[162+1]. …Albo o Władzy.

 dotąd doszliśmy. Tu się rozwiązały
koniec z początkiem. Przekłady Homera
na brzegu siedząc przeglądamy teraz.
Nikt nie przypływa po nas. Puste oceany.
Spokój gwałtowny. Może to już sierpień.
Może strach. Rozegrany przez nas umiejętnie.
Jest mi tak jakby już było za późno.
Może to sierpień. Ale drzew tu nie ma
a sierpień zawsze dojrzewa na drzewach.
Nikt nie przypływa. Homerycki żart
i wiatr z kamieni nam wróży jak z kart.
Nikt nie przypływa

[Dotąd doszliśmy, Ewa Lipska, wiersze 1967, wiersza także można wysłuchać w wykonaniu Grzegorza Turnaua, zamieszczony na albumie, z 1993 roku Pod światło, Pomaton EMI].

Le Radeau de la Méduse (1817-1818), Tratwa Meduzy, Théodore Géricault [źródło zdjęcia].
Le Radeau de la Méduse (1817-1818), Tratwa Meduzy, Théodore Géricault [źródło zdjęcia].

    Odkąd usłyszałam ten wiersz, nie chcę o nim zapomnieć, mimo upływu lat. Gdyby zedrzeć wierzchnie znaczenie wołania o pomoc, albo tylko zetrzeć komunikat: Tutaj jestem, dowiadujemy się, że wiersz niewiele obiecuje, prawie nic, ale nagle ukazuje swoją wielowymiarowość. Zestawienie go z obrazem Géricaulta wzmacnia „pierwotne”? zmęczenie. Znaczenie. Zwłaszcza, że malarz studiował dawnych mistrzów.

Można spostrzec to na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, dlatego, że istnieje kilka wersji tegoż, nie wspomniawszy przez grzeczność i natarczywość oczywistości o detalach, po wtóre:heroizm i kontury niczym z obrazu Michała Anioła,ale i  jeśli pod wzgląd weźmiemy monumentalne rozmiary kompozycji. Po trzecie: autor obrazu wielokrotnie przybywał do miejsca katastrofy, studiował powstawanie sztormów, prądów morskich.Do obrazu pozowali mu świadkowie wydarzeń z 1806 roku, na podstawie ich wspomnień wykonał i modele ludzi w przeróżnych pozach, i model tratwy. Po czwarte: kompozycja odwołująca się do źródeł antycznych i — co oczywista— romantycznych. Obraz znajdziemy we wszystkich podręcznikach sztuki.

Malarz miał atelier na tyłach szpitala, skąd przynoszono mu odcięte szczątki osób,albo truchło tych, które,którzy rozstały/ rozstali się z życiem,wiemy już, że była to częsta praktyka osób mających we władaniu i światło, i cień, i barwę. Niemalże warunek sin qua non, jeśli chciało się zasilić szeregi, ba przewodzić Wielkim Epoki,ale to również on bywał i studiował przypadki osób psychicznie chorych, stworzenie spektrum niedomagań. Stworzył galerie osób obłąkanych. W  przeciągu ostatnich miesięcy gdy obraz nasycał się barwą, kształtem i przerażeniem, zarówno malarz jak i jego uczeń, nie wychodzili z pracowni.

Praca odbywała się pod napięciem, bo odpowiadała na nastroje społeczne, ba oburzenie, zgorszenie, i rozwścieczenie. Będący u władzy byli odsądzani od czci i wiary. Jak można było pozwolić by kapitan z załogą odpłynęli i zacumowali w bezpiecznym życiu, zostawiając na pastwę i pożarcie losu z sto pięćdziesiąt osób, które musiały na zakrętce naprędce sklecić tratwę, nie dostali nawet wody, ledwie trochę wina. Ocalało   ledwie piętnaście, na statek Meduza, weszło czterysta. Beczki z winem, garść biszkoptów, rozpadająca się, butwiejąca i leciwa tratwa, mrowie ludzi. Im dalej środka, tym większa beznadzieja na rozstanie się z wątłym i niepewnym, ale jeszcze, życiem. Bezmiar oszalałego błęki_tu. Błąd obłędu. Walka o przetrwanie. Ciało po lewej stronie to studium rozkładu i rządy rozpaczy. Tylko grupka ludzi pożegna smugę umierania. Tylko postaci na szczycie widzą statek ocalenie. Ojciec trzyma w ramionach ciało swojego syna na podobieństwo piety, ktoś wypada poza krawędź życia, ktoś umiera żyjąc, ktoś inny nadgryza kogoś cień… Mrok pożera światło z niebywałą zuchwałością, tak też miał być wystawiany obraz, znajdujący się na poziomie oczu widzki lub widza,  w zaciemnionym pomieszczeniu, samotnie. Pamięć wizualna. I niepamięć ciała. Zwykło się mówić, że obraz Géricaulta budzi grozę,jestem zdania, że groza tu nie zasypia. Co najwyżej, my nawykłe nawykli do melodramatycznych strof kata i katastrof zmieniamy natężenie rozumienia i postrzegania.

    Pamięć ciała potrzebna nam jest do wykonywania codziennych czynności. Nabywamy ją od początku, obrastania w życie, tak przez biologię, jak i socjalizację, morze czcionki wylano na temat performatywności gestów. Może dlatego nie zwracamy i nie  przywiązujemy, nie przyszpilamy chociażby krzty uwagi w tym temacie. Dopóki nasze zmysły i umysły nie zostaną wytrącone z porządku początku nawyku.

[Prządki, albo Baśń o Arachne, Diego Velázquez, olej na płótnie, Prado źródło zdjęcia].
[Prządki, albo Baśń, albo Historia  Arachne, Diego Velázquez, olej na płótnie, Prado źródło zdjęcia].

    Kim były prządki, w królewskiej gobeliniarni? Czy ktosia, ktoś się zastanawiał(a)?

Sprawnymi opuszkami palców, wzrokiem, który dostrzega, a nie tylko widzi, pamięcią przodkiń, i nieczułością świata, nieczułością ale nie na barwy, smaki i zapachy, lecz na nie swoją własność. Jednym z kluczowych elementów, w opozycji jest na wpół odsłonięta kotara. Gdy nie zadowolimy się pierwszym planem, w tle majaczy, drugi, ważniejszy. Sytuują się nam dwa, a jak dostrzeżemy niebaw(i)em, trzy światy.

  Pierwszy jako manufaktura codzienności osób niezamożnych, ich wzrok sięga po to co bliżej, co pewne i trwałe. Co natarczywe i surowe. Drugi, osadzony w głębi to świat możnych i wielemożnych. Interlokutorów (interlokutorek), interesów, intryg, inwencji. To ten drugi jest oświetlony. Trzy damy muskają wzrokiem gobelin przedstawiający, co nie bez znaczenia, Porwanie Europy. Plan czwarty: tam jest właśnie zagnieżdżony, to tu odnajdujemy Atenę, która każę Arachne, tak jak Apollo czyni to wobec Marsjasza, wobec takich samych pobudek. Bogowie i Boginie są słabi i słabe. Możemy dopatrzeć się oka Tycjana i Rubensa. I słowo Owidiusza, na tejże jest osnuta ta opowieść. Można by rzec, że jesteśmy w teatrze, a nie przypatrujemy się obrazowi. Chwytamy wrzący moment, tuż tuż… Gdy Arachne prezentuje swoje dzieło, jeszcze znam zostanie ukarana za niewinność, odwagę i rzutkość.

   Oto mamy zatem kolejne trzy już nie olejne, plany rozumienia/ postrzegania obrazu, obraz_ów. (Obrazy i odrazy także,zarówno w przypadku pierwszego jak i drugiego dzieła).  Oto każdy plan życia ma i swoje pozycje, porządki, powinności i obowiązki. Tak ludzki (zależnie od pozycji ekonomicznej)jak i boski. Kto może być Bogiem? I przez jakie be pisanym? Czy malarz, który to wiemy, aspirował by być nowym Tycjanem? Czy, ludzie których pozycja socjoekonomiczna,  predestynuje  do decydowania o tym, kto, jak i w jakiej gramatyce porządku żyje, czy egzystuje? Niestety, na oba pytania, odpowiedź jest twierdząca. Pochwała sztuki… I/Czy sztuczek?

    Kim są porządki prządki? Trzy. Szczególnie usytuowane. Ukryte w cieniu, może tu zaczynają się histerie i historię, może starość pożarła Atenę,może to są Parki, które snują nici żywotów na ludzką miarę i przestrzeń? Kobiety nie komunikują się ze sobą, ale każda zajmuję się innym aspektem tworzenia, i inny rodzaj władzy ma nad światem, tylko czym światłem? I pieśnią, bo w głębi na połączeniu planów znajduje się instrument muzyczny… Marszczy się życiogra.

[Giorgione (Giorgio Barbarelli from Castelfranco 1477-1510) The Old Woman 1505, źródło zdjęcia].
[Giorgione (Giorgio Barbarelli from Castelfranco 1477-1510) The Old Woman 1505, źródło zdjęcia].

    Łusz_czy szczy szzzsię ubranie i  rarara i cera. Bzzz Bezimiennej staruszki. Starość nie jest trakcyjna a cuchnie, śmierdzi, nierównieje, zużyta, ta i tamta, taram tam, tam i tu i tu zzzzmętniały wzrok, krok tok tok tok myśli,śli,śnina nanna ślina z warg odpłynęła krew. Bliższa ciru ciału koszula… Bidna i znoszona. Przykrywa zwiędnięte małe piersi.Nie wiadomo, czy postaci przestawiona przedstawiona jest rzeczywista, czy to tylko alegoria. Pojawiały się głosy, stereotypowe, w tej sytuacji, że to matka malarza (zagrabiona zgarbiona i niepewna starość kobieca,to na pewno: rodzicielka, takich opinii w odniesieniu do innych kobiet  obrosłych zmurszałym wiekiem jest wiele). Renesensowy obraz, który przedstawia zmierzch kobiecości nawiązuje do twórczości Leonarda. Jeszcze kobieta, co innego starzec, ale kobieta? Z kim nawiązuje relację, czego się chwyta? Z czasem, tak jest napisane, domalowany później, postaci nie trzyma go w dłoni, nie ta postać, bo zamalowana jest inna kobieta, matrioszka? Mniejsza, podtrzymująca pludry, nie mająca nic w ręce. A tu, zamalowanie tła, dodanie napisu, może to nie jest portret, et, est, errare humanum est, a może to tron? Studia postaci. A może coperti? Obraz i… Obraz właściwy? No bo przecież tutaj zaledwie pięć pigmentów i tempera, może to powidoki. I po_widoki. Co zatem miało być zakryte? Przecież ów zwitek nie jest ukryty w ręce, ale jest usytuowane obok. Nie wiemy skąd przychodzi i czy nadal do czego(ś) zmierza (albo mierzy)  wzrokiem, albo spogląda,może tylko w lustro chwytając swe teraźniejsze odbicie, z biciem serca i pulsującego pytania: czy to ja? Czy to jeszcze ja? Jak długo jeszcze ja…? Dolna rama obrazu jest, również obramianiem lustra. Postać zachowuje dystans, możemy tak postać i postać i… Niczego się nie dowiedzieć.

 Trzy obrazy. Obraza Człowieka. Obraza Boga/Bogini. Obraza Czasu.

Trzy obrazy. Więcej niźli trzy historie.

12 myśli na temat “[162+1]. …Albo o Władzy.

  1. No tak. Kiedyś ze szczątkowych informacji trzeba było wysuwać wnioski. Dziś w natłoku informacji się nie chce myśleć, studiować, domyślać…
    Choć widać są wyjątki 🙂
    Pozdro,
    wiersz ciekawy.

    1. Nie chodzi o domysły,tylko o pewien rodzaj kultury, zasób informacji, i niezadowalaniu się pierwszą, wcale nie lepszą informacją.
      Wiersz ciekawy.
      Pozdrawiam również.

          1. Tak wywnioskowałem z Twojego komentarza.
            ” i niezadowalaniu się pierwszą, wcale nie lepszą informacją” – poszukiwanie.

            1. Nie napisałam, że brakuje Ci/Nam (niepotrzebne skreślić) cierkawości. Swoją drogą to ciekawa interpretacja. Zastanawiam się, czy zadowolenie się tym, co jest podane, to brak ciekawości…

    1. Uwielbiam ten wiersz, dla mnie zamyka/ otwiera uniwersum. Jestem z nim od… Nie-pamiętam- kiedy. Ależ ciekawe pytanie! Obawiam się, że odpowiedź jest więcej niż jedna, pozwól, że odpowiem niebawem. 🙂

        1. Cieszy mnie, że się cieszysz. Ość jak prehistoryczny grzebień…
          [Uzupełnienie] to chyba konsekwencja skojarzeń… :-). Wolny strumień świadomości… Nic nadzwyczajnego. 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s