167.Ooooo[och]! Zmiana.

Wychowywała w sposób dość szczególny. Miałem lęk przestrzeni jako dziecko. Matka postawiła drabinę w ogrodzie i codziennie musiałem wchodzić o jeden szczebelek wyżej. Aż do końca. Byłem dość lękliwy. W czasie okupacji bałem się jeszcze bardziej. Nie chciałem odchodzić daleko od domu. Nic dziwnego, rzeczywiście było niebezpiecznie. Matka wyznaczała mi codziennie dalszy odcinek do przejścia. Kiedy wykonałem zadanie, dotarłem do określonego miejsca, dostawałem nagrodę. Raz skłamałem. Wróciłem i powiedziałem, że doszedłem aż za strumyk i mostek. Pochwaliła mnie bardzo, dostałem cukierek. A potem przyznałem się do kłamstwa. Matka nie odzywała się do mnie przez trzy dni. Nie dość, że kłamię, ale jeszcze ośmielałem się chwalić wyczynem, którego nie dokonałem.

[Andrzej Krzywicki, o matce, Irenie KrzywickiejKrzywicka. Długie życie gorszycielki. Agata Tuszyńska, Wydanie drugie, zmienione, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009 s 68].

[Kobieta z dzbanem, albo Kobieta przy oknie, Jan Vermeer van Delft, ok. 1662, oryginał w Metropolitan Museum of Art, w Nowym Jorku, źródło zdjęcia].
[Kobieta z dzbanem, albo Kobieta przy oknie, Jan Vermeer van Delft, ok. 1662, oryginał w Metropolitan Museum of Art, w Nowym Jorku, źródło zdjęcia].

To ważny cytat, szczególnie jeśli chodzi o wprowadzenie zmian w życiu, bo czym jest uczenie się? Z życia zawodowego wiem, że oporu nie należy zwalczać, lecz pracować z oporem. A to dwie różne perspektywy. I w równym stopniu odnosi się do mnie samej, i osobistej zmiany, jak również do innych. Zmiany, te najbardziej upragnione, i w prowadzane z własnej inicjatywy, budzą różne emocje, zarówno te, przyjemne, jak również uważane za trudne, nieprzyjemne. Zmiana to proces, i jako taki wpisany jest w czas, przestrzeń i biografię człowieka. Osoby, która funkcjonuje w danym środowisku/ środowiskach.

32 myśli na temat “167.Ooooo[och]! Zmiana.

  1. Jednak boimy się (nie wszyscy) zmian. Wolimy być zachowawczy i bardziej ostrożni w podejmowaniu decyzji. Ale osoby w podeszłym wieku często mówią: Nic juz nie muszę, a mogę wszystko.

    1. To ważne co piszesz. Myślę, że strach jest jak najbardziej na miejscu, stąd np. opór, choć nie jest to jedyne jego źródło. Wyobraź sobie, że chcesz przejść po linię rozciągniętej nad wodą by dotrzeć na upragniony brzeg rzeki, czy naturalne jest, że się boisz? Chociaż bardzo tego chcesz, bo wiesz, że czeka tam dużo ważnych dla Ciebie kwestii? Wiesz, też, że jak tam już dotrzesz nie będziesz tą samą osobą. Czy naturalne, że się boisz? Czym zatem różni się ta sytuacja od urzeczywistnienia innych decyzji? To jedna kwestia.

      Druga jest natomiast z innego poziomu, żeby wiedzieć co naprawdę znaczy (w tym kontekście) „Nic nie muszę wszystko mogę” trzeba byłoby rozpatrzeć te słowa w odniesieniu do k o n k r e t n e j sytuacji, wtedy to możemy zobaczyć, czy jest to wyraz oporu, czy czegoś innego. Jeśli chcesz coś dodać, to zapraszam do dyskusji. Nawet te najbardziej upragnione zmiany budzą różne odczucia. Żeby coś powiedzieć o cytowanych słowach wskazane by było by przyjrzeć się temu, co kryje się pod „już nic nie muszę, wszystko mogę”, jak i temu, w jakim obszarze ma zajść zmiana, czego dotyczyć i na jaki obszar wpływać.

      Pozdrawiam, dobrej soboty życzę.

  2. Wszystko zależy od sytuacji, od naszych doświadczeń, wieku i czy chcemy zaryzykować wybierając „nowe”. Często ktos za nas podejmuje decyzje, my musimy sie dostosować (np.w pracy). Temat szeroki. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.

    1. Właśnie, wszystko dotyczy, tak jak pisałam, ale mi zjadło 😦
      Osoby;
      Jej funkcjonowania w życiu
      Statusu chociażby socjoekonomicznego
      tożsamości
      rodzaju i obszaru zmiany (czego miałby ona dotyczyć).
      Temat szeroki, ale chętnie go podejmę.
      Czy możesz rozwinąć zdanie: „Często ktos za nas podejmuje decyzje, my musimy sie dostosować (np.w pracy)”.

      Dziękuję.

  3. W pracy chcemy wykonać swoje zadanie jak najlepiej, wykazać się pomysłowością, kreatywnośćią, pomysłem (jesli jest to zadanie twórcze, a nie typowo ścisłe i konkretne), a tu szef ma swoja wizję. I z praktyki już wiesz, że głowa muru nie przebijesz. Robisz wg jego wskazówek

    1. No dobrze, weźmy na warsztat taką sytuację, Twoim zdaniem w jaki sposób można ją przeformułować? Inaczej, rozwiązać. Czego by oczekiwała osoba X?

    2. W Australii przeszedłem następująca lekcję – szykowalismy się do opracowania nowego tematu, była dyskusja. Dwa dni później kierownictwo ogłosiło decyzję, która była sprzeczna z opinia większości osób biorących udział w dyskusji. Zacząłem nagabywać kilku kolegów – co za bzdury oni chcą wprowadzić, przecież twoje.moje opinie są inne.
      Patrzyli na mnie podejrzliwie. O czym ty mówisz? Przecież to jest DECYZJA. Zdecyduj się – jesli jest dla ciebie nie do przełknięcia to zrezygnuj z pracy, jeśli chcesz kontynuowac tutaj pracę to… pracuj.

      1. Witam Cię, Pharlap.Dobrego czytania i komentowania. Myślę, że poruszyłeś ważną kwestię, dziękuję Ci za podzielenie się Twoim doświadczeniem. Myślę, że każda sytuacja jest inna. Fotozwiedzacz, nakreśliłaś jakąś sytuację i trudności, ale nie sądzę, że można by było uogólnić te dwie sytuację za mało wiemy, nie wiem też, czy jest to miejsce na dyskusję o tym. Fotozwiedzaczko, pozostawiam Ci decyzję.

    1. Oczywiście,nie jest to zresztą moim zamiarem.
      Nie neguje tego. Widzę natomiast sytuację w takiej perspektywie:
      Mamy w danej sytuacji X- szefa lub szefową, Z pracownika, lub pracowniczkę i O- otoczenie pracy S- środowisko „pozapracowe”, Zasoby i delty danej pracowniczki/ pracownika (delty sfery do rozwoju) oraz daną sytuację do rozwiązania, do przeformułowania, należało by się przyjrzeć tym elementom, oraz relacjami między nimi. Jak byś była osobom, która proponuje zmiany w firmie, ale jej sugestie/ rozwiązania nie były by brane pod uwagę, co mogłabyś zrobić, aby sytuację rozwiązać? Jakie rozwiązanie by Cię satysfakcjonowało? Czy chodzi o konkretne rozwiązania strukturalne? Czy zmiana leży głębiej (w relacjach z szefem/ szefową— ich jakości?) Jakie byłyby Twoje oczekiwania?

  4. Nie będę rozwiązywała tu problemu, ale uważam, że we wszelkich kontaktach ważna jest jasna i konkretna komunikacja. Okreslenie zadań, oczekiwań i sposobów realizacji i dyskusja, analiza, przegadanie. W w/w przykładzie spotkamy się z narzuceniem zdania i rozwiązania.

    1. Żeby było jasne, nie oczekuję od Ciebie rozpisywania się/ i rozwiązywania sytuacji na blogu, nie sądzę, żeby było to odpowiednie miejsce.
      Tak komunikacja jest bardzo ważna, tak interpersonalna, jak i świadomość własnej sytuacji, potrzeb i możliwości, to w jaki sposób możemy funkcjonować w danej sytuacji (co nam daje ów sposób, a czego nas pozbawia), to w jaki sposób możemy przeformułować daną sytuację, jakie zmiany wprowadzić, czy też zmienić np. miejsce pracy? Jakimi zasobami dysponujemy, a czego nam brakuje? Co nas wspiera? A co nam przeszkadza etc
      To jedna kwestia. Zachowanie bardzo konkretne.
      Z drugiego poziomu, o którym pisałam, w poście to wprowadzenie zmian w postawach i zachowaniach na indywidualnym/formalnym/organizacyjnym poziomie. To także w sposób fundamentalny wpływa na nasze funkcjonowanie. To dwa poziomy, jeden nie neguje drugiego. Jeden nie jest od drugiego ważniejszy. Nie chodzi też o scedowanie odpowiedzialności za konkretne zachowania. Moim zdaniem się uzupełniają. Mam nadzieję, że to co starałam się przekazać jest czytelne. 🙂

  5. Zmian zwykle nie potrzebują Ci co większość życia przewegetują. Ich umysły są tak ciężkie i ospałe, że może lepiej by zmian nie wprowadzali, bo ich skutki mogłyby być katastrofalne. Niech zostaną na etapie dreptania, są wtedy mniej szkodliwi :)) U gatunków wyżej rozwiniętych zmiany nastepują samoczynnie bez rozwlekania w czasie i rozważań co jest słuszne a co nie, co lepsze, a co właściwe, bo to jest oczywiste. Ze zmianami zwykle mają problem ludzie nielogiczni.

    1. A Kakwka, witaj na blogu.Jak lubisz, by się do Ciebie zwracać? Dobrego czytania i komentowania.
      Oj,spostrzegam dużo tu widzę ocen i generalizacji.

        Może na początku,byśmy się zrozumiały zgodnie z intencją, możesz uściślić co masz na myśli?

      Zmiana jest wpisana w proces życia, są zmiany, których pożądamy, chcemy, a mimo to wywołują one opór i nie są tylko nośnikiem emocji chcianych takich jak radość. A co dopiero mówić o zmianach, które nie zaszły za przyczynkiem naszego działania,albo które nie były pożądane?

      Piszesz:
      „Zmian zwykle nie potrzebują Ci co większość życia przewegetują. Ich umysły są tak ciężkie i ospałe, że może lepiej by zmian nie wprowadzali, bo ich skutki mogłyby być katastrofalne. Niech zostaną na etapie dreptania, są wtedy mniej szkodliwi :)) ”

      Chciałabym się dowiedzieć kogo, lub co (jeśli chodzi o zwierzęta) masz na myśli, bo jeśli w jednym rzędzie stawiasz ludzi, a potem zwierzęta, no to następuję pomieszanie porządków, tak,że można skutecznie pogubić się w Twoim komentarzu.

      Nie, zmiany nie następują samoczynnie, nawet te o charakterze czysto biologicznym, jeśli masz np zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie to jest to wynik długiego oddziaływania w tym kierunku.
      Nie, nie zgadzam się, że nie musimy zobaczyć co nas wspiera, a co nie służy.To stereotyp, że ze zmianami mają zwykle problem ludzie nielogiczni (uwaga, to także ocena). Niezależnie od tego,czy zmiana ma charakter wnoszący, wspierający, czy przeszkadzający. Zmiana przebiega w czasie, i także jest procesem, mają prawo budzić różne emocje i nie ma to nic wspólnego z zaradnością życiową człowieka. Pozdrawiam,

      1. Obawiam się, że masz niezły burdel w głowie. Naczytałaś się dużo książek i chyba tych niewłaściwych. Z tych Twoich wywodów nic nie wynika. Chciałaś być mądra a jesteś niezrozumiała. Zmierzasz do nikąd. Powodzenia.

        1. A,Kawko, rozumiem,że informacje, mogą budzić silne emocje. Rozumiem, też że możesz się z nimi nie zgadzać, mogą budzić Twój opór. Jeśli chcesz podyskutować proszę odnosieś się do meritum,do konkretów, wtedy dyskusja będzie możliwa, a nie stosuj ocen. Dziękuję za poświęcenie czasu na czytanie, zwłaszcza, że może informacje zamieszczone tutaj mogą być nowe albo trudne do przyjęcia. Jednak coś musi być wnoszącego w moim blogu jeśli zdecydowałaś się na subskrypcję. Witam zatem na pokładzie nową Czytelniczkę, miłego dnia.

          1. Nie wprowadzaj swoich czytelników w bład. Subskrypcję nacisnęłam przez nieuwagę i została ona przeze mnie anulowana w momencie kiedy pisałam do Ciebie wyżej. Widzę, że w końcu nauczyłas się pisać poprawnie moje nazwisko tylko nie używaj go w wołaczu o! Swoją drogą skoro już prowadzisz bloga i próbujesz uchodzić za chodzącą mądrosc to wypada się podpisywać z imienia i nazwiska pod tym bełkotem, który prezentujesz . Żegnam.

            1. Witaj, A.Kawko. Jak inaczej mogę odmienić Twoje nazwisko?
              Zatem odniosę się do faktów, bo tylko tak można podjąć merytoryczną dyskusję, a na takiej mi zależy, wierzę,że Tobie również.
              Nie wprowadzam moich Czytelniczek i Czytelników w błąd.
              ***
              Rozumiem, tak jak już wcześniej pisałam,można się z tym co piszę nie zgadzać,lub mogą być to rzeczy nowe/ trudne.
              Gdzie,wcześniej, popełniłam błąd w Twoim nazwisku? Jeśli tak, chętnie poprawię. :).

              Sprawdzałam.U mnie subskrypcja nadal istnieje . I nadal jesteś wpisana na listę uczestniczek bloga. Jeśli, tak jak piszesz, bloga zaprenumerowałaś przez omyłkę to,oczywiście, możesz zrezygnować z subskrypcji Twoja wola. Bardzo dziękuję Ci za chęć czytania,uczestniczenia w rozmowie,inwestowania czasu. Jeśli zdecydujesz się podjąć merytoryczną dyskusję z chęcią to uczynię. Jeśli zechcesz tylko czytać i nadal prenumerować Twoja wola. Niezależnie od rozwiązania, które wybierzesz- będzie mi miło. Dobrego wieczoru.

  6. Typowo kobiece wychowanie. Cukierki zamiast satysfakcji z pokonania swich słabości i obraza zamiast wytłumaczenia że tchórzostwo i cwaniactwo nie przystoją mężczyźnie.

    1. To Twoja ocena. Rozumiem,że z odzywaniem/ nie odzywaniem się, masz właśnie takie doświadczenia, lecz prosiłabym,o nie generalizowanie ich na ogół gdyż to prowadzi do stereotypu. Cukierki zapewne dlatego, że je porostu lubił. Ciekawe, że właśnie to wychwyciłeś z tak obszernego cytatu. Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami i zabraniem głosu. Pozdrawiam, dobrego dnia.

  7. Bardzo ciekawy fragment, o zmianach.
    Sluchalam ostatnio (ponownie) audycji pod tytulem „W krainie pamieci i zapomnienia” (po francusku) i tam byl swietny fragment wlasnie o pamieci i zapominaniu, i dzieku temu procesowi nasz umysl, nasz mozg, nasze cialo i psychika sa w ogole zdolne do zmian.
    Obiecalam sobie a teraz obiecuje Tobie, tu i teraz, (oficjalnie) ze przetlumacze, do konca wrzesnia, ten akurat odcinek 🙂

    1. Bo ogólnie (wiem,nie zaczyna się zdania od „bo”) nauka o zmianach jest niedoceniana,a proces ów jest wielopoziomowy i wieloaspektowy… No mogłabym tak długo. Z drugiej strony, powiedzenie, że zmiana to proces, to spłaszczenie go i niedocenianie.
      I najczęściej mówi się właśnie o niej w kontekście krzywej zapominania, a to nie tylko o to chodzi, nie twierdzę, że Ty tak mówisz.
      Czekam na przetłumaczenie zatem. Także twierdzę, że cytat jest ciekawy.
      I wbrew temu co pisze(sz) MaciejMakro to nie jest stereotypowe zachowanie kobiet.

  8. Z uporem pracować z oporem. U mnie czasem to upór jest źródłem oporu. Ale to tak na marginesie.

    Za każdym razem, gdy czytam o zmianie przychodzi mi na myśl „Przypowieść o talentach” Octavii E. Butler. Oto me własne tłumaczenie pewnego prostego cytatu:

    “Aby przeżyć
    Niech przeszłość
    Cię nauczy-
    Dawnych zwyczajów,
    Walk,
    Przywódcach i myślicielach.
    Pozwól
    Im
    Pomóc Tobie,
    Daj się zainspirować,
    Ostrzec,
    Wzmocnić.
    Zważ jednak:
    Bóg jest zmianą.
    Przeszłość przeszłością.
    Co było
    nigdy
    nie wrócić..

    Aby przeżyć,
    poznaj przeszłość.
    Daj się jej dotknąć.
    A potem daj
    przeszłości
    przeminąć.”

    1. 🙂
      Dyskusja pod „wspólnym mianownikiem” się rozwija, także i dzisiaj, a ponieważ skomentowałeś post o zmianach, nie chcąc się powtórzyć (patrz proszę dyskusja Renya z Tobą) to podlinkowałam…

        1. A poczekaj. Wróć. Nie, nie. Nie, mam nawyk pisania i mówienia, jeśli ktoś jest przy danej rozmowie (tu trudno stwierdzić, czy i w którym momencie), że nie używam zaimka w trzeciej osobie, „Renya powiedziała, że… w tym przypadku, ale piszę (ponieważ) może to przeczytać, Renya powiedziałaś… Mówienie/ pisanie w trzeciej osobie gdy ktoś jest jest wynikiem braku szacunku. Mam nadzieję, że wyjaśnienie jest dla Ciebie jasne/ czytelne, jeśli nie- proszę o pytania. 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s