[29+2]. Na mar[gin]esie, banalne refleksje.

To zresztą  Zygmunt Konieczny sprawił, że student historii Zbigniew Preisner, wtedy noszący inne nazwisko, powrócił do muzyki.

— Był rok 1975, szedłem rynkiem i usłyszałem z księgarni muzycznej śpiewane przez Ewę Demarczyk wiersze Baczyńskiego z muzyką Koniecznego. Przypomniałem sobie, ze w liceum też pisałem muzykę do wierszy, może zatem nie warto odcinać się od muzyki, a należy zacząć uczyć  i zostać kompozytorem… Z perspektywy czasu widać, że nie była to myśl pozbawiona racji.

[Głowy piwniczne, Wacław Krupiński, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2007, s.163].

Szymona Zychowicza tak jak Janusza Radka do Piwnicy przyprowadził Grzegorz Turnau. Ten pierwszy jest oszczędny  w wydawaniu albumów autorskich.I bardzo dobrze. Aż trudno uwierzyć, w tych czasach, że ktoś może (a może być tak oszczędny w wydawaniu płyt).  I tak jestem zdania, że muzyki, o ile to oczywiście możliwe słuchać na żywo. Bo koncert, to nie tylko, choć przede wszystkim, muzyka.

Warto,

warto, zanurzyć uszy, i zmrużyć oczy (wersja dla odważnych: postąpić odwrotnie). I po(d)_ i nad_słuchać.

[Anna od cokołów, Szymon Zychowicz sł. S.Zychowicz, muz D.Kabaciński{źródło}].

     Niejednokrotnie mówi się o tym, że dzisiaj nie ma czego szukać i co znaleźć, nie ma czego słuchać. O kulturze (nie)słuchania było, a jakże, można odświeżyć sobie czcionkę. Oczywiście, teraz prawie każda osoba zajmująca się muzyką jest pewna tego, że potrafi ujarzmić harmonię (wszak ta najważniejsza jest w życiu) i nie chodzi tylko o władanie świnią, wróć, akordeonem. Choć i to można. I nie ma prawideł, ani wytycznych.

        Częstokroć owej pewności towarzyszy przekonanie, że po_trafią napisać słowa, no bo przecież, każdy i każda nimi włada. Wiele mówi się o miałkości dzisiejszej kultury popularnej. Pora zadać sobie pytanie: czego tak naprawdę szukamy, i co potrafimy znaleźć i czym się zadowolić jako osoby piszące, czytające, bywające i chłonące. Nie chodzi o to by być zawsze po_ważną osobą, można być przed_ważną, też ujdzie, w tłumie rozszalałych imadeł. Teraz jeśli piosenka niezbicie, niezaprzeczalnie posiada tekst, frazę zaopatrzoną w sens, cóż od razu staje się literacką, szkoda, że w takim oto dwudziestoleciu nie było piosenek, ani aktorskich, ani o zgrozo! Literackich…Oczywiście zgodzę się, że czasy owe są mitologizowane, jako złote naszej świeżo odzyskanej wolności. Takie prawidła czasu? Niepowrotnie utraconego…. To taki antykwariat istnienia.

Świat Literacki w 1996 roku wydał wiersze Michała Zabłockiego: Natężenie świadomości, ale o współpracy obu panów,nie będziemy tutaj rozprawiać, choć ich echa wybrzmiewają na rogach czcionki, w podkreśleniach i uzupełnieniach. Wystarczy nadmienić, że otwieramy książkę na przypadkowej stronie i okazuje się, że znamy to ten, to ów wiersz, zwłaszcza jeśli przyszło nam słuchać twórczyń i twórców  Piwnicy pod Baranami za czasów Joanny Gareckiej i Piotra Skrzyneckiego.

[Natężenie świadomości, muz. G. Turnau, słowa. M. Zabłocki].

 

Ale są też takie, które nie były nam znane, jak chociażby ten:

Żelazne stopy

Wchodzimy w wielki, puszysty krajobraz,

a w krajobrazie—- malutkie uszczelki,

trybiki tycie, nie do rozpoznania.

niewygaszone chronometry trwania.

Oczy omdleją, nim dojdziemy do kresu

w ignorowaniu wystających sprężyn

i coraz większych, coraz większych dźwigni,

kółek, przekładni, plastikowych wieży.

Przed nami leżą złomowiska stali,

ohydne trupy naszych pięknych marzeń.

Miękcy, puszyści, tuśmy zatrzymali

żelazne stopy— naszych dusz stelaże.

[Żelazne stopy, Michał Zabłocki,Świat Literacki, Izabelin 1996 s.68].

... Dlaczego z utęsknieniem właściwym nostalgii wracamy do Kabaretu Starszych Panów? Wgryzamy się mimowolnie w Słowo i Znaczenie? Przecież tyle tu żartów dowcipów, scenek wyciętych z kabaret_tonów.Może to uderzenie w czułą nutę na Ssss? Nie, nie sentymentalizm, ale snobizm? Może po prostu, i po krzywemu, piosenka jest…Czasami, słuchając takich, jak powyżej czuje się staro, czuję się wycięta z innej bajki, nieprzystająca jakoś dobrze mi z tym, że nie poradnie gubię dzisiejszych czasów rym. Nie kryję się z tym. Nie chodzi o to, że czas bezpowrotnie miniony, stał się przeszłym, a przez to znajomym i zgubionym, za tym, za którym można tęsknić.

Piosenka jest …Dobra na wszystko?

[Piosenka jest dobra na wszystko, Kabaret Starszych Panów].

Nie chcę utyskiwać, kruszyć czcionki, i łuszczyć minut na stwierdzenia okrągłe, że za moich czasów było… Nie ma to najmniejszego sensu. Jedno chcę powiedzieć.

Zapraszam do poszukiwań.  Do antykwariatów, do księgarń i bibliotek, płytotek, do zadawania pytań, co warto, co można… Pewnie i tak wszystkiego nie zdążymy zasmakować, ale warto czegoś  spróbować.  Choćby otworzyć nie własną bajkę, nie swoich opowieści zasmakować. Zdań nie pierwszych, nie drugich czynników, nadgryzionych już czasowników…

Takie oto banalne refleksje (nik_om[u] niepotrzebne prawdy) , naszły mnie gdy wyjmowałam z półki wiersze Michała Zabłockiego.  Trochę jak znalezienie zeschłego liścia w książkach już od dawna zaśniętych, tych i tamtych zamkniętych.

A dla tych osób, które ucieszyły się narodowym czytaniem Lalki, do lektury— o tutaj!— ogólnie zachęcam do buszowania po treści spisie! Z poziomu wygodnego fotela i znad kubka niedzielnej,  i nie dzielnej, może trwożnej, może nie podzielnej, ale zawsze pysznej, czarnej kawy.

34 myśli na temat “[29+2]. Na mar[gin]esie, banalne refleksje.

  1. Uwielbiam poezję, śpiewaną również. Zawsze jest czego słuchać i co czytać, ale najtrudniej czasem dobrze trafić i znaleźć „to coś”. A i szukać się nie chce, też bywa. Klasycy to zawsze dobry kierunek 🙂
    PS Jeśli kawa, to tylko biała, bez cukru. Nawet w niedzielę, mimo że ta (podobno) daje kaloryczną dyspensę.

    1. [Leżę i czytam], oficjalnie witam na blogu!Myślę, że tu coś znajdziesz. Dobrego czytania i komentowania. 🙂 Oczywiście, że nie zawsze się chce być Super_Hiper_Świadomą osobą, i szukać, co więcej nie zawsze jest to konieczne. Właśnie nie wiem, czy klasyka jest zawsze dobra, zastanawiam się nad tym mocno, zwłaszcza przy literaturze. Wszystkie boje o kanon… Dla mnie pewien polski noblista się mocno zdezaktualizował, tak dla przykładu. Co do muzyki… Nie wiem co uznajesz za klasykę, więc trudno mi się odnieść do tego co piszesz… Pozdrawiam,
      PS.Kawę baaardzo lubię, nie ważne, czy w niedzielę, czy nie. Nie ważne w jakich dekoracjach, ważne by mocna była.

  2. Dzięki za miłe powitanie! Jest co komentować – arcyciekawy blog :-). Jasne, klasyka to pojęcie niezwykle pojemne, ale to dobry literacki drogowskaz, jeśli nawet nie do zatrzymania się na dłużej, to na pewno do dalszych poszukiwań. Z muzyką łatwiej. Mozart, Chopin – można się nie lubować, ale się docenia. A muzyki słucham różnnej, ale nie przy czytaniu. Częściej przy kawie 😉 Będę wracać!

    1. Ależ proszę! 🙂
      Dzięki, zapraszam do treści spisu, myślę, że znajdziesz coś ciekawego dla siebie. :). Myślę, że przynajmniej literacko, zbyt nabożnie podchodzimy, jako naród do kanonu. I zbyt powierzchownie, choć to uogólnienie, bo przecież nie wszyscy, życie takiej dajmy na to Orzeszkowej, czy Prusa, mało znane jest, choć biorąc pod wzgląd marketingowy wymiar czytania,to się pomału, po wielkiemu mału, zmienia. (Nie zawsze na lepsze— zbyt wiele jest humbugów wydawanych). Kto wie, dzisiaj, kim była Kulikowska, i czym zapisała się w historii? Przykłady, można niestety, mnożyć.

      Muzycznie, to trochę inna sprawa. Chociażby ze względu na fakt, że jako społeczeństwo jesteśmy słabo wykształceni i wykształcone muzycznie.
      Nie chodzi o to, by każda osoba grała na jakimś instrumencie. Chociaż lepiej na jakimś instrumencie niż na nerw_ach. 🙂 „Nie lubowanie”, o którym piszesz, ogólnie to kwestia nawyku, socjalizacji, braku umiejętności, czy m o ż l i w o ś c i szukania. Kwestia statusu socjoekonomiecznego i wielu innych kwestii.
      Też nie słucham muzyki przy czytaniu, chyba, że zdarza mi się czytać w kawiarni, i wtedy to ni mam wpływu na to co jest w tle. 🙂
      Dobrej niedzieli!

  3. dziękuję za Szymona Zychowicza, kiedyś uwielbiałam 🙂

    niedawno zaczęłam słuchać internetowej stacji Poezja Śpiewana, jaki to był ożywczy powiew!!! od tak strasznie dawna nie słuchałam piosenki … literackiej 😉
    nawet napisałam trochę na blogu o tym
    gdzieś wplątała się też ballada żeglarska – nawet te były piękne i folozoficzne! nie tylko „żagle staw” ale rozważania o uciekaniu na morze od codzienności… o tym, co ważniejsze, rodzina, dom i syn czy to pragnienie z wewnątrz trzewi..

    Pozdrawiam!!
    🙂

    1. Olu, witaj na blogu! Dobrego czytania i komentowania. 🙂
      Nie słucham stacji internetowych. Może dlatego, że w takich stacjach jak te, (nie piszę, że ta konkretnie) po prostu wrzuca się kawałki z płyt, no to tak to też potrafię. Acz, nie piszę, że tak jest we wszystkich. I, że nawet gdy tak bywa, nie może to być miłe. Kiedyś, za czasów licealnych jeszcze była w nocy z niedzieli na poniedziałek audycja „Gitarą i piórem”, którą nasiąkałam. Wiem, że są płyty nawet. W poniedziałek byłam ćwierćprzytomna.
      Na blogu znajdziesz też to tu, to tam Grzegorza Turnaua. Ogólnie cenię sobie dobrą muzykę. Niezależnie od gatunku.
      Polecam też jazz, jazz też fajny jest. Myślę, że spodobają Ci się płyty:
      Meditatus, teraz trudno dostępna, gdzieś tam pisałam o tym na blogu.
      Ale jest są też: Elina Duni.
      O balecie dla dzieci. I kołysankach nie tylko dla nich.Jest jeszcze historia Saxofonu… Nie wiem, dlaczego się tak rozwodzę, zamiast zaprosić Cię do treści spisu. Muzyki można słuchać niezależnie od obowiązków domowych. Na szczęście. 🙂 Pozdrawiam również.

      1. dziękuję 🙂
        też bardzo lubię jazz
        ale mało słucham muzyki, nie wiem dlaczego
        chyba jestem przeładowana bodźcami, w pracy – na przykład – strasznie przeszkadza mi radio, a w moim rodzinnym domu ciągle trójka grała w tle…
        „Gitarą i piórem” znam, oczywiście, nagrywałam na kasety 🙂

        tę stację internetową włączam jak coś robię w domu, sprzątanie czy gotowanie
        nie przeszkadza mi, że z płyt, bo jak leci Turnau, Kaczmarski, Gintrowski czy inna poezja i tak się wtapiam…
        „trójki” nie ma w tym moim sprzęcie
        i w ogóle od niedawna go mam, wcześniej tylko mogłam słuchać przez kompa = nie słuchałam muzyki W OGÓLE
        nie wiem jak do tego doszło, sama nie wiem, przecież muzykę kocham najbardziej z ziemskich rzeczy (zaraz po rodziniei książkach, a może nawet przed książkami, nie wiem…)
        teraz mając kino domowe z funkcją vTunera odżyłam „medialnie”, płyty też odkurzyłam – bo leżały zapomniane w kącie

        zaraz zarzucę sobie Besame Muchos Wiesława Prządki, czas na kawkę 🙂
        (oczcywiście jak wygram walkę o pilota z pięciolatkiem)

        pozdrawiam!

        1. Generalnie chyba dlatego nie lubię tzw. stacji internetowych, bo są jakoś tak tematycznie sfokusowane.
          A ja lubię poznawać nowe, niekoniecznie musi mi się owo spodobać, a i tak jestem wielo- – ale nie wszystko, -gatunkowa.
          Poza tym, wraz z przyrostem melodii i wiedzą tego jak szukać zaczęłam nieświadomie być samodzielną, a w stacji radiowej (albo internetowej— bo to mimo wszystko dla mnie nie jest radio) zdane jesteśmy na gust innych, nie chodzi o to, czy jest on dobry, czy zły, choć o to także, ale także o fakt powtarzalności. Powtarzalności.I nie chodzi o to, że jest to muzyka z płyt (no bo z czego miała by być?) Rozumiem, że ktoś może mieć inaczej, nie znaczy, że gorzej, albo, że jest mniej osłuchany. Po prostu. Różnorodność. Ot, i tyle, a tu jak zapętlą się, to mało różnorodności, chociaż oczywiście można się pomylić. I od czasu do czasu można zanurzyć ucho np przy sprzątaniu, chociaż tutaj, wolę osobiście audiobooki (choć na początku adaptacja by posłuchać i uważać może być trudnawa, ale zależy od tego kto, co, i jak czyta.
          A jeśli do kawy, to i o kawie (napisałam tutaj). Pozdrawiam,
          PS.Besame lubię w wykonaniu Diany Krall. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie.

  4. O, z jakąż radością przeczytałam coś tu napisała muzyką dopełniając!

    Miejsce jest dla wszystkich, jednak jedni się rozpychają, inni w kątku robią swoje i- bywa – gromadzą więcej zwolenników niż ci wyłaniający się zewsząd. No, może nie więcej, ale takich, którzy wracają, się zachwycają, zasłuchują, w(y)patrują, podążają etc.

    Jeszcze tak sobie myślę, że harmonii nie da się ujarzmić, a nawet jeśli się da, to z jarzmem nie będzie ona sobą. Zniewolenie nie zniewala. 😉

      1. Wiem, że tematów Ci nie brakuje, więc czytam z przyjemnością (czasem komentuję), ale z ograniczeniami czasowymi. 😉

        O wyskakiwaniu z lodówki pisałam ogólnie (w kontekście muzycznym też ;-), więc i w blogowym może być).

        1. Rozumiem, o mnie nie miało być, że niby taka skromna, z małymi statystykami, i takie tam.
          A tak poważnie, czasami podrzucam linki i sznurki bo coś komuś umknie, a skoro lubi, to dlaczego by nie? Nawet jakby się nie zgodzić, mieć różne spojrzenia, to można podyskutować… 🙂

            1. Nie droczę się i nie łechcę staty i innymi stykami. Same rosną. Jak to mówi przysłowie, bodaj szwedzkie, albo polskie, wielkie rzeczy pomału rosną… Po wielkiemu mału.
              Chyba idu.
              I widzu.
              I jakoś tak, czy cuś…
              Zaglądaj, zaglądaj i lub. A co!
              😀 😀 😀

      1. Nie wiedziałam,że ktoś (jeszcze) zna tę płytę! 🙂 A tu proszę taka niespodziewajka. (No dobra, znam też jeszcze jedną osobę, może dwie).:D

  5. Ze mną i z poezją jest nieco pokrętnie. Z jakiegoś przypadkiem, losem wiedzionego powodu nie było mi jakoś specjalnie po drodze z poezją. Jest to o tyle dziwne, że cenię gry słów, piękno języka, a i wierszami się zachwycam pojedynczymi, a nawet na pamięć się uczyłem kilku dla własnego ukontentowania. Śpiewanej poezji dawałem się otulić. Nie sięgnąłem jednak po żaden tomik, nie poświęcam czasu wiele.

    Pytania dwa, osobowe i przyszłościowe. Może to kwestia osobnicza? Może to się zmieni?

          1. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie tak, by nie brzmieć pokrętnie i niezrozumiale. Pisanie o wnętrznościach swych na poziomie ogólności to zadanie trudne.

            Szczery wobec siebie staram się być zawsze i chyba mi się do udaje, czasem z marnym skutkiem dla poczucia samego. Jednocześnie wiem, że potrafię też siebie zwodzić. Z tym zwodzeniem to jednak jest o tyle sprawa dziwna, że jest ono niezwykle skuteczne przez 95% (orientacyjnie i ku dyskusji), ale te pozostałe 5% obnaża marność tego zwodzenia.

        1. W tym momencie, już właśnie sytuacja staje się dla mnie nieczytelna.
          Może wrócimy do początku, dzisiejszej dyskusji. Gdzie widzisz odbiwaletnienie i o co prosisz? Nie zawsze „z biegu” udaje mi się wejść w tok dyskusji… Tak jak teraz. Dzięki z góry.

    1. Wiem, już mam, musiałam to znaleźć, namierzyć, a że odpowiadałam w piątek (kiedy to miałam urwanie głowy, razem z ramionami) to nie do końca wskoczyłam, w rytm. Uffff… Do tego dzisiaj, dość szalony dzień. Już spieszę z odpowiedzią. 🙂
      Chodziło mi o to, żebyś nie czuł się zobligowany do odpowiadania tutaj, publicznie, chociaż, jeśli chcesz… To oczywiście, proszę, wszystko w wolności. Chodzi(ło) mi o to, by pobyć przy sobie, ze sobą, być szczerym i poszukać, takiej odpowiedzi, która była by prawdziwa, a nie taka, która dobrze/ albo spodziewamy się, że dobrze brzmi. Za którą będziemy nagradzane/ nagradzani, w takim oto kontekście najczęściej używam zwrotu „być przy sobie”. I jednocześnie wiem, że nie każda odpowiedź „nadaje się”* publicznie do publikacji na blogu, co nie znaczy- że nie warto jej szukać, chociażby dla samego/ samej siebie.
      nadaje się*- tu w kontekście „chcenia” opublikowania jej na blogu, a nie oceniania, czy wartości, jaką niesie w sobie.

      1. Dziękuję pięknie za rozjaśnienie, wszystko teraz jasne. Dodam jeszcze, że w tym kontekście podoba mi się zwrot „być przy sobie”.

        Śpieszę też od razu z zapewnieniem, że zobligowany się nie czułem i wszystko spisałem z własnej, nieprzymuszonej woli. Wyznanie z wnętrzności płynące, ale na tyle ogólne było, że nie wypchnęło mnie z mej strefy komfortu. Szczegóły i konkretny intymne pozostawiłem dla samego siebie.

Odpowiedz na Ola Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s