopotane, ale bekanie też można postrzegać jako fascynujący mechanizm. Co więcej mówiono, że dawniej w innych kulturach, odbijanie, bekanie poczytane było jako komplement, kierowane w stronę gospodarza po dobrym posiłku.

Żołądek

taki worek w kształcie litery j_ot, zwykle ma wielkość pięści, ale spokojnie po obfitym posiłku potrafi powiększyć się ponad dwadzieścia razy.  Wytwarza pepsynę, to dzięki niej pokarm rozbity zostaje na cząsteczki. W ścianie żołądka znajdują się liczne komórki, których zadaniem jest wytwarzaniem hormonów, one to dostają się wraz z krwią do dalej położonych odcinków układu pokarmowego.

Rozkłada treść pokarmową, przez kilka godzin po posiłku to co zdecydowałyśmy się zjeść ulega trawieniu i ubijaniu na miazgę,w taki to sposób treść może podróżować z żołądka do jelit. Ale to nie koniec żołądek wyposażony jest w treść receptorów, one to oceniają treść pokarmu, jeśli jest ona dla naszego organizmu szkodliwa,bo na przykład ktoś wyszedł [wysz[ed]ł[a] i nie wrócił/a, z rozumem przynajmniej] z założenia: że zaprasza gości bo mu się kończy termin ważności, wtedy doznajemy skurczów żołądka, to dlatego treść może się cofnąć, do przełyku: tak poznaliśmy  mechanizm torsji, a inaczej pisząc: anatomię rzygania.  Gdy pokarm jednak był dobrej jakości przez kilka godzin kwasy wydzielane przez ściany żołądka a trawienie wstępne zostało zakończone, to treść przesunięta zostanie do dalej położonego końca żołądka. Dokładnie tam gdzie znajduje się odźwiernik inaczej pisząc to rodzaj takiego pierścienia, za pomocą którego żołądek połączony jest z dwunastnicą (a przekrój żołądka z zaznaczoną częścią odźwiernikową wygląda następująco :

629px-Gray1046_pl.svg[żołądek z zaznaczoną częścią odźwiernikową źródło].

Jest to rodzaj zaworu, który reguluje przepływ treści żołądkowej do jelita cienkiego. Takie „zgrubienie”(upraszczając),  pierwszy jego fragment można porównać do litery C nazywamy go dwunastnicą to właśnie w tym miejscu pokarm jest rozkładany totalnie dzięki czemu może być wchłonięty do krwi, ruch odbywa się  w dwóch kierunkach, co sprzyja wymieszaniu się pokarmu z enzymami.

Zatrzymajmy się jednak przy samym jelicie cienkim, jeśli zobaczyłybyśmy jego przekrój pozbawiony treści pokarmowej to można by było zauważyć, że ich powierzchnia jest pofałdowana (to zapewnia lepsze wchłanianie treści pokarmowej). To sprytny pomysł ewolucji, na zwiększenie powierzchni jelit, jak wiemy w ludzkim organizmie miejsca nie ma zbyt wiele.

Druga sprawa jest taka, że każda z fałd, jest wyposażona w mniejsze, na których to znajdują się kosmki jelitowe (inaczej pisząc jest to rodzaj wypustek znajdujących się w błonie jelita cienkiego) w ludzkim organizmie można by było naliczyć ich ok 10 milionów. To zwiększa powierzchnie jelita cienkiego o dwadzieścia trzy razy! Ach! To się nazywa rozmach!  Tkanka nabłonkowa kosmka jest tą z gatunku tych włoskowatych, co przekłada się na zwiększenie powierzchni. „Włoski” to mikrokosmki. wyposażone w naczynia: limfatyczne i krwionośne. Pierwsze z nich transportują kwasy tłuszczowe, a drugie  aminokwasy, niewielkie peptydy, czy też cukry, które trafiają do wątroby żyłą wrotną, ale zanim to jeszcze się zatrzymamy. Wiecie, że w przewodzie pokarmowym mamy dwa kilogramy bakterii? Odkrycie? Nie mniejsze jak to, że dostają się tam jeszcze przed naszym urodzeniem, w życiu płodowym.  To one, nazywane są dobrymi bakteriami, dlatego, że syntetyzują witaminy te których sami nie potrafimy wytworzyć i pomagają w procesach trawiennych.

Z zaskoczeń, mogę wymienić także to, że układ pokarmowy waży tyle samo co ludzki mózg, tak, tak. Tyle, że nie potrafimy (wyłączając proces żucia pokarmu) świadomie go strawić, nie panujemy nad procesami zachodzącymi, przełykamy, ale to nie znaczy, że wszystko po prostu dzieje się samo(istnie). Warto wspomnieć, że w różnych częściach przewodu pokarmowego możemy namierzyć sploty nerwowe  to one regulują ruch mięśni gładkich, a tym samym przesuwanie się pokarmu ku dołowi.

Jelito cienkie zaopatrywane jest w krew od tyłu przez duże tętnice, a te jak wiemy dzielą się na mniejsze i mniejsze naczynia, a koniec już znamy to włośniczki. Tętnice docierają do jelit na całej ich długości. To oczywiście sprawia też że jelito nie jest proste. Do niego uchodzą przewody żółciowe (ta wytwarzana jest jak wiemy przez wątrobę– która znajduje się po prawej stronie jamy brzusznej wysoko, pod łukiem żebrowym).Jelito cieńkie można przyrównać do sześciometrowej taśmy w fabryce. Przez pięć godzin cząsteczki treści pokarmowej zostają obrobione, nieustannemu przepychaniu, czy nasączonymi sokami trawiennymi i oczywiście wyciskaniu. To wszystko służy oddzielaniu istotnych składników treści pokarmowych, z których organizm ludzki może skorzystać. Ad vocem wątroby.

Spoglądając na nią w przekroju można zauważyć naczynia żylne i tętnicze wypełnione krwią.To jednolity narząd, to taka metaboliczne centrum dowodzenia, jej praca rozkłada już na czynniki pierwsze, drugie i kolejne. Zaczyna zachodzić synteza nowych substancji, tych, które budują nasze ciała. Wątroba może i stanowi monolit,ale to stanowi jej siłę co więcej,  gdyby ją przekroić, możemy zobaczyć, że  zaopatrzona jest aż  w cztery rodzaje przewodów ma własne tętnice i żyły, no i oczywiście, wspomnianą już żyłę wrotną, to za jej pomocą dostarczone są składniki odżywcze wchłonięte w jelicie cienkim. No a czwarty? No to wspomniane przewody żółciowe, to nimi uchodzi niewychlana przez wątrobę żółć. To ona w jelicie cienkim pomaga w rozpuszczeniu i trawieniu tłuszczów. Ponieważ ma odczyn zasadowy, neutralizuje kwas żołądkowy. Tym samym przewodem dostaje się wydzielina produkowana przez trzustkę (ją samą dzielimy na: głowę trzon i ogon trzustki) układa się w ten sposób, że jej głowa przylega do części górnej dwunastnicy, a  reszta znajduje się za żołądkiem w głębi jamy brzusznej.

To ona wytwarza różnego rodzaju enzymy, dzięki którym pokarm może zostać strawiony. Wiecie, że te enzymy mogą strawić własne tkanki organizmu? Dzieje się tak wtedy gdy ujście przewodu trzustkowego zostaje zamknięta przez kamienie żółciowe. Wtedy gdy następuje ostre zapalenie trzustki.  Znaczy zjeść nas od środka? Trzustka zbudowana jest z tkanki gruczołowej. Składa się z płatów, inaczej nazywanych zrazikami, wydzielina tych płatów dostaje się do przewodów, które mają ujście w jelicie cienkim. (Tam gdzie ono się zaczyna). Trzustka także uwalnia substancje do krwi no nie można wspomnieć o wytwarzaniu insuliny.

Nerki

znajdujące się z tyłu otoczone przez tkankę tłuszczową, to tacy sprzątacze organizmu. Nie bez kozery mówi się by pić dużo bo to pozwoli na przefiltrowanie organizmu. Co może zdziwić to nerki są wyżej niż się zwykło stereotypowo sądzić. Oczywiście są w głębi jamy brzusznej, tętnice nerkowe oddzielają się od aorty na wysokości mostka, a ściśle rzecz ujmując tam gdzie jest jego koniec. Przekrojowo nerki są wyposażone są w kłębuszki nerkowe w każdej z nerek można naliczyć około półtora miliona, to ich zadaniem jest przefiltrowanie osocza krwi, dostającej się przez coś, co można porównać do bibuły. Wszystkie zbędne substancje (te pochodzące z przemiany materii, jak i naddatek wody, czy soli) są filtrowane przez nerki i wydalane w postaci moczu.

Jelito cienkie uchodzi do jelita grubego, które układa się w jamie brzusznej na zasadzie obramowania okala jelito cienkie.

Możemy wyróżnić oczywiście jelito ślepe. Z którego wychodzi wyrostek robaczkowy, potem jelito biegnie w górę, w bok, w dół następnie zagina się i uchodzi na zewnątrz. Gdyby zobaczyć jego przekrój to zobaczymy zastawkę krętniczo -kątnicza  inaczej nazywana zastawką Bauhina jeśli pracuje skutecznie to zapobiega cofaniu się treści pokarmowej  do jelita cienkiego.

Po co nam jelito grube?

A no, to rodzaj magazynu, by nie powiedzieć kontenera, bo trafia tam wszystko to, co nie zostało strawione przez jelito cienkie, wraz z odchodami. Jeśli Ktoś lub Ktosia uważa to za mało przydatne to cóż, wystarczy wspomnieć, że dzięki temu nie musimy chodzić do toalety po każdym posiłku, albo po każdej wypitej kawie, czy herbacie.

A jeśli już przy wodzie, to drugą funkcją jelita (grubego) jest odzyskiwanie wody z treści pokarmowych,taki naturalny, by nie napisać organiczny recykling. Po przejściu przez jelito grube, treść pokarmowa dociera oczywiście do od_bytu. To taki rodzaj zaciśniętego pierścienia zaciśnięty przez zwieracz odbytu rozszerza się wtedy gdy odchody opuszczają organizm. Czasami odbyt może pęknąć, w skutek tego pojawia się szczelina odbytu, czasami po wygojeniu zostaje otwór i to nazywamy przetoką, na tę bardzo przykrą i bolesną przypadłość cierpiał Ludwik IV i on, i ludzie żyjący współcześnie zostali zoperowani.

Przewód pokarmowy zwykło się przedstawiać w ten sposób:

[Schemat układu pokarmowego człowieka- źródło zdjęcia].
[Schemat układu pokarmowego człowieka- źródło zdjęcia].

Brzuch:

Mięsień prosty brzucha, biegnie z góry w dół, stanowi pierwszą warstwę, za nim układają się dwa mięśnie skośne skierowane w przeciwne strony, a trzecia warstwa to nic innego jak mięsień poprzeczny brzucha. Dlaczego o nich wspominam pisząc o układzie pokarmowym? Dlatego, że pośród innych funkcji, które pełnią po prostu chronią narządy znajdujące się wewnątrz (w jamie brzusznej).

Gdy przyjrzymy się  człowiekowi od przodu, tak jakby stał na przeciwko nas. Widzimy najpierw warstwy mięśni, a potem: wątrobę, żołądek: okryty niby futrem (to nic innego jak tkanka łączna przyczepiona do jelita grubego, nazywana siecią większą: pełni dwie funkcje: to zbiornik tłuszczu to ile się go nagromadzi to cecha osobnicza, może być go bardzo mało, ale może być także osiem kilogramów: [co odczuwają przede wszystkim mężczyźni] druga to taka: gdy tkanki uległy by zakażeniu, stanowi coś w rodzaju izolatora, więc zakażenie nie będzie się rozprzestrzeniać. Sieć większa tworzy kilka warstw umiejscowiona jest w taki sposób, że gdyby chcieć ją umiejscowić to można by było powiedzieć tak:przed nią jest żołądek, u góry znajduje się wątroba,  nerki i trzustka nieco z tyłu). Pod jelitem grubym widać cienkie, aby uwidocznić wszystkie narządy trzeba było wyjąć najpierw jelita. Człowiek w istocie swej jest bardzo skomplikowany. No to co napijemy się? Niebanalnej wody mineralnej… No to odrobinę pośpiewajmy…

Hymn majówkowych i innych owych spotkań przy stole, grillu… [Raphacholin, Czyści jak łza, źródło] No bo przecież nie ma przebaczenia dla zdrowego jedzenia, trawestując powiedzenie Orkiestry Dni Naszych.

A może po prostu czas na deal czyli detal jak to wyśpiewywał kabaret OT. TO jeszcze w pierwszym składzie, tu z towarzyszeniem Orkiestry pod batutą Zbigniewa Górnego:

[Dieta, Kabaret OT.TO, Zbigniew Górny. źródło].

To zadziwiające jest, jak wiele i niewiele potrafimy (imożemy) wiedzieć o naszym ludzkim, przydziałowym organizmie. To co sądzimy, zależy od tego,czy możemy się cieszyć zdrowiem. Bo jeśli oczywiście naszym doświadczeniem jest również choroba, i to ta, z tych nieuleczalnych (jeszcze) to co możemy sądzić. Ile osób umarło za wcześnie, po prostu nie żyli we właściwych czasach, czyli tych, w których choroby, które były ich doświadczeniem, były śmiertelne. Na przykład w epoce średniowiecza nie zostały wynalezione antybiotyki…

Ale jest jeszcze coś. Zdrowie traktujemy jako coś należnego, przynależnego i oczywistego. A to przecież nieprawda! Nie chodzi o to by się nie leczyć, albo by ta możliwość była zależna od innych czynników, ale o tą świadomość, która (górnolotnie pisząc)  otwiera nas na wdzięczność i świadomość różnorodności. Brak zdrowia, nie dotyka ludzi starych,poniewieranych przez los i ludzi, którzy rychło pożegnają się z życiem, a i Ci, których doświadczeniem jest choroba, pragną żyć aktywnie. I jeszcze coś.

Wiesz,że w ciągu dnia, nie nie tygodnia, czy miesiąca, ale właśnie d n i a Twój  i mój organizm wykonuje:

  • dwadzieścia tysięcy oddechów z każdym pół litra powietrza wchłaniamy…
  • z każdym oddechem nasz nos może odróżnić dziesięć tysięcy zapachów, różnych zapachów
  • z każdym wdechem dostarczamy tlenu bilionom komórek organizmu
  • dziesięć tysięcy razy mrugasz okiem, tak po prostu.
  • sto tysięcy uderzeń serca.

Czyż to nie zdumiewające? Dla mnie tak.  I to działa! To wszystko, albo chociaż część działa…

I pomyśleć, że tyle wydarza się gdy jemy lub pijemy… I pomyśleć. I zrozumieć. I wiedzieć. I się z tego [u]cieszyć.

Smacznej niedzieli.

Skrócony odnośnik do tekstu: http://wp.me/p59KuC-Os

Tak oczywiście, ten tekst jest chroniony prawami autorskimi, jak każdy inny na tym blogu. Uwaga: nie jestem lekarką, nie wykonuje zawodu medycznego, więc tekst ten nie może stanowić i nie stanowi porady lekarskiej.