198. Pora siać.

Przeczytałam trzy zdania, a może pół strony? Nie pamiętam. Zdania mnie zatrzymały, ze wszystkim co miałam i czego nie miałam. Stopklatka. Kadr. Nie wiedziałam, nie zdawałam sobie sprawy, że one zamknięte w czarnym kroju czcionki mogą mieć moc. Taką. Odłożyłam

książkę,

nie na święte nigdy.

Na podróż.

Na pobyt Tam,

na gdziekolwiek

  Ale

nie dzisiaj.

Nie teraz.

Nie jutro.

Może wczoraj?

Wczoraj dobry adres.

Najwłaściwszy.

I nie potem.

Książka na podróż.Choćby krótką. Najkrótszą.

Na mijające krajobrazy za oknem. Przemykające cienie, drzewa, nitki dróg, szumiące trawy i granatowe niebo.

Nawet Literacka Nagroda Nobla przyznana w tym roku mnie nie przekonuje. To znaczy, nie jest wystarczającym powodem, żeby nagle, żeby z tego właśnie powodu otworzyć książkę, tę książkę. I najświeższy i najgłośniejszy wrzask mody. Reportaże. Wszędzie. Gdzie nie położysz wzroku—ot,za kilka lat będzie inna. Gdy sięgniesz pamięcią sto lat wstecz, także reportaże cieszyły się uznaniem. Krąg. Może pocieszenie dla uboższych? Nie wiem. Świadectwo? Glejt? Graffiti? Tu byłe/a/m? A może tatuaż?

[***]

 

[Czarnobylska Modlitwa, Swietłana Aleksiejewicz, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012 rok źródło okładki].
[Czarnobylska Modlitwa, Swietłana Aleksiejewicz, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012 rok źródło okładki].

Zdania sączą się powoli i powoli. Łagodnie. Skraplają się znaczeniem.Czyta Krystyna Czubówna. Łagodność niespokojna. I to jest siła, przestrach, trwoga. Słabość.Ość. Jestem obok, jakbym wzbraniała się przed tym by wejść do wewnątrz. Jestem stara. Pomarszczona, zwinięta usychaniem. Słuchaniem. Przyglądam się świałtu, znaczeniom, przypadkom. Jak to jest, że ten właśnie Człowiek wrasta w rechot Historii i szyderczą ironię histerii. Słucham. I jestem. Na brzegu. Przecież Ci Ludzie, mieli marzenia, młodość, czasami i miłość. Albo i tego nie zdążyli. Nie mogli tego zasmakować. Ich wspomnienia nie tylko nie urosną, one się nie narodzą. Nie mają prawa. Dlaczego? Z jakiego powodu?

Mówią, że jest to cenny dokument z czasu kata(_)strofy. Co za kat piszę ten wiersz, poemat śmierci? Pochwalną odę zwycięstwa. Tej, która przychodzi ostatnia. Głowno prawda. To nie dokument z czasu katastrofy, choć to najbezpieczniejsza perspektywa. To granice słowa.Obumarłe, a jednak żywe.Niemrawe, a jednak świadczące o czasie. Kto opowiada te historie? Z jakiej perspektyw(y)? Kto pozwala mówić? A kto słuchać? Kto układa tę mozaikę? Nie ma przypadków? Jest konieczność? Konieczność, dziwne słowo, deformacja czcionki? Czy jednak tylko ość? Dość. Kto wyznacza granicę? Wyznacza, że wystarczy. Starczy. Postarzony przedwcześnie. Umieranie na raty. [Od]chłodzenie. Co pozostanie? Co pozostaje? Bo coś musi. Nie musi. Może. Może. Jak historia się nami bawi, jak układa? Jak spogląda? Łapczywie. Nieznośnie. Niezaprzeczalnie. Bierze. W nawias. Zagarnia. Umieranie. Na raty i życie na kredyt. Komu potrzebni są Ci Ludzie, komu potrzebni są inaczej, niż świadkinie i świadkowie, bezwzględnie szyderczej Historii. Tej, o twarzy niewidzialnej. Zaprzeczonej, niewidocznej. z grubą warstwą pudru. Tak łatwo ześlizgnąć się w banał. W banał horroru — pisze Aleksiejewicz. I dla tego, choćby jednego, wywiadu autorki z samą sobą —warto przeczytać tę książkę.

Jak przywrócić zwykłość tam gdzie nakładane są metafory i fory i mety apokalipsy? Nie zapomnieć. Pamiętać. To o wiele za mało. Za mało. Pozostaje pytanie: dlaczego czytamy takie książki? Niech drąży. Niech krąży. Niech zdumiewa. Niech pomaga szukać,nie zrozumienia- lecz odpowiedzi. Nie pierwszej, drugiej, siódmej, ale ostatniej. I dokąd ona pro czy wadzi?

6 myśli na temat “198. Pora siać.

  1. Przymierzałam się do Swietłany – ale boję się, że przytłoczy/przybije do ziemi. W trójce jakiś dziennikarz opowiadał o „Cynkowych chłopcach” – jeśli nie pokręciłam tytułów – tym smutniej – a do wiosny daleko…

    1. Nie pomyliłaś tytułów najnowsza książka, której znam tylko tytuł to właśnie Cynkowi chłopcy. Czytam Modlitwę powoli i zastanawiam się, z jakich powodów ludzie sięgają po takie właśnie książki, takie właśnie książki, a nie tak napisane. Bo to,że jest doskonale napisana, nie budzi moich wątpliwości, które spokojnie śpią, snem głębokim i miarowo oddychają.
      Tak, proza Swietłany jest… No właśnie i tu się waham… Przed napisaniem ciężka… Z kilku powodów.
      Bo, czy wszystko na świecie musi być proste, łatwe, i przyjemne?
      Jak często słyszę, że ludzie są tak wrażliwi, tak bardzo wrażliwi, że np.unikają spotkań z ludźmi cierpiącymi… Proszę, nie zrozum nie źle, nie przyszło mi na myśl (ani na jedną, ani na drugą, ani na żadną z kolejnych) że tak jest u Ciebie, poza tym, ja wiem, że można czuć dyskomfort, nie wiedzieć jak się zachować, co i jak zrobić. Zwłaszcza jeśli się żyje w Polsce. To nie szukanie usprawiedliwień, nie obarczanie kogoś winą. Zresztą, po części rozumiem ten strach i jego powody.
      Wracając do głównego tematu.
      Proza Swietłany póki co, z każdą stroną, mnie przekonuje, nie, ona mnie prowadzi. I mam takie wrażenie ,że nie ma odpowiedniej pory roku na tę prozę. Odpowiedniego miejsca. Albo się czyta, albo nie. Takie jest moje zdanie, oczywiście, możesz sądzić, mieć, odczuwać- inaczej. Zwykle nie opisuje książki, przed jej skończeniem, ale tu są takie zdania, które ja podkreśliłabym (gdybym miała wersję analogową-tj. drukowaną) wężykiem, np wywiad autorki z samą sobą, o którym wspominam. Nie jest to pozycja, którą połkniesz na raz, albo na dwa. Jeśli szukasz czegoś podobnego, to także książka noblistki Dzisiaj wolałabym siebie nie spotkać sama się nasuwa. Znacznie lżejsza w odbiorze jest Najbardziej niebieskie oko, albo z zupełnie innego gatunku, i zupełnie lekki jest Lód Dukaja. Jeśli jednak wolisz biografie to polecam: Umarł mi, dziennik z czasu żałoby, o którym wspominam tu, wbrew pozorom nie jest to książka o śmierci, nie tylko. Polecam najnowszy film o Claudel z 2015 roku, postaci zapomnianej, niestety, (film ciężki gatunkowo) ja nie zdzierżyłam. O jej samej pisałam tutaj. Polecam uwadze książkę Amon, ze względów wymienionych we wpisie. Jeśli szukasz literatury lżejszej to na bank Drugi dziennik Pilcha, jeśli jeszcze nie sięgnęłaś, można czytać bez znajomości pierwszego. Jeśli bliższe są Ci eseje to z pewnością Zagajewski ze swoją Obroną żarliwości lektura łatwa i przyjemna. W sam raz do filiżanki kawy, albo herbaty. A jeśli totalnie chcesz by było prosto, łatwo i przyjemnie to polecam Zew oceanu. Tomasza Cichockiego. Zwłaszcza, że jest dostępny także jako książka do słuchania. To tak ograniczając się tylko do blogu. Ja mam kilka planów czytelniczych, ale z nimi to u mnie ostatnio nie wiadomo… Rozpisałam się, ale tak to u mnie jest, jeśli wkraczamy na tematy książkowe. Mam nadzieję,że nie zasypałam Cię czcionką. Pozdrawiam. Dobrego wieczoru. 🙂

      1. Dziękuję, wiem teraz po co wyciągać ręce i się nie poparzyć 🙂 Osobiście uwielbiam Olgę Tokarczuk czytałam wszystko, teraz smakuję Księgi Jakubowe – cudo. Ale muszę przy tym przerabiać z 10 innych książek o wiadomej tematyce. Dla przyjemności zostaje chwilunia w sobotę na coś dla ciała/ducha. Dukaja jeszcze nie czytałam, Dzienniki – zaczęłam i musiałam oddać. Raz/niedawno do koszyka wpadła mi przy zakupach Sylwia Chutnik „Cwaniary” – ubawiłam się do łez lub „płakałem łzami” jak mawiał Himilsbach w „Rejsie”. Polecam film „Żurek” – scenariusz Tokarczuk – oglądam w każde święta… Trzcionką zasypuj, lubię to. Dobrego dnia 🙂

        1. Proszę bardzo, polecam się na przyszłość, ale i na teraźniejszość. Właśnie, swojego czasu popełniłam tekst niejako tożsamy o lekcjach anatomii, które jak wiadomo nierozerwalnie związane były ze śmiercią. Urządzano pochody wisielców, czesne można było opłacić przywożąc ze sobą zwłoki…
          Co ja będę się rozpisywać można sięgnąć do tekstu „Anatomia…„, albo do książki (naukowej), ale napisanej w sposób przystępny Podłe ciała, z której zresztą zaczerpnęłam cytat. Wiem, że jest także książka Przybyłem by tu umrzeć, z placów straceń, ale nie miałam przyjemności z nią obcować, więc się nie wypowiem co do zawartości merytorycznej. Jeśli chodzi o ten blog to można przeczytć też tekst …Albo o władzy, mam nadzieję, że przyczyni się on, choć odrobinę by w sposób inny spojrzeć na malarstwo, chociażby na taki obraz jak Tratwa Meduzy, albo Baśń o Arachne, i na kobiety, które to w przeważającej większości odchodziły śmiercią samobójczą jak np Ariadna, której nie chciał Tezeusz. Mężczyzn zdumiewająco mało, nie chodzi tylko o tzw. chrześcijański świat (w Biblii bardzo mało wspomnień na ten temat), ale abstrahując od tego wyjątkiem jest np Marsjasz obdarty ze skóry. Tak to jest, gdy się chce rywalizować z Bogami. Można śmierć postrzegać przekrojowo np wędrując przez epoki. W średniowieczu nie znano leków,połowa znajomych którzy dzisiaj żyją, jutro mogli zmienić adres zameldowania… Przychodzi na myśl Bajka średniowieczna wyśpiewywana przez trio Łapiński, Kaczmarski, Gintrowski, ale stereotypowo jest postrzegać czas wieków średnich jako wieki ciemne.O czym tutaj. Bierze się to częściowo z sąsiedztwa takich epok jak (krwawy) renesans i antyk. A właśnie, antyk, z tego czasu pochodzi zwyczaj bujania się, i ma on wiele wspólnego ze śmiercią, wspominam o tym tutaj. Dużo śmierci u Boscha, ale naukowczynie i naukowcy upatrują źródła tegoż w dzieciństwie malarza jak i w samej epoce…Ech, znów się rozpisałam. Tokarczuk czeka grzecznie na półce, i jest tyle książek przed nią, że jeszcze sobie poczeka. Cwaniar nie zmogłam, niestety. Za Żurek dziękuję, z chęcią zobaczę. Coś pisałaś o zasypywaniu czcionką…? 😉 Pozdrawiam, udanej chwili sobotniej. I przedweekendowego czasu. 🙂 PS. Wiem, że Pilch, przynajmniej Drugi Dziennik ukazał się teraz jako książka audio. Zdecydowanie warto.

  2. Dziękuję, dziękuję, sięgnę, sięgnę jeśli uważasz, że warto to wrócę po Drugi Dziennik, może się uda… Do soboty niestety nastał czas orki. Pozdrawiam 🙂

    1. Proszę, to wszystko zależy czego oczekujesz po lekturze. Jeśli je zwerbalizujesz, powiem Ci, czy warto. Z mojej perspektywy warto z kilku powodów. Np poobserwować pillchowską frazę, bardzo podobną do tej ze „Sklepów cynamonowych”Schulza, po drugie frazy o chorobie z perspetktywy codziennego życia i – dla mnie cenne- refleksje dotyczące czytania/ pisania, miniatury rodzajowe życia toczącego się z dnia na dzień, albo przelewającego się dzień po dniu, to mi utkwiło. Z perspektywy czasu.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s