196. Pójdę (za) Bosso. Boso przez świat.

Komu się ckni do czasów orkiestr wielkich,i mniejszych, kawiarni, kolacji pachnących dwudziestoleciem międzywojennym, w stylu np. warszawskiej Adrii , niech czym prędzej zaparzy sobie kubek ciepłego kakao, albo kawy, albo naleje szkarłatnego płynu szczypty smaku do pękatego kieliszka i niech odnajdą uszy jej/jego dźwięki podane przez Fabrizio Bosso i jego muzyków.

Nie potrzeba peanów,nie potrzeba zdań pęczniejących od kolorowych przymiotników,zapracowanych czasowników i wskazujących rzeczowników. Wystarczy włączyć płytę, by od pierwszego dźwięku przekonać się, że Duke, któremu jest poświęcona, jest ciągle żywy,i co najważniejsze— ma się dobrze. Ba,lepiej niż lepiej się ma. Orkiestracje napisał Silvestri, i —co trzeba napisać zrobił to świetnie.  Bez wątpienia i wahania jest to jeden z tych krążków na słotę, błoto i brak ochotto oto trąbka i orkiestra z domieszką zmierzchania, smakowania i to tu, to tam bywania. Konfitury z kontur[ów jesieni koloratur] i partytur tych i par tych i innych tur. Taką fakturę ma i smutność, i radość… I szarość.

Może kogoś dźwięki te doprowadzą do melancholii zadumań, do radości wdzięczności, do świętowania dnia zwykłego, bez pyłu zbędnych słów. I kruszenia czcionki. A może do sięgnięcia do tego co stworzył i zostawił Duke? I tylko pytanie tłucze się zziębnięte i zadumane sumiennie i smutnie: Co po nas, co po nas zostanie?

[Duke,Fabrizo Bosso,VERVE/UNIVERSAL 2015].

 

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s