202.Blogostan? Iwasiów 2.0.

176962-352x500
Blogotony, Inga Iwasiów, Wielka Litera, Warszawa, 2013 [źródło zdjęcia].

Czasami zdarza mi się dostać książkę, i wtedy, albo czytam ją od razu, albo niespiesznie odkładam, wiedząc,że cierpliwie poczeka. Innej możliwości nie ma, znaczy jest, ale nie dla mnie. Nie oddaję, nawet jeśli jest ona dla mnie najdalsza ideowo, staram się, nie, wgryzam się w nią, zapytuję i dyskutuję z osobą obdarowującą. Przecież to doskonały przyczynek do dysputy, wymiany zdań chociaż najmniejszej. Tym razem też odłożyłam, i to na bardzo długi czas, podchodziłam do niej w czerwcu, ze spokojem, znajomością, bo przecież Autorka nie jest mi obca. Nie jest mi obca, to bardzo eufemistyczne stwierdzenie. I oto czytam, czy tu, czy tam, podczytuję Blogotony i mam mocno ambiwalentne odczucia. Z jednej strony mam odczucie, że takie książki są potrzebne w dwójnasób. Po pierwsze chodzi o język bliski użytkowniczce/ użytkownikowi, a nie jak wycięte z konferencji, z drugiej — jeśli chodzi o temat. Ale im dłużej czytam, przyglądam się i wertuje, to jestem zawiedziona, srodze. Dysputa chociażby o feminizmach bo jest ich wiele wymaga (jak i one same) dekonstrukcji i ponownego skonstruowania. Jeśli ktoś/ia szuka czegoś takiego, wielce się zawiedzie, jeśli szuka lekkiej i przyjemnej propedeutyki może tokowa być, jeśli zaś szuka lekkiej, łatwej i przyjemnej lektury, to z pewnością taką będzie.  Można się nie zgadzać, można dyskutować (a jakże!) ale do popołudniowej, albo porannej kawy, w sam raz. Nie chodzi o to by dyskredytować pozycję, czy dokonania Autorki, wysuwać argumenty, podskrobywać, zeskrobywać i zasypywać.

Oto dwa cytaty na teraz:

W telewizji świętują młodość seniorek, tymczasem ja w ostatnich latach, pobieram lekcje starości, która każdemu się przyda, bo przecież nie podążamy niepowstrzymanie ku jeździe na hulajnodze, lecz ku zanikowi sprawności, czasem wymykaniu się mowy, odcinaniu partii mózgu, spowolnieniu, przejściu na drugą stronę.

♠♠ ♠♠ ♠♠

(…) mówię przyjaciółce, ze będę pisała narcystyczną odmianę dziennika, czyli bloga. Pisząc dziennik jako taki można udawać niewinność, zrobić zapis, że niby za lat-tam-ileś po śmierci, ze spadkobiercy, że dobra osobiste. Z blogiem nie da rady, udawanie nie wchodzi w grę —pisanie w nadziei  na natychmiastowy odbiór, żenujący nieco. A (…) przyjaciółka mnie dobija mówiąc: „Ty? Bloga? Przypomnę ci, że jesteś przeciwniczką kultury masowej”. O rany, jestem, rzeczywiście. Nadzieja tylko taka, że o masowym obiegu nie może być mowy, bo jednak zamierzam pisać niszowo, czyli o tym, co interesuje pisarkę w średnim wieku, literaturoznawczynię i feministkę. Ile osób w naszym pięknym kraju ma ochotę dowiedzieć się co interesuję kogoś takiego?

♠♠ ♠♠ ♠♠

A Ty, tak, Ty,czego szukasz, i co znajdujesz na blog_ach? Co (czyli jakie k o n k r e t n e zachowania rozwiązania) wspierają odbiór i sprzyjają dyskusji? A co (jakie konkretne zachowania/ rozwiązania) go utrudniają, uniemożliwiają?

♠♠ ♠♠ ♠♠

PS. Przez moje niedopatrzenie, nie napisałam (a od tego powinnam była zacząć, że chętnie podyskutowałabym z Autorką na temat feminizmów.

7 myśli na temat “202.Blogostan? Iwasiów 2.0.

  1. Na blogach ciekawa jestem prawdziwych ludzi. Choć blogi to też kreacja. Autorzy i autorki (ach, ten język polski, czemu nie ma formy bezpłciowej? choć może powinnam od razu napisać „autorki”, bo jakoś kobiety mnie bardziej ciekawią i chyba nawet żadnego z moich ulubionych blogów nie pisze mężczyzna, choć to od męskiego bloga się moja przygoda z blogosferą zaczęła – Dziennik ciężarowca, to był pierwszy blog, który stworzył moją blogową świadomośc i który śledziłam od początku do końca; autor – dziennikarz GW – wydał go potem jako książkę) pokazują tylko wycinek swojego świata. Ale gdzieś tam między wierszami zawsze coś z prawdziwego życia można wyczytać. Ze stylu pisania, z poruszanych tematów. Czasami nawet nie tyle temat, co styl pisania mnie przyciąga i jakiś niewyjaśniony magnetyzm autora (autorki!), który sprawia, że jedne blogi lubię i odwiedzam, a inne omijam szerokim łukiem, choć popularne, mądre i opiniotwórcze…

    1. Dzięki za odpowiedź,”Dziennika ciężarowca” nie czytałam, ale słyszałam, o jego historii, i chyba było głośno w czasie promocji, bo coś kojarzę, pamiętam jakie to było novum, że mężczyzna piszę o swoich przeżyciach. Wczoraj mignęła mi wiadomość, że The Times (chyba) po raz pierwszy użył bezpłciowego rodzajnika. Polski jest nierównościowym językiem bardzo, wspominałam o tym na blogu, ukryte normy, niedostrzegalne połączenia, temat rzeka… Niestety.

  2. Nie trafia do mnie uwaga o narcyzmie blogów, a właściwie trafia w inny płot. Skoro w przypadku dziennika można udawać, to czy blog nie jest w takim razie bardziej szczerą formą? Tak by z tego wynikało. Wynik równoległych przemyśleń jest też taki, że każda forma twórczości ma pewien pierwiastek narcyzmu.

    A czego szukam? Odpowiem nieco na przekór – nie szukam potwierdzenia własnych myśli. Szukam odmienności, inności i pożywki dla refleksji.

    1. Ja odczytałam ten cytat nieco z innej perspektywy (przy czym, oczywiście nie musisz się ze mną zgadzać). Iwasiów pisze: „będę pisała narcystyczną odmianę dziennika” czyli zarówno blog jak i dziennik jest narcystycznym posunięciem.
      Chodzi tylko o sposób rozłożenia akcentów otóż.
      Dzienniki, przynajmniej te, które się sprzedaje (wyskononakładowo i wydaje) to zapiski osób znanych, albo znanych z tego, że czegoś w życiu dokonały. Oczywiście, że one też są pisane z jakieś perspektywy, i z intencjami (różnymi). Krzywicka już mówiła (w swoich Wyznaniach Gorszycielki spisanymi i zredagowanymi przez Agatę Tuszyńską- zresztą tu cytowanymi), że biografie nie mogą być z zasady za szczere bo dotyczą nie tylko jednej osoby, ale także środowiska, w którym ona żyje, są unużane w życiorysach innych (oczywiście parafrazuję). A co dopiero dziennik.
      Jak zatem odczytuję to co napisała Inga Iwasiów. Dzienniki (mogą/ są wynikiem kreacji) ale blog, (to ich odmiana) rónież, tyle, że może w większym stopniu nastawiona na odsłony. Teraz już pomału niekiedy odchodzi się od paradygmatu tegoż myślenia… Zwłaszcza, że blog może pisać każda osoba, a nie każda wyda książkę (co nie znaczy, że tak zwane rzesze chcą zostać pisarkami i pisarzami). Oczywiście nie mówię, że każda z osób piszących, prowadzących blog, jest nastawiona na cyferki odsłonięć, bo to było by zaprzeczeniem mojego sposobu myślenia i idei tego miejsca. Ale z drugiej strony warto owe słupki traktować jako część feedbacku. Zwłaszcza, że zazwyczaj więcej osób czyta niż komentuje. Niezależnie od zasięgu i rodzaju/ tematyki bloga.
      Nie wiem, czy moje intuicje dotyczące cytatu Iwasiów są słuszne. Nie wiem, czy przeciwstawienie sobie form, cyfrowej i analogowej jest trafne, biorąc pod wzgląd skok technologiczny, i częstokroć funkcjonowanie w dwóch aspektach rzeczywistości. Idąc dalej, nie wiem, czy ów cytat, nie jest chwytem retorycznym. Puszczeniem oka do osoby czytającej ten właśnie tekst.
      NIe wiem, czy bardziej nie chodzi o zwrócenie uwagi na tematykę „y? Bloga? Przypomnę ci, że jesteś przeciwniczką kultury masowej”. O rany, jestem, rzeczywiście. Nadzieja tylko taka, że o masowym obiegu nie może być mowy, bo jednak zamierzam pisać niszowo, czyli o tym, co interesuje pisarkę w średnim wieku, literaturoznawczynię i feministkę. Ile osób w naszym pięknym kraju ma ochotę dowiedzieć się co interesuję kogoś takiego?” Nad tym się zastanawiam…

      1. Twoją perspektywę uznaję za słuszną, ale i przy swojej obstaję. Choć moja uwaga była raczej czepialstwem słowno-znaczeniowym, do którego mam słabość. Ale masz rację – różnica dostępności tych form publikacji jest różnicą znaczącą, znaczenia zmieniającą.

        Każda twórczość wystawiana publicznie na sposób dowolny wiąże się nierozerwalnie z odbiorcą, bez odbiorcy traci niemalże sens. Jednocześnie ważny jest cel i zamysł – bloga pisać można dla odsłon, można pisać dla dyskusji, można pisać dla propagowania, dzielenia się i zarażania. Można też korzystać z dowolnego zestawu tych opcji.

        W kwestii ostatniego akapitu: przewrotnie powiem, że w sieci niszowość ma dużo większy zasięg, często zawłaszcza niszę.

        1. Poruszyłeś kilka aspektów, pozwól, że uporządkuję:
          1.Ciekawa by była dyskusja o niszowości. Bo jako taka, to nie dotyczy tylko blogowania.

          2. Zatrzymał mnie pierwszy akapit, w którym piszesz:
          „Twoją perspektywę uznaję za słuszną, ale i przy swojej obstaję. Choć moja uwaga była raczej czepialstwem słowno-znaczeniowym, do którego mam słabość. Ale masz rację – różnica dostępności tych form publikacji jest różnicą znaczącą, znaczenia zmieniającą”.
          To tak [jakby] godzić ogień z wodą?
          Czy moja i Twoja perspektywa muszą/ wykluczają się?
          Jeśli zmienia się perspektywa wraz z rozłożeniem akcentów, jeśli sytuacja ulega zmianie, co to powoduje w konsekwencji?
          ——
          3.Także jestem zdania, że jeśli piszemy, albo zajmujemy się twórczością w innym wymiarze, to nie tylko bierzemy udział w sytuacji komunikacyjnej (a ta związana jest z odbiorczyniami i odbiorcami) ale również posiadamy w sobie „gen”, czy też jak napisałby Maslow potrzebę twórczego życia. (Sławna piramida potrzeb), Wspominasz wyżej, o narcyzmie. (Cyt: „Wynik równoległych przemyśleń jest też taki, że każda forma twórczości ma pewien pierwiastek narcyzmu). Jak zwał/a, tak zwał/a.
          ——
          4, Mogę napisać we własnym imieniu dlaczego piszę/ prowadzę bloga, ile osób, tyle opinii.

          1. 1. Zdecydowanie ciekawa. Zwłaszcza w kwestii „kiedy nisza niszą być przestaje”.

            2. Nie muszą się wykluczać. Po prostu zwróciliśmy uwagę na inne aspekty tej samej wypowiedzi. Tak to chyba często bywa, gdy się coś przefiltruje przez własne perspektywy i doświadczenia. Nawet zdania pozornie w pełnie jednoznaczne inne skojarzenia budzą, inne nuty wygrywają.

            3. Nie mam nic do dodania, pełny przy/poklask.

            4. Ja też mogę, ale w moim przypadku nie ma jednego jedynego powodu. Są pewnie dominujące scribogenezy, ale są i te drugoplanowe.

Odpowiedz na renya Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s