161.Anatomia strachu, [albo] lekcje anatomii.

Nikt się przede mną nie skryje,

wszystkim żywym urywam szyję.

[Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią, przypisywany autor: Mikołaj z Mierzyńca].

[Louis Hector Berlioz: Requiem (Lyon 2012).
Dyrygent: Leonard Slatkin, Tenor: Steve Davislim, Orchestre National de Lyon, Choeurs de Lyon].

Jeśli wybrańcy bogów umierają młodo,

co począć z resztą życia?

Starość jest jak przepaść,

skoro młodość jest szczytem.

Nie ruszę się stąd.

Choćby na jednej nodze pozostanę młody

[Wizerunek, Wisława Szymborska, Tom: Sól, Wiersze wybrane, Kraków, 2012, s.95].

Przyglądając się twórczości Caravaggia można zauważyć to w jaki sposób zmieniały się doktryny Kościoła Katolickiego, malarz swoimi dziełami chciał odkupić grzechy swojego hulaszczego trybu życia.  Goliat (utożsamienie zła), którego głowę trzyma piękny Dawid (personifikacja Chrystusa) ma… Twarz Malarza. To nic innego jak  publiczna spowiedź. Również publiczna  pokuta.  Ot, życie po życiu.

Zanim jednak artysta, rozstanie się ze swoim przydziałowym, definitywnie, zdąży jeszcze wymalować nie jedno. Po spektakularnej ucieczce artysty z maltańskiego więzienia pokonaniu przezeń morza, dotarciu na Sycylię. Otrzymał on w Mesynie niebagatelnie zamówienie od zamożnego kupca Fiovanniego Battisty de Lazzari obraz nie tylko miał nawiązywać do nazwiska sponsora, co ważne, ale nie miej ważny był fakt, że dzieło było przeznaczone na ołtarz, do kaplicy bractwa szpitalnego, które to opiekowało osobami z niepełnosprawnościami, porzuconymi, doświadczającymi bezdomności, czy choroby.

Malarz nie tylko pobrał (z góry) horrendalnej wysokości honorarium, ale również zajął najlepsze miejsce w szpitalu przeznaczając je na atelier. Praca nad obrazem była wyzwaniem, również dlatego, że przebiegała  w tajemnicy przed innymi użytkowniczkami i użytkownikami tego miejsca.

Było tajemnicą poliszynela, że malarz zawsze zatrudniał jako modeli osoby różnych stanów, nie wszystkim się to podobało. Przy pracy nad tym zamówieniem osoby asystujące podtrzymywały rozkładające się zwłoki, które już zaczynały wydzielać naturalny w tych okolicznościach zapach, czyli cuchnęły… Malowanie w ten sposób nie było niczym nowym, ani niezwykłym.

Niezadowolenie mieszkanek i mieszkańców miasta sprawiło, że artysta,  nie on pierwszy (i nie ostatni) pociął tasakiem swoje ukończone dzieło. Zatem Wskrzeszenie Łazarza, które dzisiaj możemy oglądać  to nie tylko ta wersja, która przetrwała burzliwe dzieje człowieka, ale  wersja druga , poprawiona.

Artysta od zawsze budził kontrowersje, nie tylko swoim stylem życia w sferze prywatnej, ale tym w jaki tworzył, a że talent miał niebagatelny to i siła  jego rażenia była nie mniejsza…

Czy oglądając dzieła twórczyń i twórców, stworzone przez wiekami, z tak niebagatelną precyzją zadajemy sobie pytanie w j a k i    s p o s ó b   t w o r z  y ł y i t w o r z y l i? Tak wiem, dzisiaj wystarczy otworzyć atlas anatomii, albo iść zrobić sobie twarzowe (rentgenowskie) zdjęcie, albo kliknąć, by wiedzieć…

Ale k i e d y ś?

 Nie ważne kim była ta osoba, która potrzebowała rozkładających się mięśni, czy to byli artyści, rzeźbiarze, malarze (rzeźbiarki/ malarki) czy medyczki i medycy. Pozyskać, zobaczyć, dotknąć, poczuć chrząstki, by je uwiecznić, wyjąć pod kurateli śmierci, choćby metaforycznie. Choćby na jedną noc, tak jak to czynił Wiliam Harvey tak, to ten sam, który zapisał się nie tylko wykonanymi sekcjami na ulubionym kanarku żony, autopsją ojca czy siostry, ale odkryciem w jaki sposób krąży krew w ludzkim organizmie. Nie tylko w XVII wiecznej Anglii wyjmowano z grobów ciała. W niektórych szkockich szkołach medycznych można było przekazując zwłoki można było w ten sposób opłacić czesne. Mówiło się o łowcach skór.Śmierć, zawsze obecna była, jest i będzie, wpisana w imaginarium Człowieka.

Gregoire Chamayou w Podłych ciałach pisze o tym, że „skazani na śmierć, galernicy, więźniowie, sieroty, prostytutki, umysłowo chorzy i pacjenci szpitali, paralitycy, niewolnicy i konający, którzy na przestrzeni wieków służyli za materiał doświadczalny  eksperymentach, współczesne nauki medyczne” To książka o nie tylko  dystrybucji ryzyka, o czym pisze autor, ale wręcz o scedowaniu go na osoby, które nie tylko są zagrożone wykluczeniem społecznym,ale przez wieki były spychane na obrzeża społeczeństw.

Hekatomba, która miała miejsce w  XX wieku zepchnęła ze świadomości  wcześniejszą historię, która krwawo zapisała się na kartach nauk zarówno humanistycznych i ścisłych. Koszty innowacji społecznych poniosły osoby najsłabiej sytuowane, o najniższym statusie socjoekonomicznym. Autor pracy odwołuje się przede wszystkim do  sytuacji Francji uwzględniając (w mniejszym zakresie tą, która rozgrywała się obszarze Niemiec i Anglii). Okres, który autor analizuje to  XVIII i XIX wieku do 1905 roku, czyli porzuca opowieść przed nastaniem najpierw Wielkiej Wojny, którą historyczki i historycy nazwali Pierwszą Wojną to zabieg celowy.

***

Ciało ludzkie to nie tylko kopalnia wiedzy dla osób znajdujących się u szczytu drabiny społecznej. Edward Janner, uczeń Harveya zapisał się na kartach medycyny jako ten, który ujarzmił ospę, wynalazłszy szczepionkę przeciwko tej chorobie. Owe eksperymenty nie tylko  były obarczone wielkim ryzykiem, nie tylko nieudanych prób i rysie na autorytecie naukowca (naukowca, gdyż kobiety nie miały prawa podejmowania nauk na szczeblu wyższym edukacji formalnej), ale przede wszystkim dla tych osób, na których były wykonywane. Nóż nie jest niebezpiecznym narzędziem. Może służyć do zarówno do krajania chleba by nasycić osoby złaknione, jak również do przecięcia więzów, jak również do czynów haniebnych i nieodwracalnych w swej naturze. 

      Wróćmy zatem do burzliwych dziejów Człowieka. Kobiet i Mężczyzn. Nadmienię tylko, że Podłe ciała to zapis fragmentu dyskursu, fragmentu, bo ów, nieśmiertelnie toczy się przez wieki, dotyczy różnych kwestii medycznych, ale nie chcę by wpis ten skoncentrował się na różnicach światopoglądowych. Chyba wszystkie osoby czytające, jak i osoba pisząca te słowa zgadzają się co do faktu, że Człowiek za życia, jak i po śmierci nie tylko zasługuje na szacunek, ale to jest niezbywalne prawo osoby. Prawo do poszanowania i godności.

***

Oczywiście dochodziło do takich sytuacji gdy zwłoki zostawały wykradzione spod  szubienic gdy jeszcze nie ostygło, posuwano się do gróźb i zastraszania, tak jak czynił to  Hunter w stosunku do Charlesa Byrne‚a gdy to nie pomogło wykupił ciało gruźlika od przedsiębiorcy pogrzebowego, a ten zgodził się umieścić w trumnie kostkę brukową. Wiliam Harvey i jemu podobni musieli działać pod osłoną nocy. Nawet gdy robili to w majestacie  ówcześnie obowiązującego prawa. Trzeba pamiętać, że w Anglii, król wydał edykt pozwalający na pozyskiwanie zwłok (zwłok) w ilości czterech rocznie. Autor przywoływanej pracy pisze:

Skazani na śmierć byli długo jedynymi podmiotami, którymi dysponowali lekarze do przeprowadzenia sekcji zwłok”. (…) W historii medycyny tłumaczono to następująco: ponieważ wykonywanie sekcji zwłok podlegało zakazowi religijnemu praktykowano ją tylko na ciałach skazańców. Sekcja zwłok była bowiem uznawana za działanie hańbiące i dlatego można było  ją wykonywać na podmiotach, które już zostały pohańbione, aby niejako u z u p e ł n i ć   k a r ę , która została im wymierzona. Sekcję można było przeprowadzać tylko na ciałach straconych przestępców; była działaniem medycznym stanowiącym p r z e d ł u ż e n i e    d z i a ł a ń    k  a r n y c h.

[Podłe ciała. Eksperymenty na ludziach w XVIII i XIX wieku, Gregorie Chamayou. Wyd Słowo Obraz Terytoria,  Wdanie I, Gdańsk 2012  s.19. wyróżnienie własne].

Zwłaszcza, że życie    p o d d a n y c h  w XVIII wieku, tak jak i wcześniej,  należało do władczyni, czy władcy. Autorka tego wpisu nie stawia sobie za cel rozstrzygania sporów natury etycznej, osoby chcące się temu przyjrzeć odsyłam do lektury.

Czego bano się najbardziej? Nie, nie śmierci, ale tego, że nadejdzie ona n i e s p o d z  i e w an i e, nagle. A  w wiekach średnich, gdy nie znano aspektyków, antybiotyków, nie było to rzadko spotykane.

Już Hipokrates zauważył nieszczęście apopleksji, czyli śmierci nagłej, spadającej jak grom z jasnego nieba, deus ex machina! Przez wieki medycyna posługiwała się widzialnymi kryteriami według których uznawano śmierć człowieka, to jest ustaniem krążenia krwi i oddychania, oziębieniem ciała, pojawieniem się plam opadowych i rigor mortis, taka sytuacja miała miejsce, aż do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy to technologiczna ręka człowieka powstrzymała (choć na chwilę śmierć) pojawiły się respiratory, reanimacja, re-animacja, czyli przywracanie z martwych. Ludzkie zmartwychwstawanie. Wtedy to właśnie musiano ustanowić  nowe kryteria, według których konsylium lekarzy może orzec śmierć. Śmierć mózgu. Ostatecznie rozstanie Człowieka z Życiem.

pień mózgu [źródło zdjęcia]
pień mózgu łac truncus cerebri    .
[źródło zdjęcia]

    Truncus cerebri czyli pień mózgu to, kolokwializując,  łącznik mózgu z rdzeniem kręgowym. To w nim znajdują się ośrodki zawiadujące takimi czynnościami jak  ruchy gałek ocznych, oddychanie, pracą mięśnia sercowego, mięśni, napięciem naczyń krwionośnych. To właśnie przez pień biegną ścieżki do kory mózgowej, czyli te wszystkie drogi nerwów ze wszystkich części ciała, i wracają, choć inną już drogą, również przez pień. To tutaj znajduje się też twór siatkowaty (sustantia reticularis),  jest włącznikiem kory mózgowej, taki stand by ludzkiego organizmu, utrzymuje stan czuwania i świadomości, to dzięki niemu możemy np. wybudzić się ze śpiączki, pomyślmy o nim ciepło gdy kichamy, połykamy, czy… Tak, tak przyjdzie nam się spocić.

Zatem stwierdzenie śmierci mózgu, stało się procesem, a ten, jak wiadomo rozłożony jest w czasie. Rozstanie zatem przychodzi, i jest cierpliwe. Się staje. Dokonuje.

   ***

Lekcje anatomii, wyglądały zupełnie inaczej niż to przedstawił Rembrandt, o czym możemy się przekonać czytając dziennik Hectora Berioza, to on uczestniczył, jako student m e dy c y n y w jednej z takich publicznych sesji, czy szczury pałętające się pomiędzy żywymi nogami żaków, czy rozrzucone kości, czy zasychająca krew przekonały go by obrać zgoła inny kierunek kariery, wszak to o muzyce mówi się, że łagodzi obyczaje? Tego, co skłoniło młodego Berlioza by zostać muzykiem, ostatecznie nie wiemy, chociaż nie trzeba podjąć studiów nad psychiką, by wyczytać, z tego co pozostawił, że był wstrząśnięty tym, co owego ranka  roku pamiętnego 1828 zobaczył.Nie był to wycyzelowany portret ze śmiercią. Nie było pachnąco, zniewalająco, poważnie i pozująco. Duszna sala, kłębiące się osoby przy stole, krew ściekająca, i nieco zakrzepła, kości to tu, to tam, i jeszcze szczury, szczury, szczury.

Czy śmierć nam spowszedniała? Czy oswoiliśmy ją przez/ po(-)wieki? Można powiedzieć, że do czasu gdy jest ona daleko, i nie dotyka osobistych przeżyć, naszych trzewi, można powiedzieć, że tak.  Czy próbą oswajania i poznawania świata nam niedostępnego może być przygadanie się temu co stworzył Gunter von Hagens? Wynalazca plastynacji. Na początku odwadniał i odtłuszczał zwłoki, potem używał zmrożonego acetonu, by po tej kąpieli wstrzyknąć syntetyk, wyodrębniał tkanki i mięśnie, on to ówcześnie prowadził lekcje anatomii, na które to stawiali się tłumnie współcześni. Potrafił tak zakonserwować szczątki, że ich struktura była nienaruszona nawet obserwując je pod najczulszym mikroskopem nie zauważymy zmian. Anatom zdecydował, że po śmierci stanie się częścią wystawy, którą sam powołał do życia, Body Worlds.

Śmierć, w języku niemieckimi greckim inaczej niż w polskim śmierć jest rodzaju męskiego. Personifikacja śmierci i postrzeganie jej w sposób językowy, wykracza poza tenże wpis, który i tak się rozrasta…Tak więc, pozostawmy ten aspekt (na dowolnie wybranym) booku.

W jaki sposób ukazywano śmierć?

Kościotrup to wynalazek renesansu. Renesansu, który we Włoszech spływał smrodem i krwią. Renesansu, który godził ogień z wodą, tryumf Ludzkiej Myśli i grozę konfliktów zbrojnych.

Śmierć, Jacek Malczewski, olej na płótnie [źródło zdjęcia].
[Śmierć, Jacek Malczewski, olej na płótnie, 1917 rok [źródło zdjęcia].

Jacek Malczewski sportretował śmierć zupełnie w sposób inny niż jesteśmy do tego przyzwyczajone/przyzwyczajeni. Niezależnie, czy oglądamy obraz powstały w 1902 roku, czy ten powstały piętnaście lat później, naszym oczom ukaże się Kobieta, kobieta  pewna siebie, o pełnych biodrach i piersiach. Jakże odmienny to portret od tego co proponuje nam chociażby Bosch, albo Albrecht Dürer. Jak daleki to portret od tego średniowiecznego tańca, w którym uczestniczą ludzie należący do wszystkich stanów. Makabryczny stukot kości, łoskot duchów, wierzeń i prawd zamknięty w słowie maka,maka, makabryczny.

 ***

  Podania się różnią, nie wiadomo czy Izabela Kastylijska dostała spazmów, według niektórych, gdy zobaczyła nieruchome ciało swojego męża złożone w bogato zdobionej trumnie, czy wręcz przeciwnie nie uroniła ani jednej łzy. Wiadomo, że małżeństwo księcia Alberta i królowej Wiktorii nie było, bo nie mogło, być zwyczajnie, i to nie dlatego, że ona była władczynią kraju, kraju, który uczyniła wielkim. (Ona jako osoba wyższego stanu, królowa, oświadczyła się Albertowi), ale chodzi o to, że był on czułym ojcem, co było sytuacją wyjątkową w tym czasie. Był także bardzo uważny dla swej żony gdy ta była w ciąży. Jeśli wierzyć podaniom gdy to on opiekował się dziećmi, Królowa czuła się odtrącona, i zazdrosna o dzieci, którymi się zajmował. Gdy mąż umarł nie tylko przywdziała wdowie szaty, co było normą, to ogłosiła żałobę narodową, co nie znaczy, że się nie darzyli uczuciem. W jaki sposób wyrażamy żałobę, psychologicznie o tym pisała Elisabeth Kübler-Ross chociażby, oczywiście nie tylko onaTo, że przeżywanie śmierci/ żałoby ma charakter kulturowy, jest oczywiste. (np. przywdziewanie szat, które w różnych kulturach mają różny kolor, odwiedzanie grobów, etc). Przyjrzyjmy się więc o tym, jak próbowano ją przechytrzyć… 

The_Anatomy Lesson, Lekcja anatomii dr Tulupa,  Rembrant, źródło zdjęcia
[The Anatomy Lesson, Lekcja anatomii dr Tulupa, Rembrant, [źródło zdjęcia] 1632,olej na płótnie.

Prześcignąć, podtrzymać jej „topór”. To prędzej, czy później, raczej prędzej, jeśli nie natychmiast przyjdzie nam do głowy Rembrandt i choć nie namalował on jednej sekcji, to właśnie ta przychodzi nam na myśl, sprytnie upozowana, czy też upozorowana. To do niej odwołuje się Stanisław Grochowiak. Zresztą, i bez reszty, nie tylko on. Są i tacy, którzy śpiewają, że: wszycyśmy z płócien Rembrandta.

Dwudziestosześcioletni malarz, ósme (z dziesięciorga) dziecko piekarzówny i młynarza przejdzie do historii nie tylko jako wyśmienity malarz, ale również jako przedsiębiorca i biznesmen. Wiedział w jaki sposób zachęcić osoby możne do posiadania swoich prac, chociaż nauka, w akademickich murach nie przychodziła mu łatwo, rzucił studia wyższe, albo to one go rzuciły.Wolał udać się na praktyki do malarza, epigona Hieronimusa Bosha. Po czterech latach zmienił nauczyciela, który malował uważane za najszlachetniejsze, ceny rodzajowe z Biblii i mitologii. Potem wrócił do swojego rodzinnego miasta by założyć własną pracownię. Codziennie rano zapraszał ich do swojej bogatej pracowni. Uchylał rąbka tajemnicy, pokazywał warsztat, jeździł z poselstwami, przebywał na dworach możnych. W 1633, czyli rok po namalowaniu Lekcji, pojął za żonę córkę burmistrza, Saskiję van vylenburgh za żonę. Wiedział w jaki sposób postępować z ludźmi tak w kontaktach interpersonalnych, jak znał ich potrzeby (wiedział czego oczekuje władza od malarza, i dążył do tego by być w grupie, która trzyma, trzyma władze nie tylko wiedzę). Wiedział taże w jaki sposób gromadzić dobra,  luksusowy dwupiętrowy dom, w jaki sposób nie tylko gromadzić, ale mnożyć dobra, jak najbardziej doczesne. Dlaczego Lekcje anatomii doktora Tulpa, stały się trampoliną sukcesu dla jego twórcy? Dlaczego powracamy do tego właśnie tego obrazu, a nie do innych, wszak sam Rembrandt namalował jeszcze jedną lekcję anatomii, a takich właśnie portretów było o wiele, wiele, więcej.

Cóż widzimy zaglądając do wnętrza w Domu Wagi. Co powiedzą nam rządne spojrzenia medyków? A co ciało Arisa Kindta, tak, ów człowiek, który spoczywa na desce, ma imię i nazwisko, miał i pracę. I tożsamość, i wszystkie członki posiadał.

Scena.

Jakże ona jest wycelowana, jakże ustawiona, tylko wyższościowe spojrzenia medyków zdają się być prawdą… Dwie postaci, w tym ta, która trzyma tajemniczą listę w ręce zostały domalowane później. Cóż mówi nam ta lista? Cóż, prawdziwe lekcje anatomii cieszyły się taką popularnością, że spisywano osoby, które brały w nich udział, znaleźć się na takiej to tak jak zaproszenie do Małej Ziemiańskiej w dwudziestoleciu, nobilitacja i zaszczyt, szczyt szczytów. Nie, nie to jednak jest najważniejsze.

Claus Pieterszoon, nie był nikim, nikim kogo kojarzą rzesze. Z goła (sic!) odmiennie sprawa się ma z  doktorem Nicolasem,czy też Nicolasem Tulupem, zarówno pierwszy jak i drugi przyszedł na świat 9 października 1593 roku, zarówno pierwszy jak i drugi był czwartym dzieckiem bogatego handlarza tkaninami Kolii Piotrowskiego. Albo lepiej by było napisać k i e d y   p i e r w s z y     s t a ł    s i ę    d r u g i m ?   Mikołajem Tulipanem? Gdy powrócił do rodzinnego miasta, zaczął praktykować i ożenku z Aagfe van der Voegh  zmienił imię i nazwisko na nieprzypadkowe. Inspirację wziął z sufitu. No, nie zupełnie… Herb tulipana zaczerpnął z fasady domu, w którym mieszkał. A szaleństwo które ogarnęło Holandię na punkcie tulipanów można spróbować porównać do tego, który wybuchł na punkcie radu, z tą różnicą, że nie doprowadził on kraju do upadku, albo na skraj bankructwa.

Lekcje anatomii, jak przyjdzie nam zobaczyć, to korepetycje z walki o władze (tą realnie sprawowaną). Tak jak Rembrandt tak i Nicolas (już Tulipan) po mistrzowsku piął się po szczeblach władzy. Uwieczniony na obrazie medyk, jest już personą, drugi raz się ożenił (z Margarethą de Vlaming) był w trakcie tworzenia swojego dzieła o monstrach, był celebrytą Gildii Chirurgów jak na głównego anatoma miasta przystało. To on musiał przeprowadzać każdej zimy (bo sekcje, które miały charakter otwarty odbywały się ze względów praktycznych o tej porze roku) lekcje anatomii. To właśnie do właśnie na te spektakle sprzedawano bilety, wcześniej niż uczyniono to na sztuki grane w teatrach. Zresztą miejsce, w którym odbywały się nazywano teatrami anatomicznymi. Owych korepetycyj zaczęto udzielać ok 1550 roku (Amsterdam) by rozpowszechniły się w ówczesnym świecie, to osoby władające, krajem edyktem zapewniały dostarczenie ciał zbrodniarzy. Piszę, zbrodniarzy, bo sekcje kobiet były prawie nie praktykowane, prawnie zabronione do 1720 roku, albo do końca XVII wieku. Zresztą o kobiecym ciele mówiono w kontekście męskim, tzn. odnośnikiem, i wzorem była budowa anatomiczna mężczyzny, o tym już wiele napisano, nie tylko w podręcznikach medycznych. Takie pokazy prowadził wyznaczony przez sędziów i burmistrza medyk, funkcję tą sprawowano dożywotnio.

Owa upozowana sekcja, do której w swoim wierszu odwołuje się Grochowiak miała miejsce 16 stycznia 1632 roku gdy zegar wybił pierwszą po południu,  wśród gapiów miał znajdować się także Kartezjusz, zapraszano na te przedstawienie socjetę, oczywiście, tu nie miały wstępu kobiety.Po skończonej sekcji, ucztowano. Pito, jedzono za pieniążki z biletów. Poza tym zwłoki zostały obnoszone po mieście, popatrzcie, oto złoczyńca, jego ciało zostaje jeszcze raz naznaczone, odkupi on teraz swoje grzechy, przez powtórną śmierć.

Spacery i rozmowy były zabronione, tak jak wynoszenie szczątków poza salę, a pytania zwykło się zadawać gdy pokaz dobiegał końca. Za tym, że została ona upozowana świadczą nie tylko chełpliwe spojrzenia medyków,ich czyste szaty, ale nawet to, że Tulup zaczyna od… Ręki, a nie od tkanek miękkich, które pierwsze ulegają atrofii, czy jak kto/sia/ chce gniciu. Nie ma narzędzi, nie ma krwi, nieporządku, nie ma nic co powodowało by dyskomfort u widzki, czy u widza. Wszystko piękniście, aksamitnie i w białych rękawiczkach, tfu, kryzach.

Co uwiecznił holenderski Malarz? Dyktat władzy formalnej, medycznej nad życiem człowieka, wystudiowane gesty, poważne miny, piękne stroje, słowem liturgia świecka jak pisze Zbigniew Mikołejko, zwraca on uwagę na jeszcze jeden fakt:

Ale zanim się rozejdą, aby ucztować, dokonają czegoś jeszcze: w imieniu dostatniej mieszczańskiej moralności dokonają powtórnej egzekucji,  n wisielcu i złoczyńcy, ukarzą rękę, która sięgnęła po obcą własność. Rembrandt przyłapał ich bowiem na tej skrywanej pod pozorem medycznej praktyki intencji. Otóż pod chirurgicznym nożem doktora Tulpa lewa ręka Arisa ulega szczególnej przemianie oto staje się jego drugą ręką, prawą, tą zbrodniczą, a samą, która niecnie wyciągnęła się po cudzy płaszcz.

[We władzy wisielca. Z dziejów wyobraźni Zachodu, tom I, Słowo obraz terytoria, Wydanie I, Gdańsk, 2012 s. 229].

[Chodzę i pytam, wiersz Rafała Wojaczka wykonie Dariusz Wasilewski],

To nie jest jedyne dzieło dotyczące pobieranych lekcji. Nicolaes Eliaszoon Pickenoy lub Thomas de Keyser, badacze i badaczki spierają się, kto namalował Lekcja oosteologii doktora Sebastiana Egbertszona de Vrij, [1619 rok]. Jedno jest pewne są i Upozowani dumą, wyższością chirurdzy tłumnie kłębią się przy szkielecie, angielskiego pirata, który rozstał się z życiem za sprawą egzekucji wykonanej w 1615 roku. Ale gdy przyjrzymy się dokładniej, to… ów drwi, śmiejąc się szyderczo. Kto więc zwycięża w tym pojedynku, wiedza i duma, czy ironia… Jeśli ów zbója, to jest to wyjątek od reguły. O tym też możemy przeczytać u Zbigniewa Mikołejki.

Rembrandt nie był pierwszy ze swoimi korepetycjami z anatomii i co (wziąwszy pod rozwagę ich charakter i wagę, wpisanie się w krajobraz społecznopolityczny i walkę o władzę) nie ostatni. Aert Pieterz i Lekcja anatomii doktora Sebastiana Egbertszoona de Vrij, (1601-1603). Portret zbiorowy we wnętrzu. Tam też uchwycono na wrzącym uczynku miny, pozy dwudziestu dziewięciu medyków i… ciało, niewidzialne. Tłok, powaga, tłok, konieczność znalezienia się na fotografii,wybija się na plan pierwszy. Jakże odmienna  w charakterze jest późniejsza scena uchwycona przez Michaela Janszoona van Mierevelta, to tu możemy zobaczyć, że zgodnie z prawidłami sztuki sekcyjnej zaczyna się od rozkrajania brzucha to tu użyto chust by go przysłonić, tak jak i twarz poddawanego sekcji. Trzeci obraz to ten powstały w 1626 roku Lekcja anatomii Joana Fonteyna, jest też Adriaen Bcker wraz z Lekcją anatomii doktora Frederica Ryscha. Dumnie prężą ciała i spojrzenia amerykańscy studenci na fotografii z 1910 roku, tak, modne jest selfie z trupem, ale gdzie jego godność? a Cornelias co nam powie, uwieczniając wspomniane już lekcje? Znów duma i pewność, duma i uprzedzenie. I rytuał.  Tułał się tułał trup, co zgrzeszył, a w imię sprawiedliwości został uśmiercon on on. Show must go on. Wśród upozowanych, wyelegantowanych panów, w najnowszych perukach i szatach— ot, krzyk, nie, wróć, wrzask mody. (Proszę porównać obrazy autorstwa trzech panów: Troosta, Thomasa van der Wilta, Johana Necka) Ciała więc,pozostają naznaczone i po śmierci, nieważne, czy należy do mężczyzn, do kobiet, czy do dzieci. Mężczyźni, lekarze stoją nienaturalnie, nie są przy pracy, chcą być uwiecznieni na portrecie. Kiedy pojawiały się takie obrazy? Wtedy gdy zmieniała się władza,hierarchia, to swoiste zdjęcie pamiątkowe, ale nie byle jakie, wisiało w cechu, gdzie się zbierano, naradzano i ucztowano. Warto wyglądać z takiego obrazu, wyglądać wyśmienicie.

Zatem oglądając takie Dzieła Sztuki, nasuwa się pytanie, komu służy śmierć i komu jest posłuszna śmierć? Która z ról została jej narzucona? Do kogo obrazy te są kierowane? I do kogo należy źrenica oka patrzącego? Kto w owym dyskursie o Życiu i Śmierci ma głos. Głos decydujący? A komu pozostał strach, (bo zgrzytać zębami już nie może).

por. Dla osób chcących przeczytać więcej polecam uwadze: We władzy wisielca. Z dziejów wyobraźni Zachodu, tom I, Słowo obraz terytoria, Wydanie I, Gdańsk, 2012 r

5 myśli na temat “161.Anatomia strachu, [albo] lekcje anatomii.

  1. Fascynujący ten obraz Malczewskiego! Śmierć jest na nim tak pełna życia. Ma to pewną pokrętną logikę – skoro zabiera życie, to może przecież nieco uszczknąć dla siebie, nieprawdaż?

    Śmierci role narzuca zaś ten sam włodarz, co i nam – Los.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s