203. Porządek niegramatyczny.

Światło, które dostrzegam… jest dużo jaśniejsze od chmury noszącej w sobie słońce. …Gdy podziwiam widowisko, jakim jest owo światło, wszelki smutek i żal znikają z mej pamięci.

[Hildegarda z Bingen]

Jerzy Stempowski pisał, że prasy ambicje informowania uległy atrofii już dawna, kontentuje się (tak dokładnie takiego zwrotu użył) dostarczeniem czytelnikowi rozrywki dla osłodzenia codziennej sieczki informacji oficjalnych. Jakież te słowa piołunowe i piorunująco aktualne, a przecież tak dawno napisane. Jeszcze w epoce kamiennej, kiedy zażywało się rozrywki w takich niecnych przybytkach, a dziś pachnących antykwarycznym wyobrażeniem, jak biblioteki.  Z przykrością patrzę, i czytam, a raczej przeglądam i klikam, klikam. I nie wierzę, a może wierzyć nie chcę, że jeszcze parę lat wstecz zaglądałam do tych i tamtych  dzienników z ciekawością,mogłam się czegoś dowiedzieć, nauczyć, podyskutować, a teraz mogę co najwyżej dowiedzieć się kto z kim, w jakich pozycjach i grawitacjach,ale już nie negacjach, czy narracjach. A Inga Iwasiów w jednym ze swoich feletonowpisów wspomina (choć komentuje inne zjawisko cytatów ów jak najbardziej adekwatny):

U młodych bezradność potęguje brak wiedzy matematycznej, ale dodam, że także humanistycznej, nieczytanie symboli, nie interpretowanie przekazu, brak nawyku krytycznego. Jeśli zgadzamy się zastąpić wiedzę dyplomami, a kulturę rozrywką, czego się spodziewamy?

[Blogotony, Inga Iwasiów, Wielka Litera, Warszawa 2013, s.333].

Myliłby się ten i ta, która sądził/a by, że będę utyskiwać na rzeczywistość, rzeczy oczywistość i ich obrót. Choć pytanie które zadał Antoni Buchner  studentom nader aktualne, a brzmiało ono tak: „Czy ktoś z państwa mógłby mi powiedzieć, kiedy ostatnio myślał?” I nie było to zdanie podszyte ironią, albo sarkazmem. Pytania, które się następnie nasuwają, niemal automatycznie (auto tematycznie?) Czy można myśleć, po prostu? Jeśli tak, to czy mówimy o procesach poznawczych, tych zachodzących w mózgu, czy o tych zanurzonych w socjalizacjach, kulturach? Jeśli ktoś(ia) powinien/powinna uczyć myślenia (a już na pewno myślenia krytycznego) to kto to by był/a? Jakim wachlarzem kompetencji, umiejętności i powinności się wykazywać? Jeśli zatem scedujemy odpowiedzialność na samych siebie, to od jakiego wieku? Gdzie i którędy przebiega cezura? I cenzura? Co z osobami wykluczonymi (technologicznie, poprzez niski status socjoekonomiczny?) Czy możemy złapać akt myślenia i akt mylenia (drugie wpisane w pierwsze) w stanie czystym nie zmieszanym? Czy już przez długi czas pytania o wspomniane akty, będą zamiennie pytaniami o światopogląd a nie o światopodgląd? A może rozłożenie akcentów jest zgoła (przez delikatność o warstwach wierzchnich nie wypominając) inne? Inne, czyli jakie? Może warto zapytać: Kiedy i jak nie myślimy? Nie postuluję błogiej bezmyślności, bo ta ma coś w sobie z lapidarnie zażywanego lenistwa, dawkowanego z aptekarską precyzją. Urlopowania się od życia. Bez wakacji, bez zwolnienia, bez znieczulenia pytam, o sposoby niemyślenia. Na różnych poziomach. W różnych aspektach, przez wiel[k]i [niemy] ślenia *temat. Przewodnim niech się stanie. Albo niemy-ślnienia, czyżby oksymoron przyłapany na wrzącym uczynku.

Kto zgasił światło?

Jeśli pisać o głupocie, to tylko przywołując wielkie dzieła Myśli Ludzkiej. (No a jakiej innej?) Jeśli pisać o Głupocie to przeciwstawiać ją innym pojęciom. Ale to pułapka jest. Jeśli mówić o  Głupocie, to w jakich topologiach? Którędy przebiegają granice? Doliny, góry, morza, oceany, mielizny, lądy? Jeśli mówić o Głupocie to przemyśleć czy przemilczeć temat wartości, to uderzać w apologię rozkładając akcent  i ciach na ach wartościach, czy jednak na ości pisząc o skutkach i bliznach mielizn? A może złapaliśmy się w tą samą pułapkę? Może niemyślenie nie jest głupotą? Może uparte przeciwstawianie światła i cemności jest zgoła zgubne, bo nie trafione, niepełne i nieadekwatne? Jak mówić i pisać o niemyśleniu by nie uderzyć w Banał? By dorwać się do trzewi i móc zmóc temat, nie dla samego zużywania czcionki, lecz by coś wnieść. Beethoven to potrafił. Wystarczy nastawić ucho i zobaczyć, tak zobaczyć w jaki różnorodny sposób potrafił doświadczyć  radości i przekazać to doświadczenie. Z jednej strony mamy II Symfonię D dur, a z drugiej Odę do radości... Takich przeciwstawień jest wiele, umyka nam to co najważniejsze. Ale to nie znaczy,że nie powinniśmy szukać dalej, głębiej i bardziej dokładnie, ale nie dla samego szukania, zajęcia i strzępienia słów, nadgryzania czcionki, chodzi o uczciwość, względem Siebie i Świata. Chodzi o przekucie tego co znajdujemy w czyn, a nie szarpanie czy przerzucanie się choćby zacnymi cytatami. Myślę, więc jestem. Tak często i uparcie do nich powracamy, tak wdrukowane mamy w świadomość i byty nasze szkolne, że, śmiem napisać i twierdzić, że  utraciłyśmy i utraciliśmy to pierwotne znaczenie. Tak, i nie potrafimy do niego wrócić, a jeśli nie potrafimy odnaleźć go w topografii naszych tożsamości i rzeczywistości, to skąd wiemy, że jest ono [znaczenie] tylko jedno? że się nie zmienia? A jeśli ulega zmianom to sprawa się komplikuje. Tak przyzwyczailiśmy się, do rzeczyoczywistości, do świata, który nas otacza, choć chcemy (bo przecież tak wypada) mieć w ł a s n e zdanie, i to najlepiej złożone wielokrotnie, w porządku gramatycznym (właściwym) i na dodatek z jednym lub dwoma trudnymi słowami, tak dla podkreślenia erudycji (podkreślenie owo musi być nieznaczne by nie zaprzeczać skromności, albo… Wręcz przeciwnie- zależnie od okoliczności, oko patrzy oko [z]liczy ości i okoliczności i postąpi [się] adekwatnie)… 

Tylko, że posiadanie własnego zdania to proces myślenia, o ono wbrew pozorom, boli. Nie zawsze, bo są wyjątki, ale przeważnie.

[Uno momento mortis, sł: Michał Zabłocki, muz. Grzegorz Turnau, Och Teatr- Och Turnau, Mystic Production 2011, wersja „niestuningowana”: Pomaton EMI 1995].

19 myśli na temat “203. Porządek niegramatyczny.

  1. O sobie myślę, że myślę. Dużo. Ale mało się to przekłada na działanie. Jestem myślicielką hobbystką, która udała się na intelektualną emigrację do własnej głowy. Bo przytłacza mnie ogrom (dez)informacji w otoczeniu, ogłusza bezustanny szum medialny. A ja jestem introwertyczką. Potrzebuję ciszy i spokoju. By przemyśleć i wyciągnąć wnioski, określić swój światopogląd. Tylko z czego go budować, czym go szlifować skoro wokół taki chaos??? Jakbym szukała ziarenek diamentów w kopie śmierdzących śmieci, przez które nie chce mi się przekopywać. I coraz częściej dopada mnie przekonanie, że już nic nie wiem i niczego nie chcę. Tylko świętego spokoju i nieograniczonego czasu na dzierganie.

  2. Coś w tym jest… Choć często też, żeby zagłuszyć natłok myśli, włączam sobie jakiś serial, albo film, który już znam, do tego kocyk, ciepła herbatka… i w ten sposob całkowicie oderwana od problemów tego świata, odczuwam egzystencjalny komfort.
    …. Więc może jednak nie medytacja… tylko chowanie głowy w piasek?

    1. No nie wiem, czy to jest chowanie głowy w piasek… Może w motki? 😉 Mnie telewizornia przeszkadza, rzadko słucham też radia, z wiekiem coraz mniej, i mniej, a kiedyś nie mogłam się bez niego obejść.

      1. Mnie gadające głowy w telewizorni też przeszkadzają – tego unikam jak ognia. Ale filmy, seriale… to jakby mi ktoś opowiadał historie do ucha (bo przecież jak dziergam to nie patrzę tak dokładnie, tylko bardziej słucham), lubię słuchać historii:-)

          1. To tak, jak z książkami, nie mam ulubionego gatunku. Niejeden całkiem dobry film obejrzałam w ten sposób przypadkiem, bo akurat leciał…Programy popularno-naukowe też dobrze się słucha, a ile się przy tym można nauczyć! Ale najłatwiej dostępne są seriale kryminalne (wszelkie CSI) i mają tę zaletę, że zło zawsze zostaje w nich ukarane;-)
            Próbowałam też słuchać audiobooków, ale ta opcja jakoś mi się nie przyjęła.

        1. Teraz rynek wreszcie się rozwija. Podaj mi proszę co by Cię najchętniej interesowało, jeśli chodzi o zakres tematyczny. Np czy w grę wchodzi fantasy? Czy raczej biografie, i proza?

          1. Jeśli dobra opowieść, to gatunek dla mnie nieistotny. Przeczytałam nawet Zmierzch;-) Narracja była fatalna, ale sama historia tak dobrze wymyślona, że nie mogłam się oderwać;-) Biografie bardzo lubię, szczególnie kobiece.

            1. Napiszę o moich doświadczeniach z książkami czytanymi. Lubię, ale muszą być dobrze zrealizowane, czyli czytanie niechlujne, albo na słabym sprzęcie, albo z taśmą którą słychać, odpada niestety, w przedbiegach, albo w przedczcionkach,
              Nie bez znaczenia jest tematyka, to znaczy, wiadomo,że o malarstwie słucha się zupełnie inaczej, niż czyta, tj. treść książki musi być dostosowana do kanału przekazu. Tak samo (u mnie przynajmniej) tematyka, trudno mi się skupić słuchając książek naukowych, a ściślej rzecz ujmując np historycznych.

              Jakiś czas temu, Gazeta Wyborcza wydała serię książek z lektorem, a raczej aktorem (rzadziej aktorką) „Mistrzowie słowa” w niej znalazły się opracowane dzieła klasyki: „Ferdydurk”, „Czarodziejska Góra”, „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Doktor Faustus”.
              Inną modą jest adaptacja książki (z pełną obsadą) gorąco polecam Ci tomy Wiedźmina (a raczej prolog sagi o Wilku) przecudnie zrealizowane opowiadania, szczęka o[d]pada. („Ostatnie życzenie”, „Miecz przeznaczenia”, „Coś się kończy, coś zaczyna”).
              Sagę o Harrym Potterze (czytał Frączewski, no dobrze, można się czepiać, że nie wymawiał prawidłowo niektórych nazwisk) i Zborowski (jeden tom, i inne brzmienie nazwisk) ale wykonał wyśmienicie robotę. „Czarnobylską modlitwę” ( http://wp.me/p59KuC-Dn ) czytała (wyśmienicie) Krystyna Czubówna. Nie wiem czy odważyłabym się inaczej sięgnąć po tę pozycję gdyby ktoś/ ktosia by mi jej nie przeczytała (prawdopodobnie nie), a że zrobiła to lektorka, której nie trzeba nikomu przedstawiać, i przekonywać, (że potrafi) to groza i przejęcie było jeszcze większe. To tyle z beletrystyki, raczej wiadomej, znajomej. Bliskiej.

  3. Wbrew-chronologicznego zwiedzania część kolejna. I znów komplement na początek: wsiąkam w Twój styl. Na jakimś językowo-igraszkowym poziomie jest mi bliski.

    Pukając w sedno, niemyślenie w stanie czystym to dla mnie jeszcze nie jest tak gorsza opcja. Mnie przeraża (czasem dosłownie) myślenie ograniczone, jednotorowe, za-nic-nie-chcące-tego-zmienić.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s