[95+17].[Saturday Jazz Pianist].Matanë Malit/Elina Duni Quartet/ECM/2012

Ósmy sierpnia. Sobota. Sobota jak sobota. Szósty dzień tygodnia. A jeśli tak, no to zapraszamy na Saturday Jazz Pianist. Po raz… Ostatni. Po raz piętnasty, ale zanim to nastąpi, dziękuję Ci Jazz You Too, że skorzystałeś z mojego zaproszenia, i uczestniczyłeś w tej inicjatywie. Dziękuję wszystkim Osobom Czytającym blog, tych którzy/ które czytają skrycie, jak i tych, którzy/ które komentują. Tak, widzę sta i inne styki. Przybywa nas, przybywa do pieczenia chleba. I to śpiewająco, i jak z nut. ♦

Obok jazzującego nurtu, tu i ówdzie. Pojawiają się albumy niezależnie, ale i tworzy się, piszę cykl drugi.[Klasyczne Korepetycje — w dobrym tonie]. Muzyka nie zniknie, z tego blogu. Bo w dużej części to właśnie blog o charakterze muzycznym.  ♦

Nie wiem jeszcze czy soboty pozostaną jazzowe, czy pianistyczne, chciałabym zasięgnąć Twojej opinii (można słać emalie,albo wypowiedzieć się w komentarzu). Nic nie jest postanowione, różne koncepcje się ważą (nie mylić ze zważeniem, prędzej z zauważeniem)♦.

Pora po introdukcjach dokonać prezentacji tego tygodniowej. Uświadomiłam sobie, że były pianistki, byli pianiści, instrumentaliści, ale nie było duetu instrumentalno -wokalnego. W jaki sposób dokonałam wyboru? Pomyślałam kto gra i trąbi, znaczy śpiewa i wyciągnęłam rękę w kierunku płyt♦.

Artystka/Zespół: Elina Duni Quartet
Tytuł: Matanë Malit
Data realizacji: 21 października 2012 roku,

Matanë Malit,Elina Duni Quartet,ECM, 2012
[Matanë Malit,Elina Duni Quartet,ECM, 2012, źródło okładki].

Wytwórnia ECM Records
Rodzaj: Contemporary Jazz
Czas: 53:49
Spis utworów.
1 Ka Një Mot  5:11
2 Kjani Trima  4:06
3 Kur Të Kujtosh  4:06
4 Vajzë E Valëve  5:29
5 Unë Ty Moj  3:55
6 Erë Pranverore  3:34
7 Çelo Mezani  5:41
8 Ra Kambana  4:15
9 Çobankat  5:14
10 Kristal  4:52
11 U Rritt Vasha  3:24
12 Mine Peza  3:56

Osoby muzykujące
Elina Duni śpiew
Colin Vallon piano
Patrice Moret kontrabas
Norbert bębny/zestaw perkusyjny
Nagrano w lutym  2012 roku w Studios La Buissonne, Pernes-les-Fontaines.

Jak w przypadku innych albumów wydanych w ECMie mamy do czynienia z bardzo liryczną płytą. Mało, ta płyta to spektakl. Spektakl, który skradł moje serce. Za którym podążyła moja uważność. Tak wiem, że Colin Vallon był już bohaterem cyklu, ale jako lider, dzisiaj, jest częścią  zespołu. Co łączy wspomniane albumy (nie, nie tylko wytwórnia), ale także liderka Elina Duni, która wymyśliła tytuł poprzednio omawianego Rugga tłumaczy się jako podróż, chociaż są też tacy, którzy/ które tłumaczą jako wiatr.

Przenieśmy się za górę, bo takie jest tłumaczenie tytułu, za zaczarowaną górę. Elina wykonuje pieśni nie tylko o miłości, samotności, czerpiąc partyturami z folkloru albańskiego, ale także o bohaterkach i bohaterach, którym przyszło brać udział w wojnie. Jak mało wiemy o Albanii? Jak wiele możemy się dowiedzieć, to znakomita forpoczta poszukiwań.

Dzisiaj Elina ma trzydzieści cztery lata. Urodziła się w komunistycznej Albanii, dorastała w domu o tradycjach artystycznych. Gdy drogi rodziców się rozeszły, zmieniła adres zameldowania na szwajcarski. Brała udział w przeglądach piosenki dziecięcej, zdecydowała się na kontynuowanie tej drogi kształcenia. Ukończyła konserwatorium genewskie w klasie fortepianu, W swojej twórczości łączy wątki muzyki świata, jazzu, bluesa. Wieść głosi,że to właśnie Colin Vallon spytał  czy zna  tradycyjne utwory albańskie, zorientowała się, że nie tylko innym ludziom, wychowanym w innym kręgu kulturowym, ale jej samej są obce. Rodzice, nie chcąc narażać się na prześladowania zaniechali tego rodzaju wiedzy.

Jak widać Jak słychać Bałkany to nie (przynajmniej nie tylko) nuty w tonacji a’la Bregovic. Głos obok głębokiego brzmienia fortepianu i asymetrii rytmu, jest kolejnym instrumentem. Nie wiem co bardziej mnie przekonuje, świadomość z jaką zostały zintegrowane wszystkie elementy, tembr głosu,  ułożenie dźwięków, dysponowanie ciszą, czy hersorie/historie. Wybierzmy się za górę, niewątpliwie czarodziejską.

Tak, tak, Paulino, tę płytę niewątpliwie wpisałabym na listę prezentową podchoinkową.

161.Anatomia strachu, [albo] lekcje anatomii.

Nikt się przede mną nie skryje,

wszystkim żywym urywam szyję.

[Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią, przypisywany autor: Mikołaj z Mierzyńca].

[Louis Hector Berlioz: Requiem (Lyon 2012).
Dyrygent: Leonard Slatkin, Tenor: Steve Davislim, Orchestre National de Lyon, Choeurs de Lyon].

Jeśli wybrańcy bogów umierają młodo,

co począć z resztą życia?

Starość jest jak przepaść,

skoro młodość jest szczytem.

Nie ruszę się stąd.

Choćby na jednej nodze pozostanę młody

[Wizerunek, Wisława Szymborska, Tom: Sól, Wiersze wybrane, Kraków, 2012, s.95].

Czytaj Dalej „161.Anatomia strachu, [albo] lekcje anatomii.”

159.(Może) Z morzem w tle.

Zastanawiam się ile w Sztuce Sztuki, a ile sztuk wrzasków, wrzasków mody, aktualnie rozlewające(j) się na różne jej dziedziny życia. Oczywiście, włączając szkolne myślenie, o wiekach (dawno) minionych jesteśmy w stanie wyodrębnić prądy, koncepcje wiodące, znaczenia. Tak,tak jest i teraz.

Czy w Muzyce,  bliźniaczej Siostrze Filozofii, (możemy bez wahania tak ją określić patrząc śmiało chociażby na dokonania szkoły francuskiej) możliwy jest Postęp. Postęp, bo, że podstęp, to niewątpliwie wiemy włączając radioodbiornik bardzo często się o tym przekonamy.

Te pytania pojawiły się (niemal)nachalnie i natychmiast gdy włączyłam długo przeze mnie oczekiwany, nowy album Sławka Jaskułke. Przypomina mi on Piano Leszka Możdżera. Obaj artyści współpracowali ze sobą. Co nie jest trudne biorąc pod wzgląd specyfikę jazzowego środowiska (i pochodzenie muzyków). Sławek Jaskułke ma na swoim koncie o wiele więcej albumów nagranych  w składzie sesyjnym, niźli solowych.

Ten stworzony jest na strukturze, nie na melodii. Kompozytor mówi, że ma kilka wariantów,podąża za jednym, „odpowiednim” w danym momencie. Album ten wpisuje się w szkołę minimalizmu, stąd moje pytania, które pojawiły się wraz z pierwszymi usłyszanymi dźwiękami. Niewątpliwie, jest to muzyka programowa, niewątpliwie wpisuje się w nurt, o którym niejednokrotnie pisałam na blogu, ale uwagę przykuwa coś innego. Autor płyty mówi, że do dorobku wielkich kompozytorów odnosi się niejako pośrednio, co buduje nie tylko dystans (i przestrzeń), ale jest bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość. Owa świadomość własnej drogi. Wiem brzmi szumnie. I napuszenie. Z przyjemnością będę się przyglądała Wędrówce muzyka. I czy tak jak na tym albumie będzie stosował elementy aleatoryzmu? Czy zejdzie z tej ścieżki? Niewątpliwie jest to ciekawa propozycja, nie tylko dla miłośniczek i miłośników jazzu, nie tylko na wakacje. Światło peryskopu nakreśla tylko fragment drogi. To jest właśnie jej zapis. Hipnotyzujący. [Nie dajcie się proszę zwieść czasowi… 37:46” to odpowiedni].

Sławek Jaskułke Sea (2014), źródło zdjęcia.
Sea Sławek Jaskułke,  Mayartpro  (2014), [źródło zdjęcia].

Artysta: Sławek Jaskułke
Tytuł albumu: Sea
Data nagrania: 2014
Rodzaj: Avant-garde Jazz
Wytwórnia: Mayartpro

Dźwięk – Tadeusz Mieczkowski

Koncept okładki i zdjęcia – Igor Omulecki

Grafika – Animisiewasz Startt
Czas: 37:46
Spis utworów:
1. Sea I,2. Sea II,3. Sea III,4. Sea IV,5. Sea V,
Sławek Jaskułke – piano solo

Odmienny charakter ma album opisany tutaj, ale zdumiewająco podobny, w swych różnicach (ale nie w taki  sposób Piano Możdżera). To oznaczało by, że Autorowi Sea, udało się osiągnąć zamierzony cel. Dopiero po napisaniu powyższego zdania zwróciłam uwagę na okładki tych trzech albumów. (W przypadku Piano na wkładkę). Napiszę również dla jasności, czcionki i przekazu, nikt tu nikogo n i e plagiatował. Skojarzenia muzyczne, jakie są Wasze?
A tak się ów album zaczyna. 

[Sea I,Sławek Jaskułke].

[95+16].[Saturday Jazz Pianist]. David Kioski/ Consequences/Criss Cross/ 2012.

david_kikoski_consequences
david_kikoski_consequences

 Sobota. Zatem jeśli sobota, to jazz, jeśli jazz to piano. Jeśli piano, to nasz cykl. Davida Kioskiego polscy słuchacze i słuchaczki jazzu znają ze współpracy z Michałem Urbaniakiem. Pianista nie rozpieszcza nas częstym wydawaniem płyt, można powiedzieć lapidarność przede wszystkim. Nie wpisuje się zatem w tradycje muzyczek i muzyków jazzowych. Płyta, którą dziś bierzemy na warsztat, jest nie tylko nagrana w doborowym towarzystwie. To jego osoba kojarzona jest z wytwórnią Criss Cross. Dla osób chcących posłuchać wybitnych kontrabasistów to także fantastyczny album (występuje tu Christian McBride). Panowie wielokrotnie razem współpracowali. Doskonale rozumieją się na scenie, nie współzawodniczą ze sobą, a to, daje fantastyczny efekt dla słuchaczki/ słuchacza. Oto nagranie numer dziewięć, tak kończy się płyta… A jak zaczyna? Zachęcam do zapoznania się z twórczością Davida i jego kolegów. Nie dajmy tej temu albumowi odejść bezszelestnie… Co o tym sądzisz?

  1. Blutain
  2. Russian Roulette
  3. Drama.
  4. Placidity
  5. Mr. JJ
  6. (Still) A Glimmer Of Hope
  7. Consequences Part I
  8. Consequences Part II
  9. Never Let Me Go

David Kikoski – Consequences

Format: CD,

Wytwórnia: Criss Cross,

David Kikoski – p, Christian McBride – b, Jeff Tain Watts – dr.

A jaka piosenka niezmiennie kojarzy mi się z sierpniem, który dzisiaj się zaczyna, o tym… Może kiedyś…