[54+1].[170].Czytaj(my)poezję!

Słuchaj(_my) poezji. Niech nie przemawia w ciszy.

Sły_sz, słysz

yyyy,

słyszy(?)

sssszzzz?

}*{

Wisława Szymborska (…) nigdy nie chciała mieć «biografii zewnętrznej» zawsze uważała, że wszystko, co ma do powiedzenia o sobie jest w jej wierszach. (…) Wbrew panującej teraz modzie nie sądzę, żeby wszystkie wspólne przeżyte chwile nadawały się do wyprzedaży. Niektóre przecież tylko w połowie są moją własnością. Ponadto jestem wciąż przekonana, że moja pamięć o bliskich nie jest  jeszcze zamknięta w ostatecznym kształcie. Często rozmawiam z nimi w myślach, a w tych rozmowach padają nowe pytania i nowe odpowiedzi„.

[Pamiątkowe rupiecie, Biografia Wisławy Szymborskiej, Anna Bikont, Joanna Szczęsna, Wydawnictwo Znak, Kraków, s4-5].

Wtem. Ad rem!

[Buffo, sł. Wisława Szymborska, wykonanie i zapowiedź: Michał Bajor 30 na 30, Live. Największe przeboje MTJ 2005, źródło].

 

Jeśli Zaglądasz tu sukcesywnie, to wiesz, że krótkie wpisy takie jak te(n), można zaliczyć do rzadkości, chociaż jest to rzadkość stosowana, uskuteczniana tak często jak na to wskazuje słowo owo, czyli zgodnie z przeinaczeniem,znaczy, z przeznaczeniem… Nie gęsto, choć treś(i)wie([r]sz) ściele się na gęsto...

Jeśli Ktoś/ia życzy sobie tekst(y) o większej obojętności, proszę kliknąć w odpowiednie  pod nad i od_nośniki.

(***)

Za dziesięć dni (11/02/2016 r) ruszamy z dyskusją inaugurującą w Internetowym Klubie Dyskusyjnym. O idei można przeczytać tu, a z pierwszą pozycją (i pytaniami) tutaj. Mam także pytanie i propozycję. Zastanawiam się nad wyborem  n a s t ę p n e j (marcowej) pozycji, i myślę, że możemy tego dokonać wspólnymi chęciami i siłami oddając głos. Proponuję:

Przejęzyczenie, rozmowy o przekładzie, Zofii Zaleskiej,Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015

lub

Rok magicznego myślenia, Joan Didion, Pruszyński i S-ka, Warszawa 2005.

Można oddać tylko jeden głos, w komentarzu p o n i ż e j. Zbieram głosy do 10.02.2016 do północy, czyli tak by móc wiadomość ogłosić  11.02. W przypadku remisu zastrzegam sobie prawo do rozstrzygnięcia. Niemniej uważam, że każda z pozycji jest warta tego by   zastosować zasadę trzech P.się nad nią pochylić (przeczytać i podyskutować)

14 myśli na temat “[54+1].[170].Czytaj(my)poezję!

  1. Ciekawe co Szymborska powiedziałaby o wysypie jej biografii. Czy ucieszyłby ją fakt opowiadania o Szymborskiej intymnej? Prywatnej? Osobiście wolałabym, żeby jednak czas pokrył patyną wspomnienia, bo co ze świadkami codzienności i ich prawem do poszanowania prywatności. Kiedyś odwiedziłam mieszkanie Miłosza i bardzo spodobała mi się prośba jego Sekretarki, żeby robić zdjęcia dyskretnie, tak, żeby nie było na nich np. prywatnych zdjęć, które tam stały w ramkach. Ile w tym jest szacunku.

    1. Wydaje mi się, ale to jest tylko moja fantasmagoria na ten temat, że nie była by zadowolona,albo może przeciwnie, zależy co w tych biografiach jest.
      Np bardzo sceptycznie jestem nastawiona do „Pamiątkowych rupieci”, wiem, że wiele osób je zachwala- dla mnie minusem jest nie to, że nie ma tam –jak napisałaś– intymnych zwierzeń, ale po obejrzeniu filmu „Chwilami życie bywa znośne” i interesowaniu się tym co (na)pisała Poetka, mam nieodparte wrażenie, że nie dowiedziałam się niczego nowego. Czy to jest ignorancja z mojej strony? Odczytuję książkę i film jako dzieła synonimiczne. Nie chodzi mi o wywlekanie na światło dzienne szczegółów. Myślę, że to nieuprawnione.
      Ad vocem sytuacji, opisanej przez Ciebie, odczytuję ją jako z klasą i szacunkiem postawienie sprawy. Bardzo komfortowe dla obu stron. A jak wrażenia? (Chociaż nie wiem, czy wypada o nie pytać).

  2. Książka Bikont i Szczęsnej była pisana jeśli dobrze pamiętam za zgodą Szymborskiej i z uwzględnieniem jej niechęci do opowiadania o sobie. Rozumiem bardzo dobrze pokusę pisania o znanych wokół, których się żyło. Przypuszczam, że jest też presja ze strony wydawców, żeby korzystać z pamięci o wielkich zmarłych. Ale czasem tyle się wywleka z ich życia. Podobało mi się co Magdalena Grzebałkowska powiedziała przy okazji promocji Beksińskich, że niektórzy biografowie rozbierają do naga swoich bohaterów, a ona chciała, żeby jej został choćby w szlafroku i to, co w jej mniemaniu nie było potrzebne do zrozumienia postaci pokryła milczeniem. Uznała, że ludzkie wścibstwo nie musi być zaspakajane aż do intymnego szczegółu. I ten rodzaj empatii biografa sobie cenię. Tyle, że dla jednych intymne jest już zaglądanie mu do szuflad.

    1. Tak, odnoszę wrażenie, że książka została napisana, tak, żeby nic nie napisać, chociaż jako wstęp, by zacząć przygodę z wierszami Szymborskiej jest pożyteczna. Oczywiście, jest tam ustęp o sposobie w jaki powstaje wiersz, ale poza tym jest to powtórzenie pewnych wiadomości, co oczywiście samo w sobie nie jest złe, jeśli się wie po się sięga. Nie chodzi także o to by urządzić sobie sąd nad Artyst[k]ą,albo w tym przypadku Poetką.
      Chodzi o pewną, może mniej znaną perspektywę…
      Pokusa, o której piszesz, jest bardzo duża zwłaszcza jeśli a)ktoś dostał Nobla, b) przed chwilą jeszcze żył, a więc jest nie tylko kojarzony społecznie, ale zwłaszcza w epoce mediów (choć Szymborska ich unikała) skraca się pewien dystans (choćby nie wiem jak dystyngowaną damą się było). Nie ma już takiej sytuacji, której zaznała np królowa Wiktoria, mianowicie: podróżując poza zamkiem, nikt jej nie poznawał, bo np nie żył w jej otoczeniu.
      Myślę, że w Polsce ludzie mają kompleksy… Oczywiście, nie piszę to w odniesieniu do wszystkich, obligatoryjnie. Mało znamy swoją historię, w powszechnej świadomości występuje jakiś deficyt osób wielkich. A tych „Namacalnie wielkich” jest jeszcze mniej.To znaczy, tych żyjących „tuż obok nas” a schematyczne myślenie o historii, no bo kto (w powszechnej świadomości) kojarzy takie osoby jak Krystyna Skarbek? A przecież na niej wzorowana jest postać Jamesa Bonda)…

      Poruszyłaś ciekawy aspekt. Pisania (auto) biografii.
      Po pierwsze powiedziałabym, że książka zanadto stała się produktem marketingowym, wiem, że nie wrócimy do sytuacji rodem z XIX wieku, co rodzi niestety niepożądane „konsekwencje:- [używam cudzysłowu, bo przecież to takie scedowanie odpowiedzialności na sytuację gospodarczą]: nierzadko nagłaśnia się pewne „aspekty” (nawet domniemane, nieważne, byle by były tylko medialne), po wtóre: koniecznym jest by zadać sobie pytanie o motywację i etykę twórcy/twórczyni i jego/ jej warsztat, czy (nie tanią) sensacją chce np pokryć braki? Po trzecie: nie wiem, może jest tak, że ten, kto pisze książę, (może chcieć, nie piszę, że to robi) zasmakować autoreklamy…
      I po czwarte – już kończąc- oddzielenia faktów istotnych, od nie, też się trzeba nauczyć. Uwaga o postrzeganiu swojego bohatera M.G jak najbardziej godna. To po prostu okazywanie szacunku, nie chodzi o to by przerzuć, wypluć i zostawić, w imię czego? I jakim prawem?

  3. No własnie Szymborska unikała: mediów, wywiadów, rozgłosu. Podczas spotkań autorskich potrafiła przycupnąć z prośbą o niewywoływanie jej. Czasem zgodziła się przeczytać na głos wiersz. A teraz wywala się z szuflad jej prywatne rzeczy i robi z nich wystawę; opisuje prywatnie. Już sam fakt jak powstała książka Szczęsnej i Bikont pokazuje subtelność na jaką ostatecznie się zgodziła. Te „kompleksy” widać też w tym jak i co czytamy. Szwedzi czytają właściwie wyłącznie Szwedów. W krajach anglosaskich zaledwie 3% literatury to przekłady. W Polsce 40% literatury pięknej to przekłady. Jakoś jest tak, że kręci nas to co obce. W przypadku Twardocha i Dehnela to wyłącznie produkty; książki pomiędzy książkami; dla pieniędzy. No i, co ci panowie mają do powiedzenia… Niektórzy naprawdę wielcy potrafili zastrzec w testamencie, że ich wspomnienia nie mogą się pojawić wcześniej niż np. 50 lat po ich śmierci. Właście z szacunku dla pamięci. Patrz co wyszło „Kronosa”. Czy naprawdę potrzebujemy taką literaturę? Dzienniki pisane z zamiarem publikacji to czyta autokreacja. Nie wierzę w ani jedno słowo Dehnela i Twardocha. Kiedyś chodziłam kompulsywnie na spotkania autorskie, teraz dobieram je sobie oszczędniej, bo czasem wolę ich wszystkich nie znać prywatnie 😉

    1. Czy myślisz, że ta biografia jest uprawniona? W tym sensie. że powinna zostać jedyną? A jeśli nie, to Twoim zdaniem, kiedy i jak „powinna” powstać,. Z czego wynika, fakt, że nie czytamy książek polskich w takim zakresie jak np wspomniani przez Ciebie Szwedzi, albo ukrywamy swoje pochodzenie (Joe Alex). Może jest tak (nie wiem, pytam), że kompleksy to oczywiście, jedna strona- drugą jest rzeczywisty brak, np co podnoszą inni, np Agnieszka Holland mówiła, w którymś z wywiadów, o braku wielkiej prozy XIX wiecznej stworzonej przez Polki i Polaków, i tu zbieżny punkt widzenia z Miłoszem, który także podnosił tą kwestię.
      Z drugiej strony, to co piszesz o „Kronosie” to jaką cenzurę sobie sami/ same wystawiamy, jako czytelnicy/ czytelniczki? I gdzie ma źródło popełnienie tego błędu? No, tak prosto jest napisać, marketing, ale przecież to tylko jedna warstwa, i to ta, nomen omen, najbardziej widoczna…
      A Szymborska, czy zastrzegła w testamencie, by o niej nie pisano? Czy mogła? Nie sceduje winy na Poetkę, tylko pytam…
      🙂

  4. Lubię biografie, interesuje mnie jednak w jakim miejscu dany człowiek tworzył, co go napędzało, co ograniczało. Czasem rozumiem bardzo dyskretnie żyjące osoby, ciche, poza szumem medialnym. Chcą, żeby dzieło mówiło. Każdy ma jakieś sekrety, intymne szczegóły, których ujawnienia strzegą. Ale czy one mają znaczenie dla samego aktu czytania? Czasem jednak tak. Chciałabym, żeby pisano z szacunkiem, ale nie na kolanach. O wszystkim potrzebnym do zrozumienia człowieka, ale z poszanowaniem jego prawa do intymności. Z poszanowaniem prawa do prywatności osób obok. Tak, brakuje nam takich wielkich polskich współczesnych powieści. Skupieni jesteśmy raczej na języku, formalnych zabiegach. Fabuła dobrze opowiedziana jest w nieposzanowaniu. Patrz ile cynicznych opinii wyrzucają z siebie krytycy. O książce Majgull Axelsson Ja nie jestem Miriam Piotr Kofta powiedział na antenie Dwójki „durna”, ckliwa, głupia. Bo dla niego takie pisanie jest zbyt realistyczne. Tu nie chodzi o cenzurę. Kronos nic nie wniósł. Wiadomo, że Gombrowicz konfabulował, z zamysłem kłamał, pisał wiedząc, że do przyszłej publikacji. Jest jedną wielką autokreacją. Tu raczej chodzi o szacunek dla czytelnika. Nie wiem, jak było z biografią Szymborskiej, Rusinkowi nieustannie powtarzała, że będzie miał po jej śmierci o czym pisać. Ale patrz jak ona strzegła swojej prywatności za życia.

    1. A myślisz, że jest możliwe czytanie tego co stworzył autor[k]a bez znajomości jego/jej biografii? Jakie możliwości powoduje wybranie jednego, a jakie drugiego wyjścia? Moim zdaniem z jednej strony deprecjonuje się osobiste doświadczenie, z drugiej zaś zarzuca się brak obiektywizmu. A przecież każda osoba ma (w jakimś aspekcie) doświadczenia własne. To nie jest tak, że doświadczenie własne czyni nas osobę patrzącą subiektywnie na świat. Jesteśmy w nim zanurzeni i zanurzone. Kundera np nie życzył sobie biograficznego odczytywana dzieła. Mówienie dzieła, to bardzo wnosząca perspektywa.
      Każdy ma prawo do poszanowania jego/ jej prywatności. Każda osoba. To po pierwsze. Po wtóre docierają do nas strzępki informacji, możemy komuś wyrządzić krzywdę naszym nieuprawnionym (opartych na złych przesłankach, albo błędnej ich interpretacji) wyrządzić krzywdę. A poza tym, każda osoba ma prawo do błędu. Jeśli zbłądziła, bo tego oczywiście nie wiemy. Piszesz:
      Chciałabym, żeby pisano z szacunkiem, ale nie na kolanach. O wszystkim potrzebnym do zrozumienia człowieka, ale z poszanowaniem jego prawa do intymności. Z poszanowaniem prawa do prywatności osób obok. . I ja jestem tego zdania.
      Dalej, odnosząc się do Twojego komentarza, czy jesteśmy skupieni na zabiegach formalnych języka? Nie wiem, nie jestem tego pewna, widzę natomiast, że przemiany, które zachodzą w języku są bardziej widoczne- bo sami społecznie przykładamy do tego wagę- z jednej strony, a z drugiej jest wielość czynników: swoboda poruszania się, internet (skrótowość języka), dostęp do bibliotek, przywiązywanie wagi do znajomości języków, które przestają być już obce.
      Może jest tak, nie wiem- pytam, że fabuła nie jest tyle nie w poszanowaniu, ile a) nie mamy tradycji pisania epiki, b) kulturowo wpierana zawsze była poezja- z w ie s z c z e m narodowym na czele, c) nie potrafimy czytać fabuł, d) marketingowe podejście do książki. Jest co prawda „Lalka” Prusa, ale nie jest ona czytelna np dla obcokrajowców… I jedna powieść wiosny nie czyni.

      Z czego wynika krytyka, o której wspomniałaś, i co mówi sposób jej dokonania, o osobie krytykującej?
      Pisarze bardzo często prowadzą dzienniki w celu ich późniejszego upublicznienia…
      Szacunek dla osoby czytającej to jedno, ale czy jesteśmy uczeni i uczone w jaki sposób wypracować/ domagać się szacunku? W jaki sposób?
      Pytam o Szymborską, bo nie wiem, i ciekawa jestem Twojego zdania.

  5. Wolę czytać kontekstowo. Właściwie dlatego nie lubię, gdy literaturę szwedzką recenzują poloniści, bo brak znajomości języka wyklucza ich z dostępu do wielu ciekawych i istotnych faktów, które mogły mieć znaczenie dla powstania książki, jej sukcesu lub porażki. Pisarz ma prawo zabraniać czytania biograficznego, ale naukowiec, krytyk ma prawo nie słuchać pisarza. Masz rację, że nie mamy tradycji pisania epickiego i stawiamy na wieszczów. Stąd własnie problem z szacunkiem dla powieści realistycznych. Polscy krytycy mają moim zdaniem kompleks stylu: języka, formy. Im dzieło jest bardziej artystyczne tym większa szansa, że zostanie pochwalone przez krytykę i odrzucone przez czytelników. Książka Murek: bardzo trudna przez krytykę jest bardzo doceniana. Uważam, że krytycy powinni innymi kryteriami oceniać literaturę artystyczną, a innymi popularną. Można napisać piękną antypowieść, metapowieść, językowo wyrafinowaną. I świetny kryminał, pisany przeźroczystym językiem. Sztuką jest i jedno i drugie pisanie. Obu książek nie ma sensu ze sobą zestawiać, ale obu sposobom pisania należy się z taką samą powagą przyjrzeć. Wyłaniajmy świetną: prozę artystyczną, świetny kryminał, świetny romans, świetną komedię, świetną powieść psychologiczną. Jeśli widzę jakiś problem z polską mainstreamową krytyką to taki, że dla nich dobre jest tylko to co artystyczne. Nie potrafią docenić dobrej prozy gatunkowej. Kolejna sprawa, że u nas nie ma krytyków ekspertów. W Szwecji przeciwnie. Jest świetna krytyczka oceniająca kryminał, thrillery, sensację. Inna świetna od literatury dla dzieci. Itd. Jeśli ktoś z doskoku czyta kryminały, to nie ma wglądu w rozwój gatunku i jego niuanse, Stąd ich recenzje są nudne i miałkie. I czepiają się tego, na czym się znają czyli języka.

    1. Hmm, dotknęłaś bardzo ważnej kwestii.
      Mianowicie świadomości języka i jego mechanizmów.
      Zastanawiam się nad tym, czy linia demarkacyjna przebiega, dla mnie osobiście, w tym miejscu. Pochodzenie. I myślę sobie, że niekoniecznie. Przecież popatrz ile bojów o język toczy się w naszym rodzimym kraju. Świadomość językowa nie zawsze przebiega w tak czytelny (sic!) sposób, chociaż rozumiem, że chciałaś zwrócić uwagę na aspekt wpisany w język, nie gramatyczny- choć z nim ściśle związany.
      W taki sposób czytam Twoją wypowiedź.

      Niestety, nie wypowiem się o książce Murek, bo ani jej nie czytałam, ani nie słyszałam wypowiedzi w Dwójce. Zastanawiam się nad kondycją polskiej Krytyki, ale nie mam zdania na ten temat.

      Myślę, że świetnie napisany kryminał, i prozę wysoko artystyczną można zestawić ze sobą, chociażby biorąc pod uwagę fakt, rzetelności wykonywanej pracy, ale nie wartościując gatunków.

    1. Ciekawą dyskusję odbyłam z kolegą, który rzucił na odchodne: że książki w domu są po to by się nimi pochwalić, znaczy, dlatego zajmują w nim eksponowaną pozycję. Takie postawienie sprawy bardzo mnie zaskoczyło, bo u mnie w domu rodzinnym nigdy książki nie były eksponowane, biblioteczki, znajdowały się w naszych pokojach, nie pokoju gościnnym rodziców… I sobie myślę, że kolega miał dosyć dużo racji— po przemyśleniu— dopóki książka będzie towarem przetargowym jeśli chodzi o udowodnienie erudycji, czytanie i docenianie widzę kiepsko… Nie wiem, czy to o czym wspomniałam to przyczynek tego stanu rzeczy, albo czy on jest jedynym… Bo może być także nieobeznanie w temacie… Albo jeszcze coś innego…

Odpowiedz na 5000lib Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s