215. Więcej pytań.

[Zwiastun filmu: Moje córki Krowy, scenariusz i reżyseria: Kinga Dębska,Kino Świat 2016 źródło].

Moje córki krowy. Zobaczyłam. Nie zamierzam ukrywać, że szłam z dużymi… Nadziejami na zachowanie (a nie zaoszczędzenie) zadowolenia po seansie. Wiem, wiem,malkontentki i malkontenci mówią, że dobry polski film (współczesny) to oksymoron, albo wyrażenie przypisane: tylko i wyłącznie do sfery fiction. Poza tym, dobry film o odchodzeniu (i nie jest to odchodzenie od zmysłów) to trudny temat, rozpisany na wiele ról.  No cóż. Niemniej  i nie więcej poszłam, i zaszłam.  Do kina. Na seans, a nie na randkę.

Zaczynając od mocnych stron filmu to wyśmienita gra aktorek i aktorów pierwszoplanowych: Agaty Kuleszy, która jest zjawiskowa, Gabrieli Muskały dawno niewidzianej przeze mnie na dużym ekranie, niedocenianego i nierozpieszczanego rolami na dużym ekranie  Mariana Dzindziela,w nowym dla niego emploi,  również nowa odsłona żuchwała, znaczy żuchwa (ooo!_pada) znaczy,  Marcina Dorocińskiego. To oni trzymają ten film. Doskonale obsadzeni/ obsadzone. To warte podkreślenia.  

Opowieść o (nie)radzeniu sobie z odejściem, definitywnym, nieodwołalnym, i nieuniknionym — Rodziców. Czy aby na pewno? Nie. Jest to film z dużym potencjałem, niestety, niezrealizowanym. Zaprzepaszczonym.

Moim zdaniem scenariusz jest cukierkowy, nierealistyczny (np sytuacje szpitalne, no wskażcie mi sytuację, kiedy to lekarz pociesza pacjentkę na kozetce w taki sposób, albo medyka, który ma tyle czasu dla swoich pacjentów, i żadnej biurokracji, do tego potrafi w sposób przekazać trudne wieści Rodzinie? Takich sytuacji jest wiele, nie będę ich wymieniać, bo nie o to chodzi, a z drugiej strony, nie chcę psuć oglądania- jeśli ktoś/ia się zdecyduje jednak wybrać na seans). Role są napisane schematycznie, by nie wyrazić się[że]: w sposób do bólu stereotypowy. Szkoda.

Zostajemy zaproszone i zaproszeni by towarzyszyć rodzinie, zamożnej. Małżeństwu z długoletnim stażem, z dwoma córkami. Siostry, różne charakterologicznie:. Starsza (można napisać śmiało: alter ego młodszej) aktorka, rozpoznawalna szamanka polskiego showbisnesu, mieszkająca w Warszawie, trzymająca emocje na uwięzi, pod skórą,grubą. Nie radzi sobie z życiem: w uczuciowym jego aspekcie (wskutek symbiotycznej relacji z ojcem. Ojcem, despotycznym, kontrolującym wszystko, który teraz traci równowagę rzeczy_oczywistości wskutek zapadnięcia na glejaka w IV stadium– czyli w najcięższej odmianie) ale finansowym za to bardzo dobrze, racjonalistka, w wiecznym niedoczasie i zajętności, wychowuje, a raczej już nie wychowuje już córki, która jest w wieku wczesnostudenckim i jest u progu przydziałowego, własnego dorosłego życia.

Młodsza (z sióstr)  to zaprzeczenie starszej, łącznie z posiadaniem młodego potomka, i  męża nieudacznika, i ledwo wiążąca koniec z początkiem ze swej nauczycielskiej pensji. Za to pożycie seksualne ma udane. Romantyczka, wierząca w Boga. Czucie i wiara jest dla niej ważniejsza niż szkiełko i oko.Wraz ze wspomnianym już mężem, wiecznie poszukującym pracy, poszukującym skutecznie, tak by jej nie znaleźć– i dorastającym synem,który w wolnej chwili trudni się rozprowdzaniem narkotyków – żyje w któreś z tych małych miejscowości, gdzie piekarnie otwierają zbyt wcześnie, i nikt nie spieszy się z pracy. Gdzieś na skraju mapy. Dokładnie nie musimy wiedzieć gdzie. (Ważne, że zdąży być na czas podczas niedzielnego rodzinnego obiadu). Wyżyć pomagają  im Rodzice (o przeszłości zawodowej matki nie dowiadujemy się nic, ojciec to wzięty architekt, szkoda, że jej figura jest niewidzialna).

Przełożenie  różnic: jeden do jednego.  Starsza z sióstr ma na imię Marta. Młodsza, posługuje się przez cały film zdrobnieniem: Kasia. Szczegół? Wątpię.

Sytuacja odchodzenia Rodziców, jest moim zdaniem, sztucznie wyabstrahowana z rzeczywistości, sztucznie izolowana, aż do bólu, tego intelektualnego. 

Do tego ukazane w taki sposób, by widz lub widzka nie czuł/a się niewygodnie, nie komfortowo w swoim kinowym fotelu. Myślę, że problem z polskim kinem, jego kształtem i kondycją, nie tkwi w braku utalentowanych aktorek, aktorów.Problem ciężkości i spotkania z grafit_akcją, grawitacją, leży gdzieś indziej. Przewróciło się niech leży? Cały luksus polega na tym… Jak śpiewa klasyk. Tylko polega, czy już poległ? Film, czy luksus?

Nie, nie chodzi o to by iść w ekstremum, by wybebeszać wszystko. Delikatność i czułość potrafi wyostrzyć zmysły. Niuans. Szczegół. Pamiętam opis kolacji w książce pt. Rok magicznego myślenia, albo temat przewodni relacji Profesorowej i Profesora w Tataraku.

Nie ma co prawda radosnego i oczekiwanego uzdrowienia, ale jest cudowne uzdrowienie relacji, i starsza z sióstr znajduje pocieszenie i miłość w ramionach przystojnego neurochirurga, siostry ostatecznie znajdują porozumienie.

Tak, było kilka dobrych momentów sytuacyjnych. Tylko nie wiem, czy one równoważą niedoskonałości tegoż obrazu, czy to czyni już film tragikomedią? Moim zdaniem problem jest usytuowany na  głębszym poziomie. W wymaganiu od widzki i widza, i stawianiu wymagań przez tychże. W przemianach społecznych, które jeszcze nie zaszły w naszym kraju nad Wisłą. To po pierwsze. Nie, nie jest to tłumaczenie, jesteśmy młodą demokracją, musimy się wiele nauczyć...

Kinga Dębska mówi o tym, że to obraz autobiograficzny, przepracowanie żałoby, ale jednocześnie nie przełożony w sposób stuprocentowy? Jak przeżywać żałobę? W tym kontekście znaczy śmiech?  Ile musi być autobiograficznego portretu? Czy szycia życia  sterczy, czy [wy]starczy do stworzenia arcydzieła, albo chociaż filmu, który się zapamięta? W jaki sposób, artykułować swoje wymagania wobec kultury popularnej, albo kultury wyższej? I wreszcie, czy sobie sami/ same potrafimy postawić wysoko poprzeczkę,  tak by cel był postrzegany jako realistyczny i atrakcyjny, czyli rozwojowy? W jaki sposób postrzegamy własny progres w kulturze? Czy unikamy trudnych tematów, albo tematów, które mamy szansę postrzegać z innej, nieznanej perspektywy? Czy uczymy się w sposób chętny? Jednym zdaniem. Czy potrafimy, i chcemy, od siebie w sposób mądry wymagać, tak by to służyło naszemu rozwojowi?? A może wcale tego nie potrzebujemy?

—–

Agata Kulesza jako Marta Makowska, aktorka, siostra Kasi
Gabriela Muskała jako Katarzyna Makowska, siostra Marty
Marian Dziędziel jako Tadeusz Makowski, ojciec Marty i Kasi
Małgorzata Niemirska jako Elżbieta Makowska, matka Marty i Kasi
Marcin Dorociński jako Grzegorz, maż Kasi
Jeremi Protas jako Filip, syn Kasi
Maria Dębska jako Zuzia, córka Marty
Maciej Domagalski jako Rafał, chłopak Zuzi
Krzysztof Kiersznowski jako brat ojca
Grzegorz Kwiecień jako asystent ojca

PS. W jakiś sposób przypomina mi to sytuację po obejrzeniu Sesji.

22 myśli na temat “215. Więcej pytań.

  1. Wymieniłaś wszystko to, czego spodziewałam się po tym filmie. Nie jestem dumna, że chodzę do kina na wybrane polskie filmy. Ten intelektualny dół, z jakiego polskie społeczeństwo musi się wydobyć jest bolesny – chyba dla każdego. Przerabianie współczesnych cywilizacyjnych problemów mając mentalność postkomunistyczną ( niestety tak system totalitarny działał – takie pranie mózgów było i zezwierzęcenie) jest zwyczajnie męczące. Powinnam chodzić i oglądać nawet te słabsze filmy, te niedoskonałe, zarówno dla mnie jako widza (intelektualnie) i branży filmowej (finansowo), ale nie potrafię przemóc się. Może dlatego, że jakość tego filmu obnaża miałkość tej branży. Na siłę próbuje się dostosować poszczególne elementy filmu dla ogółu, żeby się sprzedał. Często karmi się widownię tymi schematami, bo podobno lubi to. Zapomina się o widzu wymagającym, taki, który umie zadać pytania na dany temat, widzu poszukującym. To po prostu jest męczące, że oglądam film i ignoruje te błędy, te klisze i wychodzę zmęczona z kina.

    1. O to, to, to. Nie przekonuje mnie tłumaczenie braków, i braku odwagi systemem minionym. Tak przecież można w nieskończoność. Oczywiście, że jest tam część prawdy, a raczej część powodów. Tylko jaki jest następny krok? Gdzie leży szansa na zmianę mentalności? I jak długo trzeba kopać, by się do niej dogrzebać? Co zrobić z niewygodną wiedzą, ta nie obarczona stereotypem jest niewygodna, nie rzadko bolesna. Odtwarza się te same stereotypy, w nieco nowocześniejszych dekoracjach, i przekonuje się ludzi – że warto. Nie ujmuję umiejętnością aktorskim, Męczą mnie długie kadry i muzyka (skoro o śmierci to musi być cicha, nie rzucająca się w uszy). Szkoda, szkoda, naprawdę zmarnowanej szansy. To był mój bodaj drugi film polski. Nie wiem kiedy następnym razem wybiorę się na produkcję polską…

  2. Powiem rzecz straszną: ja od kilku lat w ogóle nie chodzę do kina. Nie znoszę wprost organicznie popcornowo-cocacolowych kinowych zwyczajów. Do szału doprowadzało mnie mlaskanie, ciumkanie i siorbanie, które nie wiedzieć czemu, zawsze narastało w momentach najbardziej w film zasysających. Dlatego przeniosłem kino do domu, gdzie mogę w spokoju oglądać filmy, bez ciumkań i mlasków w kontrapunkcie. A co do kondycji kina polskiego, to niestety nie ma sie najlepiej. Rzadko powstają filmy, które dają widzowi zadowolenie z obejrzenia. Aktorów świetnych mamy obfitość, kilku bardzo dobrych reżyserów również, ale niestety scenariusze kuleją – nierówne, niekonsekwentne, zbyt często serwujące banał. Króluje komercja.

        1. Widziałam, też o odchodzeniu. Raczej, o odchodzeniu i o relacjach. Dziwne, że wczoraj, gdy pisałam ten wpis, nie przyszedł mi do głowy, przypadek?

  3. A ja się nie zgadzam z narzekaniem na polską kinematografię i z poglądem „polski film jest be, bo jest polski”. W innych krajach również powstaje sporo sieczki filmowej, z tymże nie wszystko do nas dociera. W ostatnich latach widziałam bardzo dobre polskie filmy. Z pamięci mogą wymienić „Papuszę”, „Idę”, „Różę”, „Różyczkę”, „Chce się żyć”, „Wszystko, co kocham”. Twórczość Smarzowskiego, czy ś.p. Krzysztofa Krauze to filmy po prostu dobre. Czy mało ich, czy dużo – to nieistotna dyskusja moim zdaniem. Ale są, nie każdy polski film to poziom „Kac Wawa”.

    1. O jak dobrze, że się nie zgadzasz! Cieszy mnie to, naprawdę. Z chęcią poznam Twoje zdanie, tak szerzej. Pozwól, że zapytam zanim odpowiem na powyższy komentarz: , Jakie cechy według Ciebie powinien mieć dobry film?

  4. Ech, wczoraj napisałam komentarz, długo nad nim myślałam i… nie ma. Może nie kliknęłam na koniec, by go opublikować? I teraz nie umiem już tych słów powtórzyć… Jaki jest dobry film? Niby proste to pytanie, a jednak odpowiedź trochę śmieszna wychodzi. Bo to film z dobrym scenariuszem i dialogami, od których nie bolą zęby, ciekawą nieszablonową historią. Z dobrą grą aktorską i dobrą muzyką. Ale co to dokładnie znaczy, że „dobre”, zapytasz? I ja chyba nie będę umiała odpowiedzieć, bo żaden ze mnie ekspert. Dla mnie ważne jest, by film coś we mnie poruszył, by pobudzał do myślenia.

    1. Przepatrzyłam spam, ale nie wpadło do spamu, i rzeczywiście, mogłaś nie kliknąć.Ponieważ komentarze są zatwierdzane ręcznie, trzeba niestety trochę poczekać na opublikowanie, chociaż przepatruję.
      Odpowiedź na proste pytania bywa najtrudniejsza. Poza tym jest to pytanie zadanie w sposób ogólny. Spytałam, bo byłam ciekawa w jakim aspekcie się spotykamy w rozumieniu czym jest „dobry film”.
      Nie chodzi mi o byciu ekspertką. Poza kwestiami, które poruszyłaś dla mnie ważne są jeszcze dwie, pierwsza uwewnętrzniona – druga obiektywna.
      Uwewnętrzniona, to cel jaki sobie stawiam, wiążę się z pytaniem: na co chcę iść? Jaki jest mój cel? Przecież: a) nie czego innego oczekuję po obejrzeniu komedii, a czego innego od dramatu (chociaż elementy mogą się przenikać). Na litości: Boską i Ludzką, nie zamierzam udawać, że oglądam same filmy uważane za ambitne…
      Drugi cel, zewnętrzny to rzetelność, nie sprzedawanie, nie powielanie stereotypów- jak to ma miejsce w Chcę się żyć. Obraz ten wyrządził wiele szkód, a szkoda, bo potencjał miał. To jest tak, że podobny jest do Sesji, tylko, że te opowiadają czasy zamierzchłe, i jaka jest wtedy rzeczywistość – nieporównywalna , ale nie o tym.
      Ale wracając, mam takie uczucia, że szeroko pojęci ludzie pracujący w przemyśle filmowym, nauczyli się pewnego sposobu funkcjonowania, poruszania tych samych strun, nie chodzi o to, że one nie rezonują, ale o to, że a) powodują określone skutki, np wzmacniają zasady wedle których funkcjonuje dana społeczność, b) filmy nie tylko umacniają stereotypy, ale pozbawiają innych perspektyw, nie chodzi o wywołanie kontrowersji. Mam nadzieję,że to co chciałam powiedzieć, jest dla Was. Izabelo i Żono, czytelne…
      Gra aktorska, zdjęcia, muzyka, rekwizyty, zgadza się.

      1. A może podaj przykład filmu -niekoniecznie polskiego-który dla Ciebie jest dobry, ciekawy, warty obejrzenia? To będę wiedziała, czy jest sens, żebym Ci coś polecała, przecież możemy mieć zupełnie odmienny gust. Nie kojarzę żadnej recenzji „Ekscentryków”, oprócz tej, którą usłyszałam od własnej mamy. A jej się podobało 🙂

        1. Oj, temat rzeka, ale w sumie dlaczego nie? Z przyjemnością, podobał mi się np Perspeolis, sam koncept i sposób jego wykonania, po temat i sposób jego poruszenia. Nie sądzę by odmienność gustów (jeśli takowa rzeczywiście istnieje) była wystarczającym argumentem by nie polecać mi filmów. Napiszę Ci, jak to wygląda z mojej perspektywy. To trochę tak jak z chodzeniem do restauracji, jeśli mam w zwyczaju próbować nowych potraw, s nie tylko zamawiać ze swojego ulubionego repertuaru a mam, to tak będę robić, i jeśli ktoś będzie mi towarzyszył – to może zaproponuje coś, na co ja bym np nie zwróciła uwagi. A warto.
          Może okazać się tak, że nie we wszystkim zasmakuje, ale przecież na tym polega smakowanie życia. Poza tym rozmawiając, w tym przypadku, o filmach i słuchając tego, co mamy do powiedzenia (nie chodzi o to, by we wszystkim – i ze wszystkim) się zgadzać, mam nadzieję, że wzajemnie się uczymy. Dobrze, nie będę pisać, w Twoim imieniu, ale ja także w taki sposób się uczyłam, np na wieczorkach nomen omen filmowych. Czym Cię ujął ten film?

  5. Ten film ma swój klimat, dla mnie urzekający. W lżejszy sposób pokazuje historię ludzi chcących żyć normalnie w nienormalnych czasach. Z wielką przyjemnością oglądałam aktorów w drugim planie np. Annę Dymnej. I Marian Dziędziel wspomniany przez Ciebie również się pojawił. Nawiasem mówiąc, mam wrażenie, że tego aktora akurat świetnymi rolami obdarował Wojciech Smarzowski.

  6. Dodam jeszcze, że często właśnie to , że film ma swój klimat, własny i niepowtarzalny, decyduje o tym, że mi się podoba i robi na mnie wrażenie. Tylko bardzo ciężko określić, czym ten klimat właściwie jest…

    1. Piszesz, że często trudno określić, a ja sobie myślę, że i muzyka, i kadrowanie, praca z kamera (oj niedoceniane operatorki i operatorzy) i scenariusz, i gra aktorska, wiarygodność jaka się zyskuje np przez obsadzenie tych, a nie innych ludzi, praca na poziomie tekstu, zbudowanie wiarygodnej historii… Nie wiem, czy masz tak samo?

      1. Ja tego tak nie analizuję, po prostu to czuję. Albo nie czuję 🙂 Ale pewnie na to składa się to, o czym piszesz. „Papuszę” widziałam, to też moim zdaniem film z klimatem, bardzo mi się podobał, ale to może być też kwestia tego, że kiedyś życiem Papuszy się interesowałam, czytałam też jej wiersze. Różne wątki w filmie były dla mnie zatem znajome, a już mój mąż nie do końca wszystko z jej historii zrozumiał. A możesz mi podesłać jakieś linki do tych nieciekawych recenzji „Ekscentryków”? Bardzo jestem ciekawa, czego dokładnie się krytycy przyczepili.

        1. O z chęcią przeczytam to, co piszesz o „Papuszy” także dlatego,że czytałaś to, co napisała wcześniej. Nie, nie krytycy, ale blogerki i blogerzy, nie czytałam (jeszcze) tego co napisały/li krytyczki i krytycy. Czekam aż buum komercyjny trochę się uspokoi.

            1. Mogę, poszukam tych recenzji, ale dopiero w sobotę, będę podsyłać. I będę pamiętać. Albo odwrotnie, albo będę pamiętać by podsyłać, o.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s