186. Nie literalnie i nie litrami, a literami.Ustami.

Nie orientujesz się może co łączy...Kapelusznika, Alicję w Krainie Ciarów, Czarów, Harrego Pottera, Rona Wesleya, Herminę Granger Hagrida,  i Holmesa? No i oczywiście, gawrona i sekretarzyk! Nie, to się nie przejmuj, tylko zanuć za Agnieszką Osiecką słowa te:

Mały czajnik pękaty
nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.

Albo jeśli chcesz i wolisz, to polecają się Starsi Panowie Dwaj! Ze swoją filiżaneczką Herbatki. Ale zaraz, zaraz, i nie chodzi o jakiegoś wirusa, lub „dużą bakterię”… Stop. Stop, nie ten trop (wiem, jaka różnica jest między wirusem i baterią, a nawet wiem jaka jest między wirusem, a bakterią). I nie chodzi o kawowy szlak, nie owy smak, że kofeina, a nie teina, to niczyja wina! Wina, wina też nie będzie. Gdzieś tu, oczywiście c z a i   się (sic!) tura_liter. I to nie jedna! Litry. Stop. Tu obecne jest drugie, a może i trzecie dno. Niektórzy śpiewają, że Reklamowane są różne napoje/ Szczególnie orzeźwia herbatka we dwoje, ale to nie tak, to nie to- gdzieś tu musi być trzecie dno. Oho. To, to jest to! Choć bez gazzzzu, psyt! Pstryk. Nie tak szybko, nie tak gibko, nie tak prędtko, pokręćmy się jeszcze nad nakrętką, po to, ma dnugie rno, drugie dno. Otóż…

[Anglosaski smak literatury, źródło zdjęcia tutaj, a o kolekcji można przeczytać tu].
[Anglosaski smak literatury, źródło zdjęcia, a o kolekcji można przeczytać tu].

Bywają różne. Okrągłe i próżne. Rozwarte. Otwarte. Zamknięte. I źle po[d]stawione też.  Pytania. Egzemplifikacją tego ostatniego może być: Czy szklanka jest do połowy pełna, czy do połowy pusta? Nie,nie chodzi o rodzaj naczynia, czy szklanka jest. Pękata, cienka, czy choć odrobinę tłusta filiżanka! Zbyszek Kiliszek Koleżanka Szklanka?;/Ale, ale… Najpierw wypadało by spytać: Czy szklanka jest? A dopiero potem, co znajduje się w niej? A jeszcze później ile czego w czym i dlaczego?

Fibula twierdzisz, że herba ta i tamta i jeszcze Że szklanek jest dziewięć, a wiadomo gdzie kiperek dziewięć… Mało tego, jesteś zdania (jeśli się nie mylę?),i to wielokrotnie złożonego, że mają jakiś związek z turą liter. No cóż, nie będę pisać, że hordą. Nic nie pozostaje, choć niektórzy twierdzą, że i nie dzieje się nic, odrzucając te i tamte brewerie, dziękując za zaproszenie do zabawy odpowiem na pytań stosik i chluśniem  cośik — i nie będzie to zjawa,tfu,  kawa!  Tak, tak to (the tea book) tag. Również z tagimi zabawami mam problem. Nie jestem w stanie, (i to dotyczy wszystkich moich stanów skupienia— i rozproszenia i proszenia również) wymienić dziesięciu książek, które a) mnie ukształtowały, b)mnie sponiewierały c) mnie zachęciły, d) mnie rozbroiły e) mnie dobiły f) wszystko inne g) nie wszystko, lecz… z) wymień inne przy(_)czyny: innne-jakie?
Chcecie wiedzieć, pytajcie, teraz -zaraz, lub zaraz -potem, albo za rok, trzy, pięć dziesięć lat. Przy okazji porządkowania księgozbioru widzę jak mój gust czytelniczy ulega zmianom.  Kwestia deko_racji deklaracji, i innych racji i racji innych jeśli chodzi o literackie klimaty nastręcza mi pewien kłopot.

Nie, nie chodzi o to, że czytam, albo, że czytam dużo, albo chociaż wiele. Czytam po prostu…

Oczywiście można polecić, powiedzieć, np. przeczytaj esej Virginii Woolf, albo…- i tu można wstawić dowolny tytuł…  Tyle, że rzucanie nimi  przestrzeń jest…niezręczne. Gdzieś z tyłu głowy tworzy mi się spis książek, które poleciłabym do przeczytania wszystkim bez narzucania… By potem o nich porozmawiać, ale użyłabym innych metafor,  a może to kwestia rytmu? Najlepiej, po czytać blog, i uczestniczyć w dyskusji, albo ją zaczynając, albo proponując tematy, zaczynając nowe wątki, proponując perspektywy. Co ja będę strzępić czcionkę, wiemy co się smaży… O co blaga, błaga, tfu biega, i którędy droga. I która. Tyle słowa na sobotę. Tę sobotę. Tę sabotę*, czyli w poszukiwaniu straconego pantofelka zastreszczę, zapraszam do zabawy…

…Ale jak zaznaczyłam w ty_tule, nie nie będę Cię tu, ani tam tulić… Jak zaznaczyłam… Potraktuję nie literalnie… A litry odnoszą się do płynu… Ów płyn mój widzę ogromny… Aaaa* [od a jednak nie zaczniemy, blogowy alfa i bet gdzieś indziej jest]. Nie tak to szło. Nie wiem, dokładnie jak, bo gdzieś zaszło, i nie wiadomo gdzie się zameldowało. Póki co będzie coś na zasadzie auto(-) prezentacji: powiedz mi czym  jedziesz…Jeździsz, a powiem ci,jak sobie pościelesz… Czyli powiastki gastrolożki ;p

[Sprytna i wybitna/wybory miss, Kabaret OT.TO, Pomaton EMI, 1992 rok].

 

  1. Czarna herbata, czyli Twój ulubiony klasyk…

Cała współczesna publicystyka na temat sztuki powinna dążyć do tego,by dzieła— a więc przez analogię, także to jak ich doświadczamy— stawały się w naszych oczach bardziej, a nie mniej prawdziwe. Funkcją krytyki powinno być pokazywanie w j a k i  s p o s ó b  i s t n i e j e   d a n e   d z i e ł o, a nawet, że    i s t n i e je, a nie odkrywanie co ono znaczy.

[Przeciw interpretacji i inne eseje, Susan Sontag, Wydawnictwo Karakter, 2012 r, s. 25-26 wyróżnienia autorki].

Pytania dotyczą literatury. Z literackim Conanem Kantonem Kanonem mam kłopot. Bardziej kło niż pot. Zmieniam zdanie. Z pojedynczego na złożone, wielokrotnie. Nad- i -pod -rzednie. Rozłazi się. Nie jestem w stanie wybrać j e d n e j pozycji. Zwłaszcza, jeśli zastanowię się co może oznaczać ów klasyk… I nie chodzi o sensualne (i innej natury i tury)skojarzenia…

Właśnie! S k o j a r z e n i a, a bardziej j a r z e n i a, iskrzenia, już bardziej. Chodzi mylenie i o myślenie krytyczne.  Żeby jednak miało szansę nastąpić, to nie wystarczy znajomość kanonu, pewna, czy pełna biegłość, ale o ów proces.I nie, nie chodzi o Proces Franza K.

Dla przykładu: jeśli jesteśmy przeciwnikami/przeciwniczkami szkoły Ars antiqua, to nie tylko trzeba czuć i wiedzieć, ale także trochę pogrzebać, nie tylko wiedzieć co działo się w wieku XIII, a ściślej rzecz ujmując w drugiej jego połowie i początku XIV, dalej co rozumiemy przez sztukę dawną, jaki jest jej rodowód, uwarunkowania kulturowe etc… Tak, jestem krytyczna wobec kanonu, zwłaszcza kanonu polskich tortur, albo tor_tur, znaczy lektur, ale z lekiem lektury nie mają nic wspólnego. Lektury na pewno nie są lekiem na cały złom albo lękiem na cały złom. Stycznego, nic, a nic. Proszę nie przytaczać żartu o Nietzschem…  Poprzestańmy na tym, że klasycznym, ulubionym jest moja osobista filozofia pewnego rodzaju podejścia. Jak mówił Stanisław Barańczak poezja powinna być nieufnością. Ja bym optowała za uważną ciekawością dystansu, albo  trafniej—balansu. Kwestia podejścia, o której będzie w dalszej części tego tekstu i tu, i tam i jeszcze tu.

2. Zielona herbata, czyli tak nudna, że przy niej zasypiasz.

[Wokół sami lunatycy,Dżem].

Nie [za]sypiam z/nad książką. Odkąd zaczęłam dbać o postawę ciała własnego przydziałowego, nie czytam także w łóżku. Niektóre garbaryty nie sypiają, sprzyjają by sypiać, bardziej by zasypać. Te z książek, które były aż tak nudne, że nie skończyłam zacząć zapamiętywać, to zapomniałam ich tułów, (rozmiar, krój czcionki), tytuły także. Z polskiego potworka, paczłorka, znaczy podwórka, nie cierpię jednego noblisty, i nie dlatego, że pisał nudno, albo, że był sprzymierzeńcem kardiologów i hematologów (kardiolożek i hematolożek też, chociaż to nie jest pewne), ów… Wiadomo, o Kogo Chłodzi… Chcąc być wiarygodną, muszę i chcę napisać, że… (Proszę patrz punkt pierwszy) wiem, z czego owa niechęć wynika… Uroczyście oświadczam knuję coś niedobrego i książek nudnych nie czytam. Chyba, że służy to wyższym celom na przykład chcę z kimś podyskutować na jakiś temat, albo chcę dać szansę, by ktoś przekonał mnie o czymś, chcę się czegoś nowego nauczyć…. Tych chceń jest wiele… Ale prawda jest też taka, że stałam się bardziej wymagająca względem tekstu…

Natomiast namiętnie i niezmiennie Odrzuca mnie też brak szacunku dla Czytelniczki/ Czytelnika, ale czasami zagryzam czcionkę i się mącze, znaczy męczę, męczę, aż doczytam tam do czy tam i tam i tu i jeszcze… Oczywiście, że są książki niedoczytane, są też takie, które czyta się partiami, mogłabym podać tytuły, ale z tego stworzyłby się katalożek, ale, czy to Fibulo, jest celem pytania?

3.Czerwona herbata pu-erh, czyli książka, w której bohaterowie się przemieszczają

A jak się przenoszą to się znoszą, i nie znoszą, czasami. Mieszają się mieszczanie. Straszni tuwiemżemowscy. Tuwimowscy. Czerwona jest w Azji uważana za czarną, i odwrotnie… Nie dość, że na początku się wszystko komplikuje i implikuje i pikuje toż to trzecie pytanie, a ja nie poleciałam żadnej książki. No, to jest skandal i niedynskret i brzydki skręt. Najbardziej lubię jak ja się przemieszczam i mebluje i mobilizuje, jak książka jest iskrą! Sięgając do młodzieżowych turlek to Saga o Wiedźminie, ze względu na język i uniwersum. Modzi pewnie teraz zakrzykną Harry Potter! I jeśli potraktować tę sagę niejako socjologicznie i kulturowo bo bez wątpienia warto! Ale jeszcze jedna kwestia. Najważniejsza, najdotkliwsza, każda wartościowa lektura powoduje w nas ruch. Nie, nie chodzi by się zgadzać, ale czasami na wysiłku, spoglądania w tym samym kierunku, by wiedzieć o czym dyskutować.  Bohaterowie i bohaterki, którzy się przemieszczają, metaforycznie,chociaż  niekoniecznie… Palimpsesty. Literatura drugiego stopnia, czy jak Biegnącej z wilkami, albo w  Kolorze i znaczeniu, przykładów i kluczy rozumienia drogi jest wiele, poza oczywiście powieścią drogi, i nie chodzi tu o koszt budowania autostrad w państwie polskim… Chociaż wszystkie przeze mnie wymienione są właśnie takimi.

4. Ooolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.

To, że niektórzy czytają poezję, niektórzy znaczy nie wszyscy, to wiadomo. Wspomniałam już wcześniej, ale powtórzę jeszcze raz, że nie chodzi o to, że czyta,i że czyta się niewiele, ale że postępuje i potęguje  wtórny analfabetyzm, który polega na niemocy i nieumiejętności transponowania wiedzy między dziedzinami sztuki, i nie chodzi tylko o sztukę nowoczesną, i problem z jej [z]rozumieniem i (mnie)maniem. To samo dotyczy nauki i krytycznego mylenia, znaczy myślenia. Po trzecie problem jest taki, że nie wymagamy od siebie jako twórczynie i twórcy kultury, nie wymagamy jako społeczeństwo. Ja chcę i wierzę w Czytelniczki i Czytelników tego bloga.Wieżę w wiedzę, w jej tworzenie i uczenie (się). Poświęca się zbyt mało uwagi myśleniu. I postępującym w krok za nim działaniu. Łączeniu teorii i pra,pra, praktyki i innnych tyk, tik-tak, tik-tak… Oooo tak!

5.Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.

Poza wyjątkami,  i nie chodzi o wycie ątków bo cóż to są ątki? Nie czuję czytuję beleteletrystyki. Allbo inaczej, robię to o wiele, wiele rzadziej. Nie, nie dlatego, że sądzę, że ta nie jest warta mojej uwagi. Chociaż myślę, że jest wiele, wiele humbugów… Ale tak się jakoś skłania, nie na wszystko czasu straszy, znaczy starczy, nie że stary, chociaż co minutę jesteśmy starsi…Memento mori

 Oczywiście, że mogłabym wiele przykładów i pokładów podać imion w zestawieniu z nazwiskami, tytuły i obwolutami, ale nie o to chodzi… Zresztą, o chodzeniu już było (Proszę patrz: punkt trzeci).  A tak poważnie(j) to wraca jak bumerang pytanie: czytać nie zważając na jakość, byle by tylko pochłaniać czcionkę i podwyższać średnią czy zwracać uwagę, co, jak, dlaczego i po co i jeszcze z jakich perspektyw i w jakich kontekstach? Ja, reprezentuję te z osób, co są w mniejszości. Zdecydowanie zwracać, by się miałkość nie zwróciła… Nie odbiła czkawką, wką, ką… Co nie znaczy, że od czasu do czasu (szczególnie w poszukiwaniu tego strapinego i stracon_ego) nie można zbladzić zbłądzić, chodzi tylko o to by błądzić skutecznie i [nie]dostatecznie. Nie chodzi o to by zostawać w porcie, ale by zużywać się w podróży. Było wiele takich podróży, nie tylko gdy bilet okazał się humbugiem, tak też bywało, ale to nie jest ważne, o wiele bardziej trudne były doświadczenia  gdy okazało się, że wsiadłam nie do tego pociągu co trzeba, albo, że mój jeszcze nie nadjechał, i nie wiadomo, czy w ogóle nastąpi ta godzina… Gdzieś coś, wystawało, albo pasowało tam gdzie nie trzeba, albo było całkiem miło i przyjemnie i przyziemnie także bywało. Różnie. Rozmaicie, takie życie…

[Nuuudzę się, Kabaret Potem].

6. Yerba mate, czyli książka przez której trzeba przebrać przez pierwsze rozdziały, by akcja się rozwinęła.

Dla mnie akcja może się nie rozwijać, by była atrakcja. Efektywność nie zawsze równoznaczna jest z efektownością. Kilka razy bodaj trzy, czy cztery podchodziłam do Wiedźmina, by potem pochłonąć siedem tomów w pięć dni, parę razy podchodzę do Lodu Dukaja, i czasu mi nie starczy, a potem okazuje się, że warto by zacząć trzeci raz! Fantastyczny język! W planie mam historię Piętrzą mi się nieprzeczytane…Nie będę pisać, co mam w planie, bo czcionka mi się wyczerpie, nie wspominając o cierpliwości Czytaczek i Czytaczy… Akcja nie jest najważniejsza, zwłaszcza jeśli czytanie beletele… Jest zniko_mym udziałem, chociaż, przecież jest wiele książek, po które w… Warto sięgnąć.  Nawet jeśli to beleteletrystyka i styka ta beleteletry…

7. Herbatka ziołowa, czyli książka, którą czytano ci na dobranoc, gdy byłaś mała.

Rodzice mi czytali, czasami, tyle, że nie przed snem…

[Jan Brzechwa, Na wyspach Bergamutach, wykonanie: Piotr Frączewski].

8. Herbata owocowa, czyli Twoja ulubiona lekka książka…

Nic z tych rzeczy, o których śpiewa Antkowiak, Książki lekkie, łatwe i przyziemne nie były zakazane. Szukam, ale to trudne bo nie mam pod ręką, w zasięgu wzroku książek, i nie mogę się posilić historią przypominania. Oczywiście to nie tak, że czytam tylko Krytykę brudnego rozumowania, albo zagryzam czcionką Podłych ciał, albo tym co napisał Kołakowski, czy Michel Foucault. Zresztą z podanymi książkami jest tak, że nie wystarczy znać kontekstu, ale także oponentki i oponentów danego światopodglądu. Pewnie gdybym wymieniła tu pisarki i pisarzy związanych z… Chociażby polskim Tygodnikiem Powszechnym, odbiór tego co piszę, albo wyobrażenie było by inne. Chociaż  pewnie ktoś by się znalazł kto zakrzyknąłby ale przecież tam był Kisielewski i Tyrmand i… I ktoś jeszcze pamięta o Jerzym Turowiczu? Czy wszystko zależy od tego, z jakiego końca zacznę opowieść wieść, wieść za wieścią noga za nogą…

Czytam różnie, mało biografii, choć lat temu kila, podobał mi się zamysł i ton Geniusza i obsesji,  albo wspomnienia Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka, albo Tomasza Cichockiego, albo twierdzę też, że warto sięgnąć po Twierdzę Szyfrów Wołoszańskiego. Zwłaszcza, że cztery ostatnie ukazały się także w postaci książki mówionej. Podobała mi się autobiografia Tomasza Stańki, rzetelnie i z humorem podana, nie jest tak,że Desperado, jest tylko dla fanów muzyka, choć z pewnością oni pierwsi wyciągną po nią rękę i ucho, że wywiad rzeka? Sprawdza się tylko wtedy gdy rozmówca, rozmówczyni jest bardzo dobrze przygotowany/ przygotowana i ma odwagę nie ślizgać się po powierzchni. Z przyjemnością sięgnęłam po Drugi Dziennik Pilcha. Niemniej to gdzieś tam w biegu przeczytane i wysłuchane. Trochę inaczej postrzegam kategorię lekkie książki. Takimi są dla mnie chociażby Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa, Mikołejki.  Temat, oczywiście poważny, ale przystępnie rozpisany, jako eseje… Nauczyłam się, że jeśli ktoś ma w kieszeni tyle drobnych, grubych i rozmienionych, że może pozwolić sobie na kupno książki, a do tego ma otwarty i krytyczny umysł półka na książki jest demokratyczna, może pomieścić wszystko, nawet najbardziej skrajne teorie, autorki i autorów…Niestety, albo stety mam takie poczucie, że trochę w inny sposób rozumiem „lekką ksiażkę” chodzi o pewną przyjemność czytania, a u mnie się owe przyjemności zmieniają. Nawarstwiają się i piętrzą lubię jak książka ode mnie w sposób mądry wymaga, jak Autor[ka] potrafi odnieść się do wielu dziedzin, jest szczer_a/y, nie idzie po linii najmniejszego oporu kolokwializując, nie sili się na nikogo innego niż jest w rzeczywistości, co nie oznacza, że nie dąży do tego by być lepszą/ lepszym cokolwiek to znaczy. Cechy można wyliczać i mnożyć, i dzielić, i obracać w palcach,

 

9. Ice tea, czyli książka, której treść zmroziła ci krew w żyłach…

Mrożona kojarzy się z płynem, który przynosi ulgę. A tu, niestety bliżej do guli niż ulgi, choć nie zawsze… Nie, nie chodzi tylko o reportaże, a jeśli o nie, to tylko w części (z wiadomych względów) chodzi o wiedzę dotyczącą ruchów społecznych, nierówności, niesprawiedliwości życia, o niewygodną,mało powiedziane/napisane trudną wiedzę, o zależności, o tym, że z czasem dostrzega się więcej, bardziej, pełniej…

Zabawy mają to do siebie, że charakter społeczny nie jest im obcy:  Zatem do uczestnictwa zapraszam Was, mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam kolejność przypadkowa:

Agnieszko, Paulino, Perharbie, Dee, Renyo Traveling Rockhopperko, Kasiu, Ilono, Zbyszku Oktawio.

Wiadomo jak to jest z łańcuszkami, niektóre osoby wolą tylko te na szyi. Proszę jednak o przymknięcie oczu i zabawę, nic tak dobrze nie robi na rozluźnienie mięśni wszelakich jak humor, zwłaszcza dobry i smaczny. Na pewno pojawi się jeszcze jeden wpis z „polecankami”, ale nie wybiegajmy w przyszłość.

Drętwa, czcionka, drętwo wyszło? Może by to skasować?

[Zasmażka kabaretu OT.TO,Faux-Pas Pomaton EMI 1992 chyba].

A przepraszam, przy cztaczu się nie konsumuje, albo na odwrót, ważne by czcionka do zasmażki nie wpadła! Sumuje się gdzie indziej…

 

Zapraszam do ekskursji, dyskursji dyskusji!

—-

*-saboty, inaczej chodaki, wiem, że forma użyta w tekście nie jest poprawna…

 

20 myśli na temat “186. Nie literalnie i nie litrami, a literami.Ustami.

  1. Witam, ja czasami, robię listę ulubionych 10 ksiazek, filmów czy muzyki. Ale zawsze sobie dodaje, ze jest to lista na stan obecny, wynikajaca z aktualnego stanu umyslu, emocji (sa to stany zmienne) oraz nabytych doswiadczen (te caly czas nabywam). Jutro , za miesiac, moze za rok lista ta moze byc inna. Ale gdy wybieram sobie tą dziesiątkę, to jest to rowniez informacja zwrotna dla mnie w jakim stanie umyslu jestem. Ciekawe, ze wiele ulubionych powiesci, ktore uwielbiam ciezko mi sie czyta, wymaga skupienia, uwagi. Kocham Joannę Bator ale zauroczenie jej powiesciami nachodzi mnie, na koniec powiesci. Na poczatku męczę się. To samo mam z Olgą Tokarczuk. A piszą tak, ze gdybym miała talent, tak chcialabym pisać, Heterotopia -Olgi Tokarczuk, nie zamienilabym ani jednego slowa w tym eseju, to są moje poglądy absolutnie. Haruki Murakami, pierwszą powiesc meczylam dlugo, teraz kocham jego powiesci. A bywa, tak, ze czyta się coś, niby ciekawe, a po przeczytaniu ostatniej strony zaluje straconego czasu. Ale nie szkodzi, ważne że poplynełam a nie zostałam w porcie 🙂

    1. Dzień dobry Ado,
      Miłego czytania i komentowania na blogu.
      Przyjrzenie się czego czytam, słucham to informacja zwrotna.
      Chętnie polecam książki, czy je podsuwam, ale w rozmowie. Podejrzewam, że tutaj skończyło by się na tym, że każde pytanie mogło być śmiało wpisem oddzielnym.
      Są książki do których wracam, ale z różnych względów, np by porównać poglądy, zderzyć perspektywy…I nie są to teksty beletrystyczne.
      Z tej półki planuję przeczytać „Księgi Jakubowe” gabaryty raczej mnie nie przerażają. (Uprzedzając ewentualne pytanie).
      Bator, ze swoją „Piaskową górą” też czeka w kolejce. Mam poczucie, że ona- czyli kolejka nie ma końca.
      Ale wiem, że przyjdzie taki czas,że sięgnę tak po prozę jednej i drugiej autorki.
      Podczytuję sobie bezczelnie Doktora Faukstusa (kanon) i zastanawiam się, czy pochłonięcie tej książki nie jest kwestią skupienia uwagi, a owa trudność wynika z deficytu i nieumiejętności, bo oczywiście, że dla kogoś może być trudny, z różnych względów…
      Poręczniej mi dyskutować o książkach jeśli mam coś polecić, omówić, ze znajomym odbiorcą/odbiorczynią, albo odbiorcami i odbiorczyniami.
      Ja mam jeszcze jeden problem, i tak z rzeczy aktualnych nie jestem w stanie wybrać dziesiątki… Jest czas gdy poruszam się między_tekstami.
      A co dla Ciebie czytelniczo teraz jest ważne?

  2. Osobiście „Dzienniki” Pilcha bardziej pasowałyby mi do filiżanki aromatycznego oolonga, najlepiej do wersji mlecznej (milk oolong) 😉 Są też lektury, które znakomicie komponują się z kawą (i wcale nie dlatego, że przy lekturze trzeba się pobudzać kofeiną, żeby nie odlecieć w ramiona Morfeusza), no ale tego w psychoteście nie było. Bardzo ciekawe te Twoje herbaciane lektury.
    P.S. Dlaczego pu-erh ma się kojarzyć z przemieszczaniem?

    1. No to po kolei. Znaczy mam pociąg do czytania, i to raczej Pendolino, chociaż zależy jak patrzeć. Ok, dosyć żartów. Dlaczego Pilch do oolonga? Twoim zdaniem? Według klucza przestawionego, przedstawionego znaczy się są bardzo dobrze znane, dzienniki, a już na bank ten, z czasu (nasilonej) choroby.
      Jakie lektury Ci się komponują z kawą?
      P.S. No nie wiem, dla mnie nazwy i skojarzenia z rodzajami herbat, są stereotypowe… Ale zażartowałam, że czerwona to krew, pot i łzy, ale może chodzić też o to, że różnie w różnych częściach świata jest nazywana by ujednolicić nazwę dodano właśnie pu-erh. W Polsce jest znana jako herbata czerwona, w Azji, jako czarna, w Wielkiej Brytanii to rooibos, dla a w sumie chodzi o jedną i tą samą, nie wiem, czy to zgodnie z intencją autor_a/ki to raczej moje intuicje, aby szukać usprawiedliwienia dla tego skojarzenia. 🙂

      1. Pilch i oolong na zasadzie emocji tożsamych, czyli ulubiony pisarz plus ulubiona herbata. Do kawy (najchętniej tej po irlandzku) czytam, rzecz jasna, kryminały. A, możliwe, że o to właśnie z pu-erh chodzi/biega/rozchodzi się 😉

        1. Wpadłam na to dopiero później oolong +Pilchoolong, (dobrze-że nie dziwioolong). Z uszanowaniem dla Autora oczywiście.
          Dobrej kawy przygotowanej po irlandzku nie miałam okazji spróbować. Nie wiem, czy taki jest zamysł z pu-erh- sama do takich intuicji- doszłam. Nie ma w tym kontekście nic nowego, np Kiłę zależnie od regionu/ kraju nazywano różnie, od stereotypy nawet w STI i STD… Dlaczego właśnie oolong jest Twoją ulubioną herbatą? 🙂

    1. A ja myślałam, że zaczęłaś odpowiadać na pytania. 🙂
      Księgi mam w planach, bo generalnie czytam „opasłe tomiska”. Plany czytelnicze u mnie są, owszem, ale bardzo często się zmieniają, ale może w końcu…
      Podejrzewam, że to nie lektura (pomijając gabaryty) na jeden wieczór…
      Jak pierwsze wrażenia?
      Pozdrawiam 🙂

  3. Ale uczta dla oka, a nawet dla ucha coś jest. I jeszcze tak gustownie (i tak po swojemu/Twojemu) podałaś całość.
    Dziękuję Ci bardzo, że się przyłączyłaś do zabawy. Teraz połknęłam całość, ale wrócę i podelektuję się jeszcze. 🙂

    1. Dla ucha i oka to raczej jako dykteryjka i żeby nie było zbyt poważnie, powiadają,że poważnie tak na [w]znak to się w trumnie leży.
      Aaaa może jako wspomnienie czasów dawnych? Kiedy było się piękną i młodą, a teraz zostało tylko „i” :p. Nieważne.I niewążkie.
      Nie wiem, co to znaczy tak, „po mojemu”, ale przyjmuję jako komplement. 😀
      Oczywiście, mogłabym opowiedzieć dwoma,albo jednym zdaniem, Co nie tylko przy pytaniu nr 7 się udaje, ale wybrałam tą opcję… Wracaj, wracaj wpis zostaje… A może byś chciała podyskutować np o książkach… ?:)

      1. „Po Twojemu” było komplementem. 🙂 Nie poszłaś na łatwiznę z pytaniami, tylko dopracowałaś jak każdy wpis.
        Twoje katalożki mogą być bardzo ciekawe. Zapewne w urywkach można je tu znaleźć, ale jeśli kiedyś zbierzesz je w całość, to z pewnością nie jeden skorzysta.
        Uroczyście oświadczam, że o Harrym P. to jedynie z moją Córą, bo ja nic a nic, może poza tym, co czasem (a mogłaby ciągle) mi opowiada, a ja – przyznaję – jednym uchem słucham.
        Krzepienie serc masz na myśli? 😉 Bo nie jestem pewna, czy dobrze kojarzę.
        A i jeszcze muszę się przyznać, iż myślałam, że czytasz wiele biografii, tak mi się jakoś wydawało po tym, co u Ciebie czytałam.
        Ja czytam głównie beletrystykę, bo też czytam często w tramwajach, poczekalniach etc. a tam skupienie (się) jest mocno ograniczone zakłóceniami wszelkimi. W wolnej chwili lubię sięgać po wiersze. Tak mi się Sontag i Cioran marzą od jakiegoś czasu, ale jakoś nie mam odwagi (na razie?).
        A tak w ogóle, to przypomniałaś mi OT.TO (dawno to było, ale wielce prawdopodobne, że znałam te wszystkie piosenki, cha, cha).
        Dzięki za zajmujący wpis! Ciepło pozdrawiam – fibula

        1. Fibulo (czy Twój pseudonim/nick jest inspirowany agrafką/ tudzież guzikiem?)
          Moim zdaniem każde z pytań jest/ może być kolejnym wpisem.
          Można by było rzucić tytułami wpisów, ale to było by suche.
          Harry Potter— można oczywiście czytać jako sagę przygodową, ale można także kulturowo- socjologicznie.

          Tak Sienkiewicza mam na myśli.
          Do biografii jestem nastawiona krytycznie, tak książki inne także czytam uważnie, ale biografie są w jakiś sposób szczególny… Czytam, ale – w moim poczuciu- mało. Z drugiej strony sposób czytania wymusza ilość.
          Cioran jest ciężki biograficznie. Nie tylko tematycznie.
          Sontag… Niektóre książki straciły na aktualności, przeczytane bez backgroundu, ale spokojnie mogę polecić cytowane powyżej eseje.
          Pozdrawiam,
          5000lib.

          1. Tak, agrafką. 🙂 Swego czasu pisałam blogowisku Zwierciadlanym (taki mały zakątek, ale przyjemny, wiele świetnych osób tam poznałam) jako Joa, potem redakcja bardzo utrudniła pisanie tam (a i wcześniej nie było łatwe, bo edytor ograniczony do minimanego minimum), zaczęły znikać wpisy, nie było dostępu do archiwum etc. Wiele osób odeszło, niemal wszyscy. Zebrałam więc swoje wpisy na agrafkę i przeniosłam na własny blog – spięłam stare Myśli rozrzucone i te, które teraz czasem poczyniam fibulą. 😉 To było jakoś rok temu.
            Sienkiewicza to ja tylko w szkole (pod przymusem i nie w całości, nie ciągnie mnie do powrotu).

  4. Mi się zaś od razu skojarzyły jazzowo-herbaciane strof Łony z jego odwołaniem do Herbiego Hancocka. Tenże sam raper o kawie z humorem skutecznie rapował.

    A co herbacianego rankingu – u mnie wyszłoby bardzo dużo mieszanek pokrętnych, które na pozór herbaciany mało strawne zdawać by się mogły, ale literacką strawę zapewniały prześwietną.

    1. Nie słucham rapu, a hip-hopowa wiedza skończyła się na Paktofonice (z musu).
      Wolę kawę (o której też pisałam) ale do dobrej gatunkowo herbaty się przekonuje.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s