[212+3].[IKD2]. Internetowy Klub Dyskusyjny. Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie Zofii Zaleskiej

[Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie. Zofia Zaleska, Czarne 2015, źródło zdjęcia].
[Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie. Zofia Zaleska, Czarne, Poza serią, 2015, źródło zdjęcia].

jest w książkach coś szczelniej niż książka zamknięte

[Gdy wszystko się zdarzy, słowa: E. E. Cummings  tłumaczenie Stanisław Barańczak; Wiersz zaśpiewał Grzegorz Turnau, materiał umieszczony na płycie To tu, to tam, Pomaton EMI 1995].

Co się [od]wlecze to nie przypiecze, co ma wisieć nie runie, czy nie po- frunie, eee czy jakoś (nie) tak… Chociaż jeść niedopieczone, to niebezpieczne… Nie, to nie tak, w jakiś sposób mi się przejęzyczyło, tak jakoś

samo…

Aaaaa właśnie!

Zapraszam do dyskusji na temat książki Zofii Zaleskiej pt: Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie. Książka jest rzeczywiście tym, o czym mówi podtytuł: rozmowami o przekładzie. Na przykładzie.

A oto pytania:

1.Piotr Millati, pisze w swojej książce, o tym, że literatura piękna umiera, chociaż dzisiaj, jak nigdy wcześniej powstaje wiele książek o literaturze, książek o książkach, bezpowrotnie zatracamy swoisty rodzaj patrzenia, spostrzegania i przeżywania, czy tak rzeczywiście jest? Jeśli tak/ nie, to dlaczego?

2. Czy można mówić o dobrym i złym przekładzie? Co charakteryzuje pierwszy, a co drugi?

3. Wasza ulubiona rozmowa w tym zbiorze? Dlaczego właśnie ta? A, może jest taka — której zabrakło?

4. Co stanowi mocną stronę książki, a co wręcz przeciwnie ?

5. Jakie cechy konieczne są w zawodzie tłumacza/ tłumaczki?

6. Twoje pytani_e/a________?

Zapraszam do dyskusji.

Skrócony odnośnik do tekstu: http://wp.me/p59KuC-Oi

Reklamy

10 myśli na temat “[212+3].[IKD2]. Internetowy Klub Dyskusyjny. Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie Zofii Zaleskiej

  1. Już wcześniej wyliczyłem swoje wymówki, z powodu których trudno m wziąć udział w dyskusji. Jednak temat mnie zainspirował do rozmyślań na marginesie. Ich owocem są pierwsze dwa wpisy pod tym linkiem – http://drugiezyciebloggera.blox.pl/tagi_b/547/cytaty.html
    Pytanie – czy można mówić o złym lub dobrym przekładzie?
    Co się mówi o przekładzie to już sprawa wtórna, sprawa pierwszorzędna to fakt, że można zrobic zły przekład., tak jak napisać złą książkę.
    Doceniam jednak bolesne rozterki tłumaczy. Spotkałem Australii pana Marcela Weyland, który kilka lat temu przetłumaczył Pana Tadeusza na angielski. To nie jest pierwsze tłumaczenie więc kusi do porównań. Przytoczę tylko jeden temat – pan Weyland zachował w tłumaczeniu mickiewiczowską formę 13-zgłoskowca, w poprzednim tłumaczeniu wykonanym przez Anglosasa autor użył 9-zgłoskowca argumentując, że 13-zgłoskowiec brzmi sztucznie dla Anglosasa.
    Kto ma rację?

    1. Jak widzisz, dyskusja trwa w najlepsze, aż czcionka dostaje zadyszki… :))).
      Piszesz:
      „Pytanie – czy można mówić o złym lub dobrym przekładzie?
      Co się mówi o przekładzie to już sprawa wtórna, sprawa pierwszorzędna to fakt, że można zrobic zły przekład., tak jak napisać złą książkę”.
      A czym się różnią te dwie kwestie, z Twojego punktu widzenia?
      Ad vocem przykładu: Sądzisz, że to kwestia racji?
      I jak to widzisz, jeśli tak, to kto miał rację?

  2. Przyznam zupełnie szczerze, że przychodzę na zajęcia nieprzygotowany. Książki nie przeczytałem, usprawiedliwiać się nie będę, ale chciałbym wziąć udział w rozmowie.

    Pytanie 2. Na drugą część pytania odpowiedzieć prosto – zły przekład cech może mieć wiele, ale poza oczywistymi (błędy językowe, błędy merytoryczne, pominięcia) przychodzi mi do głowy jeszcze to, że może przeinaczać treść oryginału. A dobry przekład? Dobry przekład to przekład niewidoczny, czyli taki, po którym nie czuć, że to przekład. Mitycznemu „przeciętnemu czytelnikowi” powinno się po prostu dobrze czytać.

    Pytanie 5. Kilka przychodzi do głowy, ale to raczej cechy dość ogólne, które można przypisać do wielu zawodów. Ciekaw jestem, czy są cechy powiązane konkretnie i koniecznie z zawodem tłumacza. Mi żadna nie przychodzi do głowy.

    1. Zapraszam, zapraszam.Myślę, że warto ją przeczytać, może jest tak, nie wiem, myślę głośno, że jak się pracuje w zawodzie tłumacza, warto tym bardziej? JW zalewie książek o literaturze, po tą moim zdaniem sięgnąć warto. Jeśli zdecydujesz się przeczytać, jestem ciekawa Twojego spojrzenia.
      Niemniej też warto zaznaczyć, że z chęcią porozmawiam z Tobą i teraz. Ja sama, sobie ją dawkuję. Mogłabym przeczytać ją szybko, ale nie chcę tego robić. Z chęcią jeśli zdecydowałbyś się ją przeczytać, to np porozmawiam o konkretnej rozmowie.
      Możesz rozwinąć wypowiedź w punkcie 5? Dziękuję.

  3. Nie jestem należycie przygotowana do dyskusji (nie przeczytałam lektury), ale mogę powiedzieć, czym jest dla mnie dobre tłumaczenie.

    Dobre tłumaczenie to takie, które się czyta tak, jakby … książkę napisał Polak po polsku.
    Bez topornych, sztucznych, niepasujących do kontekstu wyrażeń/zdań, bez rażących błędów merytorycznych (tzn. z wykazaniem się znajomością/ zapoznaniem się z różnymi niuansami kulturowymi) oraz jeśli tego wymaga sytuacja, z dodatkowymi wyjaśnieniami.

    Moim zdaniem tłumaczenie, to jest koszmarnie trudne zadanie i nie wystarczy tu sama (nawet dogłębna) znajomość języka. Tłumacz powinien być poniekąd … dobrym pisarzem 🙂
    Mieć lekkość tworzenia zdań i dostosowywania języka do kontekstu sytuacyjnego.

    Próbowałam kilkakrotnie tłumaczyć krótkie teksty na ‚własne’ potrzeby (np. jak chciałam zacytować znajomej fragment książki) i zmagałam się bardzo. Może nie dlatego (powiem nieskromnie), że brak mi wyczucia językowego ale …
    – nie czułam się biegła w języku, musiałam sporo słów sprawdzać w obie strony (często tak robię, tj. w słowniku angielsko-polskim i polsko-angielskim, co tylko pogłębiało moją niepewność co do użycia pewnych słów) oraz, co jest moim zdaniem pytaniem kluczowym w pracy tłumacza …
    – nie byłam pewna, na ile tłumaczenie musi być dosłowne, a ile (i czy w ogóle) jest miejsce na pewną interpretację, pozwalającą czytelnikowi np. z innego kręgu kulturowego lepiej wczuć się w temat.

    Odpowiadając krótko – może być złe tłumaczenie i może ono bardzo zaburzyć odbiór książki.
    (Pisałam o tym trochę w recenzji książki „Brak Tchu” i „Służące’ na ‚Lubimyczytać.pl – jak chcesz, to możesz zerknąć :))

    Pozdrawiam

    1. O kurczę! Dopiero przed chwilą przeczytałam wpis Qubusia (nie odświeżyłam strony i jak wpisywałam swój komentarz, to ten był jeszcze niewidoczny) i … wygląda, jakbym niemalże skopiowała Jego wypowiedź (pierwszą część)
      Czyli coś musi być na rzeczy :))

      1. Dla mnie nie wygląda na to, by był skopiowany… Spokojnie. Tłumacz chcąc pracować efektywnie musi niejako być zanurzony w kulturze z której tłumaczy, o kwestiach językowych pisałam w dziale o języku, więc odsyłam do tego, nadmienię tylko, że język to coś więcej niż narzędzie komunikacyjne. Nie wiem,czy się ze mną zgodzicie, ale praca osoby tłumaczącej tekst, jest w większej części niewidoczna. Samo słowo: tłumaczyć, naświetlać, objaśniać. Gorąco polecam książkę.

    1. Bardzo serdecznie dziękuję za link, z chęcią sięgnę. Jeśli będziesz miał okazję (a wiem, że Przejęzyczenie ukazało się w ebooku) to myślę, że lektura Cię zainteresuje. Wiem, że obecnie mamy zasyp książek o literaturze, ale ta, warta jest uwagi, zwłaszcza jeśli interesujesz się tematem.

      1. Pharlapie, co za wspaniały przyczynek do dyskusji! Tak! To jest właśnie dla mnie dobry tłumacz!
        A po polecaną przez inicjatorkę dyskusji książkę postaram się sięgnąć. W swoim czasie 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s