214. Idą zmiany.

Tytuł wprowadza w błąd,wielbłąd, oczywiście czyni to sam. Wujek Sam, dobra rada. Zmiany.  Wcale nie idą. I nie biegną. Stoją. W miejscu. Zmiany przyszły,rozglądają się i niechybnie łypią oczami. Patrzą cierpliwie. I pytają: No i co? Co z nami zrobisz? Albo i nie? Zaniechasz, czy wprowadzisz, wadzisz, czy przychylasz, przychylasz, czy pochylasz… ? Pytań jest wiele, strzępić czcionki nie wypada, bo jak tu taką obgryzioną, przeżutą, i zużytą wstawić do blogu? Niby można. Niby się robi z Wielkimi i Małymi Kwantyfikatorami, sypiąc komunałami…

Już wspominałam, że będę pisać tutaj mniej, po czym na ukazanie się wpisów tych, albo owych dostaje feedback, że: przecież to takie długie, że przecież miało być inaczej, że jest tu tyle tego dobra, że nie wiadomo co ze szwedzkiego stołu wziąć, dlaczego właśnie to, i człowiek nie zajrzy, nie nadgryzie, a już kolejne, pcha się przed oczy. I słowa na język, i myśli do mylenia… Oczy, oczywiście. Z narządami wzrokowymi to ciekawa sprawa jest. Badaczki i badacze zliczyli, i opublikowali, że w takcie trwania ewolucji, rozwinęło się nie mniej niż czterdzieści różnych form oczu, a są i takie osoby, które twierdzą, że jest ich sześćdziesiąt. Zmiany te, zaistniały równolegle i zachowdzą niezależnie od siebie, mamy do czynienia z wolnością procesów.  Daniel Nilsson mówi że trzy należące do różnych grup ryby rozwinęły niezależnie od siebie, cztery oczy. Bathylychops exilis, posiada parę oczu, która skierowana jest na zewnątrz, w ten sposób może patrzeć przed siebie od dołu. Rozwój embriologiczny drugiej pary, w jaką jest wyposażona ta ryba, to nie kopia, pierwszej pary oczu, możemy zaobserwować tu odmiennie przebiegający proces ewolucyjny. Anatomia ludzkiego oka, też jest skomplikowana, owa rzecz się zaciera, i nie spostrzegamy jej w pełnej ostrości gdyż oswoiliśmy tę fascynującą wiedzę. Wiemy już, że Oko zostało zbudowane niejako na odwrót, do „góry nogami” (malowniczo-karkołomna (sic!)metafora), można powiedzieć, tyłem na przód, fotony muszą odbyć drogę zaczynając ją od rogówki,   poprzez soczewkę, sieć wodnistą, płyn surowiczy, naczynia krwionośne, komórki zwojów nerwowych zwane pięknie ganglionami, komórki amakrynowe, komórki poziome i bipolarne, i pręciki, czopki, tam zostaną przekształcone z sygnału świetlnego w nerwowe impulsy. Owe zostaną przesłane do płatu kory mózgowej sterującej zmysłem wzroku. Tam właśnie, w tylnej części mózgu, następuje proces przeształcenia sygnałów w obraz.   To tak piechotką i w skrócie, wielkim. A co tam, będziemy sobie żałować? 🙂 Oswojona (czy też przyswojona wiedza jest niemniej fascynująca od obszaru niewiedzy, ale kryje w sobie o wiele więcej pułapek). 

Wracając do meritum wpisu, będę jestem tutaj niemniej często. Wpisy będą ukazywały się w pełnej krasie. Pisane wyraźną czcionką. To przecież istota blogu, nie jak drzewiej bywało pięć, albo siedem razy w tygodniu, ale ze stałą liczbą. Nie, nie odchodzę, ani od siebie, ani od zmysłów, zmysł ów mówi mi, że jestem. Tak, jestem. W zastanowieniu, w zadawaniu trudnych pytań, we wsłuchiwaniu się w odpowiedzi, w odwiedzinach i bywaniach, w zastanowieniach, przytakiwaniach i przeczekiwaniach, w zaprzeczeniach, w konfiturach ze słów i znaczeń.

— Składam się, z przeinaczejń, rzekła czcionka.

Chociaż jestem w stanie skupienia, u_wagi, nie jestem w stanie określić, nie przekreślić z jaką częstotliwością będą ukazywały się wpisy, czy będzie to raz, czy dwa razy w tygodniu, czy raz na trzy, czy będą one, krótsze, czy dłuższe. To co nie ulegnie zmianie to rzetelność i wymagania stawiane sobie (nie nie na półce, by sycić wzrok). Myślę sobie, czasami mi się to zdarza, że tak będzie z korzyścią dla nas, może zachęci to nie jedną osobę do poszperania w archiwach? Do zabrania czcionki i głosu w dyskusjach? Do niespiesznego przesłuchiwania albumów?

Nihil novi, ta osoba, która by to powiedziała, miałaby rację,w tym znaczeniu, że określiłaby to, co już ma miejsce od pewnego czasu. Blog szuka swojego rytmu, tak by móc konsekwentnie obrastać treścią, po cichu po wielkiemu cichu. Myślę, że jest to w y r a z (lubię je smakować) dojrzałości. Nie porzucam, nie zawieszam, nie sumituje (się). Daję czas, Sobie, Nam na wędrówkę po często nie łatwych treściach, tak by nie spocić czcionki, (albo robić to tylko czasami, i to nie będą czasy przeszłe, ani przyszłe niedokonane)… Nie ma w tym cienia paternalistycznego myślenia (rym niezamierzony, acz uskuteczniony). Daje znać. Jestem, posiadam moc władania czcionką i nie zawaham się jej użyć :). Regularnie uskuteczniając ćwiczenia z myślenia. Dziękuję Tobie, że zaglądasz, czytasz, komentujesz, albo zamierzasz komentować. Take your time 🙂

Noty w jakiś sposób związane (przynajmniej) skojarzeniami, można przeczytać przy innej okazji:

  1. pierwsza: to tu;
  2. druga: tam ;
  3. trzecia: jeszcze gdzie indziej;
  4. czwarta: wiadomo gdzie
  5. piąta: domaga się kontynuacji;
  6. szósta: cóż, droga.
  7. A siódma?

16 myśli na temat “214. Idą zmiany.

  1. Jakie niedopatrzenie . Tyle typów ócz u jednego gatunku , a u typów mózg ciągle jeden , niewykorzystany , nieczynny , a to co czynne , nieużywane częstokroć . Sprawiedliwość to mrzonka , życie generalnie łatwe nie jest , więc po co hodować i artykułować pretensje…?
    Swoją drogą , mówisz tak , jak piszesz ? :))
    P.S. Szwedzki stół to jest to , świetny na doskok . Gorzej z doskokami archiwalnymi…

    1. alianore zastanawiam się gdzie w i d z i s z niedopatrzenie?
      Akurat u tej ryby mózg jest wykorzystywany w 100% A gdzie w tym wszystkim pretensje? Do kogo?
      I nie rozumiem tego: „Swoją drogą , mówisz tak , jak piszesz ? „Dojaśnisz?
      PS. Archiwalia są dostępnie cierpliwie, więc to wszystko zależy od woli osoby czytającej… 😉

  2. Spieszę .
    Niedopatrzenie natury , tudzież innych czynników , z grubsza ujmując .
    Ryba jest szczęściarą , choć o tym nie wie . Stuprocentowe wykorzystywanie tej danej nam jałmużny z mózgowego potencjału powinno jawić się niemal jedenastym przykazaniem , a tu jest , jak jest 😉
    Piszesz , Brewerio , bawiąc się słowem i zagarniając w tok narracji wciąż nowe asocjacje słów i pojęć – przyszło mi na myśl , że rozmowa prowadzona w ten sposób byłaby co najmniej niebanalna . Stąd to pytanie .
    Że archiwalia dostępne , wiem . Czas dostępny mniej , w opozycji do woli , a raczej wól wielu…
    Serdeczności 🙂

    1. Nie wiem, czy ryba o tym nie wie, że jest szczęściarą. Może my nie wiemy, że ona nie wie?
      Sądzę, że to, że nie wykorzystujemy w 100% swojego mózgu, to mit, my- po prostu bardzo mało wiemy o sposobie jego funkcjonowania. Lekarze mówią, że gdy pacjent/ka przyszedł/ przyszła do lekarza, zaczęła mieć szansę na wyleczenie (realne) od 1950 roku, jeśli chodzi np o rozwój chirurgii, to wynalezienie aseptyków/ antyseptyki, to jeden z kamieni milowych… Patrząc na rozwój człowieka na przestrzeni weków,i od początku czasu, medycyna, jak wiele dziedzin, jest bardzo, bardzo, bardzo młoda. Np działanie ręki, nogi można zaobserwować, dotknąć, rozciąć, włożyć palce,zobaczyć układ kostny, pociągnąć za paliczek… A z mózgiem, nie dość, że ukryty i nieznany obszar, do postrzegane go było związane także z innymi filtrami, które nakładał człowiek, na swoje myślenie. Inną kwestią jest ta, że taka neurologia, to złożona, interdyscyplinarna dziedzina. Ale już starożytni Grecy mówili o psychosomatyce. Także nie sądzę, byśmy – pisząc brzydko i dosadnie (nie mówię, że Ty tak piszesz) „odwalali jałmużnę”. Kwestia jest bardziej skomplikowana niż się sądzi, na pierwszy rzut (omen omen) oka.

      Dzięki za dojaśnienie kwestii rozmowy, bo poszłam [z] innym tłokiem, tokiem…
      A dziękuję, pytanie chyba bardziej skierowane do moich znajomych, niż do mnie… 🙂
      Ale za komplement, dziękuję.
      Agnieszka Chrzanowska, wraz z Michałem Zabłockim stworzyli album (jeden z wielu) o cnotach, takich jak wytrwałość…
      Blogu nie trzeba czytać haustem, zdaję sobie sprawę, i to nie jedną, że człowiek ma wielość zadań, powinności, ale dla osoby chcącej… I tak dalej, po mału, po wielkiemu mału…:)

  3. „Take your time” powiadasz? Ja z chęcią biorę swój czas i oddaję go Tobie, a w zasadzie Twoim wpisom. W kontekście wspominanych tu i ówdzie niedoczasu, zabiegania i zajętości jest to w pewnym sensie najlepszy komplement jakim mogę się posłużyć.

    A co do rytmu – według mnie jest tzw. sytuacja win-win. Więcej wpisów? Świetnie, więcej do czytania. Mniej? Też super, więcej czasu na podróże w przeszłość.

    1. 1.Ba, powiadam. powiadam. Masz to na piśmie. Czarno na białym, choć pikselowym. Cyfrowym, a nie analogowym.:)

      Teraz, będę się „czepiać”, tonąc_y/a brzytwy się chwyta, a piszący/a?
      Dobrze, żarty na, dowolnie wybrany, bok.

      2. Nie jest tak, że poświęcasz czas moim wpisom, ale to także sytuacja win- win. Wiem, że ją widzisz, w ten sposób, bo o tym wspominałeś pod innym wpisem.
      Czas pożytkujesz czytając wpisy dla Siebie, ja go daję Tobie, pisząc wpis, tworząc go, dyskutując, wpisując blogową aktywność w życie etc. Taki wkład z dwóch stron.
      Część drogi idziemy, przemierzamy wspólnie. Nie ma tu miejsca na paternalizm, z czyjejkolwiek strony (nie piszę, że się zachowujesz paternalistycznie- to uwaga natury ogólnej. Mam nadzieję, że kontekst/ intencja jest czytelny?).
      Nie chodzi w żaden sposób na perspektywę kto ma rację.Pomijając inne aspekty „racja” (jeśli nie chodzi np o rację żywnościową) po pierwsze ma charakter wartościujący i hierarchiczny,
      A po wtóre: Jeśli ja czytam książkę, która jest wnosząca, robię to dla siebie, nie dlatego, by sprawić przyjemność autorowi. autorce (Oczywiście, mogę, a co!). Co więcej ten/ lub ta, możne w sposób pośredni się tego dowiedzieć. (I nie do końca trafny, jeśli mowa, o książce). Blog ma tę zaletę, że ułatwia interaktywność. Skraca czas wymiany poglądów, tzn. dotarcia wiadomości do adresatki/adresata.
      Zresztą (i bez reszty) pisałeś już o tym, i dziękuję Ci, że to powtarzasz. Tak: doceniam każdy komentarz. Widzę, tą kwestię tak,że postrzegamy ją w ten sam sposób.

      3. Myślę, że dojrzewam do sytuacji, gdy spostrzegam, że nie chodzi o częstotliwość wpisów (chociaż poświęca się jej w kontekście tworzenia blogu wiele uwagi), nie w głównej mierze o to jak często będę się przypominać osobom czytającym. Spotykałam się z komentarzami, że warto by było publikować rzadziej, w celu ułatwienia dyskusji, chociaż takie przykłady jak Twój pokazują, że spokojnie archiwum jest dla ludzi czytających blogi.
      4. Myślę,tak samo jak Ty, że podarowanie komuś swojego czasu, to jedna z najcenniejszych (najcenniejsza?) kwestia jaką możemy kiedykolwiek komuś dać. Nie można (ja przynajmniej nie znam takiego sposobu) zaoszczędzić czas, na przyszłość. Można zrobić, a i owszem, konfitury z czasu w postaci wspomnień.
      Myślę, że dawanie czasu komuś to bardzo ważne. I to jest forma uznania. Tak samo w postaci np czytania, ale potem: podjęcie pracy nad tekstem, czy dyskusji.
      5. Last but not least. Od tego powinnam była zacząć. Dziękuję Ci za to, że czytasz i komentujesz.
      PS. Mam nadzieję, że udało mi się napisać w sposób czytelny komentarz…

      1. Kontekst i intencja czytelnymi są. Podoba mi się wizja przemierzania drogi wspólnie, a co za tym idzie spotykamy się gdzieś po środku tego procesu. Dla mnie jest to ogólnie całkiem dobre zobrazowanie komunikacji międzyludzkiej – zawsze jest wysiłek artykulacyjny z jeden i interpretacyjny z drugiej. W przypadku wpisu blogowego ciężar czasowo-roboczy leży po stronie autora.

        Co do archiwum – blogi poświęcone kulturze mają to do siebie, że ich archiwa pozostają aktualne. Zdarzają się tu wpisy reakcyjne, pisane na szybko (np. niedawne w temacie „Recenzji z Lubimyczytać”), ale i one najczęściej pozostają ważnym głosem. A już np. recenzja danego dzieła czy Twoje impresyjno-wędrowne wpisy muzyczne, malarskie czy ideowe nie dezawuują się w zasadzie wcale. W dodatku archiwum to swoista oaza spokoju, przez którą można wędrować tempem własnym, czasem zachowując ciszę, a czasem ślad pozostawiając.

        Podziękowania miło słyszeć, ale tak jak pisałaś – robię to i z dużą korzyścią dla siebie. Uważam ten czas za zyskany.

        1. Myślę, że kwestia komunikacji jest bardziej złożona, dlatego czuję się w obowiązku dopełnić obraz, chociaż myślę także, że postrzegamy w podobnych perspektywach. W nauce o komunikacji jest spotykana koncepcja/ metafora góry lodowej, acz droga (biegnąca w pionie i poziomie- czyli nieco inaczej, niż się przyjęło także jest przekonywująca- tak to mi się widzi, widzi mi się.). Poza tym tak, część jej przemierzamy wspólnie.
          Myślę, że rzetelność i pewne wymagania stawiane sobie, także w myślę, że procentują.
          Nie jest dla mnie czytelny wątek o LubimyCzytać. Coś mnie ominęło? Dziękuję za dojaśnieneie.

          1. Chodzi o profil na Facebooku, który udostępniał fragmenty z (pozornie) zabawnych recenzji przeróżnych klasycznych dzieł zamieszczanych w serwisie LubimyCzytać. Początkowo była to krotochwila, ale profil szybko zdobył sporą popularność i wywiązała się dyskusja, groźba pozwu i wiele komentarzy.

            Sprawa rozbija się o to, czy to tylko próba obśmiania czyjejś ignorancji i wykazania własnego, czy może np. przyczynek do tego, by ukazać, że polski system edukacyjny nie potrafi przygotować do kontaktu z pewnymi dziełami.

            1. Dzięki za wyjaśnienie. Przyznam, że nie znam sprawy.
              A Twoim zdaniem, o czym sytuacja może świadczyć, i co z tym pozwem/ albo jego groźbą?

  4. To ja zdecydowanie jestem z tych co nie nadążają… Za wpisami, tematami, tokiem Twoich myśli i ogromem zagadniań, które poruszasz. Twoje teksty nie są łatwe ani do czytania, ani do komentowania… Ale ja lubię wysiłek, zazwyczaj przynosi coś dobrego, Twoje teksty zabierają mnie w ciekawe miejsca, pokazują nieznane widoki oraz otwierają szufladki w mojej głowie, o których już nie pamiętałam, albo nawet nie wiedziałam, że istnieją:-). Tak że to dla mnie bardzo dobry, choć rzadki czas…

    1. Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. 🙂
      Za szybko się wysłało, więc uzupełniam. Co oczywiste.
      Blog nie zniknie, więc można sobie dawkować wpisy,czytać, komentować. Nie mam ciśnienia na posiadanie jednej i nie-dys-ku-to-0walnej prawdy, choć uważam, że są obszary na których się znam.
      Wierzę w to, że są Ludzie którzy lubią wyzwania. 🙂
      A tak: na dobry dzień, z pozdrowieniami:

  5. Czytuję Twego Blogusława regularnie acz nie wszystko jak leci, bom wybredny. Jak mi temat nie podchodzi (co zdarza się często), lecę sprintem po łebkach akapitów, żeby odfajkować. Natomiast jeżeli temat w miarę, to nawet komętaż wżucem od czasu do czasu.

    Z regularnym pisaniem nie ma się co spinać, co odkryłem po mniej więcej pół roku prowadzenia własnego bloga. Jak nie ma weny, przymuszanie się do pisania zakrawa na defekację jętelektułalną. Czyli żadna frajda dla piszącego, a jeszcze żadniejsza dla ewentualnego potem czytającego.

    Miałem kiedyś lęk przed zastopowaniem blogowania na parę dni. Ale mi już przeszło.

    Znam blogi żyjące bardzo nieregularnym rytmem. Dwa wpisy dziennie dziś, a potem miesiąc albo kwartał ciszy.

    Znam blogerów szukających swego miejsca, którzy prowadzą siódmego czy ósmego z kolei już bloga, a poprzednie kurzą się gdzieś w zakamarkach http://www.archive.org.

    Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby mieć samemu (ewentualnie, jak się jest samiczką, samej) frajdę z prowadzenia bloga. Frajda czytelników jest już opcjonalna (acz oczywiście mile widziana).

    Reasumując… A nie, nie wiem, co tu jest do reasumacji. Howgh!

    1. Do reasumacji może być wiele, dobrze, gdyby nie trzeba było przeprowadzać reanimacji, resuscytacji i takich tam… Z weną u mnie dobrze, niestety, gorzej czasem z czasem, i nie chodzi o ten gramatyczny. Chcesz powiedzieć, ba napisać, że czytujesz mego bloga po łepkach? Noooo mam nadzieję, że nie tych od szpilki 😀 (Nie chodzi o pięściarza)… 🙂
      Co to za link?
      Frajda, hmm, no za karę się bloga nie prowadzi, nie jest to żadna gra (nie, żadna wstępna) ani nic takiego.
      Dzięki, że czytasz, i komen -t u- jesz, tu jesz. Konsumpcja bloga jak nic!
      🙂
      Rzeczesz prawdę. 🙂

      1. link ów jest linkiem do strony próbującej w niezmordowany sposób wykonać kopię zapasową całego Internetu. A więc jeżeli szukasz jakiejś strony, której już nie ma, jest szansa, że tam ją znajdziesz…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s