[212+1+1].[IKD1]. Internetowy Klub Dyskusyjny. Mini wykłady o maxi sprawach Leszka Kołakowskiego.

Z puntu widzenia postrzegającego  nuda jest niezdolnością do oczekiwania czegokolwiek nowego, poczuciem przebywania (choćby tymczasowego) w świecie, gdzie nic się nie stanie, tj. gdzie będzie to samo, albo jeśli nic się nie stanie, postrzegającemu jest wszystko jedno, czyli tak się stanie, jakby nic się nie stało. 

Można stwierdzić, że nic samo w sobie nie jest nudne, jako że ludzie różnią się pod tym względem w odbiorze rozmaitych kawałków świata, a ich poczucie nudy zależy od przypadku, zwłaszcza zaś od minionych doświadczeń. 

[Leszek Kołakowski, Mini wykłady o maxi sprawach, O nudzie,Wydawnictwo Znak, Kraków 2005 r,s.95].

Mini wykłady o maxi sprawach. Leszek Kołakowski, wydawnictwo Znak, źródło
[Mini wykłady o maxi sprawach. Leszek Kołakowski, wydawnictwo Znak, źródło okładki].
Rozpoczynamy spotkania Internetowego Klubu Dyskusyjnego [IKD] (o idei którego można przeczytać tutaj). Jak pisałam pierwszą lekturą będzie esej O Nudzie,Leszka Kołakowskiego w cyklu wykładów, Mini wykładów, o Maxi sprawach. 

Oto pytania do dyskusji:

  • Nuda jest Kobietą? Jest jedna? Czy wiele? Czy wiele za wiele? Nud, nie kobiet.:)
  • Czy nudność, to to samo co nuda?
  • Czy doświadczenie nudy wynika z nieumiejętnego korzystania z czasu?
  • Czy jeśli człowiek, który doświadcza nudy, albo ją stwarza czyniąc coś nudnym daje tym samym wyraz swojej  nieudolności/ ignorancji?Jeśli tak to w jakich obszarach?
  • W myśl przekonania, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi. Mądrość to to samo co inteligencja?
  • Czy ponosimy odpowiedzialność za doświadczanie nud(y)? Jeśli tak to w jakim zakresie?
  • Czy nuda może być/ jest  obiektywnym zjawiskiem?
  • Bycie „w niedoczasie” jako Twarz Nudy, tylko bardziej marketingowo modna, i społecznie atrakcyjna? I także aprobowana?
  • Czy rzeczywiście, tak jak pisze Kołakowski nuda to cena jaką płacimy za to,że umiemy być ciekawi; nic nie było by ciekawe, gdyby nic nie było nudne. Innymi słowy,: nuda jest nieodzowną częścią naszego społeczeństwa; albo: fakt, że jesteśmy zdolni do uczucia nudy, ludźmi nas czyni*? A może to zbyt powierzchowne wyjaśnienie? Może niezupełne?
  • Czy można być atrakcyjnie nudnym? W jaki sposób?
  • Czy istnieje niepisany dyktat, przymus bycia inspirującą osobą?
  • Twoje pytani:e/a:
  • Pytanie Qbusia: Czy nuda, zwłaszcza w powiązaniu z wątpliwą moralnością, prowadzi do złego?

 

 

19 myśli na temat “[212+1+1].[IKD1]. Internetowy Klub Dyskusyjny. Mini wykłady o maxi sprawach Leszka Kołakowskiego.

  1. Ad 1 – Czy nuda jest kobietą?
    To pytanie skierowane do językoznawcy – dlaczego w języku polskim słowo nuda jest rodzaju żeńskiego? Podobnie jak wojna, wina, kara, choroba, śmierć i jeszcze sporo innych nieszczęść,
    Wydaje mi się, że po łaciniei angielsku nuda jest rodzaju nijakiego.

    Inna rzecz, że na podstawie obserwacji sądzę, że kobiety nudzą sie rzadziaj niż mężczyźni.
    Powód? Jest ich zapewne kllka, mnie przychodzi do głowy taki – kapitan Macwhirr słyszy rozmowę swioch podwładnych. Rozmowa trwa długo. Po pewnym czasie spotyka jednego z rozmówców i pyta: czy to pan rozmawiał przed chwilą w sterowni?
    – Tak, a dlaczego pan kapitan pyta?
    – Bo dotąd zdawało mi się, że tylko koboiety potrafią ze soba rozmawiac dłuzej niż 15 minut. – Joseph Conrad – Tajfun – odtworzone z pamieci.

    1. Pytanie nie tylko skierowane do językoznawców_czyń, warto (moim zdaniem) zdać sobie z różnic tworzenia języka, o których piszesz. Mnie swojego czasu zdziwiła śmierć w językach jej (sic!) rodzaj. Dlaczego sądzisz, że kobiety nudzą się rzadziej? Rozumieniem przykład, ale proszę o więcej. A może jest mniejsze przyzwolenie by kobiety okazywały swoją nudę?

      1. Powróce do przykładu długiej rozmowy gdyż uważam go za typowy. Kobiety potrafią rozmawiać długo gdyż czuja zainteresownie tym co mówią ich rozmówcy/rozmówczynie. A zatem jest pobudzenie psychiki i szansa na jego rozładownia w formie odpowiedzi, komentarza, Mężczyźni interesuja sie tym co sami maja do powiedzenia. Jesli trafią na właściwego rozmówcę to moze to być owocna rozmowa, jesli nie – to nuda i gorączkow szukanie sposobu zakończenia tej męki.
        Druga zaleta kobiet – zainteresowanie wieloma szczegółami. To moze prowadzic do następnej rozmowy, a nawet do akcji – pomoc w sprawch domowych, przy chorym ,przy dziecku. Kobiety duzo częściej niz mężczyźni szukają okazji zeby być przydatną.

        1. O komunikowaniu trochę pisałam tu (http://wp.me/p59KuC-HK ) mogę rozinąć temat, i polecam sięgnięcie do książki, Women, Men and Socjety, autorstwa Claire M Renzetti i Daniela J Currana (rozdział dotyczący języka), oni to rozprawiają się nie tylko z mitami, o których piszesz, poczytując je za zalety, co oczywiście nie znaczy, że kobiety (jak i mężczyźni) nie potrafią rozmawiać długo.

  2. Na cały szereg pytań mam wspólną odpowiedź.
    Po pierwsze musze wyznać, że mocna zawiodłem sie na eseju L. Kołakowskiego a przyczyna jest prosta. Nuda to dość dobrze zbadane zjawisko psychologiczne. Gdyby autor sprawdził co piszą na ten temat psycholodzy to może ten esej byłby całkiem inny.
    Co mówi psychologia na temat nudy?
    Aby móc poczuć się znudzonym człowiek musi mieć wystarczająco energii psychologicznej lub być wystarczająco silnie pobudzony.Człowiek znajdujący się w takim stanie czuje potrzebę wyładowania tej energii lub pobudzenia. Gdy nie znajduje ku temu możliwości czuje nudę. Źródło: https://www.psychologytoday.com/blog/ulterior-motives/201209/what-is-boredom
    Mając to w pamięci spróbuje odpowiedzić na klka pytań dyskusyjnych.
    3. Czy doświadczenie nudy wynika z nieumiejętnego korzystania z czasu?
    Może z tego powodu wynikać. Brak planu z jednej sprzyja pobudzeniu psychiki, z drugiej może spowodować, że cos co mieliśmy zrobić natrafi na przeszkody.
    4. Czy jeśli człowiek, który doświadcza nudy, albo ją stwarza czyniąc coś nudnym daje tym samym wyraz swojej nieudolności/ ignorancji?
    Doświadczenie nudy – myslę, że osoba, ktora zna podaną informacje o nudzie ma szansę nią sterować.
    Czynienie czegos nudnym – słyszałem opinię, ze jeśli wydaje nam się, ze to co mówimy jest niezwykle ciekawe, to wrażenie słuchaczy jest dokładnie odwrotne.
    Oszczędzę czytelnikom odpowiedzi na nastepne pytania gdyż wszedzie zastosowałbym podany wyżej sposób rozumowania.

    1. Znaczy, co pytania nuudne są? Jeśli nie,to z chęcią przeczytam, co masz do powiedzenia 🙂
      To zaczynając od końca.
      Ale. (Wracając do początku).
      Z”Mini wykłady…” czytałam dwa razy, pierwszy raz, x lat temu pochłonęłam, a gdy sięgnęłam po raz drugi- tak jak piszesz zawiodłam się, np czytając esej o śmiechu, gdzie Autor stwierdza, że zdolność do tegoż mają tylko ludzie.I tu nasuwa się dyskusja o eseju, w Polsce wciąż uczą, że to gatunek otwarty bez zbioru powinności, oczywiście jakieś tam są, ale wiele można „podpiąć” i stworzyć esej.
      A drugie o starzeniu się literatury np eseistycznej, czy (popularno) naukowej. Przy drugiej- mam wrażenie- jest to łatwiejsze gdyż pojawiają się nowe fakty…

      A jeśli ów plan będzie nudny, albo będzie składał się z powinności/ obowiązków, czy one same muszą być nudne? Albo jak mam do wykonania rutynową czynność, rozłożoną w czasie jak ją urozmaicić?
      Piszesz:
      „Czynienie czegoś nudnym – słyszałem opinię, ze jeśli wydaje nam się, ze to co mówimy jest niezwykle ciekawe, to wrażenie słuchaczy jest dokładnie odwrotne”. To jak Twoim zdaniem odróżnić kiedy słuchacz/ słuchaczka się nie nudzi? Na czym konkretnie polegały badania, z chęcią bym się z ich treścią zapoznała.
      Dziękuję za link.

      1. Słaby ze mnie dyskutant, również ze wzgladu na róznicę czasu. Pisałem swoje komentarze późnym wieczorem a w Polsce było jeszcze rano.
        Myśłę, ze termin zakończenie dyskusji juz minął, ale tylko skoryguję ostatni paragraf:
        ” „… słyszałem opinię, że jeśli ..” Na czym konkretnie polegały badania..”
        Napisałem , ze słyszałem opinię o zadnych badaniach nie wspominałem, watpię zeby takie prowadzono.

        1. E tam, słaby dyskutant… Nie wiem, dlaczego Siebie oceniasz, i to tak marnie. Tutaj nie ma terminu ważności dyskusji, o czym pisałam w założeniu IKD. Można dołączyć w każdej chwili, tak jak pod każdym innym wpisem. Dzięki za sprostowanie.

  3. W pierwszym rzucie refleksyjnym najciekawsza wydała mi się kwestia ciekawości związana z pytaniem 9. Nie spoglądałem na nudę pod kątem jej powiązań z ciekawością, ale wydaje się być to porównanie uprawnione. Nawet biorąc pod uwagę psychologiczne uzupełnienia ze strony pharlapa – to pobudzenie i energia znajduje często ujście drogą ciekawości, a gdy ujścia nie ma to wpadamy w nudę. Gdyby nie ta energia w nudę-ciekawość nas pchająca, to człowiek pozostałby na poziomie przed-technologicznym.

    Chciałbym jeszcze dodać inny wątek: czy nuda, zwłaszcza w powiązaniu z wątpliwą moralnością, prowadzi do złego?

    1. Odpowiadając w pierwszym rzucie: jeśli nie postrzeganie nudy poprzez ciekawość, to jak inaczej?
      Drugie pytanie moje do Ciebie, piszesz:
      „dyby nie ta energia w nudę-ciekawość nas pchająca, to człowiek pozostałby na poziomie przed-technologicznym”, a wola przetrwania?

      Ok, odnotowałam 🙂 I pytanie do pytania: Czy moralność m u s i być wątpliwa?

      1. Chyba ciężko inaczej. Tylko, że wcześniej ta nierozerwalność nie była dla mnie tak jasna. Nuda była nudą i refleksji przedmiotem się nie stawała. Może to też przez to, że nuda rzadko dość mnie nachodzi.

        Według mnie sama wolna przetrwania to za mało. Możliwe, że z początku wyścig ewolucyjny z początku popychałby nas do przodu, ale w pewnym momencie – bez ciekawości/nudy – rozwój ten by znacznie zwolnił.

        Znaczy się – czy nuda może popchnąć ludzi o niewątpliwej moralności do złego?

          1. Zwierzętom udaje się przetrwanie, ale progu technologicznego przecież nie przekroczyły. Choć jakiś przekorny głos mówi mi, że bardzo możliwe, że człowiek nie zauważy, gdy tak się stanie.

            Pewnie i może. A wynika z tego to, że moralność swą twarz prawdziwą ukazuje dopiero, gdy sprawdzona zostanie.

            1. A moim zdaniem, jeśli chodzi o zwierzęta, to nasz błąd (ludzki) polega na błędnej wiedzy i założeniach dot. zwierząt, nie mamy też dostępu do ważnych kwestii np do języka, skoro nie znamy sposobu komunikacji skąd wiemy na jakim stopniu zaawansowania on się znajduje. Najnowsze badania dot. pingwniów mówią o tym, że samice tego gtunku uprawiają prostytucje, łabędzie nie są tak monogamicznym gatunkiem jak byliśmy o tym przekonani (monogamia istnieje tylko wtedy gdy nie ma wyboru) a delfliny, mrówki czy termity (o ktorych chociażby tutaj: http://wp.me/p59KuC-7T ? Nie piszę o wszystkich gatunkach, ale myślę, że w odniesieniu do niektórych nasze ludzkie myślenie, jest obarczone poważnymi błędami. Może przełom technologiczny dla zwierząt znaczy zupełnie co innego? Może są znacznie mądrzejsze od nas? Np Hawking (o którym tutaj: http://wp.me/p59KuC-hJ ) mówi, że unicestwi nas nie obca cywilizacja, tylko „sztuczna” inteligencja.
              Co do moralności, to proszę o rozwinięcie wątku. 🙂

  4. No i nie znalazł się Kołakowski w mojej bibliotece… Trochę żałuję. A trochę (przeczytawszy tu parę cytatów z ksiazki i komentarze) nie bardzo. Nuda jest… nudnawa raczej. Ale też nie zastanawiałam się bardzo nad tematem więc i ciekawości nie miałam okazji w sobie rozbudzić.

    Nie potrafię tak deliberować „na sucho”. Moim dominującym stylem uczenia się (zrozumienia problemu) jest doświadczenie. Jeśli nie własne, to czyjeś, ale jakiś przykład na podparcie musi być. Najczęściej podpieram się przykładami z własnego życia. Ale to ma swoją ciemną stronę, którą niedawno sobie uświadomiłam – za dużo z siebie upubliczniam. Szczególnie widzę to czytając inne komentarze, które są doskonale teoretyczne i anonimowe.

    Nie czytając eseju Kołakowskiego postanowiłam mimo wszystko zabrać głos i napisać co myślę o nudzie. Napisałam bardzo długi komentarz, w którym mnóstwo było o tym, co, kiedy i jak mnie nudzi… I skasowałam go, bo uznałam, że jest zbyt osobisty. Następnie długo zastanawiałam się w jaki sposób ująć temat czysto teoretycznie. I nie potrafię… A jednak wstawiam ten komentarz na dowód mojego zaangażowania w temat, choć niczego tym do dyskusji nie wnoszę…

    1. No to, tradycyjnie, po kolei – i nie chodzi o pkp.
      Nie ma się co sugerować (moim zdaniem) komentarzami, co dla jednych jest wnoszące, dla drugich jest powtórzeniem. Ja tak jak pisałam, moje odczucia po lekturze były inne za pierwszym, a inne za drugim razem… Poza tym ciekawe jest to jak bardzo ulegamy (jeśli- rzecz jasna) magii nazwiska. I nie chodzi mi o zbicie Kołakowskiego (w tym przypadku) z piedestału. Ciekawi mnie natomiast np aspekt po pierwsze uznania czegoś za esej (definicja jest otwarta) po wtóre:starzenia się wiedzy, zużywanie sposobu patrzenia i postrzegania..
      Co do pisania/ publikowania komentarza:
      Nie wiem, nie mogę się odnieść, dysponuję tylko tym komentarzem, poza tym każda osoba ma swój sposób pisania, wyrażania i granice,
      blog to miejsce niepodobne do innych, np sytuacja w klasie, czy szkoleniowa, czy warsztatowa, czy spotkanie i dyskusja w stacjonarnym klubie książki, to wszystko są różne rodzaje, gdzie panują odmienne (i w jakiś sposób podobne) reguły.
      Nie jest dla mnie czytelne, co rozumiesz pod pojęciem, czysto teoretycznie?
      Za to uważam, że wszystko w wolności. Z jednej strony szkoda, że skasowałaś wypowiedź, z drugiej, jeśli tak czułaś, to oczywiście sama wiesz najlepiej.
      Mocno oponuję przed stwierdzeniem, że nic do dyskusji nie wnosisz. Ja tego, osobiście w taki sposób nie widzę.
      Celowo nie wybrałam książki, która by posiadała zwartą fabułę, przynajmniej na początek, gdyż nie chciałam budzić skojarzeń pytaniem co autor/ka miał/a na myśli?

  5. Nuda, nuda, nuda… To nie bedzie wpis filozoficzny, ale taki prosty, osobisty na temat nudy. A ja lubię się ponudzić. Wraz z wiekiem moja aktywnośc oraz podejście do wielu spraw zmieniła się. Owszem chęć poznawania jest nadal duża, a może nawet większa, ale to ja decyduje na co chcę poświęcić swój wolny czas.Zapewne coraz wiecej rzeczy mnie nudzi np. programy w telewizji, setny raz wyswietlane filmy, ludzie gadający o niczym, a nawet codzienne czynności. Nuda jest bardzo subiektywna. Potrafi mnie zanudzić sztuka teatralna lub książka, a koleżanka jest zachwycona.
    Szczególnie lubie ponudzić się w weekend, a może to nie nuda tylko słodkie „nicnierobienie”. (Jak w piosence D.Korony „Bałagany błogie”).
    Wracając do prof. Leszka Kołakowskiego – lubię jego przykazania (rozmowa z Jackiem Żakowskim), choć z niektórymi bym polemizowała.
    Pozdrwaiam aktywnych oraz tych lubiących ponudzić się 🙂

    1. Doznawanie nudy jest subiektywne, bo zależy od doświadczenia. Mam pytanie do Ciebie, piszesz, że: „Wraz z wiekiem moja aktywnośc oraz podejście do wielu spraw zmieniła się. Owszem chęć poznawania jest nadal duża, a może nawet większa”, a może po prostu po pewnym czasie przyzwyczaiłaś się do tego stylu życia? I to co na początku było novum, teraz jest nawykiem (który jest- ze swej natury automatyczny i niezauważalny)?

Odpowiedz na renya Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s