[161+1].Liebster raz! Raz, dwa!

Mam kilka wpisów, grudniowo listopadowych (albo odwrotnie) sążnistych, piękniście zimowych,(ćwiczę afirmację) ale aktualnie się piszą. Mam też zaleglości, i szkoda, by zostały tylko ości, to co zalega, jest z dwudziestego pierwszego października, wiem, sprawdziłam. Ostatnio na blogu zrobiło się luźniej, to znaczy, wpisy, są krótkie, łatwe i przyjemne. Dagmaro, spieszę odpowiedzieć na Twoje pytania, aż mi się czcionka sepleni, albo kruszy pod palcami. (Przez delikatność nie wspominając o turze_klawia (znaczy od_wr__ot_nie, nie nie, to nie. Uwaga tonie) Ot, tak.

Znak Liebster award [źródło zdjęcia].
Znak Liebster award [źródło zdjęcia].

Kto(sia) nie słyszał(a) o Liebster Award. Internetowy łańcuszek, który wędruje do osób, które mają małą liczbę wyświetleń, a dobrze wykonują swoją pracę. Odpytuję się delikwentkę, (deklinacja, jakież podobnie brzmiące słowo!) albo delikwenta na okoliczność jedenastu pytań, i poleca podać dalej. Uwaga, odpowiadam:

1.Ranny ptaszek czy nocny marek?

Oj skomplikow, plik,plik, kurczę (nawet kurczę się tu zaplątało). Klik, klik. Chciałam napisać (więc napisałam), że sprawa skomplikowana, to jest. Ot, co. A no właśnie.Droga Dagmaro (mogę tak się zwrocić do Ciebie?) Bo ja nie wiem nic o rannych ptaszkach, może poza tym faktem, że jak skakałam z dywanu na podłogę na spadochronie w czasach dziecinnych, to z Tatą (bardziej Tato niż ja) opiekowaliśmy się rannymi ptaszkami, przywracając im najpierw zdrowie, a potem wolność. Z markami jest sprawa bardziej skomplikowana (i nie chodzi o strefę euro, ani o inną bardziej przyziemną, przyjemną) bo tak, tak tak. Właśnie tak. Mamy tego (Marka) co tłucze po piekle, zapiekle, znaczy zapamiętale. I mamy mocnego, wróć nocnego marka.I tao, tak nie chodzi o żadnego Marka,ani tym bardziej, Arka nie chodzi, nie biega, nie przystaje. Tylko  zbłąkaną [za]_dyszkę, duszyczkę, która odwiedza, nawiedza takie, a nie inne miejsca, albo miejsce. Poza tym, (i tamtym i jeszcze tam_tym, ten tego), niektóre (pokażcie które) osoby wiedzą, wierzą, że zmarłych duszę odwiedzają tych, co jeszcze nie rozstali się z życiem (na dobre i złe) po zmroku, stąd odkreślenie nocny marek. Uff… Od nocnego marka, do mary, nie tak daleko, rzekłabym (ale ponieważ to blog to napiszę) że całkiem blisko.  Ale sprawa też nie jest zupełnie jasna, to znaczy jednoznaczna z jednej strony to dusza, która sie porusza i tłucze i wzrusza, z drugiej: to coś, czego nie ma, co się zdaje, co jest zaledwie snem, ułudą, od mary, mamy marzenie, ale od tej samej mary mamy przymiotnik… Marny, [znaczy, nie, że sam przymiotnik jest jakości wątpliwej i niepozornej ości]. Można nie rozstrzygać (o rozstrzygać też ciekawe słowo- strzygi, upiory wampierze, słwo daję! Słowo mnie bierze) i się dla homeostazy zdrzemnąć nie zasypywać gruszek w popiele, wróć, nie nie, tak. Nie zasypiać gruszek w popiele. Nawet to brzmi obco (co innego budzik- czyli jak wiadomo przestraszenie dzika- przy_rząd tortur (pod_rząd? Rozrząd?] i innych tur nie obcy. Budzikom (om) śmie[r]ć albo budzik to śmierć). Rząd rzeczy. Właśnie do rzeczy, znaczy, ad rem. REM to faza snu…Ale nie o tym.  Ale będzie o zasypianiu, otoż, nasi przodkowie i przodkinie zasypiali i zasypiali inaczej, po pierwsze, dzielili sobie sen, np na Wawelu spali w pozycji siedzącej, bo przekonani byli, że Śmierć przychodzi w nocy… Po wtóre, wynalezienie światła sztucznego uwolniło i zmodyfikowało rytm dobowy… I sprawiło, że jeśli o rzeczach mowa, wielu z nich nie używamy już do rytuałów i rytmów towarzyszących zasypianiu.  Co nie znaczy, że zniknęły one po wsze czasy, zniknęły, a i owszem, ale pozostały w języku, a ściśle(j) rzecz (sic!) ujmując w związkach (ehm)… Frazeologicznych (oczy_wiście, wiście i nie spadajcie, wszak co ma wi_[fi]_sieć nie utonie…)No dobrze, wróćmy do rzeczy, nie pieczemy na starodawnych piecach potraw (i innych roślin) dlatego zdziwienie może budzić (sic!) fakt, że mówi się (i pisze) o niezasypianiu gruszek w popiele. Drzewiej w popielniku przygotowano potrawy, (oczy_wiście nie tylko tam- znaczy, nie tylko tam trzeba było mieć oczy dookoła głowy) np pieczono gruszki, a jeśli o nich się zapomniało to cóż, pozostał argument o dbaniu o linię (cicho sza o tym, że dbać, a i owszem, należy- ale musi być ona gruba i wyrazista) gruchy spiekły się, zwęgliły, ktoś lub ktosia musiał(a) mieć pieczę (pieczeń to mogła mieć na palniku) nad tym by tak się nie stało, by w proch nie obracało to co mogło by smakować, a że piec ciepłem nęcił i zwodził, i sen przywoływał nie jednokroć… To, cóż, ostrzegano taką osobę Nie zasypiaj gruszek w popiele! Dzisiaj, związek ten stracił pierwotne znaczenie, zyskał nowe, ale nadal jest obecny (i nie śpi).

A co do odpowiedzi na pytanie, już tak zupełnie poważnie, to zależy, od tego co należy wykonać, jakie mam zadania, i ile czasu wolnego. Obecnie umiem się przestawić (i stanąć ob[ł]ok).Ale i tak wiadomo, że w życiu najważniejsza jest harmonia (czyli jak zwał tak, zwał świnia) no dooobra, on akord_eeee_On[? mójcion].

2.Czym jest dla Ciebie jedzenie?

To zależy. Od  jak bardzo jestem głodna. Poważnie. O kultowym, kulturowym znaczeniu jedzenia nie potrzeba się rozwodzić, a lać wody bynajmnej, nawet tej ognistej (nie daj Bóg onej święconej). Ważni są ludzie, miejsca, czas, smaki, zapachy, dotyki. Chociaż tyki zostawmy w spokoju, nie śniętym, znaczy nie świętym. Chociaż z głodu można i tykę i tak[_]tykę (i inaczej) połknąć, przełknąć, nie zakrztusić, ale i nie tam najeść…

3.Ważne miejsce na turystycznej mapie Polski.

To wymagające pytanie. I intymne. I po trosze filozoficzne, i po trosze prozaiczne, i niespełnione one. I nie doprecyzowane. Chyba nie jestem gotowa by na nie odpowiedzieć, w tej chwili. Ale nie zakluczone, znaczy, wykluczone, że do tego pytania jeszcze wrócę… O zakluczeniu niżej…

4. Bez jakich kosmetyków nie możesz się obejść?

Czy pasta do zębów to kosmetyk? Są kosmetyki i kosztymentyki, kosmetyki zależne są od metry_ki. Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda, tak się zaczyna pierwsza przygoda… Poza tym tonik micelarny, antyperspirant i perfum. Więcej grzechów nie pamiętam. Tam i tu. I jeszcze tam nie pamiętam.

5. Twój wymarzony kawałek podłogi to…

Patrz pytanie trzecie, z ta różnicą, że na pewno wrócę do tego pytania, i do udzielenia odpowiedzi, tyle, że w innymi wpisie.

6. Gdy nie ma nikogo w domu…

(Nic z tych rzeczy, bardziej z tam_tych)To jest on pusty, i na pewno  zakluczony, wróć (wróć, i sprawdź- przyznać się, kto nie szarpał za klamkę i nie sprawdzał, czy  na pewno), zamknięty.

[Pustka w domu, Halina Wyrodek, Piwnica pod Baranami, sł: Bolesław Leśmian, muz: Zygmunt Konieczny].

7. Największa przygoda z czasów szkolnych.

Czy ja mam amnezję szkolną? Bo czasy ciekawe były…

8. Ulubiona pora roku.

Ciepłoułudna i ciepłolubna jestem, ale z wiekiem, i to nie XXI, mniej wybredna…

[Zimy żal, Jarema Stępowski iStarsi Panowie: źródło]

9. Unikam jak ognia…

Przedżaru i Pożaru, ale nie żaru, choć po żarze, zostaje popiół… Prochu nie wymyśliłam, z prochu powstałeś (aś) to wstań i się otrzep… Znaczy ten proch z gruszek…

10.Najbardziej nie lubię…

Oj wielu kwestii, ale nie warte są wspominania…Choćby cieniem czcionki.

11. Ostatnio przeczytana książka.

Raczej ostatnio rozgrzebuje. Za -i prze-glądam, tu czy tam [od]kła-czasami-dam. Kończę właśnie tą, o której pisałam tu(aj). Chociaż nie o wszystkich książkach  przeczytanych, po[d]rzucanych, przypomnianych i wartych tych i tamtych piszę na blogu.

Ufff, kto(sia) przebrnęła to boomba, kto(sia) nie przebrnęła to… Oszczędziła wzrok, chociaż sięgać należy tam gdzie się należy, (zapraszam wszystkich gości kończy mi się termin ważności) nie, no oczy_wiście (i wiszą rzeczywiście, choć widzę to mgliście, by nie napisać marnie…) Sięgać o krok, o wzrok oooo trzeba pytania „wymyśleć„, i lecieć słać, a wiadomo, kto sobie jak pościeli to się i tak wyśpi (patrz proszę punkt pierwszy).

To może ja zadam na pytania a tematy te i tamte maty brzmią tak (do wyboru jeden: by nie poszedł w bór, a ni w las… Jak ogary, by ogarnąć) :

  1. Czy możliwy  jest obiektywny sąd etyczny(Jeśli tak, to dlaczego, jeśli nie to z jakich powodów) I w czym owa niezbędność ma uzasadnienie?
  2. Prymat wzruszenia, czy poruszenia? Albo o  stopniowaniu nieważności i [u]ważności.
  3. Temat wolny, szybki i niedowolny: o rytuałach ponowoczesności w życiu prywatnym i publicznym.
  4. Prawa Człowieka w moim życiu.
  5. Rola literatury dziecięcej w życiu jak najbardziej dorosłych osób.

Osoby, które proszę o wzięcie udziału prowadzą blogi:

Dagmaro, miło by było gdybyś Ty też zechciała, chociaż regulamin zabrania, nominowania osoby, od której się dostało pytania…

Kolejność przypadkowa  Zasady takie same dla wszystkich. Nie będę zasypywać Was jedenastoma pytaniami… Wypowiadasz się na jeden z wymienionych wyżej tematów. Podając jak to zwykle bywa w takich przypadkach, kto jest sprawczynią zamieszania. Potem przekazujesz pałeczkę, znaczy czcionkę, intencję dalej, już z własnymi zadnimi. Dobrej zabawy. 🙂 Niech Wam Czcionka lekką będzie!

 

PS. Tytuł kłamie, ani raz, (bo już było) ani raz, dwa (bo nie szybko).
Uwaga, tytuł nie kłamie bo to LA po raz drugi…

22 myśli na temat “[161+1].Liebster raz! Raz, dwa!

    1. Proszę bardzo. Coś namieszałem, bo wydawało mi się, że pierwszy komentarz się nie zamieścił, więc zrobiłem powtórkę. Mogę prosić o usunięcie pierwszego? Dzięki.

  1. Dziękuję 🙂 I tak ładnie zawisiłaś nutkę w powietrzu, by tu skończyć, ale jeszcze niedokończyć. Za zaproszenie do kontynuowania zabawy też dziękuję. Widzę, że ostatni temat to taki: i tu się nie wykręcisz. Pomyślę, nie obiecuję, ale postaram się. Serdecznie pozdrawiam.
    PS. Pustki w domu nie słyszałam od lat – i takiej, i siakiej.

        1. Nie, nie, nie chodzi mi o literówkę, nawet jej nie zawiesiłam, chodzi mi o ten fragment: „Widzę, że ostatni temat to taki: i tu się nie wykręcisz”.

            1. 🙂 Myślenie mi się wyłączyło, za to włączyło mylenie. 🙂 No to nic nie pozostaje tylko pisać… (No mnie czytać). 🙂 Dobrego wieczoru.

  2. „Czym jest dla ciebie jedzenie” – ciekawe pytanie:-). Sama dużo ostatnio o tym myślę… Na pewno jest czymś więcej niż zaspokajaniem głodu. DUŻO więcej. I zaczyna mnie to niepokoić…
    Z czasów szkolnych też niewiele pamiętam, ale w moim przypadku to chyba nic wyjątkowego, jakoś w ogóle niewiele pamiętam ze swojej przeszłości, bez zdjęć i cudzych wspomnień związanych z moją osobą nie pamiętałabym żadnych faktów, tylko wrażenia, bo wrażenia jakoś łatwiej przywołać, że na przykład w szkole to raczej średnio było. Pod każdym względem. A towarzyskim to już szczególnie. No to nic dziwnego, że nie pamiętam;-)

    1. Jedzenie jest czymś więcej niż zaspokojeniem głodu, a jeśli o ten chodzi to na pewno nie tylko natury fizycznej. Pierwszym choć nie ostatnim jest skojarzenie filmowe. „Uczta Babette”. Ale żeby skomplikować sprawę wspomnę tylko, że rytuały mają nie tylko ludzie. Oczywiście mamy je na innym poziomie niż zwierzęta, ale jednak takie krukowate, które niosą w dziobach orzechy by je rozłupać, ba położyć pod koła nadjeżdżających samochodów, a potem poczekać na odpowiednie światło i skorzystać z wykonanej roboty, albo takie gołębie, okazuje się, że dla nas ludzi gołębie wszystkie są bardzo podobne do siebie jak nie identyczne, a one same po pierwsze siebie rozpoznają jako członków i członkinie społeczności ptasiej po twarzach/ dziobach jak i ludzi tak samo po twarzach, robiono kiedyś takie doświadczenie, że jedna grupa karmiła gołębie,a druga nie, potem się przebierali, okazało się, że ptaszki nauczyły się, że człekokształtni się przebierają i bez trudu potrafili rozróżnić tych co karmią, od tych co tego nie robią.
      To tylko tak na marginesie. Ale kulturowe znaczenie jedzenia u ludzi jest bardzo ciekawym aspektem tym zajmuję się część antropologii społecznej (antropologia jedzenia) nie wiem, dlaczego ten aspekt Cię niepokoi…?
      Problem ze wspomnieniami z czasów szkolnych mam bo po pierwsze nic mi teraz nie przychodzi do głowy, co mogło by być atrakcyjne dla innych, po wtóre wspomnienia są bardzo kontekstualne…
      Serdeczności 🙂

      1. Niepokoję się, bo….
        … no dobra, napiszę to, choć brzmi to głupio…
        chyba jestem uzależniona od jedzenia, sądząc po ilości czasu, jaką temu tematowi poświęcam w myślach i działaniach. I nawet mi nie przyszedł do głowy kulturowy aspekt jedzenia, co niepokoi mnie tym bardziej…

        1. Nie jestem lekarką, więc nie mogę Ci pomóc, ale jeśli coś niepokoi Cię w tym względzie może warto pomyśleć o tym by to sprawdzić? Może Twoje niepokoje są bezpodstawne, a po co Cię stresować? Stres działa podstępnie, warto się go pozbyć, pewnie sama o tym wiesz, a jeśli coś rzeczywiście jest na rzeczy— to może warto znaleźć remedium, strach może być doskonałą informacją zwrotną, ukazuje nam coś, co możemy utracić, coś co jest dla nas ważne,ale też ma wielkie oczy, warto o tym pamiętać. Pewnie nie potrzebujesz rad, i sama doskonale wiesz, co możesz, chcesz zrobić- wszystko w wolności, a ja nie jestem po to by Cię nawracać, albo pouczać (a fe) cokolwiek postanowisz, trzymam kciuki i kibicuję. 🙂

    1. że Ty? Nie, nie, to ja. Jeśli już o spóźnieniach mowa. Jasne,że się skuszę. 🙂 Tylko niestety, nie teraz. (A może na szczęście)…

    1. Dzień dobry, miłego czytania i komentowania. 🙂 E tam, [prze]gryźć czasami coś można i po-przeżuwać, wróć po-przeżywać w myśl (nie tylko) gastrolo-kardio[logicznej] przyjemności- przez żołądek do serca. 🙂

      Można sobie dawkować, wedle uznania, nie trzeba się konsultować z lekarzem albo farmaceutą lecz przestrzegać netykiety i praw autorskich ;-)Czyli standard. Adherencja może być, ale przedawkowanie, czytanie i komentowanie w różnych proporcjach nie grozi przedawkowaniem 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s